(5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic..

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Śro lis 06, 2019 20:35 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

:(

Anna2016

 
Posty: 3277
Od: Pt lut 12, 2016 17:41

Post » Śro lis 06, 2019 20:50 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Tracimy, co mamy najcenniejszego, kochanych ludzi i czworonogi i czlowiek mysli, jaki w tym sens, jak dalej zyc i po co, jak zycie stracilo dla nas sens? Tak sie teskni, ze to az boli, jest tak ciezko, swiat jesr pusty i jakis taki zlowrogi. Ale Oni tam na nas czekaja, spotkamy sie kiedys, a teraz sa z nami w naszych sercach. Mam czasem ochote bic glowa w sciane z rozpaczy ale to nic nie daje, wszystko sie toczy dalej normalnym trybem, wszystko jest jakies niewzruszone, nie ma ukojenia. Trzeba znalezc je w sobie? Nie wiem.

pibon

 
Posty: 202
Od: Pon lip 09, 2012 10:26

Post » Śro lis 06, 2019 23:28 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Dobre pytanie, skąd czerpać ukojenie..

Świeczka płonie, ta z Jastrzebiej Gory, zielona. Wracając wieczorem do domu uświadomiłam sobie, ze juz od dawna los mnie łupie seryjnie. Przecież kilka godzin przed informacją o śmierci Taty dostałam na maila wyniki Miki które były dla niej wyrokiem smierci. Pamiętam jak dziś, ze maila otworzyłam siedząc w łóżku z laptopem ok 22:40.. Zdretwiałam widząc wysokośc kreatyniny i mocznika. Z tym przerażeniem po północy zasnęłam, przy włączonym tv i lampce po to, aby obudzić się o 5:14 - dzwonek telefonu był wwiercający się w umysł, nie zrozumiały, ale pilny i straszny i niepokojący. I głos brata: "Usiadź. Ojciec nie żyje".

A co było wcześniej? Wrzesień 2013 - w ciągu tygodnia stracilam dwa ukochane koty wolnożyjące - Fagusia (wpadł pod samochod) i Tygrysię (mocznica), niespełna dwa miesiące później Senioreczkę (mocznica). Potem chwila przerwy i w czerwcu dwa: Oczusia (samochód) i Rudą Łapkę (mocznica) i dowiedziałam się o wytwiezieniu mojego Jeepusia na działkę... A we wrześniu jeszcze odeszła Majeczka (trzustka).. NIe cały rok, tyle zdarzeń.. A 30.03 Tata zapadł w śpiączkę z powodu martwiczego zapalenia trzustki z porażeniem jelit - ta historia skończyła się dobrze, ale walka o zycie trwała trochę. A potem walka z powikłaniami, z odleżynami - na pośladku była taka, zę miesciła się cała moja ręka.. Udało się na rok - przez ten czas urodzila się prawnuczka moich Rodziców oraz mieli Jubileusz 50 lecia ślubu - Złote Gody - impreza była cudna! I odznaczenia od Prezydenta Polski w olsztyńskim Ratuszu.
I tak naprawdę od 2014 roku żyję w ciągłej walce o bliskich, którą przegrywam.
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*)..Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 29714
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Czw lis 07, 2019 16:22 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Dotąd rocznice odejścia Taty były trudne, ale ta jest niezwykle trudna, pierwsza bez Mamy. Poczucie pustki i osierocenia jest cięzkie okropnie. Nie lubię swojej nadwrażliwości, strasznie mi się dzisiaj trudno pracuje. Zwłaszcza ze inni (nieliczni, nie mówię przecież wszystkim dookoła) dziwią się, że po 4 latach tak to przeżywam... ale mają jeszcze swoich bliskich, co będę z nimi dyskutować.. choć moze faktycznie przesadzam, nie umiem inaczej...
Ten 7.11 cztery lata temu to teraz jedliśmy pierwszy posiłek - nikt nie mógł wcześniej nic przełknąć, nawet nie było w glowie, ze jest coś takiego jak jedzenie. Tata kupił cale opakowanie parówek, chyba z 30 ich było, czy 20, i własnie je jedliśmy. Mama była w szoku, zresztą jak wszyscy. I w żalu i niezgodzie, bo była przekonana, że pierwsza umrze, że nie będzie musiala przez to przechodzić.
Trzy lata później, tuż przed Jej śmiercią okazało się, zupełnie przypadkiem, że trauma z jaką zmagała się po śmierci Taty, że ona sobie spała, a Tata umarł tuż obok niej, że się nie obudziła, że mu nie pomogła, nie ratowała go, że ta trauma ciągle w niej jest. Mam poczucie, że to też Ją trochę zabiło, że Mama się już nigdy nie pozbierała. A ja jej nie mogłam w żaden sposób pomóc, gdyż nie było dla niej tematu, dusiła to w sobie, nigdy nie chciala rozmawiać.
Teraz ja zyję z traumą, ze nie pomogłam Mamie. Tak to jest..
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*)..Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 29714
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Czw lis 07, 2019 21:52 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Pomoglas Mamie, bylas wtedy przy niej, nie byla sama, zadzwonilas po pomoc. Nie jestes lekarzem pogotowia, nie moglas inaczej pomoc, bo wydaje mi sie nie byloby to w mocy zadnego zwyklego czlowieka bez medycznego wyksztalcenia. Zawsze tak jest niestety, czlowiek cos sobie wyrzuca. Nie zrobilo sie czegos (tylko czego?) - wyrzuty sumienia, zrobilo sie - wyrzuty sumienia, bo moze to lasnie zaszkodzilo zamiast pomoc.

pibon

 
Posty: 202
Od: Pon lip 09, 2012 10:26

Post » Czw lis 07, 2019 22:35 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Rozdzwiek między zrozumieniem sytuacji a uznaniem ze tak się stało jest ogromny. Pamiętam jak we trzy polozylysmy się na wersalce,zeby być blisko siebie w tym wszystkim. Nie mogłam zasnąć tylko myślałam, jak to teraz będzie? Jak dalej żyć?

A z dobrych wiadomości to jest taka, że Henio znalazł dom!
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*)..Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 29714
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Pt lis 08, 2019 0:57 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Mimo zmęczenia nie mogę spać, pokażę troszkę moich dziewczynek...

ObrazekObrazek
ObrazekObrazekObrazek
Obrazek
ObrazekObrazek
Obrazek
Obrazek
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*)..Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 29714
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Pt lis 08, 2019 1:01 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Grzeją pupcie :P :kotek: Milenka :love:

Anna2016

 
Posty: 3277
Od: Pt lut 12, 2016 17:41

Post » Pt lis 08, 2019 1:36 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Coz za kochane Futrzaczki:-) Milenka to pewnie ten burasek.
Nie mozesz spac przez zmeczenie.
Slyszalam ostatnio o sposobie na zasniecie, gdy czlowiek nie moze sam z siebie zasnac bo mozg przerabia mnostwo wydarzen i ma burze niespokojnych mysli - nalezy przylozyc do czola zimny oklad. Jeszcze sama nie zdazylam wyprobowac. Jesli masz akurat ten rodzaj zmeczenia to moze Ci sie przyda sposob.

pibon

 
Posty: 202
Od: Pon lip 09, 2012 10:26

Post » Pt lis 08, 2019 1:57 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Piękne kotki, jak ładnie się przytulają :1luvu:
Wspaniała wiadomość o Heniu! Oby to był dobry domek! :ok:
Nasz wątek:
viewtopic.php?f=46&t=187577
Wątek kotów Joli Dworcowej:
viewtopic.php?f=1&t=191624
Kącik Muzyczny
viewtopic.php?f=8&t=190784
Zjawiska niewytłumaczalne, opowieści o duchach i nie tylko
viewtopic.php?f=8&t=194190

jolabuk5

 
Posty: 20795
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Pt lis 08, 2019 11:12 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

I na dzien dobry smutny pynio Milenki

ObrazekObrazek
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*)..Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 29714
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Pt lis 08, 2019 11:17 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Żniwa

Obrazek

i moje grzybobranie w słoikach

Obrazek

i herbatka u Rodziców..

Obrazek

to już nasza tradycja... wpadamy do Rodziców na herbatę, albo do Mamy na kawę z trzema kostkami podniebnego mleczka..


........

zaległe paragony:
ObrazekObrazekObrazek



.....
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*)..Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 29714
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Pt lis 08, 2019 11:23 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Marzenia11 pisze:I na dzien dobry smutny pynio Milenki

ObrazekObrazek

Śliczna burasia jest z Milenki :1luvu: :201461
Nasz wątek:
viewtopic.php?f=46&t=187577
Wątek kotów Joli Dworcowej:
viewtopic.php?f=1&t=191624
Kącik Muzyczny
viewtopic.php?f=8&t=190784
Zjawiska niewytłumaczalne, opowieści o duchach i nie tylko
viewtopic.php?f=8&t=194190

jolabuk5

 
Posty: 20795
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Pt lis 08, 2019 13:53 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Piękna tradycja !!! :1luvu: :1luvu: :1luvu:
Milenka ma takie same duże oczy jak Zunia. Futerko ładne, gładkie.
Spróbuję może zrobić aktualne zdjęcie Zuniowego pysia z przymróżonymi (z bólu?/strachu?) oczami....

Anna2016

 
Posty: 3277
Od: Pt lut 12, 2016 17:41

Post » Pt lis 08, 2019 14:03 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Tym, co mi wiele razy pomagało w trudnych sytuacjach życiowych - w tym związanych z odejściem bliskich - koncentrowanie się na rzeczach pozytywnych lub neutralnych, wyciszenie negatywnych myśli hmmm "na siłę". Nachodzą cię bolesne wspomnienia i jest nie do wytrzymania, wtedy bierzesz np. książkę i koncentrujesz się na literach, wpatrujesz się w ich kształt, odległości między literami a słowami, liczysz wszystkie litery "a" w linijce, rysujesz w myślach linię łączące wyrazy, dotykasz papieru itd itp. Na siłę. Powtarzasz sobie coś związanego z oglądaną książką. Czytasz kilka zdań na głos, potem np. jedno zdanie od końca. Cokolwiek, żeby zająć mózg czymś innym niż ból. Nie unikniesz go, ale łatwiej jest poradzić sobie, przeprocesować, odsunąć wspomnienia na trochę dalszy plan, żeby możliwe było funkcjonowanie.

Albo wracasz myślami do wspomnienia absolutnie pozytywnego, wywołującego uśmiech na twarzy - dla mnie to jest np. wspomnienie kiedy mój Tato wiele lat temu wrócił z pracy i zamiast papierów z pracy przyniósł teczkę pełną śliwek mirabelek i otworzył ją teatralnym gestem, a ja byłam przeszczęśliwa :) i teraz traumatyczne wspomnienia związane z ostatnim dniem Jego życia, które często powracają migawkami, zawsze, ale to zawsze świadomie kieruję na te mirabelki, teczkę i ruch rąk Taty, korytarz w dawnym mieszkaniu, mamę na kuchni. Ze szczegółami. Pomaga.

Pamiętanie przeszłości jest zdrowe i dobre. Rozpamiętywanie nie jest. Przeszłości się nie zmieni, a teraźniejszość i przyszłość można nieźle wykoleić, zapłacić własnym zdrowiem, snem, spokojem. Wspominałaś o świeczce znad morza, o kocie na lodówce - to są te rzeczy, które mogą pomóc skoncentrować się na czymś pozytywnym. No i koty - kooooty! Ciepłe futerko, wyczesywanie, mruczanie, dotknięcie chłodnego noska :1luvu: Masz prześliczne koty, swoją drogą :love:

milu

 
Posty: 3353
Od: Nie lis 30, 2008 10:47
Lokalizacja: Kraków

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Anna2016, Damian- iza71koty, Google [Bot], Hanig, kwiryna, Meteorolog1, pibon, SebastianSt, Vi i 36 gości