Tak tam dalej być nie może...

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Śro cze 24, 2020 16:42 Re: Tak tam dalej być nie może...

LimLim pisze:Porter Dudusia wymiata :ok:



Zgadzam się to samo wczoraj pomyślałam :lol:


Kochani przypomnę

https://pomagam.pl/yynfh4hk

iza71koty

 
Posty: 24807
Od: Sob sie 30, 2008 17:27
Lokalizacja: Szczecin

Post » Śro cze 24, 2020 18:04 Re: Tak tam dalej być nie może...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

iza71koty

 
Posty: 24807
Od: Sob sie 30, 2008 17:27
Lokalizacja: Szczecin

Post » Śro cze 24, 2020 20:22 Re: Tak tam dalej być nie może...

Cudne mordeczki :love:
Obrazek

LimLim

 
Posty: 33169
Od: Sob lut 23, 2002 20:08
Lokalizacja: Warszawa - Bielany

Post » Czw cze 25, 2020 12:00 Re: Tak tam dalej być nie może...

Damian- iza71koty pisze:Zakupy dodatków zrobione z pieniędzy ze zbiórki.
Z pieniędzy ze zbiórki wydaliśmy do tej pory 230zł.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek
Obrazek


Bardzo prosimy o udostępnianie zbiorki:
https://pomagam.pl/yynfh4hk

Damian- iza71koty

Avatar użytkownika
 
Posty: 701
Od: Czw paź 31, 2019 12:51

Post » Czw cze 25, 2020 19:09 Re: Tak tam dalej być nie może...

Dzisiejsze dary przyjęła od nas wspaniała Felunia:) Jako że nie było w pobliżu P.Izy czy Damiana to trochę nieufanie do nas podchodziła, ale potem bacznie nadzorowała rozładowywanie żwirku i karmy:D W imieniu wszystkich kocich mordek pięknie dziękujemy P. Ewie :1luvu: :1luvu: :1luvu: Zwłaszcza za żwirek, który jest stale potrzebny:)

Obrazek
Ala&Darek

JózefK.

 
Posty: 86
Od: Sob wrz 28, 2019 19:28

Post » Sob cze 27, 2020 13:42 Re: Tak tam dalej być nie może...

A jak się mają wszystkie maluszki lotniskowe oraz Julcia ? Czy aby nie psocą ?;)
Ala&Darek

JózefK.

 
Posty: 86
Od: Sob wrz 28, 2019 19:28

Post » Sob cze 27, 2020 16:35 Re: Tak tam dalej być nie może...

Damian- iza71koty pisze:Zakupy dodatków zrobione z pieniędzy ze zbiórki.
Z pieniędzy ze zbiórki wydaliśmy do tej pory 283zł.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Bardzo prosimy o udostępnianie zbiorki:
https://pomagam.pl/yynfh4hk

iza71koty

 
Posty: 24807
Od: Sob sie 30, 2008 17:27
Lokalizacja: Szczecin

Post » Sob cze 27, 2020 18:11 Re: Tak tam dalej być nie może...

JózefK. pisze:A jak się mają wszystkie maluszki lotniskowe oraz Julcia ? Czy aby nie psocą ?;)


No tutaj niestety średnio.Julcia i kociaczki dobrze.Julcia była dużo wyłysiała, w domu zarosła i nie jest tak przeziębiona jak była.Maluchy rozrabiają jedzą już same i nawet zmieniliśmy im dorażnie lokum.Nie sa już w kenelu bo tam było za mało miejsca ale w dużym kojcu który jest może długościa zbliżony do kenela ale za to jest jeszcze pół razy szerszy.Tak więc maluchy nie siedzą matce ciągle na głowie, dostały okrągły nowy drapaczek z piłeczką co nabyłam wcześniej w okazyjnej cenie i trzymałam aż podrosną.Mają tam sporo miejsca i mogą pobiegać.Sama Julcia też wygląda na bardzo zadowoloną.

Natomiast jeśli chodzi o maluszki zabrane ze stryszku to tutaj sprawa wygląda gorzej.I ja i Damian i Kubuś robimy wszystko ale jeden z kociaczków- kotka zabrana jako pierwsza nie rokuje i niestety jest coraz słabsza,tutaj Wetka sugeruje niestety wady genetyczne.Trzeba pamiętać ze te koty mnożą się między sobą będąc w duzym pokrewieństwie i jest to ściśle zamknięta grupa.

W ub.roku kiedy pojawiliśmy sie na lotnisku ta kotka wogóle nie miała kociaków.A mieć musiała- zatem żaden nie przeżył.Dopiero z kolejnego miotu przezyły 2 na 3 urodzone.Jeden to Filipek, druga to Beksa która zabraliśmy małą bo ciagle wpadała pomiędzy ścianę i regips w altance bezdomnego, krzyczała i nie mogła sie wydostać i ostatni kotek którego znależliśmy na wpół zjedzonego.Wtedy jeszcze mieliśmy podejrzenia ze to dzikie zwierze zaatakowało - natomiast teraz mamy już pewnosć że zrobiła to kotka.Identyczna sytuacja była w tym roku na innym stryszku z inną kotką.

Matka jest na pewno słabsza niż Julcia.Po wielu porodach.Do tego pokrewieństwo i niestety malutka od początku jest słaba anemiczna nawet nie ma typowego odruchu ssania podczas karmienia.W tej chwili nie wiemy jak będzie też z druga koteczką.Wydaje się silniejsza ale z całej tej trójki na razie mamy pewność oczywiście nie 100 procentowa że przeżyje kociak zabrany jako ostatni.Jest prawie jeszcze raz wiekszy.

Podejrzewamy ze zarówno to ze kociaki były słabe jak i to ze byc moze te starsze juz od pewnego czasu korzystały z nieswojego mleka ostatecznie doszło do niedożywienia wśród malców tych które zabraliśmy.W tej sytuacji obawiamy się ze gdyby tam pozostały nie przeżyłby ani jeden.

W stadzie naszym też kilka kotów się nie pojawia.Jeden odszedł.Nie piszemy na razie żeby ustalić i nie pisać czegoś w ciemno.Kiedy będzie już wiadomo co i jak postaramy sie zdać raport.


Pozdrawiam.

iza71koty

 
Posty: 24807
Od: Sob sie 30, 2008 17:27
Lokalizacja: Szczecin

Post » Sob cze 27, 2020 18:32 Re: Tak tam dalej być nie może...

smutno :(
Obrazek

LimLim

 
Posty: 33169
Od: Sob lut 23, 2002 20:08
Lokalizacja: Warszawa - Bielany

Post » Nie cze 28, 2020 6:26 Re: Tak tam dalej być nie może...

Faktycznie smutne wieści. Trzymamy jednak kciuki za Was i za maluchy. W lepszych rękach już być nie mogą (w rękach i łapkach Kubusia).
Ala&Darek

JózefK.

 
Posty: 86
Od: Sob wrz 28, 2019 19:28

Post » Nie cze 28, 2020 9:42 Re: Tak tam dalej być nie może...

JózefK. pisze:Faktycznie smutne wieści. Trzymamy jednak kciuki za Was i za maluchy. W lepszych rękach już być nie mogą (w rękach i łapkach Kubusia).



Ala tutaj najlepsze chęci i kciuki niewiele pomogą.Przykro mi to pisać.W nocy odeszła najmniejsza Dziewczynka[*]

Mogliśmy zrobić wiecej gdyby tylko nam tak cholernie nie utrudniano.Był człowiek była samochód była pomoc były warunki była Damiana i moja determinacja ale to nie wystarczyło.

Wystarczyło mieć dużo czasu i latać karmić koty po 3 razy dziennie żeby nas całkiem olały.Latać po krzakach i robić dym i zamieszanie szukając kociaków.Co roku o tej porze latała jak wściekła darła się na koty- bo Bezdomni nam opowiadali.Po nocach z latarką po 2-3 godziny łaziła szukała, płoszyła.


Teraz spijamy efekty wszystkiego.Wiedzac żę tylko można juz liczyć że sie uda lub nie.Myślę że mama Filipka celowo zajmowała sie wiecej kotami silniejszymi od drugiej kotki- tak jest w naturze.Kotka potrafi opuscić nawet chorego kociaka z miotu i przenieść sie z pozostałymi gdzie indziej.One od początku jak tylko juz chodziły jakoś bardziej szły do Damiana a to nie jest normalne u dzikich kotów.Nie wiem jak będzie.Możemy stracić ten miot.Prosciej byłoby pewnie zostawić tam jak to robi karmicielka.Nawet nie interesowała sie nigdy ile kotów de facto rodzi sie a ile umiera na tych strychach altanek bo sama sie przyznała że tam nie zagląda.

Ale zostawienie ich tam nie oznaczało że je uratujemy na pewno.Oznaczało tylko że bez pomocy odejda szybciej.To jedno było pewne.

Złość bezradnosć żal nie wiem co jeszcze....coś sie dzieje w tym roku z kociakami bo w naszym stadzie okociły sie w sumie 3 kotki.Jednej z nich nawet przez chwile Damian widział kociaki.Miała 3.Ile ma teraz nie wiemy bo je przeniosła.Natomiast do dnia dzisiejszego ani Ida ani Liza nie przyprowadziły swoich kociąt.A te kociaki powinny już dawno same jeść.Mało tego prawdopodobnie obydwie kotki znowu są w ciaży.Dlatego między innymi przenieśliśmy Julcie z kociakami bo jest nam potrzebny wolny kenel.Chcemy od nastepnego tygodnia ponowic sterylizacje.Jestem juz wstępnie umówiona na wtorek.

iza71koty

 
Posty: 24807
Od: Sob sie 30, 2008 17:27
Lokalizacja: Szczecin

Post » Nie cze 28, 2020 9:46 Re: Tak tam dalej być nie może...

Przypomnę Kochani może Ktoś będzie mógł pomóc.

https://pomagam.pl/yynfh4hk

iza71koty

 
Posty: 24807
Od: Sob sie 30, 2008 17:27
Lokalizacja: Szczecin

Post » Nie cze 28, 2020 12:36 Re: Tak tam dalej być nie może...


Damian- iza71koty

Avatar użytkownika
 
Posty: 701
Od: Czw paź 31, 2019 12:51

Post » Nie cze 28, 2020 13:26 Re: Tak tam dalej być nie może...

iza71koty pisze:Latać po krzakach i robić dym i zamieszanie szukając kociaków.Co roku o tej porze latała jak wściekła darła się na koty- bo Bezdomni nam opowiadali.Po nocach z latarką po 2-3 godziny łaziła szukała, płoszyła.

Tylko po co to robić? 8O Żeby znaleźć kociaki, czy żeby nie znaleźć? Bo o ile dla różnych chorych zachowań mogę wyobrazić sobie wyjaśnienie, to do tego zupełnie nie.
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 7170
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Nie cze 28, 2020 14:30 Re: Tak tam dalej być nie może...

Stomachari pisze:
iza71koty pisze:Latać po krzakach i robić dym i zamieszanie szukając kociaków.Co roku o tej porze latała jak wściekła darła się na koty- bo Bezdomni nam opowiadali.Po nocach z latarką po 2-3 godziny łaziła szukała, płoszyła.

Tylko po co to robić? 8O Żeby znaleźć kociaki, czy żeby nie znaleźć? Bo o ile dla różnych chorych zachowań mogę wyobrazić sobie wyjaśnienie, to do tego zupełnie nie.


Część kotek powynosiła kociaki w krzaki. Według mnie Karmicielka szuka tych kotek po krzakach, bo nie przychodzą do niej po jedzenie. Zygmunt mówił, że nieraz widział przez okno jak karmicielka koło nich ponad godzinę chodziła po krzakach, zaglądała do każdej budki i w każdy niemal zakamarek. Tak samo mówi Pani Dorota, że ponad godzinę kręciła się przy altanie, że wszędzie świeciła i gdzie się da zaglądała( robi tak tylko w czasie jak kotki się okocą). Stąd tez wniosek, że musiała szukać kociaków.

Damian- iza71koty

Avatar użytkownika
 
Posty: 701
Od: Czw paź 31, 2019 12:51

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Blue, Google [Bot], gosiaa, haaszek, LimLim, rozowawkolorachteczy i 67 gości