Dokocenie poszło źle :(

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pt lip 12, 2019 10:31 Dokocenie poszło źle :(

Cześć, to mój pierwszy post na forum, szukałam wątków w tym temacie, niestety nadal nie znalazłam odpowiedzi na mój problem.
Do domu w którym urzęduje 5-letni kot rezydent- rosyjski niebieski, dołączył 2-miesięczny neva mascarade. No i zaczęły się problemy. Koty mieszkają ze sobą 2 tygodnie a sytuacja tylko się pogarsza. Może za szybko się martwię ale z drugiej strony boję się że za chwilę może być za późno na jakąkolwiek reakcję.
Rezydent nie zaakceptował młodego pomimo powolnego dokocenia.
Rezydent jest kotem wychodzącym, odkąd młody jest w domu przestał w nim przebywać. Cały czas chce wychodzić. Jak tylko wejdzie do domu zjeść zaraz miauczy przeraźliwie żeby go wypuścić. Na małego prycha, syczy, warczy. Do bojek nie dochodzi bo rezydent się wycofuje i ucieka. Mlody natomiast caly czas zaczepia rezydenta przez co ten jeszcze barfziej sie płoszy. Boje się że stracę mojego rezydenta który do tej pory był kochanym przutulakiem. Teraz tak jak unika młodego unika też nas. Z dnia na dzień jest coraz gorzej i już sama nie wiem co robić. Nie wyobrażam sobie żeby któregoś oddać. Nie wiem czy wypuszczenie starego jest też dobrym pomysłem żeby nie pomyślał że nie chcemy go w domu.
Czy ktoś miał taką sytuację? Jak sobie poradziliscie? Pomóżcie proszę bo bardzo się martwię.. :(
Ostatnio edytowano Sob lip 13, 2019 21:02 przez Olamadej, łącznie edytowano 1 raz

Olamadej

 
Posty: 2
Od: Pt lip 12, 2019 10:16

Post » Pt lip 12, 2019 11:43 Re: Dokocenie poszło źle :(

Koty na początku muszą być izolowane od siebie. Poczytaj: http://blog.kocibehawioryzm.pl/2017/12/ ... -izolacja/
Fundacja Pomocy Zwierzętom Kłębek KRS: 0000449181

Jarka

Avatar użytkownika
 
Posty: 5753
Od: Czw kwi 10, 2008 16:43
Lokalizacja: Poznań

Post » Pt lip 12, 2019 16:35 Re: Dokocenie poszło źle :(

czytałaś cokolwiek o dokoceniu wcześniej ? chyba nie, bo wybrałaś najgorszy wariant - dokocenie jedynaka w sile wieku, o ukszałtowanych rytuałach małym tornadem (BTW - która to hodowla wydała kocurka w tak młodym wieku, bez wszystkich szczepień ? jakoś mi to pseudo "pachnie"). To najtrudniejsze adopcje, bo rzadko który jedynak (czy jedynaczka) jest w stanie znieść wybryki malucha. Nie dosyć, że maluch wkroczył na terytorium rezydenta, zajął jego zasoby, to jeszcze narusza jego normalny tryb życia. Kiedyś popełniłam ten błąd - dokociłam 4-letnią rezydentkę maluchem, choć wiedziałam, czym to grozi - ale maluch był znajdą. Koty do dziś ledwo się tolerują, choć minęło 8 lat. Trochę pomogło kolejne dokocenie, rówieśnikiem kocurka. Młodzi zajęli się sobą, rezydentka miałą spokój.
Pro forma - czy rezydent jest wykastrowany ?

izka53

Avatar użytkownika
 
Posty: 12345
Od: Śro wrz 29, 2010 13:54
Lokalizacja: Poznań

Post » Pt lip 12, 2019 20:01 Re: Dokocenie poszło źle :(

izka53 pisze:czytałaś cokolwiek o dokoceniu wcześniej ? chyba nie, bo wybrałaś najgorszy wariant - dokocenie jedynaka w sile wieku, o ukszałtowanych rytuałach małym tornadem (BTW - która to hodowla wydała kocurka w tak młodym wieku, bez wszystkich szczepień ? jakoś mi to pseudo "pachnie"). To najtrudniejsze adopcje, bo rzadko który jedynak (czy jedynaczka) jest w stanie znieść wybryki malucha. Nie dosyć, że maluch wkroczył na terytorium rezydenta, zajął jego zasoby, to jeszcze narusza jego normalny tryb życia. Kiedyś popełniłam ten błąd - dokociłam 4-letnią rezydentkę maluchem, choć wiedziałam, czym to grozi - ale maluch był znajdą. Koty do dziś ledwo się tolerują, choć minęło 8 lat. Trochę pomogło kolejne dokocenie, rówieśnikiem kocurka. Młodzi zajęli się sobą, rezydentka miałą spokój.
Pro forma - czy rezydent jest wykastrowany ?


Czytałam dużo, sytuacja była nagła bo nieodpowiedzialni ludzie wzięli kota który okazał się problemem i gdybym go nie wzięła to wolę nie myśleć gdzie by wylądował. Rezydent oczywiście jest kastrowany. Młody rodowodowy z hodowli. Oddany wcześniej ze względu na zły stan zdrowia hodowcy.

Olamadej

 
Posty: 2
Od: Pt lip 12, 2019 10:16

Post » Sob lip 13, 2019 12:57 Re: Dokocenie poszło źle :(

Olamadej pisze:Młody rodowodowy z hodowli. Oddany wcześniej ze względu na zły stan zdrowia hodowcy.


A rodowód z jakiego jest klubu? Bo to wszystko wyjaśni w temacie. Żadna hodowla nie powinna wydać kociaka w tym wieku, niezależnie od stanu zdrowia hodowcy. Koniec, kropka. Kociak musi mieć minimum 12 tygodni i dwa szczepienia, a idealnie jeśli ma 14-16 tygodni i jest już wykastrowany. Maluch ma chociaż testy Felv/FIV? Bo może zarazić rezydenta tymi śmiertelnymi wirusami.

A wracając do sedna sprawy - lepiej zaszczep malucha i wykastruj i zacznij mu szukać domu. Rezydent może nigdy już nie polubić malucha. Całe życie był sam i do tego siłą rzeczy przywykł. Szanse na to, że zgodnie podzieli się swoim terytorium z nowoprzybyłym są małe, jeśli tak dosadnie pokazuje, że taka sytuacja mu nie pasuje.
Milva B
Obrazek
Nasze Koty: http://www.divine-cats.eu

milva b

Avatar użytkownika
 
Posty: 5220
Od: Czw mar 30, 2006 21:24
Lokalizacja: Poznań

Post » Sob lip 13, 2019 20:52 Re: Dokocenie poszło źle :(

Wątpię, by był to rodowód poświadczony przez jakąkolwiek organizację felinologiczną :|
Do cats eat bats?

Muireade

Avatar użytkownika
 
Posty: 1512
Od: Pon sie 08, 2016 17:26
Lokalizacja: Środek wiochy (pod Toruniem)

Post » Wto lip 16, 2019 13:12 Re: Dokocenie poszło źle :(

Opiszę Ci moją sytuację, jaką miałam rok temu. Ale już na początku NIE ZNIECHĘCAJ SIĘ.

Do 7 letniego kocura niewychadzacy, ktory od malego był sam dołączyły 2 siostry (8-9 tygodni). Nie planowałam tego, poprostu je znalazłam, dzikie. I zaczeło się, to byla tragedia. Kotki najpierw w klatce, bo trzeba było leczyć, klatka w kuchni. Kocur tylko podglądał nawe kroku nie zrobił do kuchni, był niespokojny ale póki były zamknięte było ok. Kwarantanne zakonczyłam jakos po 2 tygodniach, szybko doszly do siebie, szybko sie nauczyly, że czlowiek nie zrobi krzywdy. I wtedy sie zaczelo, mlode byly szczesliwe ze moga brykac odrazu do kocurka, a on niestety ich kompletnie nie akceptowal, prychal, syczal, uciekał, wymachiwal lapami, pokazywal pazury. Musialam je izolowac w osobnych pomieszczeniach jeszcze przez dlugi czas. Wypuszczalam po przyjsciu z pracy, kocur nie odpuszczal, a dziewczynki ulegaly mu, kladly sie przed nim i czekaly az przestanie, on wtedy uciekal, tak w kolko i kolko. W koncu pochorowaly sie najpier kot, pozniej kotki. Wet i te sprawy. Juz chcialam szukac im nowego domu, az tu nagle w koncu odpuscil, zaakceptowal je (mozna tak powiedziec). Kiedy przestal zachowywac sie jak kot z piekla rodem zostawialam je razem, choc mialam obawy. Po roku czasu dogaduja sie, jedza razem, spia osobno, czasem razem bawia sie, gonia sie po mieszkaniu, a czasem kocur je bije ale one oddaja, szczegolnie jedna jest zadziorna, druga raczej wtedy schodzi mu z drogi. Calkowite lączenie trwalo dlugo 3-4 miesiace. Takze wszystko przed Toba. I powiem Ci ze moj kocur ma ciezki charakter, a jednak dał rade. Zycze powodzenia.

Olka_W

 
Posty: 113
Od: Śro sie 08, 2018 11:48

Post » Wto lip 16, 2019 13:25 Re: Dokocenie poszło źle :(

To co mogę jeszcze dodać, poświęć rezydentowi więcej uwagi niż zwykle, a młodego nie faworyzuj. Ja starałam się nie nosić tych małych słodziaków na rękach przy starszym kocie. Karmienie najpier w oddzielntch pomieszczeniach, później w jednym miski najpier dalej później zbliżałam aż w koncu jadły obok siebie.

Olka_W

 
Posty: 113
Od: Śro sie 08, 2018 11:48




Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: alicat, Irlandzka Myszka, mam_kota2000, piterSr i 41 gości