Czy nie wyjdzie przez okno ???

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Śro mar 30, 2005 7:41

dorola pisze:ja mam dwie koteczki i mieszkam na 10 piętrze. starsza Zulenia wychodzi od początku na balkon bez żadnych zabezpieczeń. teraz jest już duża i przyciężkawa ale do dziś mam przed oczami jak chodziła po barierce i polowała na ptaki, albo wygrzewała się w skrzynkach z kwiatkami. Mała Amelka od początku jest trochę ciapowata i z byle czego spadnie więc na balkon jest wyprowadzana w szelkach i na smyczy. Do okna założyłam siatkę na muchy, żeby mogło być otwarte a koty same nie wyszły. Natomiast pozostałe okna muszę pilnować żeby nie były otwrte jak mnie nie ma w pobliżu, a zwłaszcza uchylone od góry, bo już dwa razy Amelkę ściągałam jak siedziała na nich - weszła z szafki wiszącej.
Morał z tego taki, że trzeba mieć oczy dookoła głowy mając koteczki w mieszkaniu.


nie bardzo rozumiem
Twoja strasza kotka wychodzi na niezabezpieczony balkon, a Ty o tym tak beztrosko piszesz?
nigdy nie ma żadnej gwarancji, ze pewnego razu kot nie spadnie
ja sobie tego po prostu nie wyobrazam 8O
i nie ważne czy kot jest ciapowaty czy ne
Australia jest jak otwarte drzwi, za którymi majaczy błękit. Wychodzimy ze świata i wkraczamy w Australię.(D.H.L.)

Keti

 
Posty: 12468
Od: Pt wrz 13, 2002 11:44
Lokalizacja: realnie trójmiasto - mentalnie Australia

Post » Śro mar 30, 2005 17:06

Mój TŻ na wiadomość o siatce przytoczył mi dwa przykłady znajomych, którzy mają koty wychodzące na niezabezpieczony balkon i chodzące po okiennych parapetach... :? W tym jeden na 10-ym piętrze... 8O
Ludzie ciągle uważają koty za stworzenia super zwinne i nie do "zdarcia", rozumiem więc, że ktoś może pisać o tym beztrosko... Do czasu... Ale oby jak najdłużej, ze względu na kota...

kropka75

 
Posty: 3995
Od: Śro lut 09, 2005 11:15
Lokalizacja: Gliwice

Post » Śro mar 30, 2005 17:17

Znajoma z pracy przekonywała mnie, że ja jakieś głupoty gadam o tych zabezpieczeniach okien. Jej kot chodzi po balkonie i nie wyskakuje. Pewnego dnia kocio wyskoczył i zniknął na trzy tygodnie. Znalazł się kilka dni temu. Podobno z 6 kilogramowego kota zostało 2,5 kilo. Jest już czwarty dzień na kroplówce. Z głodu ma uszkodzone nerki i wątrobę.
Co gorsza babsztyl twierdzi, że teraz to on już się nauczył, że nie wolno i na pewno więcej nie wyskoczy :evil: . Szlak mnie trafia. Najchętniej bym jej tego kota zabrała (to brat mojej Maszy), ale przecież ona go bardzo kocha :evil: .
Obrazek

tangerine1

 
Posty: 15466
Od: Nie lis 14, 2004 20:59
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Post » Pon kwi 04, 2005 7:13

tangerine1 pisze:Znajoma z pracy przekonywała mnie, że ja jakieś głupoty gadam o tych zabezpieczeniach okien. Jej kot chodzi po balkonie i nie wyskakuje. Pewnego dnia kocio wyskoczył i zniknął na trzy tygodnie. Znalazł się kilka dni temu. Podobno z 6 kilogramowego kota zostało 2,5 kilo. Jest już czwarty dzień na kroplówce. Z głodu ma uszkodzone nerki i wątrobę.
Co gorsza babsztyl twierdzi, że teraz to on już się nauczył, że nie wolno i na pewno więcej nie wyskoczy :evil: . Szlak mnie trafia. Najchętniej bym jej tego kota zabrała (to brat mojej Maszy), ale przecież ona go bardzo kocha :evil: .


Rozumiem... Tylko, że ja TŻ'owi kota nie zabiorę. ;) Praktycznie niewykonalne, bo lokum mamy wspólne. A gadka z gościem, co ma kota od paru lat i ten siedzi na parapecie w otwartym oknie, na którymś tam piętrze, też sensu nie ma...

Wczoraj np. mój ojciec stwierdził, że nie będzie się dusił i zaczął ostentacyjnie otwierać balkon... :? Kropa oczywiście zaraz na nim była... Ojciec mi robił wykłady, że mam nie histeryzować, bo kot jeszcze chwilę u niego będzie, a on nie będzie siedział w zamkniętym domu, a ja... robiłam w majty, mówiąc brzydko... :(

Niektórzy ludzie są niereformowalni w tym temacie, bez względu na ilość przypadków, o których piszesz...

kropka75

 
Posty: 3995
Od: Śro lut 09, 2005 11:15
Lokalizacja: Gliwice

Post » Śro kwi 06, 2005 7:33

Szelki uszyłam mocne i szerokie z taśmy parcianej, nie takie sznureczki jakie kupuje się w sklepach. Smycz, również z taśmy na mocnym karabinku, dość długa, żeby się swobodnie mogła poruszać, I wiem, że nawet gdyby się pośliznęła to na niej pewnie i bezpiecznie zawiśnie, a i tak na spacerniku jest tylko pod moją kontrolą.
A co do starszej kotki: ludzie! koty też mają rozum i wyczucie niebezpieczeństwa. Dopóki była młoda i zwinna to wskakiwała gdzie się da, a teraz siedzi na balkonie, patrzy sobie przez szczebelki, przez które nie wyjdzie bo jest za szeroka, i nawet nie próbuje gdziekolwiek wskoczyć, bo wie że jest już stara, przyciężka i niezgrabna.
Koty też umieją kochać, choć chadzają własnymi drogami

dorola

 
Posty: 226
Od: Pon mar 14, 2005 8:26
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Post » Śro kwi 06, 2005 7:47

Pewnie, że mają rozum... Sądzę, że moja Kropa też ma, bo niby czemu nie... :P Mimo tego spadła mi dwa razy z monitora (raptem 1,2 m nad podłogą), dwa razy z biurka (0,8 nad podłogą), z czego raz tak się pacła o coś głową, że 5 minut się zataczała i co chwilę przysiadała i machała głową na boki... i wiele, wiele razy z fotela, w czasie wygłupów albo polowania na muchę...
Skąd więc pewność, że ten rozum zabezpieczy ją przed spadnięciem z okna? Zwłaszcza, że za oknem są ptaszki... :?

kropka75

 
Posty: 3995
Od: Śro lut 09, 2005 11:15
Lokalizacja: Gliwice

Post » Śro kwi 06, 2005 11:22

dorola pisze:A co do starszej kotki: ludzie! koty też mają rozum i wyczucie niebezpieczeństwa. .


Co do ludzi - to tez podobno maja rozum i to nawet niektorzy mowia ze wiekszy niz koty :twisted:
Czlowiek potrafi przewidziec przyszle konsekwencje swoich poczynan, wie ze cos moze sie dla niego zle skonczyc.
Kot nie ma np. swiadomosci ze upadek poza balkon to wyrok smierci, okaleczenia lub bezdomnosci.
A mimo to ludzie wpadaja pod samochody (bo sie zagapia), oblewaja sie wrzatkiem (bo np. ktos ich wystraszy w takim momencie), spadaja ze schodow i stolkow (chwila nieuwagi), potykaja na rownej drodze (zle wymierzony krok, odwrocenie uwagi), wywalaja na nartach (zdarzy sie cos nieprzewidzianego - np. kamien pod sniegiem).

Wiec jakie mamy prawo oczekiwac ze kot jest tak nieomylny i przewidujacy - ze zdaje sobie ze wszystkiego sprawe i w zwiazku z tym nie bedzie robil rzeczy ktore moga mu zagrozic?
Czy aby nie jest to iscie na latwizne? Po co mam sie wysilac i zabezpieczac balkon - przeciez moj kot ma rozum, nie?
Czy gdyby ktos mial takie samo podejscie majac male dziecko w domu - uznalabys go za odpowiedzialnego rodzica?
Przeciez dziecko tez swoj rozum ma?

Ma - ale tak samo jak kot moze nie zdawac sobie sprawy z wlasnych ograniczen, moze sie zagapic, moze zrobic cos z glupiej ciekwosci, moze sie zapomniec w zabawie.
Koty sa bardzo sprawnymi zwierzetami - a na dodatek bardzo tej sprawnosci ufaja. Wielokroc - za bardzo. Tyle ze jesli spadna z szafy czy ze stolu - to zazwyczaj nic im sie nie stanie (zazwyczaj). Jesli spadna z balkonu - cala historia moze zakonczyc sie zgola inaczej.
Tyle ze to nie czlowiek bedzie cierpial bol polamanych konczyn lezac pod blokiem, to nie czlowiek bedzie siedzial glodny i obity, przerazony -w jakiejs dziurze.
Czlowiek co najwyzej lezke uroni i sobie pomysli - no, lapa mu sie podwinela, ale czy to moja wina?
Przeciez koty z balkonow ni spadaja, maja swoj rozum :?

Blue

 
Posty: 20732
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Sob kwi 16, 2005 13:52

Witam serdecznie! - mam prośbę do forumowiczów z Krakowa - ale nie tylko :) Czy Ktoś może mi polecić jakiś sensowny adres 'fachowców' zajmujący się zabezpieczaniem okien na terenie Krakowa? Wkrótce przywozimy do domu mała kotkę (devonkę) i zależy nam, żeby maleńka była bezpieczna. Ostatecznie sami 'zasiatkujemy' okno, ale już się boję co nam z tego wyjdzie 8O Pozdrawiam.

Imi

 
Posty: 91
Od: Sob mar 19, 2005 0:42
Lokalizacja: Kraków

Post » Pt kwi 22, 2005 15:09

W końcu zdecydowaliśmy się zabezpieczyć nasze okna sami - i całkiem nieźle nam to wyszło :D Włączyliśmy nawet do 'naszej konstrukcji' parapet na zewnątrz - będzie kicia mogła wygrzewać się na słonku... :)

Imi

 
Posty: 91
Od: Sob mar 19, 2005 0:42
Lokalizacja: Kraków

Post » Pon cze 20, 2005 23:07

Witajcie!

Wiem, że temat troche odgrzewany, ale pewnie zawsze aktualny :). Planuje zamieszkać z kotem, rozważałem wszystkie za i przeciw. Pozostał mi tylko temat okien. Mieszkam na czwartym piętrze, nie mam balkonu, tylko trzy okna. Problem w tym, że to jest mieszkanie, gdzie okna są na pochyłej ścianie (jak na poddaszu). W związku z tym otwierają się przez uchylanie (obracają się wokół osi umieszczonej w połowie wysokości okna). Przez to kiedy uchylam okno szpara powstaje na dole i na górze. Niestety nie znalazłem możliwości zamontowania moskitiery, gdyż za każdym razem okno wystaje z obu stron (do wnęŧrza i na zewnątrz mieszkania). Czy ktoś z Was ma pomysły na rozwiązanie w takiej sytuacji?

Pozdrawiam
Świadomie bez kota.

alchemyx

 
Posty: 12
Od: Pon cze 20, 2005 23:03
Lokalizacja: Świnoujście

Post » Pon cze 20, 2005 23:14

Mysmy raz osiatkowywali takie okno - jak podasz mi adres na maila to Ci podesle zdjecia :)

Blue

 
Posty: 20732
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Pon cze 20, 2005 23:39

O mojej Dalisi juz napisal Wojtek wiec nie bede po nim powtarzac. Dalisia byla ZA sprytna, bo wykombinowala ze skoro balkonem sie nie da wyjsc do ptaszkow, to lufcikiem w kuchni, jak sie go otworzy, to sie calkiem da i mozna sie wybrac na przechadzke po zewnetrznym parapecie (u mnie na budynku jest jeden dlugi parapet wzdluz wszystkich okien). Zaufanie do sprytu kota.... moze przybrac nieoczekiwane rezultaty :cry:
Obrazek

lorraine

 
Posty: 5629
Od: Pt lis 14, 2003 16:33
Lokalizacja: Warszawa - Mokotów

Post » Wto cze 21, 2005 5:58

Niedawno opisywałam w wątku o swoich kotach jak mój tata wyszedł na kilka minut z pokoju, w którym był uchylony lufcik. Po powrocie zastał Maszę na wąskim zewnętrznym parapecie- 6 piętro.
Mamy problem z balkonem rodziców. Nie można go osiatkować, bo blok jest tuż po generalnym remoncie i ma słuzyć jako przykład jakie cacko można zrobić z wielkiej płyty. Spółdzielnia przysłała pismo, w którym zakazują zakładania nawet sznurków na pranie. Firma produkująca okna od miesiąca robi nam dodatkowe drzwi z siatką. Niestety kilka dni temu zadzwonili, że się wycofują. Okno jest za duże, cos im sie wygina i nie potrafia tego zrobić :evil: .
Obrazek

tangerine1

 
Posty: 15466
Od: Nie lis 14, 2004 20:59
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Post » Wto cze 21, 2005 9:20

Blue - mój adres to alchemyx [małpa] uznam.net.pl. Będe wdzięczny :).
Świadomie bez kota.

alchemyx

 
Posty: 12
Od: Pon cze 20, 2005 23:03
Lokalizacja: Świnoujście

Post » Sob gru 09, 2006 22:32 Naiwne pytanie

Ostatnio naczytałam się o niebezpieczeństwie, spowodowanym uchylonymi oknami. A ja je beztrosko zostawiałam nie mając o tym pojęcia! Włos się jeży (na kotach też)
Naiwnie spytam - czy kot (raczej niepełnosprytny) jest w stanie się na nim zawiesić (okno uchyla się od góry, nie ma możliwości wskoczenia na nie "od góry" - z szafki albo innego miejsca, tyko z parapetu)?Przeprowadziłam oględziny szerokości uchylenia względem kociego łebka-zmieściłby się na wysokości ok.100 cm nad parapetem.
NIe wiem jak namówić resztę rodziny do siatkowania, zwłaszcza że koty nie interesują się otwartym oknem-lepszy widok mają przez zamknięte.

aga&2

 
Posty: 2840
Od: Sob gru 09, 2006 22:17
Lokalizacja: Białystok

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: ankacom, dorcia44, drebin, lucas 2014 i 100 gości