Nie potrafię złapać kota do transportera.

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pon lis 04, 2019 19:23 Nie potrafię złapać kota do transportera.

Pomocy, bo jestem zdesperowana.
Przeprowadzam się i muszę przewieźć kicię w nowe miejsce. Niestety Luśka jest bardzo płochliwa, mimo wielkich postępów nie przychodzi na kolana i nie daje się brać na ręce. Próbowałam już kilka razy z moją współlokatorką ją schwytać, ale jesteśmy za miękkie i każda próba skończyła się podrapanymi łapami i spektakularną ucieczką. Kot się wyrywa i ucieka. Od miesiąca ją oswajałam z transporterem, próbowałam skusić ją na mięsko, ale za każdym razem udaje jej się uciec. Były w użyciu grube rękawice i koc i nic to nie dało. Nie mam już siły, ani pomysłu jak ją złapać.

karmelkowypotwor

 
Posty: 8
Od: Wto lut 05, 2019 18:06

Post » Pon lis 04, 2019 19:40 Re: Nie potrafię złapać kota do transportera.

Współczuję. Też mam kotkę trudną do złapania i jedyne co mogę poradzić to spokój i konsekwencja. Trzeba przygotować transporter, zamknąć pomieszczenie w którym jest kot (najlepiej żeby to było małe pomieszczenie z możliwie małą ilością skrytek) i łapać. W dwie osoby jest łatwiej, jedna czeka z transporterem, druga łapie. Najlepiej jakby się udało zagonić kota np. do szafy albo do brodzika pod prysznicem i tak ustawić transporter żeby kot musiał wejść. Jak już wejdzie to trzeba szybko zamknąć transporter, żeby kot nie zwiał.
Ewentualnie można spróbować z kartonem - pudło kartonowe z wyciętym otworem, jak zaganiany kot schowa się do niego to wystarczy ostrożnie uchylić pudło od góry i przepchnąć kota do podstawionego pod otwór transportera.
wątek Księżniczki Ofelii i Małej Czarnej Carmen
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=46&t=173408 - cz. VI
Obrazek
Bazarek na Smarkoty u kociej_mendki viewtopic.php?f=20&t=192882&p=12217366#p12217366

MB&Ofelia

 
Posty: 21102
Od: Pt gru 09, 2011 9:20
Lokalizacja: Koszalin

Post » Pon lis 04, 2019 20:09 Re: Nie potrafię złapać kota do transportera.

Swojej kotki, która jest u mnie już 5 lat, też nie wsadzę do transportera gołymi rekami.
Robię to na mumię.
Ale nakrywam kotkę nie kocem, ale dużym ręcznikiem i zawijam.
Nie jest to łatwe, bo kotka wyrywa się, przeraźliwie wyje i warczy, ale wykonalne.
Najważniejsze zakryć głowę.
No i mocno kotkę przez ręcznik trzymać.
Nie ma wtedy możliwości ugryźć.
Tak zawiniętą kotkę wsadzam razem z ręcznikiem do transportera.

Udało mi się na samym początku spokojnie i cierpliwie przyzwyczaić ją do jedzenia w transporterze i w końcu ja tam zamknąć.
Ale skończyło się to wywaleniem drzwiczek.
Natomiast owinięta ręcznikiem siedzi dość spokojnie.
Czasami nawet nie odwija się z tego kokonu w drodze do weta.
Obrazek

mimbla64

Avatar użytkownika
 
Posty: 10625
Od: Pon lis 12, 2007 9:29
Lokalizacja: Warszawa Wola

Post » Pon lis 04, 2019 20:18 Re: Nie potrafię złapać kota do transportera.

Mam dwie kotki dzikuski i jedno wiem na pewno- przekonywanie, kuszenie nie da nic, szczególnie, jeśli kotka już uczulona na łapanie. Moja jedna po dwóch łapaniach przez 3 miesiące nie wchodziła do pokoju, w którym udało mi się ją odciąć od reszty mieszkania i tam złapać.
Największy problem w tym, żeby nie być miętkim ;) Tzn jak już się zabierzecie, to stanowczo i nie dać kocie uciec. Wiem, że łatwo się mówi, ale uwierz- byłam na etapie, że odpuszczę, kot sie uspokoi bla bla bla...nie działa!
Nie wiem, dokładnie jak Wasza kotka się zachowuje, bo są i takie, które w desperacji zagonione w róg po trafią wydrapać sobie drogę po plecach łapiącego. Ale jeśli ona z tych, które raczej się skulą i będą syczeć i próbować drapać i gryźć, to najlepsza metodą jest złapania kici za skórę na karku, to jednak w miarę unieruchamia kota. Wszelkie próby niewolenia i blokowania łapek, zgarniania do siebie skoczą się dla Was źle, kot jest giętki, elastyczny, a w strachu potrafi cuda zrobić, żeby się uwolnić. Ten kark to po pierwsze kot tak złapany jakoś jednak najbardziej nieruchomieje, a po 2 tam mu będzie trudno zębami i pazurkami sięgnąć.
Jeszcze jedna metoda, o ile mieszkanie nie jest za bardzo zastawione, to możecie wykorzystać podbierak do ryb i w nim unieruchomić kota i z niego prosto do transporterka spróbowac przemieścić.
W tym wszystkim niestety grube rękawice mocno przeszkadzają, niby chronią przed zebami i pazurami, ale też nie jest się tak sprawnym manualnie i kot mimo złapania może się wyslizgnąć. Ja zawsze korzystam ze starych skórzanych, dają względną ochronę, a jednocześnie dopasowane i łatwo w nich operować.
Jakby się udalo kicię zamknąc w tych miejscach, o których pisała MB&Ofelia, to całą resztę też możesz wykorzystać. Ale u mnie te dzikuski generalnie w takie miejsca nie wchodzą, bo się zachowują całe zycie tak, jakby pamietały, by mieć drogę odwrotu.

maczkowa

 
Posty: 1495
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Wto lis 05, 2019 2:30 Re: Nie potrafię złapać kota do transportera.

Złapanie za skórę na karku często nie wystarczy, kot potrafi się zgiąć tak, żeby upierdzielić np. tylnymi łapami rękę, którą go trzymasz za ten kark. Ja drugą ręką łapię gada jeszcze za grzbiet w okolicach ogona. Transporter na sztorc, tzn. drzwiczkami do góry i kota wrzucamy szybkim ruchem głową w dół, druga osoba zatrzaskuje drzwiczki. Dobrze jest jeszcze zabezpieczyć potem te drzwiczki zawiązując jakąś taśmę lub koc. Wiem, że to dosyć brutalny sposób, ale często jedyny. Nawet dziczki działkowe udawało mi się w ten sposób zapakować. Zabezpieczenie transportera konieczne, bo jedna z małych i trochę osowojonych kotek, złapana na sterylkę potrafiła rozwalić zapięcie transportera i gdyby nie to, że transporter był w pokrowcu, to by mi z niego spierniczyła. A tak to dowiozłam ją do weta w tym pokrowcu, przyduszoną i z wyrąbaną dziurą w materiale. :twisted: Wybaczyła mi ... :wink: teraz jest upierdliwym miziakiem
ObrazekObrazek

katarzyna1207

 
Posty: 5267
Od: Pt lip 03, 2009 21:58
Lokalizacja: Lublin

Post » Wto lis 05, 2019 18:48 Re: Nie potrafię złapać kota do transportera.

Bardzo Wam dziękuję za wszystkie rady. Gdybym nie była takim mięczakiem, pewnie by się udało. Ostatecznie kitku została schwytana do kartonu i tak pojechała w nowe miejsce, a ja czuję się jak największy łotr świata. Na szczęście po rozłożeniu kocyków, które miała w starym mieszkaniu dziś już trochę lepiej się miewa. Wyszła z ukrycia, w jej przypadku to progres.

karmelkowypotwor

 
Posty: 8
Od: Wto lut 05, 2019 18:06

Post » Wto lis 05, 2019 19:21 Re: Nie potrafię złapać kota do transportera.

Mam tez taka dzika od ok. 1.5 roku. Juz byla dosc oswojona, glaskac sie dawala, ale orzyszla pora ze musialam ja wysterylizowac. Zlapalam ja bawiac sie z nia kulka na wedce ktora uwielbia. Niestety od czasu tej sterylizacji czyli prawie 1.5 roku nie da sie dotknac, umyka. No ale gdy bawimy sie kulka na wedce to wtedy jak jest zmeczona juz to daje sie dotknac:-) Mimo, ze taka dziczka z niej to nigdy mnie nie podrapala ani nie pogryzla podczas lapania (a jeszcze byla raz lapana do szczepien) mimo, ze miala strach straszny bo raz nawet siusiala biedna:-( ale wykrecala sie, walczyla, ale pazurkow i zebow nie uzyla! Niesamowite kochane zwierzatko.

pibon

 
Posty: 208
Od: Pon lip 09, 2012 10:26

Post » Pt lis 15, 2019 10:45 Re: Nie potrafię złapać kota do transportera.

Ja oswajałam swojego kocura z transporterem przez ponad 2 miesiące. Jak się zbliżał do niego to był nagradzany, w końcu zaczął kojarzyć transporter z czymś fajnym i teraz traktuje go jak łóżko i codziennie w nim śpi :) może po prostu trzeba poświęcić nieco więcej czasu na oswajanie

Zwinka0

 
Posty: 6
Od: Czw lis 14, 2019 13:52

Post » Śro lis 20, 2019 15:19 Re: Nie potrafię złapać kota do transportera.

Śp. Galilea miała duży problem z transporterem i oduczyć się jej nie dało.
Pakowałam ją do środka na kota w worku, tj. bierzemy starą powłoczkę na poduszkę, otwieramy, kot włazi.
Bierzemy powłoczkę z kotem, wsadzamy do transportera i trochę rozgarniamy, żeby mógł się z niej wyplątać, zamykamy szybko drzwiczki.
Kot ma totalnie obrażoną minę, ale nawet nie wie, jak to się stało. Mniej stresu dla kici i właściciela.
Przez kolejne sześć dni od stworzenia świata Adam i Ewa ciężko pracowali.
A potem przyszli do Boga i powiedzieli: potrzebujemy antydepresantów.
I wtedy Bóg uczynił kota i widział, że był on dobry.

inatheblue

 
Posty: 357
Od: Nie cze 15, 2008 16:30




Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Damian- iza71koty, edidedi, włóczka i 38 gości