Strona 63 z 63

Re: (6) 2020 Mamo... życie we mgle..

PostNapisane: Pt lip 31, 2020 13:01
przez jolabuk5
Dla obu czarnulek :birthday: :flowerkitty: :dance2: :201439 :torte: :201479 :201463 :201492

Re: (6) 2020 Mamo... życie we mgle..

PostNapisane: Pt lip 31, 2020 16:33
przez SabaS
Wszystkiego najkociego Nociu i Nutko :1luvu: :birthday: :catmilk: :201479 :201496

Re: (6) 2020 Mamo... życie we mgle..

PostNapisane: Pt lip 31, 2020 20:31
przez kwiryna
Czarnulkom zdrowia na rocznicę okrągłą!

Re: (6) 2020 Mamo... życie we mgle..

PostNapisane: Sob sie 01, 2020 10:31
przez Marzenia11
W imieniu Czarnulek dziękuję za życzenia :1luvu:
Nie dam już Notce sterydu. Widać, zęr się źle czuje, jest smutna, nie chce ze mną spać, ma wysięk z oka i kicha. Swoją rolę spełnił, miał wyciszyć świąd i przestała się drapać. Jak wieczorem jej nie dałam to w nocy przyszła do mnie i spałą przytulona. Biedniusia jest, więc koniec tego i tyle. 10 dni zamiast 14.

Re: (6) 2020 Mamo... życie we mgle..

PostNapisane: Sob sie 01, 2020 11:22
przez Marzenia11
Gosiagosia - mieszkam niedaleko szpitala Bielańskiego, przy zbiegu ulic Lindego i Marymoneckiej, a to cudne podwórko to zasługa natury i mojej dozorczyni :D zresztą w sąsiednich bloikach też sa panie które mocno dbają o kwiaty.

Re: (6) 2020 Mamo... życie we mgle..

PostNapisane: Sob sie 01, 2020 19:56
przez Chikita
Dawno nie byłam, ale wanna cudo. Rodzicom podrzucę, bo ich wanna ponad 30 letnia i nie chcą wymienić, a takie właśnie zacieki mają. Nie dlatego, że kasy nie mają, ale z sentymentu. Taki efekt bez malowania, bez żadnych specyfików ? Wyglada jak nówka sztuka.

Re: (6) 2020 Mamo... życie we mgle..

PostNapisane: Sob sie 01, 2020 21:09
przez kwiryna
No też jestem w szoku. My wyrzuciliśmy starą wannę, nawet mi przez myśl nie przeszło, że to można tak odnowić 8O

Re: (6) 2020 Mamo... życie we mgle..

PostNapisane: Sob sie 01, 2020 23:51
przez Marzenia11
Chikita pisze: Taki efekt bez malowania, bez żadnych specyfików ? Wyglada jak nówka sztuka.

Tak, dokladnie tak. Juz sie przyzwyczailam, ale kilka dni tez nie moglam uwierzyc. Naprawde cudna robota.
Ja tez z sentymentu zostawilam swoja wanne. Jak zobaczylam w sklepie te wspolczesne kawalki akrylu to nie mialam zadnych argumentow za wymiana.

Jestem w Olsztynie. Dotarlam po 22iej, ok 23 ze strachem w sercu pojechalam na dzialke. Nie bylo nas dwa tygodnie. Kocia rodzinka zameldowala sie w calosci i ze zdrowymi pyszczkami. Polknely w 5 min kilo miesa. Potem wytoczyly sie na trawe. :)
Na szczescie, uf.
Dobranoc.

Re: (6) 2020 Mamo... życie we mgle..

PostNapisane: Pon sie 03, 2020 5:19
przez ASK@
Odpoczywaj!

Re: (6) 2020 Mamo... życie we mgle..

PostNapisane: Wto sie 04, 2020 8:54
przez Marzenia11
Asiu, byłam tylko w niedzielę i to tez wracałam póxnym wieczorem, własciwie w nocy. Ale i tak na dzialce zdązyłysmy w miarę albo wstępnie uporządkować jedną część altany. Wyniosłysmy ogrom rzeczy, gratów, takich staroci, ze oddychac bylo trudno z powodu wspomnień.. Np. kombinezon pszczelarski Taty, już 5 lat nie uzywany, czy pudełko farbek plakatowych z moich czasów uczniowskich.. Wszystko to wyniosłysmy na zewnatrz. kociaki były mocno zainteresowane, ale też chyba zaniepokojone. ochoczo obwąchiwały, ale bardziej je zainteresował grill :D Wczoraj, jak siostra przyjechała na działkę, nie było kociej rodzinki. Po jakimś czasie pojawiła się matka, i zabiera.la w pysku mięso i nosiła na działkę obok, do prezesa. czyżby jednak się wystraszyły? To nie są już zupełnie małe maluchy, skończyły 3 miesiące.. Jednak mam nadzieję, ze wrócą do nas - jest straszny deszcz, u nas mają się gdzie schronić..

Notusia smutna okropnie, tylko siedzi, pomiaukuje. Martwię się. Wprawdzie ma apetyt, ale nieco słabszy. Coś jej jest i nie wiem, czy to tylko psychika, czy też jeszcze źle się czuje fizycznie. oczko mruży, ale wycieku mniej, nie wiem czy to dobry znak, czy moze wydzielina zostaje w środku.. trochę się martwię, nie ukrywam.