ZAWIODŁAM-UWAŻAJCIE NA NITKI I WŁOSY ANIELSKIE!!!

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pon sty 09, 2006 20:18

Bardzo sie ciesze, tylko mam obawy czy rzucona na tak głęboka wode bez doswiadczenia, chodzi mi o dwa koty w tym jeden chory ze schroniska, nie zniechęcisz sie na poczatku - to takie moje przemyslenia :roll:
Żegnaj Budusiu......tęsknimy

moś

 
Posty: 60788
Od: Wto lip 06, 2004 16:48
Lokalizacja: Kalisz

Post » Wto sty 10, 2006 12:17

Sylwio,

Bardzo się cieszę, z tak obiecującego finału tej smutnej historii. Z pewnością Twoj piękny, czarny Kot łaskawie i z radością na Was teraz z gory spogląda.

Moś wydaje mi się, ze Sylwia sobie poradzi świetnie.
Dwa koty to świetne rozwiązanie - od niedawna sama odkrywam zalety podwójnego dokocenia. Te kilka pierwszych dni, tygodni jest cięzko przetrwać - ale później jest lepiej i lepiej... Potrzeba czasu, wszystko dobrze się ułoży. Kciuki trzymamy za Was
:P

Agalenora

 
Posty: 5833
Od: Pon lis 14, 2005 23:49
Lokalizacja: Warszawa Żoli

Post » Pt sty 13, 2006 0:40

Sylwia ale nowiny :) Gratuluję podwójnego dokocenia.
Widzę, że roboty z nimi masz moc, wet, leczenie i poznawanie się kotków.
Trzymam kciuki, tylko początki są trudne, też czekam na fotki. :)
Nataniel lat 12:)

Alina1971

 
Posty: 12757
Od: Sob maja 21, 2005 17:33
Lokalizacja: Jastrzębie Zdrój/Śląsk

Post » Pt sty 13, 2006 9:56

Malwa,narazie jest cały czas u mojej siostry...nie wiem czy siostra będzie chciała mi ja oddac,zakofffała się w niej :lol: choć tez nigdy wczesniej kota w domu nie miałą,ba nawet wydawało się jej że kotów nie lubi...
W przyszłym tyg,zabieram Ją na szczepienie...

Harley wariuje,pieszczoch z niego niesamowity...
A ,Ja się łapię na tym,że cały czas porównuję Go z Armandem...
Nie mówiac już o tym ile razy tak własnie Go nazawałam...
Obrazek
Obrazek

sylwiah2

 
Posty: 4103
Od: Śro gru 28, 2005 23:36
Lokalizacja: Kraków

Post » Pt sty 13, 2006 11:32

sylwiah2 pisze:Nie mówiac już o tym ile razy tak własnie Go nazawałam...


to już taki nawyk. ja też przez jakiś czas mówiłam do Koty imieniem jej mamy. Choć w ogóle nie jest do niej podobna.

queen_ink

 
Posty: 3758
Od: Nie lis 20, 2005 17:45
Lokalizacja: Stolica Powiatu/Kraków

Post » Wto mar 07, 2006 22:27

Dwa miesiące temu o tej porze był operowany...
20 min pózniej juz Go nie było...

Ciezko Mi...cały czas tak samo ciezko...
Obrazek
Obrazek

sylwiah2

 
Posty: 4103
Od: Śro gru 28, 2005 23:36
Lokalizacja: Kraków

Post » Wto mar 07, 2006 22:39

:(

Pei

 
Posty: 486
Od: Wto wrz 27, 2005 13:55
Lokalizacja: Katowice

Post » Wto mar 07, 2006 22:46

To dobrze ze o nim pamietasz a z czasem bedziesz pamietac tylko te dobre chwile ze wspolnego zycia bo czas robi swoje i pamięc ludzka staje sie wybiorcza , pamietaj o dobrych chwilach i wspominaj , zycze ci tego.
Żegnaj Budusiu......tęsknimy

moś

 
Posty: 60788
Od: Wto lip 06, 2004 16:48
Lokalizacja: Kalisz

Post » Wto mar 07, 2006 22:50

Już Go nie było... :cry:
Obrazek
Obrazek

sylwiah2

 
Posty: 4103
Od: Śro gru 28, 2005 23:36
Lokalizacja: Kraków

Post » Wto mar 07, 2006 23:08

Sylwia, właśnie przeczytałam ten wątek. Rozumiem, jak Ci smutno gdy pomyślisz co było. I bardzo współczuję. Ale teraz masz dwa piękne urwisy, popatrz sobie na nie, pomizaj - i będzie lżej.
Śpij spokojnie.

Anka

 
Posty: 17249
Od: Sob mar 08, 2003 21:23
Lokalizacja: Gdynia

Post » Wto mar 07, 2006 23:17

Sylwio, po dwoch miesiacach jeszcza ja oplakalam Twojego kota-w styczniu jeszcze nie czytalam Forum regularnie. Tez czekam na zdjecia kota(chyba ze cos przegapilam)-przynajmniej jednego, skoro drugi jest na wygnaniu

Tosza

 
Posty: 6379
Od: Śro mar 16, 2005 21:18
Lokalizacja: Kraków

Post » Czw lip 06, 2006 18:42

Hej jestem tu nowa ale ten temat mna wstrzasnol
wlasnie moja kotka od dwoch miesiecy zaczela powaznie chorowac zaczelo sie od wymiotow i braku apetytu oraz od zaparcia czyli zero kupek
zaczela niesamowicie tracic na wadze i to w powalajacym tempie
miala robione wszystkie badania usg ,rendgen ,morfologia wszystkie badania co mozliwe bylo podejrzenie bialaczki teraz juz jest w skrajnym wycienczeniu wazy tylko 3 kg ( a to jest koteczka narweska lesna ktora wazyla 7kg ) weterynarz juz odchodzil od wszystkiego pierwsze co bylo na mysli to nitka ale zaprzeczylam bo moj ojciec ktory jest krawcem powiedzial ze nie bylo mozliwosci aby ona polknela nitke wiec skonczylo sie na podejrzeniach bialaczki szpiku kostnego genetycznego z kotkiem bylo coraz gorzej dopiero tydzien temu pojawila sie nitka z pupci taka na 6cm ale na drugi dzien jak sie pojechalo do weterynarza to juz jej nie bylo wiec bylo myslane ze ja sobie wylizala, dopiero wczoraj gdy pojechalam z nia do weterynarza na zastrzyk z antybiotykiem to znow zaczela nitka wystawac weterynarz wyciagnol jej z ponad pol metra nitki i dalej nie chciala pojsc natychmiastowo musialabyc otwierana operacja trwala ponad pol godziny!! Sama nitka przeciela jej w dwoch miejscach jelito cienkie , weterynarz musial ciac jelita oraz zoladek bo w zolatku zaklinowal sie bardzo powaznie caly poczatek nitki i nie bylo mozliwosci by sam przeszedl,jelita byly tak naciagniete na ta nitke jak koraliki na zylke poprostu koszmar teraz moja koteczka od wczoraj walczy z zyciem i licze ze wyjdzie z tego wierze w to bo juz tyle przeszla a jest tak silna koteczka !!BŁAGAM WAS CHOWAJCIE WSZYSTKIE MOZLIWE NITKI JAKIE TYLKO SA BO ZOBACZCIE CO ZROBILA Z MOJA KICIA!!!
ogolnie weterynarz wyciagnol z niej ponad 1m nitki bardzo twardej ktora nawet nie dalaby mozliwosci sama sie rozpuscic..
Prosze bardzo pilnujcie swoich kociakow bo to moment i mozna go stracic ;(

AnioUlek

 
Posty: 53
Od: Sob cze 17, 2006 20:07
Lokalizacja: Świnoujście

Post » Czw lip 06, 2006 18:53

Rany Boskie 8O Ależ sie koteczka nacierpiała :cry:
Ratunek przyszedł w ostatnim momencie. To na USG nie było widać, że jelita są zapetlone :?: :?: :?:
Koteczko, znajdź w sobie siły, już będzie dobrze :ok:
Obrazek

agnes_czy

 
Posty: 3509
Od: Wto lip 05, 2005 13:48
Lokalizacja: Rzeszów

Post » Czw lip 06, 2006 19:27

Miala robione wszystko i usg i rendgen poprostu wszystkie mozliwosci i kal i mocz i nerki i watroba i krew wszystko co jest tylko mozliwe i dostepne do zrobienia.. od dwoch miesiecy sie tak meczy wczoraj byl ciezki dzien dzis ma zywsze oczka jest bardzo silnym kotkiem teraz jezdze z nia dwa razy dziennie na kroploweczki licze na cud ze wyjdzie z tego... W glowie mi sie nie miesci co ta nitka mogla zrobic z jej organizmem jelita w dwoch miejscach cale przeciete do tego jaka niesamowita miala kiepska morfologie
weterynarz az sam nie mogl wlasnym ocza uwierzyc jest cala od szyjki do samego dolu na calej dlugosci otwarta... poprostu w glowie mi sie nie miesci jak ona musiala cierpiec ;(

AnioUlek

 
Posty: 53
Od: Sob cze 17, 2006 20:07
Lokalizacja: Świnoujście

Post » Czw lip 06, 2006 19:30

Mnóstwo ciepłych myśli i kciuki za koteczkę, oby jej się udało :ok: :ok: :ok: :ok: :ok:

gagatek

 
Posty: 1165
Od: Wto wrz 20, 2005 16:11
Lokalizacja: Stalowa Wola

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: autominus, barrfarr, FuterNiemyty, imatotachi, Madie, steklodelety, Szukam_kotki i 107 gości