3 mies kociak [*]

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw paź 31, 2019 18:59 Re: 3 mies kociak [*]

Maluszka juz nie ma :(
miał tez Fipa. potem moze napisze coś wiecej.

maczkowa

 
Posty: 1475
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Czw paź 31, 2019 19:00 Re: 3 mies kociak [*]

Zobaczyłam lampeczkę.

Bardzo, bardzo mi przykro.
Przytulam
Brykaj dzieciaku za Mostem na łąkach niebieskich
[*]
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

Avatar użytkownika
 
Posty: 50396
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 18 >>

Post » Czw paź 31, 2019 19:20 Re: 3 mies kociak [*]

[*]
Kibicowałam maluszkowi a tu takie smutne wieści :cry:
Bądź szczęśliwy za TM

makrzy

 
Posty: 245
Od: Sob sie 04, 2018 14:23
Lokalizacja: śląsk

Post » Czw paź 31, 2019 19:26 Re: 3 mies kociak [*]

Bardzo mi przykro, maczkowa.
Malutki koteńku [*]

Fhranka

 
Posty: 81
Od: Czw lis 15, 2018 13:28
Lokalizacja: Wrocław

Post » Czw paź 31, 2019 19:31 Re: 3 mies kociak [*]

Bardzo, bardzo mi przykro... M i ałam nadzieję, że wyjdzie z tego... :( Przytulam Cię Aniu.
Obrazek Obrazek

Zapraszam na bazarek przedświąteczny już częściowo :)
viewtopic.php?f=20&t=194329

Bastet

Avatar użytkownika
 
Posty: 4710
Od: Pon paź 12, 2015 19:20

Post » Czw paź 31, 2019 20:07 Re: 3 mies kociak [*]

Dzisiaj najpierw miał zrobione kolejne RTG, płynu w klatce piersiowej miał minimalnie mniej, ale w brzuszku nadal tak samo. Przepuklinę już można było wykluczyć, na tyle pozwalało zdjęcie. Zdecydowałyśmy o drugim pobraniu krwi, no i tak naprawdę jej wynik - tragiczny w porównaniu z sobotnim - po całym dotychczasowym leczeniu - spowodował, że podjęłam decyzje o uśpieniu malucha. Wszystkie parametry - erytrocyty, hemoglobina, hematokryt miał masakrycznie niskie, natomiast leukocyty podskoczyły bardzo. Moje wetka ( bo chyba nie pisałam, że po Waszych uwagach rozmawiałam z nią o poprzednich wynikach ) miała rację, że dla niej ten ogólny obraz już wtedy wskazywał na rozwijającą się niedokrwistość. Po tych 5 dniach wszystko sie posypało. Powiedziała, że może umrzeć w ciągu doby i udusić się. A też jutro wszystko pozamykane. W zeszłym roku malutki kociak całą noc mi się dusił na rękach i nad ranem umarł i wiedziałam, że w żadnym wypadku nie dopuszczę do takiego cierpienia. Straszna decyzja, wiedziałam, że ją muszę podjąć, ale nie było przez to ani odrobinę łatwiej, szczególnie, że cały czas było widac, ze kociak chory, że prawie mu sie nie poprawia, ale przez te parę dni zaczął się oswajać, mruczeć na rękach i cały czas był w takim fajnym kontakcie, żywe oczka, zaczepianie przez otwory w drzwiach moich młodziaków....
Ale też umówiłam sie, ze jak dadzą radę czasowo dzisiaj, to zrobią sekcję i zrobiły i w środku tragedia, ziarniniaki wszędzie, na wszystkich węzłach, wątroba poszatkowana ( inne słowo, ale tak odebrałam ) jelita w atonii, coś tam, już nie pamietam - koloru zółtawego. To musiało się już długo rozwijać. Dziewczyny z lecznicy caly ten czas doczytywały, konsultowały, co mu może być i znalazły, ze prawdopodobnie fiv doprowadził do mutacji koronowirusa, który był w stadzie.

Napiszę jeszcze....jestem potwornie rozbita. Maluch przyszedł na świat w niejscu, gdzie nikt go nie potrzebował. Matka szybko go odstawiła. 2,3 tygodnie, jak koleżanka je znalazła siedział pod jakimiś krzakami, sam, często mokry, głodny, taki drobiażdzek. Czas w szpitaliku który się zaczął z 4 tygodnie temu był pewnie najlepszy dla niego, wreszcie ciepło, stałe jedzenie, kotka z tego stada, z którą sie zżył. Po wyjściu ze szpitalika wreszcie wkomponował sie w stado, zamieszkał z innymi w kurniku, z małymi rudymi zaczął się bawić, spac w ciepłych budkach, które tam im wstawiłyśmy, dorosłe ze stada go w pełni zaakceptowały. Ten dobry czas trwał z 5 dni :((( Straszne to naprawdę bardzo, że w tak krótkim życiu, tyle czarnych losów wyciągnał :((((

To, co jest na tej wsi mnie rozkłada :( Kotom podrzucane jest jako jedzenie kasza albo ryż z wody. Dorosłe na szczęscie pewnie nauczyły się sobie radzić, skoro doszły do doroslości. Ile tam maluchów zginęło do tej pory, pewnie nie wie nikt, nikogo one nie obchodzą :(
Ale są tam też dwa psy. Uwiązane do bud łancuchami. Budy, to bardzo dużo powiedziane. Koleżance długimi rozmowami udało się urobić człowieka, zeby dokładał im tam słomy i ją wymieniał. Karmione ryżem z wody i suchymi ziemniakami. Jeden z psów to 8-9 letni "labrador"- prezent komunijny dla obecnego 20-latka :( Pewnie za drugim moim pobytem zobaczyłam, ze pies ma ogromne łyse place na całym ciele, na grzbiecie prawie nie miał sierści plus widać było stany zapalne. Wetka na podstawie zdjęc powiedziała, że to może być efekt wydrapania od pcheł i faktycznie skojarzyłam, ze on wychodząc z budy za kazdym razem potwornie mocno tarł grzbietem o szczyt wyjścia. Zaczęłysmy podawać antybiotyk, do tego advocat, obroża p-pchelna, potem foprex i tydzien wystarczył, że psu zaczęła odrastać sierść. Gdyby nie my, to zima i te mrozy, ktore sie zaczynają dostałby odmrożeń. A ten pies zył tam miesiacami przy tych ludziach i kompletnie nie reagowali. Jak jeżdzimy dokarmiać koty, codziennie psy dostają mięso, ciepłe zarcie gotowane z mięsem, zaczęły odżywać. Labrador wszystkie zabiegi przy nim ( smarujemy go tez maściami, pod pachami miał żywe mięso od drapania się, bo tam sięgał pazurami ) traktuje jak największą pieszczotę, pewnie pierwszy raz od lat ktoś go głaszcze, dotyka.
To jest jakaś tragedia, co się dzieje w takich miejscach, generalnie jakoś sie trzymałam, dzisiaj mnie rozsypało. Najgorsze w tym jest tez poczucie, że zeby pomóc tym zwierzakom, żeby nas tam wpuszczali, to musimy robić dobrą minę do złej gry i grać głupa i chwalić, że człowiek dał do dziurawej budy trochę słomy :(( A musimy, bo będziemy im te budy chcieć wymieniać na ciepłe, ale muszą nas tam wpuszczać. Najgorsza jest świadomość, że takich miejsc są setki :( W to trafiłyśmy, bo koleżanka posatnowiła się wynieść z miasta do siedliska w okolicznej wsi.

Tam są cudne dwie rude kociczki, naprawdę rozkoszne. Tak bardzo chciałabym chociaż im znaleźć dom. Trochę mniej w tym działałam osatnio, bo ani doba sie rozciągnąć nie chce, ani sił mi już nie starczało. Teraz, gdy maleńki już odszedł....musze się na tm skoncentrować.

dzięki dziewczyny.

maczkowa

 
Posty: 1475
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Czw paź 31, 2019 20:19 Re: 3 mies kociak [*]

:cry: [*]
Obrazek
Misia [*] u mnie 28.04.2017-14.06.2018

Meteorolog1

Avatar użytkownika
 
Posty: 3041
Od: Sob lis 23, 2013 0:42
Lokalizacja: Olesno (opolskie)

Post » Czw paź 31, 2019 20:29 Re: 3 mies kociak [*]

Bardzo współczuję :(

Gosia85

 
Posty: 63
Od: Pt wrz 29, 2017 6:54

Post » Czw paź 31, 2019 20:32 Re: 3 mies kociak [*]

Właśnie widziałam Twojego malucha i sobie uświadomiłam, że "mój" nie ma nawet jednego zdjęcia :( Ale był podobny, taki malutki burasek.

maczkowa

 
Posty: 1475
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Czw paź 31, 2019 20:36 Re: 3 mies kociak [*]

Maczkowa strasznie mi przykro z powodu Maluszka! Zrobilas dla niego wszystko co moglas, niestety tak widac musialo
Byc:-( okrutne jest to zycie.
Bardzo mi tez przykro, ze ogladasz tyle cierpienia codziennie! To rani niewyobrazalnie. Jestes bardzo dzielna i wspaniala osoba. Podziwiam Cie za Twoja moc.
Boze, temu labradorkowi byloby lepiej w schronisku chyba niz u tych potworow. Albo moze by go oddali jakby sie udalo mu normalny dom znalezc?

pibon

 
Posty: 204
Od: Pon lip 09, 2012 10:26

Post » Czw paź 31, 2019 20:46 Re: 3 mies kociak [*]

Maczkowa, bardzo współczuję i podziwiam to, co robisz!
Nasz wątek:
viewtopic.php?f=46&t=187577
Wątek kotów Joli Dworcowej:
viewtopic.php?f=1&t=191624
Kącik Muzyczny
viewtopic.php?f=8&t=190784
Zjawiska niewytłumaczalne, opowieści o duchach i nie tylko
viewtopic.php?f=8&t=194190

jolabuk5

 
Posty: 20821
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Czw paź 31, 2019 20:50 Re: 3 mies kociak [*]

Bardzo mi przykro. :cry:
Maluszku [*]
Obrazek Kot. Nie dla idiotów!

Gretta

Avatar użytkownika
 
Posty: 28009
Od: Wto lip 18, 2006 12:53
Lokalizacja: "wesołe miasteczko" ;-(

Post » Czw paź 31, 2019 21:07 Re: 3 mies kociak [*]

Przykro, trzymaj się

aga66

 
Posty: 2808
Od: Nie mar 05, 2017 18:46

Post » Czw paź 31, 2019 22:10 Re: 3 mies kociak [*]

Przytulam Cię bardzo, bardzo mocno.
Ponad 30 głodnych kotów w Trzebiatowie i jeden ponad 80-letni staruszek karmiciel. Pomóż je nakarmić https://zrzutka.pl/w9grmw

tabo10

 
Posty: 6325
Od: Nie lip 31, 2011 14:24


Adopcje: 3 >>

Post » Czw paź 31, 2019 22:26 Re: 3 mies kociak [*]

Też współczuję ale nie umiem pisać ckliwych postow :( . Dwa lata temu musiałam zrobić to samo. Tylko kotka była starsza.
Strasznie żal zwierzaków, o których piszesz. Siły życzę na pomoc tam, gdzie się da :).
Uroda moja nie sięga szczytu szczytów,
ale mój pies patrzy na mnie oczami pełnymi zachwytu
L. J. Kern
Trudne początki kota Dropsa
Amorka i Mumiś

ewkkrem

Avatar użytkownika
 
Posty: 3363
Od: Czw lip 27, 2017 15:20
Lokalizacja: Włocławek

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Blue, Ewa.KM, Google [Bot], majencja, misiulka, Vi i 27 gości