Mała Czarna zdrowa prawie :) a Miś...

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Śro lip 24, 2019 14:39 Re: Mała Czarna i jej walka, bez kciuków ni du du

Jakie cudowne wieści :ryk:

makrzy

 
Posty: 147
Od: Sob sie 04, 2018 14:23
Lokalizacja: śląsk

Post » Sob lip 27, 2019 14:04 Re: Mała Czarna i jej walka, bez kciuków ni du du

Co u Was? Kciuki są cały czas.
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*)..Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 29053
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Czw sie 01, 2019 6:51 Re: Mała Czarna i jej walka, bez kciuków ni du du

Czarna ozdrowiała :)
Tzn. z osłabienia, flaczkowatości, padnięcia całościowego. Obecnie gania jak co prawda nieco pokrzywiona (bo gorsza łapa cudownie nie wyleczyła się - za tu druga wygląda że tak - póki co przynajmniej), ale torpeda ;)
Cukrzycę ma nadal. Ale tu też mamy sukcesy :) Momentami glukoza szybuje - ale daje się już zbijać do całkiem ładnych wyników. Niestety ostatnie badanie glukometrem prawie przypłaciłam stratą twarzy i obecnie mam traumę.
Cud mnie uratował. I tu bynajmniej nie przesadzam.
Kotecek kochany :roll:
Ale i tak ją uwielbiam :1luvu:

Przy okazji wyjaśniła się przyczyna części jej osłabienia.
Gabapentin to jedno.
Ale miała też w tym czasie gorączkę. I dziwne zaczerwienienia w gardle - uznałyśmy z wetką że to pewnie refluksowe z tego sflaczenia całościowego, bo skąd infekcja i to wyglądająca na wirusową jakby co i to akurat teraz - choć wszystko jest możliwe. Na wszelki i tak dostała antybiotyk bo trzeba było przy takiej gorączce.

Czarna ozdrowiała i wróciła do swojego zwyczaju - mycia pyska Misia.
Acha...
Mamy efekt.
Przedwczoraj Misio sflaczał :strach:
Misio mój z addisonem...
Od razu wpakowałam mu kroplówę, zestaw ratunkowy do pysia i po kilku minutach Misio jak ta strzała wystartował z pozycji naleśnika rozwalcowanego na podłodze. Ganiał, bawił się, szalał.
Zmierzyłam mu temperaturę - gorączki nie było, wyglądał poza tym ok, więc nie lataliśmy w nocy po klinikach. Miałam nadzieję że to chwilowy kryzys.
Rano już tak radośnie nie wyglądał - toteż wylądowaliśmy wczoraj u naszej doktor.
Do czasu wizyty Misiu dostał gorączki, wielkich węzłów chłonnych i czerwonego gardła.
I wyglądu nieszczęśliwego, sflaczałego Misia :(

Dla pełni jego szczęścia pobraliśmy mu krew na wszystko na co się da.
Dostał kroplówę, leki, wróciliśmy do domu i od tego czasu Miś... Lata jak na dopalaczu, gada, ćwierka, bawi się.
Za Misiem nie dojdziesz ;)
W nocy z nami spał ale wystarczyło lekko się ruszyć a się uaktywniał, mruczał, domagał pieszczot.
Taki Miś ;)

Blue

 
Posty: 19735
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Czw sie 01, 2019 8:06 Re: Mała Czarna zdrowa prawie :) a Miś...

o Boziu, jaka nieszczęśliwa minka... Czy Ty też chcesz oddać Misia do adopcji? Wyrwałaś mu przednie łapki? :)

SabaS

 
Posty: 899
Od: Śro lis 14, 2018 8:58

Post » Czw sie 01, 2019 9:00 Re: Mała Czarna zdrowa prawie :) a Miś...

Misia nikomu nie oddam :1luvu:
To moja miłość wielka :)
Łapki mu wyrwałam żeby nie mógł przed moimi czułościami uciekać ;)

Blue

 
Posty: 19735
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Czw sie 01, 2019 10:11 Re: Mała Czarna zdrowa prawie :) a Miś...

Wdrukowałam sobie obraz Misia - bruneta. A tu takie cudo!
Obrazek

mziel52

 
Posty: 10898
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Czw sie 01, 2019 13:28 Re: Mała Czarna zdrowa prawie :) a Miś...

W wynikach Misia jedynie silna leukocytoza.
Czyli jest infekcja a organizm walczy.
Reszta całkiem ok, a parametry mogące świadczyć o zaostrzeniu się ch. addisona - absolutnie w normie, Misia ciałko daje radę, fajnie się to ustabilizowało :)
Kiedyś najdrobniejsze coś i się rozjeżdżały parametry.
Czyli - nie jest źle :)
Byleby Miś nikomu mordki nie wylizywał (ani swojej nie nastawiał) i dalej paskudztwa nie przekazał :)

Blue

 
Posty: 19735
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Czw sie 01, 2019 13:43 Re: Mała Czarna zdrowa prawie :) a Miś...

Jakiś wirus kataralny chyba dopadł tę dwójkę.
Obrazek

mziel52

 
Posty: 10898
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Czw sie 01, 2019 22:14 Re: Mała Czarna zdrowa prawie :) a Miś...

Raczej gardlany - ale wygląda to infekcyjnie faktycznie.
Co więcej - Czarna to zołza, więc niechętna do dzielenia się jest.
Miś - to dusza-kotek... Oboje z mężem moim jesteśmy właśnie dętki... Nie wiemy czy to misiowe dobrodziejstwo czy coś innego, ale oboje wróciliśmy z pracy (mnie już w niej łupała cały dzień głowa i ziewałam bez opamiętania a Damork wrócił z pracy z zaczerwienionym okiem) i padliśmy jak żaby, zwlekliśmy się koło 22... A w lodówce czekało kilkanaście kilo mięsa dla kotów do zrobienia i trzeba było to ogarnąć bo bałam się do jutra zostawić... Na szczęście było już zmielone bo bym się pochlastała ;).
Jest opcja że zarazę przywlókł nasz syn, kilka dni przed kryzysem z gorączką u Czarnej wrócił z obozu z gorączką i wielkimi, czerwonymi migdałami. Przeszło mu następnego dnia praktycznie a zachorował dzień przed powrotem.
Może to jakiś wirus który jest w stanie posmyrać też osłabione koty - Czarna bo akurat padła po Gabapentinie i całokształcie, a Miś na sterydach.
A że Miś z nami śpi....

Jak wróciłam z pracy - Miś dętka, z gorączką.
Kilka minut po lekach i kroplówce - do teraz Miś biega, gada, bawi się - z przerwami na odpoczynek.
Ja się aż zastanawiam czy mu na codzień coś nie dolega, bo po tym zestawie zamienia się w radosnego kociaka.
Normalnie jest statecznym, nie jakimś rozlazłym, ale spokojnym kotem.
Będę musiała o tym z wetką pogadać.
Czy mu np. ciśnienia nie zbadać.
Ale to na spokojnie.
Teraz niech zdrowieje kocina moja :)

Blue

 
Posty: 19735
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Czw sie 01, 2019 22:59 Re: Mała Czarna zdrowa prawie :) a Miś...

Zdrowia dla Was wszystkich! :ok:
Obrazek Kot. Nie dla idiotów!

Gretta

Avatar użytkownika
 
Posty: 27674
Od: Wto lip 18, 2006 12:53
Lokalizacja: "wesołe miasteczko" ;-(

Post » Pt sie 02, 2019 22:28 Re: Mała Czarna i jej walka, bez kciuków ni du du

Blue pisze:Cukrzycę ma nadal. Ale tu też mamy sukcesy :) Momentami glukoza szybuje - ale daje się już zbijać do całkiem ładnych wyników. Niestety ostatnie badanie glukometrem prawie przypłaciłam stratą twarzy i obecnie mam traumę.
Cud mnie uratował. I tu bynajmniej nie przesadzam.
Kotecek kochany :roll:
Ale i tak ją uwielbiam :1luvu:

Aż Ty niedobra ! Prawie dorwała, pewnie już się cieszyła wielce usatysfakcjonowana, że osiągnęła cel swojego życia, a Ty się wywinęłaś. Kolejny raz.

Chikita

 
Posty: 2435
Od: Śro cze 28, 2017 18:05
Lokalizacja: Białystok /Suwałki

[poprzednia]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Agwena, Ais, CzarnaRoza, nyoe, Zazusia i 53 gości