Adaptacja Pandy / Olo

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw lip 16, 2020 21:48 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Taischa pisze: No i tak straciłam Juleczka

Przykre :( Może gdybyś pogadała z synem, to byłby jakiś efekt. Baba pewnie guzik zrozumiała.
Jak jeszcze kiedyś przygarniesz kota, to za cholerę nie oddawaj. U Ciebie miałby o niebo lepiej.

Koki-99

Avatar użytkownika
 
Posty: 7656
Od: Pt mar 23, 2007 13:48
Lokalizacja: Grzędzin

Post » Czw lip 16, 2020 22:04 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Taisha niezmiernie mi przykro z powodu Juleczka :cry: .

Pamiętaj, że na przyszłość możesz z pełną radością zgodzić się na tychmiast, w tej samej sekundzie, oddać zwierzaka... jak tylko pańcia zwróci pełne koszty pobytu u Ciebie :twisted: . Najlepiej jeśli masz rachunki (weterynarz, karma, żwirek, zabawki). Nawet wezwanie policji zbyt dużo by tutaj nie zmieniło, zwłaszcza, że kobiecina musiałaby przedstawić dokumenty potwierdzające, że kot należy DO NIEJ. Nie syn, ale ona musi być właścicielem, żeby policja była w stanie Ciebie do czegokolwiek choćby spróbować namówić! A syn może będzie trochę bardziej myślący :roll: .


Tak piszę, bo wcale bym sie nie zdziwiła, jakby za jakiś czas lekko zaniedbany Julek wrócił :oops:

Sierra

 
Posty: 1070
Od: Sob cze 13, 2020 22:51

Post » Czw lip 16, 2020 22:29 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Nie oddałabym do takiego domu kota :(

maczkowa

 
Posty: 3147
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Pt lip 17, 2020 1:05 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Zgodnie z prawem mogłaś żądać zwrotu kosztów utrzymania kota.
W Łodzi przy takiej okazji forumowiczka podpisywała umowę, zgodnie z którą zobowiązywała „właściciela” do pewnych kroków i uprzedzała, że następnym razem kota nie odda, jeśli umowa nie będzie przestrzegana i kot znów zaginie.

Piszę trochę na przyszłość.
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 8364
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pon sie 17, 2020 11:59 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Ten czas tak szybko mija, zaglądam tu ale nie pisałam. Zamówiłam poidełko z miałstrore ale bez tego brzydkiego i niefunkcjonalnego flakonika ale za to z czujką ruchu. Kolor wybrałam mleczny i na to będę czekała ok 3 tygodnie, to jedyny kolor na który tak długo się czeka inne są wysyłane od reki. Zobaczę jak z jego jakością, wyglądem i praktycznością. Hugo w te upały mało pije więc co najmniej 3 razy dziennie podaję wodę strzykawką, nie protestuje, łyka - ale nie wyciskam wody szybko tylko powoli aby się nie zachłysnął.
Półki wiszące na balkonie zrobione, zamontowane i wykorzystywane (nie wiem jak bezpośrednio tu wstawić zdjęcie, pomoże ktoś?). Najśmieszniejsze jest to ,ze jedna jest zamontowana dosyć wysoko i myślałam o tym aby ją nawet zdjąć , ale jak zaczęłam podawać Hugonowi rano krople do oczu to jak tylko widzi, ze będę zakraplała to czmycha w iście kaskaderskim stylu na tę polkę, a ja nie mogę do niego dosięgnąć - no i nie boi się wcale tam wskakiwać. W upały więcej drzemie, mniej jest ruchliwy, więc po południu obowiązkowe spacery po parku. Zaprzyjaźnił się tam z kotem starszym od niego, obwąchiwał mu pyszczek i było zero agresji do siebie z dwóch stron. pierwszy raz jak go zobaczyłam to zagadałam do niego, chciałam mu dać spróbować trochę suchej karmy jakieś takie przysmaki kocie - ale nawet nie spróbował nie wiedział co to jest, mój Hugo nie jada takich rzeczy nie lubi. Kotek chodził na spacerze za nami, towarzyszył nam, odprowadził do auta i z ciekawością zaglądał do środka ale nie zdecydował się wskoczyć, nie pozwalał się dotknąć ale kładł się na plecach i ocierał się o ziemię.Ten kot jest jest naprawdę bezdomny, jak jest w parku w tych godzinach co ja, to go dokarmiam. Bardzo przyjacielski a teraz już na chwilkę mogę go delikatnie pogłaskać. Ostatnio czekał na nas w tym samym miejscu ale uciekł na widok dużego psa bez smyczy i już nie wrócił. Może jak mi pozwoli to się nim zaopiekuję, może do września zdobędę jego zaufanie tak by wsiadł do samochodu. Na wszelki wypadek zaopatrzę się w lek przeciwpasożytniczy aby od razu pierwszego dnia wetrzeć mu w skórę i skrócić do maksimum 2-3 dni izolację. Hugo potrzebuje przyjaciela, bo absorbuje mnie do zabaw i kontaktów, a ja nie zawsze mam czas i już tak radośnie nie biega po domu tych galopad jest coraz mnie niż przedtem. To chyba jest kotka, taki tygrysek szary z ciemnymi pręgami, pewnie rodziła już, ma coś we wzroku proszącego o pomoc, może była kiedyś w domu, zobaczymy będę się jej przyglądać i pomału oswajać.

Taischa

Avatar użytkownika
 
Posty: 124
Od: Czw cze 11, 2020 7:42

Post » Pon sie 17, 2020 13:07 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Kciuki za oswajanie :ok: Kolejny bezdomniak miałby opiekę i dach nad głową przed zimą :ok:

Koki-99

Avatar użytkownika
 
Posty: 7656
Od: Pt mar 23, 2007 13:48
Lokalizacja: Grzędzin

Post » Pon sie 17, 2020 14:37 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Powodzenia z łapaniem kota :ok:

Taischa - szkoda, że nie odebrałaś mojego priwa...
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 8364
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pon sie 17, 2020 17:58 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Taischa - szkoda, że nie odebrałaś mojego priwa...[/quote]
Sorry ale nie zauważyłam, już odbieram i czytam:)

Taischa

Avatar użytkownika
 
Posty: 124
Od: Czw cze 11, 2020 7:42

Post » Śro sie 19, 2020 13:43 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Trudna sytuacja, kot z parku po dwóch dniach nieobecności, pierwszego dnia jak chciał podejść do nas i czekał w tym samym miejscu co zawsze, to wystraszył go pies bez smyczy i uciekł, na drugi dzień się nie pojawił, wczoraj był. Nakarmiłam go, jedna tacka powoduje,że jest tak najedzony, że mu się odbija ale je tez bardzo łapczywie. Hugo chyba zazdrosny bo chciałby się bawić, a kolega zajęty jedzeniem wiec on chodzi wkoło i łapie muchy lub komary bardziej próbuje niż mu się udaje i obwąchuje wszystko wokół. Po jedzeniu kot potoczył się dalej bo był najedzony, trochę się umył i chyba był senny. To było około 19.00. Poszłam za nim, a Hugona wzięłam na ręce, pomyślałam, że może ma dom tylko jakaś biedna staruszka go wypuszcza i nie dba o niego należycie. Kot zdziwiony oglądał się na nas , po okołu 100 metrach doszedł do stajni tam jest stadnina i wszedł do jednego z pomieszczeń bardzo pewnie, środkiem, koło koni skręcił w miejsce gdzie było siano. To jest jego dom, budynek stary, szpary w drzwiach i oknach. Na pewno ma pchły bo się opędzał i co rusz próbował złapać zębami coś na swojej sierści, sierść brudna i szorstka. Jutro chyba spytam się ludzi, którzy oporządzają konie czy dokarmiają koty, które u nich śpią, pewnie nie, bo jak wynika z mojej praktyki to właściciele pozwalają tylko by koty tam przebywały i łapały szczury. kot wygląda tak:
https://www.fotosik.pl/zdjecie/usun/yby ... Hs8jAUd8Kh
https://www.fotosik.pl/zdjecie/usun/kux ... pMz0y4a_O4
Nie wiem czy zdjęcie się zamieściło to próba, sprawdziłam udało się. Kotek to chłopczyk, z bliska jest bardziej zaniedbany niż na zdjęciu. teraz wszędzie widzę bezdomne kty, przedwczoraj na podwórku widziałam małego kotka biało karmelkowego, wracałam późnym wieczorem do domu, przyglądał się , a jak podeszłam to uciekł pod samochód, duży z niskim podwoziem, nic nie mogłam zrobić, zostawiła trochę jedzenia a rano jak szłom do pracy to nie wiele było zjedzone. w parku jest tez szary kotek taki sam jak ten ze zdjęcia ale dużo młodszy, siedzi w krzakach i jak tylko podchodzimy z Hugonem i zauważy, że go widzę to ucieka z całych sił ile tylko może w stronę ogródków działkowych przez ulice i skacze przez mur. Chciałabym wszystkim pomóc ale nie mam jak, to jest frustrujące , ze wokół jest tyle biednych kociaków a inni ludzie w ogóle ich nie zauważają i mijają obojętnie. A jak się pytam osób, które mieszkają samotnie czy przygarną bezdomnego kotka albo maja dobre warunki mieszkaniowe i bytowe to zdziwione odpowiadają, że w żadnym wypadku, smuto to wszystko.

Taischa

Avatar użytkownika
 
Posty: 124
Od: Czw cze 11, 2020 7:42

Post » Śro sie 19, 2020 15:21 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Podałaś kod do usunięcia zdjęć, nie da się ich wyświetlić. Wybierz u góry kod "na forum" (wyświetla się kod "aukcje" ake jak rozwiniesz, pojawi się ten właściwy).
Nasz wątek:
viewtopic.php?f=46&t=187577
Wątek kotów Joli Dworcowej:
viewtopic.php?f=1&t=191624
Kącik Muzyczny
viewtopic.php?f=8&t=190784
Zjawiska niewytłumaczalne, opowieści o duchach i nie tylko
viewtopic.php?f=8&t=194190

jolabuk5

 
Posty: 32780
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Śro sie 19, 2020 15:37 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Nie każdy kot chodzący pod dworze jest bezpański. Są też wolno żyjące i spora część z nich bardzo źle się czuje w zamknięciu. Nie musisz się więc martwić każdym, którego spotkasz na spacerze :) Chociaż oczywiście chciałoby się, aby żaden nie musiał nocować po piwnicach czy w budkach dla kotów.

Przed edycją posta widziałam zdjęcia. Ładny bury kotek :)
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 8364
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Śro sie 19, 2020 16:44 Re: dwa kocurki niewykastrowane

jolabuk5 pisze:Podałaś kod do usunięcia zdjęć, nie da się ich wyświetlić. Wybierz u góry kod "na forum" (wyświetla się kod "aukcje" ake jak rozwiniesz, pojawi się ten właściwy).

ok spróbuje jeszcze raz
Obrazek
Obrazek

Taischa

Avatar użytkownika
 
Posty: 124
Od: Czw cze 11, 2020 7:42

Post » Śro sie 19, 2020 16:45 Re: dwa kocurki niewykastrowane

O, teraz świetnie wszystko widać. Piękny burasek :1luvu:
Nasz wątek:
viewtopic.php?f=46&t=187577
Wątek kotów Joli Dworcowej:
viewtopic.php?f=1&t=191624
Kącik Muzyczny
viewtopic.php?f=8&t=190784
Zjawiska niewytłumaczalne, opowieści o duchach i nie tylko
viewtopic.php?f=8&t=194190

jolabuk5

 
Posty: 32780
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Czw sie 20, 2020 9:14 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Też bym się aż tak nie przejmowała. Jak zrobi się zimniej to będzie widać koty, którym naprawdę trzeba pomóc. Te ogródkowe zazwyczaj są dokarmiane przez działkowców i mają gdzie się schować. Sama tak robiłam jak mieszkałam w mieście i miałam ogródek. Gorzej z tymi wywalonymi z dnia na dzień z domu z byle powodu. One są zagubione, wystraszone i nie wiedzą gdzie się schronić.
A w stajni, to faktycznie, warto spytać czy ktoś zajmuje się kotami, ile ich jest, czy wet się interesuje, jak ze sterylizacją itp. Może jest tam ktoś kotolubny, komu trzeba pomóc np. z transportem do weta, a potem koty mogą tam dalej mieszkać.

Koki-99

Avatar użytkownika
 
Posty: 7656
Od: Pt mar 23, 2007 13:48
Lokalizacja: Grzędzin

Post » Pt sie 21, 2020 8:33 Re: dwa kocurki niewykastrowane

Koki-99 pisze:Też bym się aż tak nie przejmowała. Jak zrobi się zimniej to będzie widać koty, którym naprawdę trzeba pomóc. Te ogródkowe zazwyczaj są dokarmiane przez działkowców i mają gdzie się schować. Sama tak robiłam jak mieszkałam w mieście i miałam ogródek. Gorzej z tymi wywalonymi z dnia na dzień z domu z byle powodu. One są zagubione, wystraszone i nie wiedzą gdzie się schronić.
A w stajni, to faktycznie, warto spytać czy ktoś zajmuje się kotami, ile ich jest, czy wet się interesuje, jak ze sterylizacją itp. Może jest tam ktoś kotolubny, komu trzeba pomóc np. z transportem do weta, a potem koty mogą tam dalej mieszkać.

Tak zrobię jak piszesz, pogadam i dowiem się u pracowników tej stajni, dopytam o tego "mojego" kotka i zaproponuje, że go odrobaczę. Sterylizacja jest koniecznością, niestety nie jest wysterylizowany pokazał się ostatnio w całej okazałości - to chłopczyk ;-).
Może z właścicielem tej stadniny nawiąże jakiś kontakt, zobaczę najpierw jakie będzie nastawienie pracowników, wypytam o właściciela jakim jest człowiekiem.
Drugi dzień nie widzę kotka w parku , zostawiam więc trochę suchej karmy w miejscu gdzie go karmiłam wcześniej. Do parku pojadę bez Hugona bo on się boi koni bardzo jak jeden z nich zarżał wczoraj to wyrwał się z moich rąk i spylał z całych sił, wrócił do parku i schował się pod krzaki, ja zamarłam bo przeleciał z impetem przez główną alejkę parku, którą przejeżdżają samochody , ciągnął za sobą smycz, a ja nie mogłam go dogonić. całe szczęście , że przejeżdżający bardzo wolno samochód zauważył go i poczekał na jego przelot - podziękowałam im, bardzo się zdenerwowałam moim głuptaczkiem. Nie doszłam więc wczoraj do stajni i jak widzę nie ma szansy by Hugon dał się tam zaprowadzić. Coś wymyśle, drugi tydzień września mam z tydzień urlopu będę miała więcej czasu wówczas przed południem podjadę do parku i tej stadniny.

Taischa

Avatar użytkownika
 
Posty: 124
Od: Czw cze 11, 2020 7:42

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: CheshireCat93, Damian- iza71koty, Franciszek1954, luki2021, Marciniunio, offnote, włóczka i 147 gości