Zbieram na zastrzyki dla mojej kici!Proszę o POMOC!

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pon maja 22, 2006 16:24

Aby zakończyć ten wątek, w którym sama zabrałam głos, to pragnę podsumować go takim stwierdzeniem:

Więcej dobrego uczyni pomożenie komuś niż pouczanie go. To drugie tylko zniechęci do świata. To pierwsze może spowodować, że osoba, której pomogliśmy, w przyszłości pomoże komuś innemu. Dobro procentuje.

Serdecznie pozdrawiam EmilięF.

I jeszcze słówko do Jose Arcadio Buendia: dziękuję za mądre słowa.

Jola
Gaju - moja mała księżniczko w kocim ciałku, odeszłaś za szybko ['] 21.09.2009. Bardzo, bardzo tęsknię za tobą.
Skarbinko - moje opolskie słoneczko ['] 16.02.2010. Będę zawsze o tobie pamiętać.
Maskotka ['] 22.10.2010, Fatimka ['] 01.11.2010 i Irenka ['] 29.06.2012 z Opola
Roki ['] 16.08.2012, BOBIŚ - mój synek ukochany ['] 16.08.2018

Szymkowa

 
Posty: 3761
Od: Pon lis 21, 2005 17:06
Lokalizacja: Warszawa - Żoliborz

Post » Pon maja 22, 2006 17:49

kota7 pisze:Ola, ale kot został oddany do poprzedniego właściciela, nie do schroniska, albo na ulicę, albo byle komu.
I nie zawsze wszystko się da, wierz mi.


Kota, ja wiem doskonale, że nie wszystko się da. Co do przykładu Kordonii - ona znalazła się w sytuacji, w której niestety musi szkać kotom domów. Ale gdy te koty brała, nie znajdowała sięw takiej sytuacji i raczej jej nie przewidywała - w końcu trudno żyć myśląc tylko o złych splotach wydarzeń w życiu.
Mnie w tym wszystkim zastanawia jedno - po co ktoś bierze do domu zwierzę w momencie gdy wie, jak ciężką ma sytuację finansową? Że nie ma pieniędzy na leczenie i często nie wystarcza na życie. Po co decydować się w tym momencie na zwierzę, które jest tak naprawdę skarbonką bez dna? Zawsze zastanawia mnie co kieruje ludźmi w takim momencie, czy w ogóle myślą o tym, skąd wziąć pieniądze na karmienie chociażby? Czy zakładaj, że zwierzę po wsze czasy będzie zdrowe? Ja tego nie rozumiem kompletnie.
I słusznie, że Emilia kota oddała - to było odpowiedzialne. Ale branie zwierzęcia do domu przy takiej sytuacji życiowej odpowiedzialne niestety nie było... Zwłaszcza, że zwierzę to istota, na którą zazwyczaj decydujemy się świadomie.
Obrazek

galla

 
Posty: 10369
Od: Wto wrz 20, 2005 13:39
Lokalizacja: Warszawa

Post » Wto maja 23, 2006 22:54

Przykro się czyta posty osób, które piszą, że po co brała, jak wiedziała, że nie ma na leczenie, że na pewno wiedziała jak jest w schronisku.
Wy wiecie, jak jest z kocim zdrowiem, ja wiem; wiecie również, jak jest w schroniskach. Ale w błędzie jest ten, kto twierdzi, że taka wiedza jest powszechna. Otóż nie jest. O kocich dolegliwościach ludzie mają małe pojecie. Z reguły myśli się o odrobaczeniu i szczepieniu (i to w najlepszym wypadku). Schroniska - owszem ludzie wiedzą, że to nie jest dobre dla zwierzaka. Ale jakie tam sa warunki i na co narażone są koty - często już nie zdają sobie sprawy. I to nie wynika ze złej woli. Nie każdy zaczytuje się w miau.pl :? .

Natomiast osobom, które upierają się, że zawsze się da wyjśc z trudnej sytuacji życzę, żeby na ich drodze nigdy nie stanęła życiowa katastrofa.
Nie macie pojecia, jakie niespodzianki może zgotować los. Nie zawsze skutkują proste recepty typu "zacisnąć pasa". Niby jak, z małym dzieckiem? Mędrkowanie studentki mającej 800 zł na siebie i dwa koty jest tu nie na miejscu :? . Bo z tego, co pisze Emilia to ona raczej tyle nie ma. A odpowiada jeszcze za swoje dziecko.

Emilio, wierzę, że w twoim życiu wydarzy się jeszcze duzo dobrego. I że zostaniesz na forum.
Kłólewna Inka i Księciunio Salutek

Kid

 
Posty: 3131
Od: Sob lis 01, 2003 0:29
Lokalizacja: Warszawa-Tarchomin

Post » Śro maja 24, 2006 21:14

Kid pisze:Emilio, wierzę, że w twoim życiu wydarzy się jeszcze duzo dobrego. I że zostaniesz na forum.


Dziękuję za życzenia i wsparcie.

Na forum zaglądam od czasu do czasu.

EmiliaF

 
Posty: 6
Od: Czw maja 18, 2006 21:01

[poprzednia]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Fhranka, Jaga_17, nyoe, Qulka, Vi i 45 gości