Dojrzałe kotki rezydentki a malutki szczeniak - problem

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw wrz 19, 2019 8:52 Dojrzałe kotki rezydentki a malutki szczeniak - problem

Witajcie po latach.
Kilka lat temu z forum miau przygarnęliśmy kotkę - Lusię (aktualnie 11 lat). Rok wcześniej ze schroniska przynieśliśmy Miszę (teraz 12 lat). Kotki żyją, mają się dobrze, jednak kilka dni temu w domu pojawił się pies, szczeniak. Szczeniak (4 m-ce) waży 1/3 wagi każdej z kotek, jest bardzo mały i ciekawski. O ile Lusia raczej przed szczeniakiem ucieka, od biedy jedynie prychnie, to Misza niestety na szczeniaka poluje. Piesek jest z nami 5 dni, wiem że to krótko, ale chciałabym stworzyć zwierzętom jak najlepsze warunki do zaakceptowania nowej sytuacji, dlatego proszę o radę. Opiszę jak to wygląda.

Koty rezydują w ciągu dnia w kuchni, gdy nas nie ma mają do dyspozycji kuchnię, przedpokój i łazienkę gdzie stoi kuweta, pozostałe pokoje sa zamknięte. Gdy jesteśmy w domu najczęściej leżą w sypialni, lub w salonie na parapecie. Wcześniej pojawiały się w domu psy, ale na zasadzie przypilnowania psa sąsiada gdy ten wyjechał na kilka dni etc - oba koty reagowały neutralnie, owszem prychały, ale najczęściej po prostu chowały się, było bez większej agresji. Tyle że to były psy dorosłe i zawsze większe od kotów :roll:
Na szczeniaka Lusia reaguje ucieczką lub jak staje z nimi oko w oko to prycha i ucieka, nie atakuje. Misza nie reaguje dopóki szczeniak nie zbliży się do niej na 50-100 cm. Wtedy zaczyna burczeć, najpierw cicho, potem głośniej, szczeniak nie odchodzi bo nie czuje (nie rozumie) zagrożenia, co gorsza nadal wlepia w kota wzrok, a czasem wręcz podchodzi bliżej chcąc się bawić, więc kot zaczyna syczeć i prychać i miauczy (ja mówię że krzyczy) na niego, kładzie uszy na boki, macha miarowo ogonem na boki, obniża się do ziemi, jakby polowała - czyli wściekła. Wtedy odciągamy uwagę szczeniaka, by odwrócił się od kota, i poszedł za nami. Czasem jak kot zaczyna podchodzić do szczeniaka bierzemy go na ręce w obawie że na niego napadnie. Szczeniak raz już dostał po głowie gdy podszedł do kotów, gdy te jadły. Na szczęście nic się nie stało, Misza ma obcięte pazury i nic kotu nie zrobiła. Zdarzyło się, że gdy szczeniak spał na łóżku, koty podeszły to łóżka i usiadły w odległości ok 1 m przyglądając się. Raz Misza podeszła bliżej i wspięła się na łóżko, szczeniak nie reagował, Misza miała wtedy wielkie źrenice i uszy ustawione na boki.
Próbuję z treningiem zapachowym, przynoszę kotom rzeczy na których leżał szczeniak, pozwalam kotom wejść do pomieszczenia gdzie izolujemy od nich szczeniaka w nocy i gdy nas nie ma, aby mogły obwąchać (wtedy gdy np. bierzemy szczeniaka na spacer). Myślę, że główny problem to fakt że szczeniak chce się z kotami zaprzyjaźnić, dopóki je omija i nie podchodzi blisko Misza sama do niego nie podejdzie ze złymi zamiarami, nie poluje na niego.
Wiem, że 5 dni to bardzo krótki czas na adaptację i wzajemną akceptację, ale może mogłabym zrobić coś by zwiększyć komfort wszystkich zwierząt?

agn31

 
Posty: 9
Od: Czw wrz 19, 2019 8:31

Post » Czw wrz 19, 2019 19:02 Re: Dojrzałe kotki rezydentki a malutki szczeniak - problem

Nigdy nie dopsiałam kotów, u mnie kolejność była odwrotna, ale....
chyba nie chroniłabym aż tak psiaka przed ewentualnym łapoczynem ze strony kotek, to są starsze panie, pewnie potrzebują spokoju, on młody, energiczny łobuziak, który nie rozumie w dodatku ich sygnałów, wiec trzeba im pozwolić na jasne postawienie granic. Psiak też musi wiedzieć, że nie na wszystko w stosunku do kotów moze sobie pozwolic, a takie pacnięcie po serii ostrzegawczych warknięć, prychnięć, machaniu ogonem może go nauczyć, że w takim przypadku trzeba się zatrzymać.
Koty jednak trudno akceptują zmiany, te są starsze, wiec kumpli do zabawy w nich nie będzie miał, trzeba im zapewnić spokój.

W znajomym domu trafił najpierw 7 miesięczny kot bardzo akceptujący inne zwierzaki, kilka tygodni później maltanka od zawracania chmur ;) kociak jako że naprawdę łagodny i taki dogadujący się nie przyłożył psinie jak ta ją zaczepiała kiedy się dało i jak się dało i teraz po roku pies ciągle nęka kota, tarmosi, podszczupuje, jedyny ratunek to wyższe partie mieszkania. Myślę, że gdyby kicia potrafiła sie postawić na początku, miałaby obecnie łatwiej.

maczkowa

 
Posty: 1330
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Czw wrz 19, 2019 20:02 Re: Dojrzałe kotki rezydentki a malutki szczeniak - problem

Też wolę by zwierzęta same sobie granice wyznaczyły, ale w tym wypadku kiedy szczeniak waży ułamek tego co kot (i jako dorosły pies będzie ważył max tyle co kot - to szczeniak Yorka) boję się że kot faktycznie poważnie uszkodzi szczeniaka :|

agn31

 
Posty: 9
Od: Czw wrz 19, 2019 8:31

Post » Czw wrz 19, 2019 21:29 Re: Dojrzałe kotki rezydentki a malutki szczeniak - problem

Dołożenie szczeniaka do wyrośniętych kotów może aczkolwiek nie musi być problematyczne. Pies jest żywiołowy, rozpiera go energia która denerwuje koty.
W obecności kotów bierzcie psa na smycz. Oprócz tego, że będzie pod kontrolą możecie go nauczyć pierwszych komend jak chociażby przywołanie, chodzenie na smyczy, zostawanie w miejscu. Macie teraz najlepszy czas aby go szkolić. Pies będzie zajęty nauką która go chcąc nie chcąc zmęczy i padnie i w tych momentach koty muszą mieć możliwość podejścia do niego, powąchania, poobserwowania. Jeśli kot rzuci się nagle na psa chcąc na niego zapolować może na tyle wystraszyć szczeniaka, że będzie się go cały czas bać. Może z tego wyrosnąć i ta trauma minie, ale może się zdarzyć zupełnie odwrotnie. Skok kota spowoduje wieczny lęk i napiętą sytuację.
Na czas Waszej nieobecności izolowałabym towarzystwo. Nie odłożyłabym kotów na bok, panujące dotąd rytuały powinny być w miarę możliwości zachowane. Zajmujecie się psem, ale i kotami- czyli musicie zrównoważyć podzielność uwagi aby koty nie poczuły się odtrącone.

Chikita

 
Posty: 2541
Od: Śro cze 28, 2017 18:05
Lokalizacja: Białystok /Suwałki

Post » Pt wrz 20, 2019 9:11 Re: Dojrzałe kotki rezydentki a malutki szczeniak - problem

U kotów nic się nie zmieniło, nocą nadal śpią na łóżku, nadal maja dostęp do tych samych pomieszczeń, proludzkie nigdy nie były więc nie mają problemu z tym że nagle są odrzucone. Powiedziałambym że mają nawet lepiej, bo by je udobruchać częściej daję im saszetki (na codzień jedzą suchą karmę, a saszetki od okazji do okazji), dostały nowy kocyk :1luvu: . Jedyne co się zmieniło to szczeniak, który pałęta się po mieszkaniu, co chyba je (a szczególnie jedną) irytuje :roll:

agn31

 
Posty: 9
Od: Czw wrz 19, 2019 8:31

Post » Śro paź 02, 2019 12:35 Re: Dojrzałe kotki rezydentki a malutki szczeniak - problem

Zaraz będzie kolejng tydzień od mojej ostatniej wiadomości i niestety bez zmian. Kotka nadal terroryzuje psa. Potrafi usiąść w drzwiach pokoju w którym jest pies i strasząc go uniemożliwia mu wyjście. Na noc przestaliśmy zwierzęta izolować, ale w ciągu dnia nadal zamykamy szczeniaka w innym pokoju. Dodatkowo drugiej kotce zdarzyło się na psa nasyczeć, próbowała też pacnąć go łapą Nie wiem co jeszcze mogę zrobić by poprawić relację pies-kot. Jak długo to może potrwać, po jakim czasie skapitulować i pogodzić się z tym że zawsze już tak będzie to wyglądało?

agn31

 
Posty: 9
Od: Czw wrz 19, 2019 8:31

Post » Śro paź 02, 2019 17:32 Re: Dojrzałe kotki rezydentki a malutki szczeniak - problem

agn31 pisze:Powiedziałambym że mają nawet lepiej, bo by je udobruchać częściej daję im saszetki (na codzień jedzą suchą karmę, a saszetki od okazji do okazji)

To fatalnie :( Poczytaj o karmieniu kotów, zanim wydasz fortunę na leczenie ( nerki!), a i tak rokowania są kiepskie. Powinno być odwrotnie, mięso, mokra karma, a sucha od czasu do czasu.
BAZAREK Z RÓŻNOŚCIAMI.ZAPRASZAM viewtopic.php?f=20&t=194396

ewar

 
Posty: 46662
Od: Wto lis 06, 2007 20:17
Lokalizacja: Stalowa Wola

Post » Śro paź 02, 2019 19:51 Re: Dojrzałe kotki rezydentki a malutki szczeniak - problem

agn31 pisze: Dodatkowo drugiej kotce zdarzyło się na psa nasyczeć, próbowała też pacnąć go łapą

Ale co w tym złego?
kotka usiłuje pokazać szczeniakowi jakie ma zdanie w sprawie - wyraża swoje emocje po prostu; Nie oczekujesz chyba że szczeniak będzie się bawił z dorosłymi kotkami, które są w wieku 11 i 12 lat?

Czyli celem jest wzajemna tolerancja, nie wielka przyjaźń. Tolerancja - czyli żeby zwierzaki rozumiały swoje emocje i akceptowały je.

Jesli tylko koty prychają, syczą itd nawet walną łapą/ pewnie bez pazurów - no to starają sie pokazać szczeniakowi granicę - i dobrze. Niech się szczeniak dostosuje do sytuacji, psu/ szczeniakowi sie łatwiej dostosować niz kotom/ rezydentom. To pies jest nowy na tym terytorium.
Im bardziej się starasz wzmacniać pozycje psa (np. ponosząc go, nagradzając zabawą, uwagą) -tym bardziej zaogniasz konflikt, Wzmacniaj pozycje kotów - a odpuszczą psu.
Niech się szczeniak nauczy mowy kociej; czyli kiedy kot nie jest zadowolony, kiedy mu zejść z drogi.

sama zobacz jak się Twoje koty starają skomunikować z psem -jak się starają mu wytłumaczyć pewne zasady, a ty bum - i nagradzasz szczeniaka - chociaż on nic nie pojął ; i nie ma go za co nagradzać

agn31 pisze:Na szczeniaka Lusia reaguje ucieczką lub jak staje z nimi oko w oko to prycha i ucieka, nie atakuje. Misza nie reaguje dopóki szczeniak nie zbliży się do niej na 50-100 cm. Wtedy zaczyna burczeć, najpierw cicho, potem głośniej, szczeniak nie odchodzi bo nie czuje (nie rozumie) zagrożenia, co gorsza nadal wlepia w kota wzrok, a czasem wręcz podchodzi bliżej chcąc się bawić, więc kot zaczyna syczeć i prychać i miauczy (ja mówię że krzyczy) na niego, kładzie uszy na boki, macha miarowo ogonem na boki, obniża się do ziemi, jakby polowała - czyli wściekła.
Wtedy odciągamy uwagę szczeniaka, by odwrócił się od kota, i poszedł za nami. Czasem jak kot zaczyna podchodzić do szczeniaka bierzemy go na ręce w obawie że na niego napadnie. Szczeniak raz już dostał po głowie gdy podszedł do kotów, gdy te jadły. Na szczęście nic się nie stało, Misza ma obcięte pazury i nic kotu nie zrobiła. Zdarzyło się, że gdy szczeniak spał na łóżku, koty podeszły to łóżka i usiadły w odległości ok 1 m przyglądając się. Raz Misza podeszła bliżej i wspięła się na łóżko, szczeniak nie reagował, Misza miała wtedy wielkie źrenice i uszy ustawione na boki.


Pies musi pojąć co to jest kot ; i jak kot wyraża emocje - bo jak bez tego będą wygodnie razem mieszkać?

U mnie nie raz koty dały psom po pysku/ za szczeniaka/ bywały pokazówki i wielkie akcje - ale to tylko taki teatr był; bez pazurów, bez prawdziwej agresji, taka gra - po prostu dwa gatunki staraja się skomunikowac ze sobą na wspólnym terenie i pokazac sobie, gdzie maja granicę i jak okazują niezadowolenie co jest dopuszczalne, a co nie jest.
Psy sa świetnymi obserwatorami i szybką łapią, jak się im nie utrudnia.
Jak pies podchodzi do kota, kot się wkurza, a Ty od razu nagradzasz uwagą szczeniaka - to jak myślisz, czego uczysz szczeniaka? Szczeniak uczy się, że należy wkurzać kota - bo Tobie się to podoba - bo od razu "odciągasz uwagę szczeniaka i chcesz żeby szedł z atobą" czyli nagradzasz go swoją uwagą/ zaintersowaniem jeśli tylko odpowiednio wkurzy kota.

agn31 pisze: Szczeniak raz już dostał po głowie gdy podszedł do kotów, gdy te jadły. Na szczęście nic się nie stało, Misza ma obcięte pazury i nic kotu nie zrobiła.

Twoje koty pokazały psu, że nie życzą sobie jego pyska w swojej misce - gdyby mu chciały zrobić krzywdę -po prostu by go zaatakowały -zęby wciąz mają przecież, a nawet obciętymi pazurami można zrobić krzywdę. Naprawdę wściekły kot potrafi zrobić krzydę człowiekowi, a co dopiero małemu szczeniakowi. Kot to bardzo sprawny drapieżnik

Pokazują mu jak najdelikatniej potrafią to co istotne - dostał po głowie, a nie po oczach.
Robią przedstawienia, burczą, furczą -starają się bardzo dogadać ze szczeniakiem, a że on głupiutki , a Ty utrudniasz - no to długo trwa.
Usiądź i poobserwuj; nie ratuj szczeniaka przed komunikacją. Wzmocnij pozycję kotów. I nie nagradzaj szczeniaka za wkurzanie kotów. Nagradzaj go za szanowanie kocich emocji.

Nie traktuj kotów jako wrogów psa, ale jak nauczycielki - może i surowe, ale jednak doświadczone.
Zapewnij im wygodne miejscówki obserwacyjne. Niech obserwują jak ćwiczysz z psem siad - czy wykonywanie poleceń. psie posłuszeństwo nade wszystko - i problemy same się rozwiązują.

jeśli kotka nie chce żeby pies chodził po jakieś trasie - pomysl dlaczego; przecież kot tego nie robi Tobie złośc -
Ostatnio edytowano Śro paź 02, 2019 20:01 przez Patmol, łącznie edytowano 1 raz

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 23642
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post » Śro paź 02, 2019 20:00 Re: Dojrzałe kotki rezydentki a malutki szczeniak - problem

Właśnie tak jest, jak Patmol opisała.
Moje koty nie mają obciętych pazurów i szczeniak dostawał od kota łapą pac-pac po łebku, żeby nie zaczepiał. Łapą ze schowanymi pazurami, bo żadnych skaleczeń ani okrzyków bólu nie było. Piesek był wtedy mniej więcej wielkości i wagi dorosłego kota.
Ale koty rozumiały że to dziecko i trzeba je nauczyć zasad panujących w stadzie. Łagodnie, nie robiąc mu krzywdy.
Obrazek Kot. Nie dla idiotów!

Gretta

Avatar użytkownika
 
Posty: 27905
Od: Wto lip 18, 2006 12:53
Lokalizacja: "wesołe miasteczko" ;-(

Post » Czw paź 03, 2019 9:29 Re: Dojrzałe kotki rezydentki a malutki szczeniak - problem

ewar pisze:
agn31 pisze:Powiedziałambym że mają nawet lepiej, bo by je udobruchać częściej daję im saszetki (na codzień jedzą suchą karmę, a saszetki od okazji do okazji)

To fatalnie :( Poczytaj o karmieniu kotów, zanim wydasz fortunę na leczenie ( nerki!), a i tak rokowania są kiepskie. Powinno być odwrotnie, mięso, mokra karma, a sucha od czasu do czasu.
:!:
BAZAREK Z RÓŻNOŚCIAMI.ZAPRASZAM viewtopic.php?f=20&t=194396

ewar

 
Posty: 46662
Od: Wto lis 06, 2007 20:17
Lokalizacja: Stalowa Wola

Post » Czw paź 03, 2019 10:46 Re: Dojrzałe kotki rezydentki a malutki szczeniak - problem

Dziękuję za cenne rady, również te dotyczące żywienia. :ok:

Ja w pełni rozumiem koty i ich zachowanie, rozumiem że szczeniak je wkurza bo chce się z nimi bawić, a one niekoniecznie, że biega, że jest mały i szybki, a one chcą spokoju.
Sytuacja mnie zaskoczyła, tak jak pisałam wcześniej koty tolerowały psy, czasem któryś syknął jak pies podszedł za blisko, ale żaden pies nie był tak namolny jak szczeniak. No i prawdę mówiąc nigdy nie było u nas zestawu koty+szczeniak, zresztą ogólnie szczeniaka w takim wieku mieliśmy u siebie jakieś 30 lat temu i był wtedy jedynym zwierzęciem w domu, niewiele pamiętam z tego okresu bo sama byłam dzieckiem. Później mieliśmy tylko dorosłe psy.
Sytuacja o tyle się pogarsza (w naszej ocenie) że koty zaczęły sikać w mieszkaniu. Obsikują np. podłogę wokół łóżka na którym śpią, wejście to toalety w której mają kuwetę. Domyślam się że zostawiają psu sygnały, że jest to ich teren, pytanie czy ja coś mam z tym zrobić, czy im to przejdzie?

Szczeniaka wg. porad behawiorysty odciągam od kotów, chcąc mu pokazać, że koty nie są fajnym towarzyszem zabaw, że lepiej pobawić się z człowiekiem lub zabawką. Chodzi o to by nie traktował kota jak potencjalnego partnera do zabaw, a raczej ignorował. Wy piszecie aby zostawić zwierzęta samym sobie i poczekać jak rozwinie się sytuacja, teraz jestem w kropce :roll: Zapytam behawiorystkę co o tym sądzi.
Psa ratuję czasem z opresji, bo gdy znajdzie się w miejscu skąd nie ma ucieczki - bo koty blokują drogę to boję się, że napadną go i zrobią krzywdę (on waży 1/3 tego co każdy kot).
Nie wiem jak wzmacniać pozycję kotów, nigdy nie były to kotki nakolankowe, więc głaskanie chyba niwiele da. Koty oólnie rzadko przychodziły po głaski, niechętnie dawały się wziąć na ręce czy nosić. Koty były u nas i one regulowały kiedy do nas przychodzą, kiedy położą się obok itd. Nikt nigdy ich do niczego nie zmuszał, po prostu żyliśmy sobie obok siebie, wystarczało im ich własne towarzystwo i niechętnie się spoufalały z ludźmi. Tak było właściwie od momentu od kiedy pojawiła się druga kotka, która jest strasznym dzikusem, a pozwala się dotknąć tylko jak jak jesteśmy w pozycji leżącej. Od tamtego czasu starsza kocica mocno się wycofała z relacji kot-człowiek, w relację kot-kot, co dla nas było zrozumiałe, zresztą wtedy pracowaliśmy więcej i drugi kot pojawił się właśnie aby starsza nie czuła się samotna. Staram się je teraz więcej głaskać, ale one zwykle po prostu uciekają, bo nie było to naszym rytułałem, tak jak pisałam to one zwykle decydowały czy chcą być głaskane czy nie i na głaski przychodziły same. :)

agn31

 
Posty: 9
Od: Czw wrz 19, 2019 8:31

Post » Czw paź 03, 2019 10:47 Re: Dojrzałe kotki rezydentki a malutki szczeniak - problem

ewar pisze:
ewar pisze:
agn31 pisze:Powiedziałambym że mają nawet lepiej, bo by je udobruchać częściej daję im saszetki (na codzień jedzą suchą karmę, a saszetki od okazji do okazji)

To fatalnie :( Poczytaj o karmieniu kotów, zanim wydasz fortunę na leczenie ( nerki!), a i tak rokowania są kiepskie. Powinno być odwrotnie, mięso, mokra karma, a sucha od czasu do czasu.
:!:


Otóż to, kotom trzeba niezwłocznie zmienić dietę :( I koniecznie zrobić szczegółowe badania krwi i USG. Po tylu latach jedzenia suchej karmy nerki mogą być w nie najlepszym stanie. A dodatkowo stres związany ze szczeniakiem może jeszcze doprowadzić do ostrej niewydolności nerek czy zapalenia pęcherza. Kiedy koteczki miały ostatnio badany mocz?

A wracając do szczeniaka, szczeniak jest uczony zostawania w jakimś konkretnym miejscu, mały kenel, kojec czy coś? Czy ma wydzieloną jakąś strefę? Macie bramki w drzwiach by koty mogły przeskoczyć sobie a szczeniak został w jednym pokoju i dał im święty spokój. Psa absolutnie nie powinno być w pokoju gdy koty jedzą a jeśli koty mają stały dostęp do jedzenia, pies nie może mieć wstępu do pomieszczenia z ich miskami. Podobnie z kuwetami.
Czy z maluchem będziecie chodzić na jakieś szkolenie? Czy uczycie go sami, jeśli tak to w jaki sposób? To bardzo ważne by z psem zacząć pracę już teraz. I tak samo ważne jest by pozwolić kotom karcić szczeniaka za nie akceptowalne dla nich zachowania według ich własnego uznania. Psu krzywdy nie zrobią. Za to nauczą go szybko, czego mu robić nie wolno. Koty mojej przyjaciółki doskonale wyszkoliły sobie małą bolonkę, która gdy do nich przyjechała ważyła ok. 700 gramów. Nigdy nie zrobiły jej nic złego, choć nie raz mocno zebrała łapą w dekiel, a nawet została przez nie uszczypnięta w zadek. Największy kocur w stadzie, Tyrion, potrafił ją mocno przycisnąć przednią częścią ciała do podłogi i tak ją trzymać, czasem nawet przytrzymując zębami za kark, gdy suczka się nakręcała i robiła jazgot nie do wytrzymania. W miarę szybko pojęła, że niektóre zabawki absolutnie nie są jej, że niektóre legowiska nie są jej, i że kotów się nie obszczekuje, nie gania, ani nie próbuje się kota łapać zębami za ogon. Gdy dorosła, ona i koty żyły już w wielkiej przyjaźni.
Gdy ta sama suczka była u nas latem w gościach i zapędziła się do pokoju gdzie moje koty mają miski, bo zapomniałam że muszę zamknąć bramkę w drzwiach, nie ingerowałam, gdy przywódczyni kociego stada, VooDoo (kotka z mojego podpisu) podbiegła i za pomocą konkretnej pyskówki i łapoczynów błyskawicznie wytłumaczyła co i jak. Mała przez kolejne 4 dni nie próbowała już wchodzić do tego pokoju, mimo że bramka była otwarta.
Milva B
Obrazek
Nasze Koty: http://www.divine-cats.eu

milva b

Avatar użytkownika
 
Posty: 5220
Od: Czw mar 30, 2006 21:24
Lokalizacja: Poznań

Post » Czw paź 03, 2019 11:15 Re: Dojrzałe kotki rezydentki a malutki szczeniak - problem

To co robią Wasze koty, to uprzejme stawianie granic.
Nie są agresywne. Tak samo kotka postępuje wobec własnych kociąt.
Suka zresztą też. Zobacz lekcję dobrych manier w wykonaniu psiej mamy:


Gdyby koty faktycznie chciały zrobić szczeniakowi krzywdę, już by był w strzępach.
In Xanadu did Kubla Khan
Obrazek

ana

 
Posty: 19501
Od: Śro lut 20, 2002 21:56

Post » Czw paź 03, 2019 12:19 Re: Dojrzałe kotki rezydentki a malutki szczeniak - problem

Nie znam się na psach, nie wypowiadam się na ten temat, ale kociej diety się czepię. Cierpię katusze, kiedy ktoś w sklepie zoologicznym prosi o 10 dkg Kitekata i prosi, aby POMIESZAĆ różne rodzaje :( Moje bezdomniaki jedzą lepiej, a przecież one mają szansę uzupełnić sobie dietę jakąś myszą, czy czyś tam. Oczywiście muszą być zdrowe i silne, słaby, chory kot nie będzie miał siły na polowanie. Domowe mogą co najwyżej złapać muchę albo mola. Najpopularniejszą suchą karmą jest marketowa Purina One. Ładnie opakowana, droga bardzo jak na swój skład.
BAZAREK Z RÓŻNOŚCIAMI.ZAPRASZAM viewtopic.php?f=20&t=194396

ewar

 
Posty: 46662
Od: Wto lis 06, 2007 20:17
Lokalizacja: Stalowa Wola

Post » Czw paź 03, 2019 12:33 Re: Dojrzałe kotki rezydentki a malutki szczeniak - problem

ewar pisze:Nie znam się na psach, nie wypowiadam się na ten temat, ale kociej diety się czepię. Cierpię katusze, kiedy ktoś w sklepie zoologicznym prosi o 10 dkg Kitekata i prosi, aby POMIESZAĆ różne rodzaje :( Moje bezdomniaki jedzą lepiej, a przecież one mają szansę uzupełnić sobie dietę jakąś myszą, czy czyś tam. Oczywiście muszą być zdrowe i silne, słaby, chory kot nie będzie miał siły na polowanie. Domowe mogą co najwyżej złapać muchę albo mola. Najpopularniejszą suchą karmą jest marketowa Purina One. Ładnie opakowana, droga bardzo jak na swój skład.


Skąd wniosek że KitKatem karmię koty? Kupuję karmę bezzbożową Porta 21, jeden z kotów jest uczulony na karmę ze zbożami - dostaje rozwolnienia. Poczytam o żywieniu kotów, dziękuję za uwagi w tej kwestii. Koty miały robione badania w ubiegłym roku + jedna miała USG jamy brzusznej. Nie wykazały one wtedy nieprawidłowości.

agn31

 
Posty: 9
Od: Czw wrz 19, 2019 8:31

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: ana12345, Blue, Fhranka, Google [Bot], luty-1 i 25 gości