Adaptacja Pandy / Olo

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Śro wrz 30, 2020 12:49 jak złapać 2 okolo półroczne kocurki

Mineło już sporo czasu od kiedy Julek odszedł do poprzedniej właścicielki, pogodziłam się już z tym. Weterynarz opowiedział mi o telefonie od niej z pretensjami, ze wykastrował jej kocurka bo chciała go wychować w sposób naturalny. Głupia baba, to powinna również ponieść konsekwencje i wziąć na swoje utrzymanie wszystkich potomków swojego kota. Oczywiście weterynarz nie wchodził w dyskusję i uciął jej dywagacje i głupie pretensje. Teraz mam inny problem około miesiąc temu podczas dnia jak wracałam z pracy zawołała mnie sąsiadka, ze jest czarny kotek pod moim samochodem, ze chyba to Julek wrócił, zeszłam z dobrą karmą. Wychylił się spod samochodu, bał się , ale nie mógł się powstrzymać jak rzucałam mu karmę i jadł z wielkim apetytem, wygłodniały bardzo i chudziutki. Nie reagował na imię i na ręce nie dawał się wziąć, przestraszony chował się i uciekał pod inny samochód. Sąsiad poświecił swoja kanapkę z udkiem kurczaka, zniosłam transputer, a on rzucał drobne keski przed , a próżniej do środka powoli się zbliżał, bał się ale w końcu zaczął zaglądać do środka, wsuwał głowę i trochę ciałka, już prawie go mieliśmy ale się wyśliznął i uciekł - ale sporo wsunął jedzonka i brzuszek miał pełen. To nie Julek bo jednak mniejszy i jednak dzikusek. Umówiłam sie z sąsiadem że jak go złapie ,jest wędkarzem- może w podbirak, to ja go wezmę i że ja będę go dokarmiała w tym miejscu. Sasiadka mi kibicuje bo nie pracuje i chodzi 3-4 razy na spacery ze swoim staruszkiem psem na spacery. Meldowała mi, ze jadł, ze był. Wystawiłam na noc klatkę do łapania małych zwierząt- https://www.pryskaj.pl/pl/p/Pulapka-zyw ... UcQAvD_BwE , kiedyś mały koteczek się w to złapał, ale ten jest wydaje mi się, że jest za duży. Zapadka się zamknęła a kota nie było.
Od tego czasu karmię, czasem go widuje z daleka, czasem z 2 metrów, bliżej nie da się podejść. Raz widział go jak biegł przez ulicę do miejsca gdzie karmię ok. 17.00 i to nie sam ale z drugim takim samym kotkiem, chyba rodzeństwo. Nic jeszcze nie było wyłożone, został i czekał w pewnej odległości. Zaczęłam wykładać wcześniej ok,16.00 i odpuściłam sobie tego kotka, może z czasem się zbliży, Postanowiłam, że będę dokarmiać, ale ta ulica nie daje mi spokoju. Od 2/3 dni sąsiadka mi powiedziała, ze jakiś spory kot biało-karmekowy wyjada to jedzenie co wykładam. A dziś w nocy ok 4.00 nad ranem obudził mnie lament koci, płacz, przy zamkniętym oknie usłyszałam, 3 piętro, Otworzyłam okno jeszcze głośniejsze zawodzenie. Zeszłam na dół w piżamie z jedna saszetką jedzenia, dwa czarne kotki szukały jedzenia koło krzaczka przy moim samochodzie . Dałam ta saszetkę, poszłam i przyniosłam jeszcze jedną oraz sucha karmę, odskoczyły, wysypałam i odeszłam, rzuciły się na to jedzenie wygłodniałe.
Do tej pory słyszę lament jednego kotka, drugi jest bardziej wycofany i trzyma się z tyłu tego bardziej odważnego. Chyba wzięłabym te dwa kotki razem, szkoda mi ich, widać, że są zżyte, może rodzeństwo. Jak nie będzie można ich rozdzielić, szukałabym jednemu dom, to by zostały u mnie. Co ja mam robić, jak złapać dwa razem, jaka klatka? Jak złapie się jeden to drugi już nie przyjdzie bo będzie przestraszony, To miejsce jest bardzo ruchliwe, miejsca parkingowe, 2 metry od klatki , ludzie dzieci przechodzą osoby z psami, spory ruch podczas dnia, one podchodzą z drugiej strony strony, chowając się w trawie. Nie wiem jak sobie z tym poradzić?

Taischa

Avatar użytkownika
 
Posty: 134
Od: Czw cze 11, 2020 7:42

Post » Śro wrz 30, 2020 12:55 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Klatka łapka mogła być zamknięta nie z powodu wielkości, tylko dlatego, że kot z zewnątrz pchał łapę i uruchomił zapadkę.
Poczytaj ten wątek: viewtopic.php?f=1&t=201111&p=12349978
Często łapie się koty na raty. Złapanie dwóch na raz jest dość trudne. Mały na pewno przestraszy się zatrzaskiwanej klatki, ale drugiego dnia powinien wrócić. Zwłaszcza jak będzie przegłodzony.
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 8423
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Śro wrz 30, 2020 13:03 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Chyba potrzebna jest duża klatka (taka, jak od broka, albo podobna), żeby oba kotki swobodnie weszły. Ewentualnie klatka opadajaca (bywają takie na pilota). Może jakas fundacja w okolicy ma i moglaby pożyczyć? Byloby cudownie, gdyby koty znalazły u Ciebie dom! :1luvu: :1luvu: :1luvu:
Nasz wątek:
viewtopic.php?f=46&t=187577
Wątek kotów Joli Dworcowej:
viewtopic.php?f=1&t=191624
Kącik Muzyczny
viewtopic.php?f=8&t=190784
Zjawiska niewytłumaczalne, opowieści o duchach i nie tylko
viewtopic.php?f=8&t=194190

jolabuk5

 
Posty: 32987
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Śro wrz 30, 2020 16:40 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Dziewczyny, do tej pory słyszę ten lament koci, nie mam serca ich zostawić,szukam dużej klatki ale na pilot to musiałabym nie spać tylko jak w nocy przyjdą, to czatować. Albo jak usłyszę w nocy- otworzę okno by lepiej słyszeć, że lamentują to dopiero wyjść z klatką dużą i wyłozyć jedzenie i czekać. Poszukam ile kosztują? i gdzie można je dostać? W mojej okolicy nie ma fundacji, które by miały takie klatki.

Może ja za jakiś czas pomyślę by założyć taką fundację, rozejrzę się i przeanalizuję czy są osoby, które by chciały pomóc. Jak zobaczyłam warunki w jakich przetrzymywane są koty - prowadzi je OTOZ Animals, to do tej pory mam dreszcze, jestem załamana jak to wygląda. Stare nieopalany 1 budyneczek, 2 pomieszczenia małe i niskie - jedno pomieszczenie dla pracownika, drugie dla kotów małych., klatki zewnętrzne po zoo, smutek. Wszystko to wolontariat, 1 etat człowiek oddelegowany z budownictwa komunalnego z UM do karmienia zwierząt w godzinach 7.00 -15.00. Potem nie ma nikogo, chyba ze jest konieczność to jakiś wolontariusz. Brak systemowego rozwiązania. Boże w jakim my kraju żyjemy, że los zwierząt nikogo tak naprawdę nie obchodzi.

Wracając do moich kotów to bardzo chciałabym im pomóc i złapać razem, będę myślała jak to zrobić. Tą klatkę co mam to myślę, że jak kot się wydłuży i tylko włoży do niej głowę i trochę tułowiu, to wydostanie się bo zapadka nie zamknie się do końca tylko częściowo, kot się wyszarpnie.

Taischa

Avatar użytkownika
 
Posty: 134
Od: Czw cze 11, 2020 7:42

Post » Śro wrz 30, 2020 16:55 Re: dwa kocurki niewykastrowane

O rany, a może by tak małymi kroczkami, karmić i karmić regularnie, aż się z Tobą zżyją i oswoją. Oczywiście to w przypadku braku klatki. Nie mam pojęcia jak się łapie takie dzikuski :oops: Trzymam mocno kciuki :ok:

Koki-99

Avatar użytkownika
 
Posty: 7691
Od: Pt mar 23, 2007 13:48
Lokalizacja: Grzędzin

Post » Śro wrz 30, 2020 18:34 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Koki-99 pisze:O rany, a może by tak małymi kroczkami, karmić i karmić regularnie, aż się z Tobą zżyją i oswoją. Oczywiście to w przypadku braku klatki. Nie mam pojęcia jak się łapie takie dzikuski :oops: Trzymam mocno kciuki :ok:


Zrobiłam rozeznanie, klatki duże i na pilota to koszt zakupu powyżej 2000 zł, drogo chyba się nie zdecyduję. Spróbuję na tą którą mam. Bedę wieczorem wystawiać, a rano zabierać, w dzień nie ma sensu. Okno w sypialni będzie uchylone więc jak się złapie to powinnam usłyszeć bo będzie pewnie miauczał. Dziś w dzień ok 16.00 wyłożyłam jedzenie, przyszedł przed 17.00 Zauważyłam, że w dzień przychodzi sam, może mają różne rewiry te czarne kotki. Razem widziałam je 2 razy. Jeden z nich jest odrobinę mniejszy i bardziej wycofany, trzyma się z tyłu może to koteczka. Dziś nie było podjadacza karmy to chyba domowy kot albo dokarmiany jest w innym miejscu bo spory kot i wygląda na zadbanego.

Nie mam jak się z nimi zżyć bo wykładam jedzenie jak nikogo nie ma, a on dopiero potem przyczajony podchodzi bardzo ostrożnie do tego miejsca, gotów w każdej chwili do ucieczki. Jak spaceruję w tym czasie z Hugonem i chce do niego podejść to tamten ucieka więc teraz idziemy w drugą stronę, aby mógł spokojnie zjeść. To jednak nie jest takie proste zaprzyjaźnienie się w miejscu tak niefortunnym jakim jest podwórko wokół którego są 3 budynki, bloki mieszkalne dobrze, że tylko 3 pietrowe.

Taischa

Avatar użytkownika
 
Posty: 134
Od: Czw cze 11, 2020 7:42

Post » Śro wrz 30, 2020 18:49 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Stomachari pisze:Klatka łapka mogła być zamknięta nie z powodu wielkości, tylko dlatego, że kot z zewnątrz pchał łapę i uruchomił zapadkę.
Poczytaj ten wątek: viewtopic.php?f=1&t=201111&p=12349978
Często łapie się koty na raty. Złapanie dwóch na raz jest dość trudne. Mały na pewno przestraszy się zatrzaskiwanej klatki, ale drugiego dnia powinien wrócić. Zwłaszcza jak będzie przegłodzony.


Dziękuje już zabieram się za czytanie polecanego wątku :D

Taischa

Avatar użytkownika
 
Posty: 134
Od: Czw cze 11, 2020 7:42

Post » Czw paź 01, 2020 2:45 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Klatka, którą polecałam w wątku, poleconym przez Stomachari, to koszt 170 zł, warto zainwestować, bo Twoja jest rzeczywiście malutka. Poszukaj w necie tego typu klatki, o długości 90 cm (lub większe) i szerokości ok. 30 cm (Twoja ma 20 cm, to niby tylko 10 cm różnicy, ale dla kota to ważne). I lepiej, żeby klatka zamykała się tak ta na zdjeciu, a nie gilotynką,mzeby kotu nie obciąć kawałka ogona.

Klatki opadające mogą tez być bez pilota (wtedy są tańszej), ale też trzeba przy nich stać, żeby w odpowiednim momencie pociągnąć sznurek, który wytrąca podpórkę, powodując oparnięcie klatki. Tylko potem trzeba klatkę przytrzymać, żeby koty jej nie podrzuciły w górę i się nie wydostały. Potem przełożyć koty do transporterów. Jak jest kilka osób, to nie problem, ale samej byłoby Ci trudno, raczej nastaw się na normalną klatkę, tylko większą niż Twoja.
Nasz wątek:
viewtopic.php?f=46&t=187577
Wątek kotów Joli Dworcowej:
viewtopic.php?f=1&t=191624
Kącik Muzyczny
viewtopic.php?f=8&t=190784
Zjawiska niewytłumaczalne, opowieści o duchach i nie tylko
viewtopic.php?f=8&t=194190

jolabuk5

 
Posty: 32987
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Czw lis 19, 2020 0:41 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Zycie weryfikuje nasze plan, moje też. Chodząc na popołudniowe spacery z Hugonem zaczęli nam towarzyszyć dwa kotki, jeden bawił się z Hugonem ( ale mnie się bał trzymał dystans do 2metrów, płochliwy), a drugi duży kot biały z czarną grzywką,nazywałam go Pan Dyrektor nie lubiłam go bo jak przychodził to siedział przy budce w której wystawiałam jedzenie dla bezdomniaków i zasłaniam jedzenie ciałem i srogą miną, a wtedy dokarmiałam dwójkę: czarny koteczek rówieśnik Hugona on przychodził wcześniej około 16.00, płochliwy ale ujmujący mnie za serce i właściwie maje dokarmianie od niego się zaczęło, przypominał mi Julka, w pierwszym momencie myślałam nawet, że to on. Potem na jedzonko zaczął przychodzić szary. około 17,00 było ok dokarmiałam więc dwa koty plus Pan Dyrektor . To był duży, biały kot ze zmarszczonym czołem obserwował mnie, wydawało się , że jest zły i jest dominantem. Po pewnym czasie zaczął się dołączać do naszych spacerów ale chodził przy mojej nodze jak piesek. Śmieszne to było, potem na mój widok mruczał, ocierał sie i nie odstępował mnie na krok, wchodził za mną do klatki, czasem dołączał się do zabaw kotów na chwilkę i nieporadnie podbiegał jakiś dystans, ( nie chce teraz opowiadać historii z klatka łapka - to był niewypał, odesłałam i właściwie odpuściłam sobie łapanie kota, postanowiłam jedynie dokarmiać. Po tygodniu wspólnych spacerów szary z Hugonem a Pan Dyrektor ze mną 18 października było zimno i podał deszcz pod wpływem impulsu wzięłam go na ręce a on przytulił się i zaobazyłam z bliska brudna mordkę, poszarpane końcówki uszka, nie wyrywał się więc zaniosłam go do domu. Chłopaki od razu sie obwąchali i było ok. Położył się na parapecie okna i spał 4 dni schodził tylko do jedzenia i do kuwety. Dodatkowo bardzo kichał i był mocno zaflegmiony i przeziębiony, dołączyła się biegunka. Męczył sie z biegunka 2 dni ale biegał do kuwety w nocy z 10 razy. Zawiozłam do weta, nakrzyczał za brak kwarantanny (miał rację) przeleczył dwa koty i sporo to mnie kosztowało, dieta dla dwóch kotów, leki itd, Ale po wszystkim musze stwierdzić to był strzał w 10. Koty w przyjażni od pierwszego dnia Hugo nauczył 3,5 letniego Pana Dyrektora, który został nazwany Theo- Teodor, biegania, zabaw, skoków. Teodar nieporadna "gruba dupka" tak go czasem nazywam z wielkim zapałem dołącza do zabaw, Na początku nie wiedział jak sie bawić, obserwował i naśladował Hugona, Teraz to rozkoszny kotek, przylepka, miziak lubiący dotyk, głaski. Smieszny jest za zabawę z wędka odda wszystko nawet miska z jedzeniem to już nie priorytet.
Coś mi się złe wklejają zdjęcia, jutro spróbuję pokazać Teodora oraz opowiem historię następnego dokocenia

Taischa

Avatar użytkownika
 
Posty: 134
Od: Czw cze 11, 2020 7:42

Post » Czw lis 19, 2020 2:06 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Cudownie, że Teodor ma dom! :1luvu: :1luvu: :1luvu: :1luvu: :1luvu:
Nasz wątek:
viewtopic.php?f=46&t=187577
Wątek kotów Joli Dworcowej:
viewtopic.php?f=1&t=191624
Kącik Muzyczny
viewtopic.php?f=8&t=190784
Zjawiska niewytłumaczalne, opowieści o duchach i nie tylko
viewtopic.php?f=8&t=194190

jolabuk5

 
Posty: 32987
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Czw lis 19, 2020 9:20 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Widzę, że stale i uparcie rośnie Ci ilość kotów :1luvu:

Sierra

 
Posty: 1108
Od: Sob cze 13, 2020 22:51

Post » Czw lis 19, 2020 10:32 Re: dwa kocurki niewykastrowane

jolabuk5 pisze:Cudownie, że Teodor ma dom! :1luvu: :1luvu: :1luvu: :1luvu: :1luvu:

chyba nie tylko on ;)

fajnie się czyta tę opowieść :)
tak w zarysach bardzo podobnie, jak trafił do mnie mój pierworodny kot Filemon :) Malutkimi kroczkami :)

maczkowa

 
Posty: 3185
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Czw lis 19, 2020 16:26 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Hugo na krzesle a w gazetniku Teodor

Obrazek


Wspólne posiłki Hugona z Theo, co Hugo nie doje to Theo wylizuje dwie miski do czysta.
Obrazek

Najlepsza miejscówka Theo.
Obrazek
Ostatnio edytowano Czw lis 19, 2020 17:26 przez Taischa, łącznie edytowano 1 raz

Taischa

Avatar użytkownika
 
Posty: 134
Od: Czw cze 11, 2020 7:42

Post » Czw lis 19, 2020 16:52 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Taischa pisze:Hugo na krzesle a w gazetniku Teodor
https://images91.fotosik.pl/443/5cd3f41e4b6646f1.jpg

Wspólne posiłki Hugona z Theo, co Hugo nie doje to Theo wylizuje dwie miski do czysta.
https://images92.fotosik.pl/444/b2871d0cd5757fc3.jpg
Najlepsza miejscówka Theo.
https://images91.fotosik.pl/443/763071d851c199a8med.jpg


To ostatnie:
Obrazek
Fajny kot. :D
In Xanadu did Kubla Khan
Obrazek

ana

 
Posty: 20325
Od: Śro lut 20, 2002 21:56

Post » Czw lis 19, 2020 18:25 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Taischa pisze:Hugo na krzesle a w gazetniku Teodor

Obrazek


Wspólne posiłki Hugona z Theo, co Hugo nie doje to Theo wylizuje dwie miski do czysta.
Obrazek

Najlepsza miejscówka Theo.
Obrazek

Wspaniale, że tak się zaakceptowały!!! :ok: :ok: :ok:
Nasz wątek:
viewtopic.php?f=46&t=187577
Wątek kotów Joli Dworcowej:
viewtopic.php?f=1&t=191624
Kącik Muzyczny
viewtopic.php?f=8&t=190784
Zjawiska niewytłumaczalne, opowieści o duchach i nie tylko
viewtopic.php?f=8&t=194190

jolabuk5

 
Posty: 32987
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 62 gości