Strona 25 z 66

Re: Tak tam dalej być nie może... ponad 50 kotów.

PostNapisane: Śro lis 06, 2019 19:16
przez Damian- iza71koty
aga66 pisze:Biedny kociak :( Zdjęcia nie ogladałam, nie mogę. Bardzo cieszę się, że się nimi zajęliście.


Kociaki na razie muszą tam zostać. Są dość dzikie i jeszcze niespecjalnie same jedzą. Szanse na złapanie będą dopiero jak zaczną podchodzić do jedzenia, bo strych na którym są jest w dość kiepskim stanie i bieganie za kociakami jest zbyt ryzykowne. Iza powymieniała polarki w budkach i zostawiła im jedzenie, zostawiła też kocyk w suchym miejscu. Mieliśmy ze sobą torbę transportową, ale kociaki są jeszcze płochliwe i nie podchodzą do jedzonka więc nie ma jak ich złapać.

Re: Koty- lotnisko. Tak tam dalej być nie może...

PostNapisane: Śro lis 06, 2019 20:49
przez Senanta
Damian- iza71koty pisze:Dziękujemy za wpłatę :1luvu: . Budka miała przegrodę( wyjęliśmy ją po kilku dniach), bo strasznie utrudniało to kotom ucieczkę- z budki są tylko dwa wyjścia 1 u góry i 1 na dole. Na tym zdjęciu z dzisiaj widać, że budka się sprawdza oraz to, że nie stoi na samej ziemi. Jest postawiona na kawałku podkładu kolejowego oraz na kilku innych deskach/ cegłach. I jest porządnie ustabilizowana. Z budki korzysta po kilka młodych kotów- u góry ostatnio spały 4, na dole natomiast 2- brak przegrody pozwala im się poprzytulać. :D


Skoro z każdego poziomu budki korzysta kilka kotków to rzeczywiście nie ma powodu jej grodzić.

Szkoda,że mam małą emeryturę, chciałabym dorzucić więcej ale jest jak jest.

Re: Tak tam dalej być nie może... ponad 50 kotów.

PostNapisane: Czw lis 07, 2019 11:08
przez Damian- iza71koty
Dziękujemy :1luvu: aistionnelle za obsługę zbiórki. aistionnelle z pieniędzy ze zbiórki zrobiła zakup- 10kg joesera culinesse :201494, które przed chwilą dostarczył do nas kurier.

Re: Tak tam dalej być nie może... ponad 50 kotów.

PostNapisane: Czw lis 07, 2019 11:21
przez Damian- iza71koty
Bardzo dziękujemy :1luvu: Benita za wsparcie zbiórki, którą obsługuje aistionnelle : https://pomagam.pl/q4lnkyh7

Re: Tak tam dalej być nie może... ponad 50 kotów.

PostNapisane: Czw lis 07, 2019 18:50
przez Damian- iza71koty
Oba kociaki na strychu dzisiaj były, biegały koło mamy. Nie wyglądają na wystraszone. Próbujemy pomału namówić je do podchodzenia po jedzonko. Jeśli nie oswoją się chociaż trochę to nie będziemy mieli jak je stamtąd zabrać, gdyby nie było wyjścia.

Re: Tak tam dalej być nie może... ponad 50 kotów.

PostNapisane: Pt lis 08, 2019 13:14
przez JózefK.
Kolejna zła wiadomość z lotniska - niestety ale maluchy nie mogą u nas zostać, naszemu rezydentowi się nie polepsza - wręcz przeciwnie, jego stres przenosi się na drugiego kota. Obecnie jest na takim etapie, że rozdrapuje sobie rany do krwi. Jest agresywny i nie można niczego przy nim zrobić. Do jedzenia dostaje produkty, których w ogóle nie powinien jeść, ale musimy jakoś go zachęcić. Same maluchy mają się bardzo dobrze. TOZ zaoferował pomoc i że je weźmie, ale dopiero jak będą zaszczepione (na razie przez leczone uszka nie mogą być). Dużo, bardzo dużo zaryzykowaliśmy dopuszczając tak chore koty do naszych (biegają już po całym domu od kilku dni), ale niestety nic to nie pomogło w socjalizacji. Zanim będą mieć wyleczone uszka + szczepienie może minąć dwa, trzy tygodnie, a to stanowczo zbyt długo. Z kolei u P.Izy dochodzi nierozwiązana kwestia maluchów z poddasza. Jeśli jednak P.Iza zdecyduje się je zabrać od nas - to tylko na czas leczenia, potem zostaną przekazane do TOZu. Na wizyty w lecznicy będą przez nas wożone, tutaj nie będzie żadnego problemu. Daliśmy już na OLX ogłoszenie, ale jak na razie odzew bardzo mały (TOZ udostępnił dziś na swojej stronie). Maluchy są cudowne i absolutnie bezproblemowe, ale nie jesteśmy w stanie zmienić podejścia naszych kotów.

Wiadomość z ostatniej chwili :
Szaruski mają grzybicę i ta grzybica przeniosła się już na nas.
Tym bardziej pilnie jest potrzebny nowy dom.

Udostępniajcie proszę na swoich kontach FB:
https://m.facebook.com/story.php?story_ ... 8412718566

Re: Tak tam dalej być nie może. Problem z szaruskami

PostNapisane: Sob lis 09, 2019 12:39
przez Damian- iza71koty
Dziękujemy za wpłatę na konto zbiórki :1luvu: Anonimowy Darczyńca

Re: Tak tam dalej być nie może... ponad 50 kotów.

PostNapisane: Sob lis 09, 2019 19:15
przez Damian- iza71koty
JózefK. pisze:Kolejna zła wiadomość z lotniska - niestety ale maluchy nie mogą u nas zostać, naszemu rezydentowi się nie polepsza - wręcz przeciwnie, jego stres przenosi się na drugiego kota. Obecnie jest na takim etapie, że rozdrapuje sobie rany do krwi. Jest agresywny i nie można niczego przy nim zrobić. Do jedzenia dostaje produkty, których w ogóle nie powinien jeść, ale musimy jakoś go zachęcić. Same maluchy mają się bardzo dobrze. TOZ zaoferował pomoc i że je weźmie, ale dopiero jak będą zaszczepione (na razie przez leczone uszka nie mogą być). Dużo, bardzo dużo zaryzykowaliśmy dopuszczając tak chore koty do naszych (biegają już po całym domu od kilku dni), ale niestety nic to nie pomogło w socjalizacji. Zanim będą mieć wyleczone uszka + szczepienie może minąć dwa, trzy tygodnie, a to stanowczo zbyt długo. Z kolei u P.Izy dochodzi nierozwiązana kwestia maluchów z poddasza. Jeśli jednak P.Iza zdecyduje się je zabrać od nas - to tylko na czas leczenia, potem zostaną przekazane do TOZu. Na wizyty w lecznicy będą przez nas wożone, tutaj nie będzie żadnego problemu. Daliśmy już na OLX ogłoszenie, ale jak na razie odzew bardzo mały (TOZ udostępnił dziś na swojej stronie). Maluchy są cudowne i absolutnie bezproblemowe, ale nie jesteśmy w stanie zmienić podejścia naszych kotów.

Wiadomość z ostatniej chwili :
Szaruski mają grzybicę i ta grzybica przeniosła się już na nas.
Tym bardziej pilnie jest potrzebny nowy dom.

Udostępniajcie proszę na swoich kontach FB:
https://m.facebook.com/story.php?story_ ... 8412718566


Koty już u nas.

Re: Tak tam dalej być nie może... ponad 50 kotów.

PostNapisane: Sob lis 09, 2019 20:45
przez Damian- iza71koty
Zabraliśmy od JózefK. szaruski- na ich prośbę. Kociaki dostały wyprawkę. Co dalej zobaczymy.

Początkowo Ala z Darkiem JózefK. mieli jeździć sami do kotów na lotnisku, ale jest to za trudny teren. Dziś się o tym przekonałem. Pomijając kwestie chodzenia po bardzo podmokłym terenie jest tez kilka innych utrudnień:

1. Zaczęły się prace mające na celu naprawę kanału irygacyjnego. Nieraz trzeba niemal na siłę przeciskać się pomiędzy autami, które stoją w korku.
2. Dziki- przynajmniej dwa stada dzików- jedzenie trzeba rozkładać i pilnować, aż koty zjedzą. Na szczęście są tam altany,a więc dachy i strychy, gdzie koty urzędują. Można zostawić zapas jedzenia, który nie stanie się pokarmem dla dzików. Kolejny plus- jedzenie na strychach nie zmoknie- wchodzenie jednak po stołkach, dziwnie skleconych drabinach jest bardzo ryzykowne.
3. Znam wszystkie osoby bezdomne, które tam mieszkają, Ala z Darkiem mogliby być przez nie rozganiani, lub zaczepiani.
4. Z pewnością są inne sytuacje, z którymi trzeba się zmierzyć. Przykład z dzisiaj:

Nie wiem dlaczego, ale jeden z kotków, które są na strychu- (gdzie zostały dwa kociaki z mamą) na strychu dzisiaj nie był. Strasznie krzyczał więc zacząłem szukać. Znalazłem go samego na dachu altany- jego mama nie reagowała. Szybki telefon do Izy- doradziła żebym poczekał i może jak odejdę mama go zabierze. Nic z tego. Kociak krzyczał tylko jak mnie słyszał/ widział. Jak się oddaliłem milkł.
Ustaliliśmy więc, że spróbuję go z dachu ściągnąć. Wziąłem drabinę i podstawiłem pod dach. Wszedłem i bez żadnych problemów złapałem kociaka- nie uciekał. Hyc.. pod kurtkę i zszedłem z nim na dół. Jak wspominałem znam bezdomnych stamtąd, więc wszedłem do altany obejrzeć kociaka( jego brata/ siostrę parę dni temu znalazłem nieżywego i do połowy zjedzonego :placz: )- bo bałem się, że może uciekał przed jakimś drapieżnikiem i może być ranny... Jak znosiłem kociaka z dachu wsadziłem go pod kurtkę i poszedłem do altany. Rozpinam kurtkę i patrzę czemu nie ucieka.... a kociak zasnął :D Na szczęście kociak jest cały i zdrowy- najprawdopodobniej kotka :201461
Odniosłem kociaka na strych do mamy... kociak najpierw chodził trochę zdezorientowany, ale po chwili rozpoznał miejsce. Mama nadal nie reagowała. Nie koniec historii... bo jak odszedłem od altany znowu usłyszałem krzyk. Kociak spadł, lub zszedł po drabinie ze strychu na dół( Zygmunt, bezdomny stamtąd mówił, że już raz wnosił tego samego kociaka na strych). Musiałem wnieść go po raz drugi. Tym razem na szczęście tam został. Drugi kociak jest trochę większy, jest bardzo płochliwy i strasznie ucieka. Mniejszego raczej da radę złapać.

Wracając z lotniska kolejna przygoda. Mirek- bezdomny z innej altany leżał w kanale, obok wózek z drewnem. Chyba był mocno podpity, bo zjeżdżając z wózkiem po mostku zarzuciło go i spadł do wody. Na szczęście pompy, które osuszają kanałek już prawie wypompowały z niego większość wody. Trzeba było człowiekowi pomóc wyjść i wyciągnąć dobytek.

Re: Tak tam dalej być nie może... ponad 50 kotów.

PostNapisane: Sob lis 09, 2019 21:00
przez Damian- iza71koty
Zdjęcia kociaka ściągniętego z dachu. Słabej jakości, bo nie bardzo jak było robić zdjęcia.

Obrazek Obrazek
Powrót na strych do mamy.
Obrazek Obrazek

Re: Tak tam dalej być nie może... ponad 50 kotów.

PostNapisane: Sob lis 09, 2019 21:10
przez Damian- iza71koty
Kociaki- szaruski zabrane od JózefK. mają bardzo dużą pojemność w tych małych brzuszkach. Zjadły dwa gotowane udka na dzień dobry.
Obrazek

Srebrny
Obrazek Obrazek
Szara
Obrazek Obrazek

Re: Tak tam dalej być nie może... ponad 50 kotów.

PostNapisane: Sob lis 09, 2019 21:38
przez JózefK.
Tak, maluchy mają apetyt ogromny i cały czas są głodne:) Ale to dobrze, gdyby nie chciały jeść to by tylko znaczyło, że jest z nimi źle. Ustaliliśmy z P.Izą i Damianem, że zostaną u nich na pobyt leczenia grzybicy, potem będą zaszczepione i przekazane do TOZ. Jeszcze nie wiemy czy nasze koty nie mają grzybicy, więc na razie leczymy tylko siebie.

Re: Tak tam dalej być nie może... ponad 50 kotów.

PostNapisane: Sob lis 09, 2019 21:52
przez Damian- iza71koty
JózefK. pisze:Tak, maluchy mają apetyt ogromny i cały czas są głodne:) Ale to dobrze, gdyby nie chciały jeść to by tylko znaczyło, że jest z nimi źle. Ustaliliśmy z P.Izą i Damianem, że zostaną u nich na pobyt leczenia grzybicy, potem będą zaszczepione i przekazane do TOZ.
:ok: :ok:

Re: Tak tam dalej być nie może... ponad 50 kotów.

PostNapisane: Nie lis 10, 2019 22:32
przez pibon
Alez to slicznosci sa! Jakie slodkie pysiaczki!

Re: Tak tam dalej być nie może... ponad 50 kotów.

PostNapisane: Pon lis 11, 2019 0:04
przez Damian- iza71koty
pibon pisze:Alez to slicznosci sa! Jakie slodkie pysiaczki!


No.. do śliczności to im jeszcze sporo brakuje-zwłaszcza, że futerka nie są jeszcze zbyt ładne. Nie sprawiają żadnych problemów. Iza mówi, że rzadko trafiają się takie grzeczne i cichutkie kociaki. Muszą być na razie w klatce, ale nie wyglądają na nieszczęśliwe. Ala z Darkiem mówili, że miewają problemy z kuwetą, ale u nas jeszcze ani razu poza kuwetę nic nie zrobiły.

Dają się głaskać. Kocurek niespecjalnie za tym przepada, ale kicia mruczy- no chyba, że pieszczota trwa za długo to zaczyna burczeć.

Wolą gotowane mięso niż puszki. Dzisiaj pojadły drobiu i popiły rosołku. Puszką niespecjalnie się interesowały. Na kolację pochrupały suchego.

Niestety dzisiaj z Lotniska wróciliśmy ze złymi nowinami dla nich. Znaleźliśmy ich mamę martwą. :(

Już z daleka widzieliśmy kota leżącego na ulicy blisko krawężnika. Prawie natychmiast rozpoznaliśmy mamę kociaków. Bardzo mokra, ciałko już zesztywniałe. To może dowodzić, że stało się to w nocy, lub nad ranem. Wczoraj jadła z wielkim apetytem. Potem jeszcze była karmicielka z dokładką.

Dzisiaj pojechaliśmy razem, bo Iza chciała zabezpieczyć jedną z budek, która przemaka. Ostatnio Iza namierzyła 3 takie budki, bo jak jedzie ze mną - to sprawdza wszystkie. Zaplanowaliśmy, że pokryjemy budkę dodatkową folią i wymienimy polarki.
Oczywiście zostało to zrobione, ale niestety na pierwszym wjeździe czekała na nas taka smutna i przykra wiadomość.
Musimy jeszcze zabezpieczyć dwie pozostałe budki, bo szkoda, aby koty straciły schronienia.

[*]Mama kociaków. Żegnaj kiciu. :( :placz:
Obrazek Obrazek Obrazek