(6) 2020 Mamo,rok i ciągle nierealne jest to zycie ..

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pon cze 29, 2020 20:21 Re: (6) 2020 Mamo,rok i ciągle nierealne jest to zycie ..

Wybory wyborami ale zdrowie ważniejsze.Zagłosujesz w drugiej turze!
Za zdrówko Wasze kciuki potrzymam :ok:
Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

Avatar użytkownika
 
Posty: 51216
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 13 >>

Post » Wto cze 30, 2020 7:07 Re: (6) 2020 Mamo,rok i ciągle nierealne jest to zycie ..

Trafiła mi się kilka razy burza w samochodzie i było to straszne. W zeszłą niedzielę pół godziny siedzieliśmy w samochodzie pod domem czekając aż deszcz trochę osłabnie i rzeka płynąca ulicą zrobi się trochę płytsza

kasia.winna

 
Posty: 346
Od: Pon paź 05, 2015 14:22

Post » Pt lip 03, 2020 8:46 Re: (6) 2020 Mamo,rok i ciągle nierealne jest to zycie ..

Trudny tydzień. We wtorek miałam potwornie trudne zadanie w pracy. Wczoraj jakies koszmarne pobieranie krwi u Notki. Szmat czasu, kota w torbie iniekcyjnej, szarpała się, wyrywała, wyła w niebogłosy, warczała, syczałą. Krew nie leciała, wet wkuwała się chyba ze 4 razy w obie przednie łapy, ja niemal leżąc na Notce starałam się ją utrzymac. Na koniec zsikała się do tej torby. A potem było jeszcze czyszczenie pupy i zatok okołoodbytowych i przegląd paszczy i uszu. Na szczęście dostałam wyniki i są ok, oprócz - tradycyjnie - eozynofili, które są w kosmosie, czyli alergia jest bardzo aktywna. Widac to zresztą po wylizanym brzuszku i tylnych łapkach. W poniedziałek idę do wet na omowienie wyników. Cieszę się, ze wątrobowe parametry i trzustkowe są w porządku - wyniki z grudnia były fatalne. Ale być moze coś - podczas mojej świątecznej nieobecności - podrażniło trzustkę Notuni, ona źle działając spowodowała zaburzenia metaboliczne, które moga dawac neurologiczne objawy, tak jak u niej zaburzenia chodu, rozjeżdżanie się łapek, tak jak to było. Teraz są w porządku. Czyli aktywne ibd widoczne w usg to efekt alergii.
Moja siostra pracuje na wyjeździe, jest nad morzem, a ja się mocno zastanawiam, czy jechać samej do olsztyna, dać karmę maluszkom. Byłby to wyjazd na jeden dzień, bo w niedzielę od 8 rano mam telefoniczny dyżur w pracy no i ważę wszystkie za i przeciw i nie wiem co zrobić. Mając w pamięci to , jakie były głodne w sobotę boję się nie pojechać, zeby im się coś nie stało bez jedzenia, z drugiej strony wiem, ze na pewno nie żywią się tylko raz na tydzień, tak by tez nie przeżyły. Zresztą w niedzielę wieczorem, tuż przed odjazdem, na wlasne oczy widziałam jak matka kotka przyniosła imd wa razy w pyszczku dwa kawałki, duże, kiełbasy z grilla, ktorą ktoś wyrzucił.
nie wiem co robić..
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
"Kiedy się kogoś kocha to ten drugi ktoś nigdy nie znika"
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*)..Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 31061
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

[poprzednia]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: barrfarr, emill, Google [Bot], lucas 2014, MB&Ofelia, Moniaaaa, ultra75 i 77 gości