Strona 1 z 1

Witamy z Martelkiem.I od razu pytanie

PostNapisane: Pon wrz 11, 2006 16:18
przez Asiulek
Tych, ktorzy mnie jeszcze pamietaja witam po roku nieobecnosci w imieniu swoim i Martelka.
Troche sie w ciagu tego roku w zyciu moim i Martelka pozmienialo. W koncu przycupnelismy na dluzej w jednym miejscu,wiec uznalismy,ze najwyzszy czas wrocic do starego uzaleznienia:)
Duzo sie dzialo,ale skutek tego taki,ze teraz pomieszkujemy sobie w Southampton.W koncu RAZEM :D Od dwoch dni.Bo ja wyjechalam w kwietniu,a wtedy jeszcze nie moglam kotucha zabrac,bo badania na wscieklizne mial robione pod koniec stycznia. Jechalismy samochodem, na wyspe dotarlismy na promie.W zyciu nie mialam takiego stresa,musielismy Martelka zostawic samego w samochodzie. A kot poprostu przespal cala sprawe na tylnym siedzeniu :wink:
No i teraz mieszkamy sobie szczesliwie w trojeczke:Tz, ja i nasze kocie szczescie...
P.S. TZ poznalam jako teoretycznie antykociego, oczywiscie niezakoconego. Nawrocil sie po kilku dniach... Taki oto obrazek zarejestrowalam rok temu, pare dni po pierwszym spotkaniu moich dwoch facetow:
Obrazek

Ostatecznie pojechal tam i z powrotem po NASZEGO :wink: kota, budzi sie z Martelkiem na glowie,a na moja sugestie o drugim kocie (bo przeciez nasze dziecie sie nudzi:)) zasugerowal,zebysmy nie przekroczyli liczby 3 8O

Jeszcze raz witam wszystkich serdecznie.
W najblizszym czasie postaram sie o troche fotek Marteluchy.Tz ostatnio zabawia sie w fotoreportera :wink:

Witamy z Martelkiem.I od razu pytanie...

PostNapisane: Śro wrz 13, 2006 15:13
przez Asiulek
Dopiero co sie pojawilismy,a ja juz z pytaniem...

Zawsze tak bylo,ze Martel budzil sie ok. 4-5 w nocy i zaczynal traktorzyc mi prosto do ucha.Najlatwiejszym rozwiazaniem okazalo sie wtedy podanie mu sniadania.Zjadal i grzecznie wracal do lozka.W czasie studiow bylam z nim czesto w domu,wiec podanie wczesnego obiadu (ok. 15) nie stanowilo problemu.Sytuacja jednak sie zmienila.Poniewaz teraz nikogo nie ma w domu do godz.17,postanowilismy sniadanie dawac mu tuz przed wyjsciem z domu,ok 7 rano.No i sie zaczelo.Paskuda budzi sie rano kolo 5 i autentycznie leje mnie lapskiem po buzi.Na szczescie on nigdy nie wystawia pazurow.Nauczyl sie nawet podnosic mi lapa powieke 8O Probowalam go olewac,ale on tak potrafi przez bite dwie godziny.Krzyczec przeciez nie bede,kot wydaje sie przy tym pardzo zadowolony z porannego spotkania,jakbysmy sie nie wiem jak dlugo nie widzieli.Traktorzy tak glosno,ze go pewnie sasiedzi slysza...
Probowalam wystawiania kota za drzwi sypialni.Drugi raz juz chyba tego nie zrobie,darl sie tak okropnie,ze nawet nasi przemili sasiedzi nie sa w stanie tego zniesc.
Ostatniej nocy dwie godziny,miedzy 5 a 7 glaskalam, mizialam i staralam sie go uspic.Siedzial cicho,zadowolony byl bardzo,ale za cholere zasnac nie chcial.Gdybym dala mu jesc,pewnie spokojnie wrocilby spac. Ale my sie z TZ uparlismy,zeby jadl pozniej.Bo przeciez nie mozna tak cale zycie 0 4 rano....W tej chwili rzesami sie podpieram,Tz tez jakis taki niewyspany sie rano wydawal :wink:
Dodam,ze kotuch co wieczor jest porzadnie wybawiony,lata za pileczka,aportuje i takie tam.

Co mozemy zrobic,zeby ten nasz terrorysta spokojnie przesypial noc?Czy moze lepiej nie marzyc i poddac sie jego zachciankom?W koncu jak sobie ksiaze zazyczy,tak ma byc.I juz :wink:

A jak sie walnie na nasze kolana i sobie przysnie to wyglada tak niewinnie.Aniolek jeden :twisted:

PostNapisane: Śro wrz 13, 2006 15:56
przez dorcia44
Witaj :lol: co do jedzenia o świcie to wydaje mi się że gdyby jadł suche to problem byłby rozwiązany,moje kotuchy ,wszystkie :evil: budzą się o 3-4godz. i zaczynają się bawić,po czym stołują się tylko w zębach im trzeszczy,oczywiście mizianko na deser musi być i niestety albo stety stało się to regułą :wink: Gdybyś miała drugiego kotka zapewne dałby wam dłużej pospać ,miałby kompana do zabaw :lol:

PostNapisane: Śro wrz 13, 2006 16:01
przez Kicorek
Witaj ponownie. Kopę lat! :D
Mój kociniec przez ten czas nieco się powiększył 8)

PostNapisane: Śro wrz 13, 2006 16:02
przez Prakseda
Jaki on zabawny, cudny. Ten wąsik, ach ten wąsik......

Zdecydowanie, dla równowagi sił damsko-męskich, jak i dla spokojnego snu przynajmniej do 7, polecam dokocenie sie jakąś równie śliczną kobietką.
TŻ tak samo szybko pokocha jak Martelka.

A w ogóle to witaj i pisz co u Was.

PostNapisane: Śro wrz 13, 2006 16:14
przez amelka
witaj, śliczny kocio!
ja bym chyba uległa i karmiła...moje mają suche na noc a jak zabraknie potrafią mnie budzić... :lol: wiesz moje też siedzą do 17 a nawet dłuzej same-daję rano sniadanko a na czas mojej nieobecnosci zostawiam suche-a potem karmię jak wrócę i tyle
pozdrowionka
i zeczę jednak dokocenia... 8)

PostNapisane: Śro wrz 13, 2006 17:11
przez Wredonisia
rada na nocnego Terrorystę- zmęczyć go wieczorem(zabawą oczywiście...) Wtedy jak klapnie to już prześpi. Najlepiej byłoby nie dawać spać za dużo wieczorem, w końcu kot się przyzwyczi że w nocy sie śpi..tak między 23 a 5 rano :P

PostNapisane: Śro wrz 13, 2006 17:21
przez Asiulek
Dzieki wielkie za rady.
Martel od czasu dosc silnego ataku SUK ponad rok temu nie je nic poza suchym.Ale racjonuje mu je,dostaje pelna miche trzy razy dziennie.Nie moze miec stalego dostepu do jedzenia.Niestety tak z devonami bywa,ze gdyby mogly,to zjadlyby przyslowiowego konia z kopytami.A brzuszek rosnie...
Dlatego rano o tej piatej musze sie osobiscie do jego michy pofatygowac i sypnac co trzeba.I martwie sie,ze jak zje o piatej to do 17 mi sie zaglodzi.Mam jeszcze jeden pomysl.Jak sie obudzi dostanie niewiele,tak zeby tradycji stala sie zadosc,a reszte o 7 rano.Sprawdzimy tej nocy.

Co do dokocenia,to takowe w planach :P .Musimy jednak na to jeszcze troche poczekac, "ustawic sie" w nowym miescie,dojsc do siebie finansowo.Martelek jest tu dopiero od soboty,chce mu dac troche czasu na zaaklimatyzowanie sie.Ale po cichu przegladam strony hodowli i wzdycham.Drugi tez zzalozenia ma byc devoniasty.

Kicorek,piekna u ciebie gromadka.Widze,ze zadevonienie szaleje :wink:

A to moj kocio w nowym domu:
Obrazek
I jeszcze jedno:
Obrazek

PostNapisane: Śro wrz 13, 2006 17:22
przez Jowita
Asia, jak miło znowu widzieć Twoje posty i cudnego devoniego klubowicza :)