(7).. zycie to skarb...i po rezonansie s.10

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Wto cze 08, 2021 12:10 Re: (7).. zycie to skarb...i po rezonansie s.10

Marzenia11 pisze:Być mozę Blue i gusiek1 jest Wam łatwo patrzeć jak kot się czuje coraz gorzej i czekac na badanie.


Nie, nie jest mi łatwo patrzeć na to gdy kot czuje się coraz gorzej i czekać spokojnie na badanie. Zapewniam Cię :roll: .
Ale widzę ile nerwów i lęku Ciebie kosztuje to że jakoś nie bardzo Ci po drodze z osobowością i podejściem tej konkretnej wetki oraz z jej sposobem leczenia. Przy okazji jej się trochę obrywa na tym wątku publicznie ( nie jest przecież anonimowa) bo nie może przedstawić swojej wersji wydarzeń, powodów danych decyzji etc.
To taka w sumie ślepa uliczka.
Ani Ty ani ona na tym dobrze nie wychodzicie :(

Ja Cię bardzo rozumiem, wiem jaki to ból gdy kot choruje, szczególnie gdy sprawa się ślimaczy, nie wiadomo co się dzieje, trzeba czekać na wyniki badań, człowiek chciałby już i teraz pomóc, wiedzieć co się dzieje. To strasznie stresujące i frustrujące :(
Więc absolutnie nie krytykuję Twoich emocji i odczuć. Są Twoje i masz pełne prawo do nich.
W dodatku mam świadomość że ja mam inną osobowość niż Ty. I mi pewnie z pewnymi rzeczami łatwiej.

Ale widzę że bardzo Ci wszystko utrudnia fakt że obecnie nie nadajecie na tych samych falach z wetką. Bywa.
Tyle że w obecnej trudnej sytuacji jest Ci przez to o wiele ciężej.
Nie wiem co mogę Ci więcej doradzić.
Wiem jaki to komfort mieć weta któremu się ufa.
Dlatego jestem w stanie zrozumieć częściowo co czujesz, nawet jeśli mam przekonanie wewnetrzne co do tego że opiekę weterynaryjną Twoje koty mają dobrą.

Blue

 
Posty: 21300
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Wto cze 08, 2021 13:59 Re: (7).. zycie to skarb...i po rezonansie s.10

Blue pisze:
Marzenia11 pisze:Być mozę Blue i gusiek1 jest Wam łatwo patrzeć jak kot się czuje coraz gorzej i czekac na badanie.


Nie, nie jest mi łatwo patrzeć na to gdy kot czuje się coraz gorzej i czekać spokojnie na badanie. Zapewniam Cię :roll: .
Ale widzę ile nerwów i lęku Ciebie kosztuje to że jakoś nie bardzo Ci po drodze z osobowością i podejściem tej konkretnej wetki oraz z jej sposobem leczenia. Przy okazji jej się trochę obrywa na tym wątku publicznie ( nie jest przecież anonimowa) bo nie może przedstawić swojej wersji wydarzeń, powodów danych decyzji etc.
To taka w sumie ślepa uliczka.
Ani Ty ani ona na tym dobrze nie wychodzicie :(


Wydaje mi sie, ze skoro mozna publicznie, bez konkretnego uzasadnienia chwalicto tezmozna napisac o czyms czego jako wlasciciel nie rozumiem. Jestem przekonana, zepisze o faktach. Przyjmuje Twoj punkt widzenua, uzasadnienie co do zrobienia rezonansu czy tez czekanianausg, przeciez tez napisalam, z czego moje stanowisko synika. Ale sa fakty ktorych nie zrozumialam do tej pory, jak chocby odmowa podania witB12, odmowa zrobienia badania poziomu wit b1. Nigdxienie napisalam, ze dr jest fatalna czy cos w tym stylu. Ciagle chce wierzyc, ze takie postepowanie, powolne wprowadzanie lekow ma sens. Mimo ze dla mnie nie ma, zwlaszcza yeraz w przypadku Milenki. Skoro sa wymioty chlustajace i podejrzenie zapalenia zoladka, uaktywnienia ibd, zapalenia trzustki to nie bardzo rozumiem, dlaczego lecxenie prevomaxem i helicidem nie zostalo wlaczone odrazu.
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
"Kiedy się kogoś kocha to ten drugi ktoś nigdy nie znika"
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*), Adas(*)...Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 32505
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Wto cze 08, 2021 14:22 Re: (7).. zycie to skarb...i po rezonansie s.10

Cały problem w tym że my tutaj nie jestesmy w stanie rozwiać Twoich wątpliwości.
Możemy przeczytać że wetka wywiera na Ciebie presję bo nie chce podać convenii bez wyniku rezonansu czy sterydu bez wyniku usg. Możemy wyrazić zdziwienie bo nie dała Helicidu dwa tygodnie temu - choć nie wiemy dlaczego podjęła taką decyzję.
Ale czy od tego będzie Ci lepiej? Poczujesz się uspokojona?

Pytanie, czego Ty tak naprawdę potrzebujesz w tej sytuacji od nas.
Co pomoże Tobie, Twoim kotkom, a przy okazji nie będzie poważaniem kompetencji wetki którą znam i bardzo szanuję.

Ja Ci mogę doradzić jedynie porozmawianie z nią, jeśli chcesz by dalej leczyła Twoje kocice. Bo z taką masą wątpliwości to Ty się naprawdę wykończysz :(
Powiedz ze nie rozumiesz, niech Ci wyjaśni.
No bo co innego można?...

Blue

 
Posty: 21300
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Wto cze 08, 2021 14:29 Re: (7).. zycie to skarb...i po rezonansie s.10

Blue pisze:Cały problem w tym że my tutaj nie jestesmy w stanie rozwiać Twoich wątpliwości.
Możemy przeczytać że wetka wywiera na Ciebie presję bo nie chce podać convenii bez wyniku rezonansu czy sterydu bez wyniku usg. Możemy wyrazić zdziwienie bo nie dała Helicidu dwa tygodnie temu - choć nie wiemy dlaczego podjęła taką decyzję.
Ale czy od tego będzie Ci lepiej? Poczujesz się uspokojona?

Pytanie, czego Ty tak naprawdę potrzebujesz w tej sytuacji od nas.
Co pomoże Tobie, Twoim kotkom, a przy okazji nie będzie poważaniem kompetencji wetki którą znam i bardzo szanuję.

Ja Ci mogę doradzić jedynie porozmawianie z nią, jeśli chcesz by dalej leczyła Twoje kocice. Bo z taką masą wątpliwości to Ty się naprawdę wykończysz :(


Zaczelam pisac o szczegolach (helicid, b12, b1) w odpowiedzi na Twoj i gusiek1 wpis ze bedziecie bronic wet. Nie pisalam o tym wczesniej, pewne rzeczy zdarzyly sie kilka miesiecy temu, bo wlasnie tak jak piszesz po co mi to, ale w tej sytuacji zostalam niejako wywolana do uzasadnienia swoich odczuć, ktore sie ujawnily przy okazji potrzeby badan,rezonansu i usg.
Idac dalej:dla mnie to dyskusja, wymiana mysli, pogladow i przypuszczen, tez doswiadczen. Jesli nadasz temu range : ja bronie a ty atakujesz to pewnie prosta stad i krotka droga do miauowej pyskowki.
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
"Kiedy się kogoś kocha to ten drugi ktoś nigdy nie znika"
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*), Adas(*)...Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 32505
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Wto cze 08, 2021 16:38 Re: (7).. zycie to skarb...i po rezonansie s.10

Absolutnie mi daleko do zapędów do miauowej pyskówki z Tobą ;)
Nie wiem jak rozwiać Twoje wątpliwości - bo to może tylko wetka i Twoja spokojna rozmowa z nią na ten temat, nie wydaje mi się słuszne wzmacnianie tych wątpliwości w ramach dawania Ci poczucia że zgadzam się w nich z Tobą, nie chcę Cię też denerwować pisząc iż uważam że nie masz racji.

Widzę że masz w sobie masę emocji i wątpliwości które działają źle w obie strony, Ty jesteś pełna stresu i niepokoju bo masz poczucie że wet źle leczy Twoje koty a Ciebie naciąga na badania, wetowi to pewnie też sprawy nie ułatwia - opiekun który mu nie ufa. Dlatego pisałam że warto by było chyba rozejrzeć sie za innym wetem.
Ktory da Ci to czego potrzebujesz.

Znam tą wetkę i wiem że na niepotrzebne badania nie wysyła, ale gdy sa konieczne to chce poznać ich wyniki w celu dalszego zaplanowania leczenia, wiem ze można z nią normalnie porozmawiać, wiem że można z nią wejść w polemikę i da się ją przekonać do swoich racji jeśli są sensowne a jeśli uzna ze jednak czuje że jej droga jest lepsza - to o tym powie i wyjasni dlaczego. Wiem też ze często ufa intuicji i to się sprawdza. Czasem w stopniu niewiarygodnym.
Ale to wszystko nic nie da jeśli miedzy Wami nie iskrzy pozytywnie i nie darzysz jej zaufaniem. Nie mówię że ślepym! Ale obecnie wydaje mi się ze jest z nim mocno kiepsko. Z jakiegoś powodu nie potraficie się dogadać.
Ale to jest naturalne. Czasem po prostu "nie iskrzy" - brakuje mi lepszego określenia więc sie powtarzam ;)
Wielka tylko szkoda że tyle z tego powodu masz stresów i obaw :( Stąd moje sugestie. Bo to nie jest jedna sytuacja a poza tym ok - sama piszesz ze od miesięcy to się ciągnie.

Niestety - nie jestem w stanie Ci w tym temacie pomóc - a wszystko co napisze może być odbierane jako niezrozumienie Twoich wątpliwości lub bronienie wetki. I dodatkowy stres z tego powodu będzie a nic dobrego nie wyniknie.
Dlatego na razie się pożegnam.
Caly czas bardzo mocno za Was kciuki trzymając!
Mam wielka nadzieję ze nastanie czas spokoju, choroby sobie pójdą precz albo chociaż bardzo mocno spac na długie lata :)

Blue

 
Posty: 21300
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Wto cze 08, 2021 16:51 Re: (7).. zycie to skarb...i po rezonansie s.10

Tylko dodam, choc bez szczegolow, ze rozmawialysmy o kilku sytuacjach i sama bylas zdziwiona postepowaniem wet.
Moje watpliwosci fotycza sytuacji w jakiejs sie znalazlam, cxyli kredytowanih badan u moich kotów i pytanie, co bedzie jak powiem ze nie moge czevos zrobić .zreszta juz pisalam, ze powiedzialam o tym i co uslyszalam. To nie jest podwazanie kompetencji,to sa fakty i ja w ich obliczu musze podejmowacjakies decyzje. Nie umiem powiedzieć, a pewnie kilka psob by tak zrobilo, zenue zrobie rezonansu bo kot czujesie bardzo zdecydowanie lepiej po lekach wiec po co. I wiem, ze nie umiem powiedzieć że nie leczekota bonie mam kasy. Predzej ztezygnuje z zaplacenia czynszu,nawet kilku.
I to jest moj klopot.
Gdy u Noci byla ogromna poprawaisluszalam, zenie wiadomo kiedy bedzie pogorszenie. I tak naprawde wiedzac co wiem, czyli ze jest przepuklina,jestem dokladnie w tym samym punkcie. Moze byc pogorszeniei jesli bedzie to ona dostanie antybiotyk, ten ktory pomogl.
Duzo to zmienia?troche tak,alenie wiem czy na tyle, zeby placic za badanie 1100zl. Ale ok.
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
"Kiedy się kogoś kocha to ten drugi ktoś nigdy nie znika"
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*), Adas(*)...Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 32505
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Wto cze 08, 2021 18:21 Re: (7).. zycie to skarb...i po rezonansie s.10

Marzenia11 pisze:Tylko dodam, choc bez szczegolow, ze rozmawialysmy o kilku sytuacjach i sama bylas zdziwiona postepowaniem wet.


Nie do końca :roll: . Za każdym razem mówiłam że nie wiem dlaczego taką decyzję podjęła - ale nie znam kontekstu i nie znam jej motywacji. Za każdym razem dokładnie to Ci mówiłam. Nawet jeśli jakieś działanie było faktycznie trudne dla mnie do zrozumienia, to ja dla tej wetki i jej wiedzy i oraz intuicji mam ogromny szacunek. Oczywiście - mogła zrobić jakąś głupotę (bo czemu nie) czy podjąć złą decyzję - przecież człowiekiem jest a weterynaria to nie matematyka, ale daleko mi do jej krytykowania w ciemno.

W naszym przypadku także wielokrotnie proponowała leczenie, diagnostykę czy jakieś działania zupełnie nie po mojej myśli i nie tak jak ja bym zrobiła. Przekonywała mnie do tego lub dyskutowałyśmy o tym - dalsze decyzje były różne, raz ja ją przekonałam, raz ona mnie, czasem nie byłam do końca przekonana ale było tak jak ona wymyśliła. To nie jest tak że ja zawsze myślę jak ona. Wręcz przeciwnie. Bywa że ja przebieram nóżkami i mówię: badajmy, leczmy! A ona mówi - poobserwujmy.
Bywa że ja myślę - nic się nie dzieje, kot zdrowy - a ona: coś mi się nie podoba, zróbmy pełen profil diagnostyczny krwi i usg.
I kurczę - zwykle na jej wychodzi :roll:

I tak naprawde wiedzac co wiem, czyli ze jest przepuklina,jestem dokladnie w tym samym punkcie. Moze byc pogorszeniei jesli bedzie to ona dostanie antybiotyk, ten ktory pomogl.
Duzo to zmienia?troche tak,alenie wiem czy na tyle, zeby placic za badanie 1100zl. Ale ok.


A ja jestem innego zdania.
Przede wszystkim - wiadomo że ucho jest zdrowe.
Wiadomo że to nie żadna operacyjna zmiana w uchu.
Wiedząc że jest przepuklina móżdżku, gdyby pojawiły się niepokojące objawy - wiadomo co się dzieje, nie będzie się wtedy leczyło ucha tylko brało przede wszystkim pod uwagę zaostrzenie objawów przepukliny. To może jej uratować życie bo być może nie zawsze podanie convenii pomoże. Może też zaoszczędzić cierpienia - bo w razie objawów złego samopoczucia warto od razu podać lek przeciwbólowy testowo, mogą występować silne bóle głowy.
Możesz teraz na spokojnie uzbierać na wizytę u neurologa i pójść do niego już z konkretną diagnozą. Może coś fajnego doradzi? Wiadomo co się dzieje - to daje możliwości.

Patrzysz na to wszystko wiedząc jaki wynik wyszedł.
Przed badaniem - opcją podstawową był polip czy inny nowotwór w uchu.
Istniało prawdopodobieństwo że konieczna będzie operacja i czekanie z tym może dać konsekwencje nie do cofnięcia.
Możliwe było że wyjdzie stan zapalny i wtedy konieczne byłoby intensywne leczenie w tym kierunku.
Akurat rezonansu i jego sensowności bym się nie czepiała. w tym przypadku.

Blue

 
Posty: 21300
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Wto cze 08, 2021 18:46 Re: (7).. zycie to skarb...i po rezonansie s.10

Nie ma co gadac, Milenka b zle. Czekam na kontakt od dr.
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
"Kiedy się kogoś kocha to ten drugi ktoś nigdy nie znika"
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*), Adas(*)...Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 32505
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Wto cze 08, 2021 19:58 Re: (7).. zycie to skarb...i po rezonansie s.10

Mocno trzymam kciuki za Milenkę! :201461

milu

 
Posty: 3623
Od: Nie lis 30, 2008 10:47
Lokalizacja: Kraków

Post » Wto cze 08, 2021 20:00 Re: (7).. zycie to skarb...i po rezonansie s.10

Ja też! :ok: :ok: :ok: :ok: :ok:
Nasz wątek:
viewtopic.php?f=46&t=187577
Wątek kotów Joli Dworcowej:
viewtopic.php?f=1&t=191624
Kącik Muzyczny
viewtopic.php?f=8&t=190784
Zjawiska niewytłumaczalne, opowieści o duchach i nie tylko
viewtopic.php?f=8&t=194190

jolabuk5

 
Posty: 36437
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Wto cze 08, 2021 20:21 Re: (7).. zycie to skarb...i po rezonansie s.10

:ok: :ok: :ok:

SabaS

 
Posty: 3779
Od: Śro lis 14, 2018 8:58

Post » Wto cze 08, 2021 20:21 Re: (7).. zycie to skarb...i po rezonansie s.10

Ja oczywiście takoż :201461
Dawaj znać jak sytuacja!

Blue

 
Posty: 21300
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Wto cze 08, 2021 20:24 Re: (7).. zycie to skarb...i po rezonansie s.10

Wspieramy :201454 i trzymamy za futerko

Atta

Avatar użytkownika
 
Posty: 9162
Od: Śro lip 09, 2014 17:41
Lokalizacja: Śląsk

Post » Wto cze 08, 2021 21:00 Re: (7).. zycie to skarb...i po rezonansie s.10

Bylysmy u dr. Specjalnie przyjechala.
Goraczka 40st, powiekszone wezly chlonne, wysiek z nosa, piczatek kataru, ktory sobie sama oczyszcza oblizujac nos jezykiem. Oczka zalzawione. Tego wszystkiego nie bylo w piatek. Osluchowo ok, czyli infekcja na razie w nosie. Brzuszek taki jak w piatek, cxyli miekki, niebolesny,jelitka miekkie,niezgazowane.
Dostala metacam i synulox.
Jutro jade dodr prosto z usg. Dr chce jej zmierzyc temp,przeczytac usg i adekwatnie dac leczenie do domu.
Musze wziac urlop na żądanie.


I jeszcze. Wszystko dzieje sie po cos. Powiedzialam dzisiaj dr otwartym tekstem, ze ja musze wiedzieci rozumieć, ze potrzebuje jej nawet pytac 3 razy i upewniac sie, ze wszystko dobrze wiem i wszystko comowi pamietam. Mimo pory rozmawialysmy pol godziny. Pytalam o swoje obawy, ze temp mize jest z brzyszka i dostalam jasna odpowiedz, dlaczego na to nie wygląda.
Apropos Notki rezonansu-dr odczytala ten opis jako info o takiej anomalii rozwojowej, a nie stanie chorobowym. Ale id razu zaznaczyla, ze na neurologii sie nie zna. Ustalilysmy wspolnie, ze warto sie wybrac z Notka do neurologa, zeby jakby zakonczy sprawe jakimis ustaleniami co do przyszlosci.
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
"Kiedy się kogoś kocha to ten drugi ktoś nigdy nie znika"
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*), Adas(*)...Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 32505
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Wto cze 08, 2021 21:39 Re: (7).. zycie to skarb...i po rezonansie s.10

Ufff, to bardzo ważne, że Milenka dostała leki, a Ty pogadałaś z wetką i może będziecie się teraz lepiej rozumieć. :ok: :ok: :ok: :ok: :ok:
Nasz wątek:
viewtopic.php?f=46&t=187577
Wątek kotów Joli Dworcowej:
viewtopic.php?f=1&t=191624
Kącik Muzyczny
viewtopic.php?f=8&t=190784
Zjawiska niewytłumaczalne, opowieści o duchach i nie tylko
viewtopic.php?f=8&t=194190

jolabuk5

 
Posty: 36437
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Blue, jolabuk5, Karolinap777, kocia_mendka, kocikocidrapki, maryniaj, misiulka, NitkaQ, theta i 120 gości