Strona 1 z 17

KTO DA KOTU SYLWESTROWI WSPANIAŁY DOM?

PostNapisane: Pt gru 31, 2004 13:52
przez Olinka
Możecie mnie zjeść na obiad z musztardą - ale ja naprawdę nie wiem co mam robić. Nie mam doświadczenia w takich sprawach. Piszę to zupełnie na gorąco! Byłam właśnie na zakupach. Po drodze na zaniedbanym terenie wśród bloków zaczął za mną iść kot i strasznie głośno miauczał. Dorosły, zupełnie czarny, śliczny kot z zielonymi, błyszczącymi oczami - bardzo zadbany, wyglądał zupełnie inaczej niż dziczki, które dokarmiam pod blokiem. I strasznie przytulasty. Pierwsza myśl, że jeszcze niedawno był to kot domowy. Kupiłam mu puszkę kitekata - zjadł od razu całą. Pogłaskałam go i wytarłam do sucha. Deszcz leje. Zostawiłam go tam! Absolutnie nie mogę go wziąć do domu - z wielu względów - naprawdę! Co robić? W lokalnych gazetach nie ma informacji o zaginionym kocie. Idę tam - zobaczę czy jest.
Poradźcie co robić.

PostNapisane: Pt gru 31, 2004 13:55
przez eve69
Olinka
dzis sylwester
jesli kot zostanie na zewnatrz, zagrozenie jest ogromne. Nie masz piwnicy, garazu,...lazienki?

PostNapisane: Pt gru 31, 2004 13:58
przez Olinka
Garażu i piwnicy nie mam!
Łazienkę mam oczywiście, ale w domu mam kota z przewlekle osłabioną odpornością, który poważną chorobą reaguje na wszystkie, nawet najmniejsze zmiany w otoczeniu - tyle czasu poświęcamy, żeby go z tych chorób wyciągać...
I ten sylwester...

PostNapisane: Pt gru 31, 2004 15:12
przez Olinka
Kot odłowiony :).
Przez dwie najbliższe noce i dwa dni będzie mieszkał w zaprzyjaźnionej piwnicy. Trzymajcie kciuki, żeby był cicho, bo sąsiedzi nie są fajni...
Kot jest młodym, ale ogromnym kastratem, smoliście czarnym z błyszczącymi, zielonymi oczami - ufny i mruczący i kuwetkowy - chociaż niesamowicie przestraszony.
Dzisiaj zabieram się za pisanie i rozklejanie ogłoszeń - ale nie sądzę, żeby się ktoś zgłosił.
Ale co dalej robić, szanse na zdjęcia są raczej niewielkie. Poza tym czasu bardzo mało.
Szukam kogoś kto mógłby mu zapewnić tymczasowy dom - od trzeciego stycznia.

W misce, którą mu zostawiłam z jedzeniem - znalazłam petardę...

PostNapisane: Pt gru 31, 2004 15:13
przez Keti
Olinka
wspaniale
prawdopodobnie po prostu go uratowałas

PostNapisane: Pt gru 31, 2004 15:19
przez Herbatka
Olinka pisze:Kot odłowiony :).
Przez dwie najbliższe noce i dwa dni będzie mieszkał w zaprzyjaźnionej piwnicy. Trzymajcie kciuki, żeby był cicho, bo sąsiedzi nie są fajni...
Kot jest młodym, ale ogromnym kastratem, smoliście czarnym z błyszczącymi, zielonymi oczami - ufny i mruczący i kuwetkowy - chociaż niesamowicie przestraszony.
Dzisiaj zabieram się za pisanie i rozklejanie ogłoszeń - ale nie sądzę, żeby się ktoś zgłosił.
Ale co dalej robić, szanse na zdjęcia są raczej niewielkie. Poza tym czasu bardzo mało.
Szukam kogoś kto mógłby mu zapewnić tymczasowy dom - od trzeciego stycznia.

W misce, którą mu zostawiłam z jedzeniem - znalazłam petardę...

petardy nie skomentuje, bo szkoda slow - a moze ktos po prostu beztrosko wypuszcza swojego kota na dwor? Rozklej te ogloszenia - trzymam kciuki. Dobrze zrobilas - jesli kot jest domowy, to noc na dworze w towrzystwie tych wybuchow z duza doza prawdopodobienastwa skonczylaby sie dla niego tragicznie.

PostNapisane: Pt gru 31, 2004 15:20
przez Olinka
Keti pisze:Olinka
wspaniale
prawdopodobnie po prostu go uratowałas


No właśnie - prawdopodobnie - bo nie bardzo wiem co dalej!
Muszę zabrać go w poniedziałek z tej piwnicy i nie wiem gdzie go zaniosę...
Kto może pomóc?

PostNapisane: Pt gru 31, 2004 15:27
przez Herbatka
Olinka pisze:No właśnie - prawdopodobnie - bo nie bardzo wiem co dalej!
Muszę zabrać go w poniedziałek z tej piwnicy i nie wiem gdzie go zaniosę...
Kto może pomóc?


przykro mi, ale nie moge pomoc - garazu nie mam, piwnica ma rozwalony zamek i nie da sie tam kota przetrzymac a do domu go przyjac nie moge, bo u nas ciagle jeszcze trwaja walki pomiedzy Shaki a rezydentami :cry:

PostNapisane: Pt gru 31, 2004 16:13
przez Archiesa
Mi rowniez przykro, ze nie moge pomoc, bo ciagle u mnie jest Dusia z Katowic na leczeniu.
Bede pytac i kombinowac co z nim zrobic dalej!

PostNapisane: Pt gru 31, 2004 16:16
przez eve69
Olinko, wspaniale ze go odlowilas :lol:
jutro mogloby juz go nie byc ...


Daj ogloszenia w necie, najlepiej rowniez na stronie miasta

Poznaniacy, pomozcie Olince

PostNapisane: Pt gru 31, 2004 16:27
przez Astana
OLinko porozklejaj odłoszenia na klatkach okolicznych bloków, do mnie po 10 minutach od naklejenia ogłoszenia zadzwonił właściciel znajdki, co prawda był akurat w pracy ale sąsiedzi przeczytali ogłoszenie i dali mu znać,mam nadzieję że z Czarnulkiem będzie tak samo.

PostNapisane: Pt gru 31, 2004 16:52
przez Olinka
Ogłoszenia wiszą!
Kot najedzony i opity śmietanką grzecznie i cichutko (odpukać w niemalowane) siedzi w piwnicy.
Lepsze to niż stada wyrostków uzbrojonych w petardy, ganiających po osiedlu.
Ale ja i tak się martwię...

PostNapisane: Pt gru 31, 2004 17:12
przez kordonia
Olinka, kochana jesteś, że go zabrałaś :D
Tak sobie myslę, że może on faktycznie jest kotem wychodzącym, i może wtrakcie spaceru przestraszył się petardy i uciekł gdzieś dalej od domu...
Mam nadzieję, że dzięki Twoim ogłoszeniom znajdzie się jego dotychczasowy opiekun.

PostNapisane: Pt gru 31, 2004 19:40
przez ef-ka
A swoją drogą co to za właściciel, który wypuszcza zwierzę samopas w Sylwestra?

Miałam taką sama sytuację w sierpniu - kocidło słodkie jak miód, no i pomyślałam sobie, że skoro ludzki kot szuka kogoś, kto go przytuli, to nie można go zawieść. Teraz mieszka u moich znajomych (psich) i są wszyscy niezwykle z siebie zadowoleni. :D :D

Życzę szczęśliwego, szybkiego domku w Nowym Roku!

PostNapisane: Sob sty 01, 2005 13:16
przez Olinka
Ogłoszenia wiszą od wczoraj wieczora - nikt nie zadzwonił - :(.
Kot spokojnie przetrwał noc, jest nadal trochę nieswój, ale wzięty na ręcę od razu mruczy. Jest ogromny - mam w domu kastrata i wiem co mówię. Jeszcze nie zmarniał, futro ma ładne i jest dość tłuściutki.
Już sama nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale on naprawdę był głodny i wystraszony i bardzo się upierał żeby ze mną pójść. Gdybyście tylko słyszeli to żałosne miauczenie...A te stada smarkaczy uzbrojonych w petardy mnie przerażały. Nie darowałabym sobie gdybym go tam zostawiła.
Pytanie - co dalej - opcja z ogłoszeniami na razie nie wypaliła - dzisiaj ruszam z kolejną porcją.
I jeszcze raz proszę forumowiczów - gdyby ktoś chciał ślicznego, czarnego kota, który będzie przynosił szczęście przez cały rok - niech pomyśli o kocie Sylwestrze.
Gdyby przynajmniej ktoś mógłby mu dać tymczasowy dom - bo tam gdzie jest może zostać tylko do poniedziałku...