(5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic..

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pt lis 08, 2019 14:42 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Bardzo cieszę się z Henia. Mam nadzieję że da to Tobie pozytywnej energii. Taki promyczek na szarym niebie.
Karzeł, który siedzi w człowieku, potrafił sklecić róże bez zapachu i trzęsące się pinczery, ale musiał pogodzić się z chłodną odmową, jaką dały mu koty i lilie.
Eugen Skasa-Weiss

kwiryna

Avatar użytkownika
 
Posty: 3107
Od: Sob lip 23, 2016 9:36
Lokalizacja: Warszawa mokotów
Adopcje: 1 >>

Post » Pt lis 08, 2019 17:27 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

milu pisze:Tym, co mi wiele razy pomagało w trudnych sytuacjach życiowych - w tym związanych z odejściem bliskich - koncentrowanie się na rzeczach pozytywnych lub neutralnych, wyciszenie negatywnych myśli hmmm "na siłę". Nachodzą cię bolesne wspomnienia i jest nie do wytrzymania, wtedy bierzesz np. książkę i koncentrujesz się na literach, wpatrujesz się w ich kształt, odległości między literami a słowami, liczysz wszystkie litery "a" w linijce, rysujesz w myślach linię łączące wyrazy, dotykasz papieru itd itp. Na siłę. Powtarzasz sobie coś związanego z oglądaną książką. Czytasz kilka zdań na głos, potem np. jedno zdanie od końca. Cokolwiek, żeby zająć mózg czymś innym niż ból. Nie unikniesz go, ale łatwiej jest poradzić sobie, przeprocesować, odsunąć wspomnienia na trochę dalszy plan, żeby możliwe było funkcjonowanie.

Albo wracasz myślami do wspomnienia absolutnie pozytywnego, wywołującego uśmiech na twarzy - dla mnie to jest np. wspomnienie kiedy mój Tato wiele lat temu wrócił z pracy i zamiast papierów z pracy przyniósł teczkę pełną śliwek mirabelek i otworzył ją teatralnym gestem, a ja byłam przeszczęśliwa :) i teraz traumatyczne wspomnienia związane z ostatnim dniem Jego życia, które często powracają migawkami, zawsze, ale to zawsze świadomie kieruję na te mirabelki, teczkę i ruch rąk Taty, korytarz w dawnym mieszkaniu, mamę na kuchni. Ze szczegółami. Pomaga.

Pamiętanie przeszłości jest zdrowe i dobre. Rozpamiętywanie nie jest. Przeszłości się nie zmieni, a teraźniejszość i przyszłość można nieźle wykoleić, zapłacić własnym zdrowiem, snem, spokojem. Wspominałaś o świeczce znad morza, o kocie na lodówce - to są te rzeczy, które mogą pomóc skoncentrować się na czymś pozytywnym. No i koty - kooooty! Ciepłe futerko, wyczesywanie, mruczanie, dotknięcie chłodnego noska :1luvu: Masz prześliczne koty, swoją drogą :love:

milu, dzięki. Te konkrety mocno budują w stanach takiego rozedrgania myslowego.
Ja jestem jeszcze na tym etapie, że jak wspominam dobre chwile, zdarzenia to od razu zaczynam płaksć, że są już tylko wspomnieniami i że nie mam już zadnychs zans na kolejne. Mam nadzieję i bardzo bym chciala aby przyszedł ten czas wdzięczności za wspólny czas, czy to z Rodzicami, czy z Miką i DeeDee..
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*)..Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 29670
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Pt lis 08, 2019 19:01 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

To w takim razie nie wspomnienia póki co, ale właśnie książka j/w, liść, droga i auta podczas jazdy, muzyka, linie na dłoni. Cieszę się, że podsunęłam pomysł :) U mnie działa, lata praktyki, eh. Zyskujesz czas, względny spokój, wyciszenie i dystans, przynajmniej na chwilę. Często dłuższą. Życzę dobrego, spokojnego weekendu :)

milu

 
Posty: 3350
Od: Nie lis 30, 2008 10:47
Lokalizacja: Kraków

Post » Pt lis 08, 2019 19:06 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Przyszło kolejne pismo ze spółdzielni -z zagrożeniem wpisu do BIK i skierowaniu do komornika. Po analizie wspólnej z koleżanką ustaliłysmy, że jeszcze tragedii nie ma - list zwykły a tytuł: wezwanie do zapłaty. Ale zanim to ustaliłam to stres był okropnie silny.
Może ja się powpatruję w literki z tego listu, co? :lol:
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*)..Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 29670
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Pt lis 08, 2019 19:28 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Jakoś sobie muszę poukładąc w glowie te wydatki wszelkie. Na pewno nie zrobię już w tym roku kontrolnego usg dla Notki ani badań wszelkich Nutce. 450-800 na Milenke to spora kasa. Plus rehabilitacja mojej kostki jeszcze jedna wizyta w tym miesiącu. I dentysta pod koniec listopada.
Jak się zdeneruwję to jakos potem dlugo sie wyciszam. Pamietam, mama zasze sie dziwila, ze ja jeszcze o czyms mysle skoro sie dobrze skonczylo bądź zostalo zalatwione. Moj Tata taki byl..
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*)..Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 29670
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Sob lis 09, 2019 9:01 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Jadę na grzyby. A przynajmniej zobaczę ten sam las dwa tygodnie później. Noc byla ciezka.milenka jest w stanie wojny z Nutka i Notka. Wyraźnie się ich boi, syczy i wali lapa. Nie wiem co się stalo/sie dzieje. Mam różne mysli,np.ze ona ciągle przeżywa brak DeeDee, w końcu to jej siostra. I/lub zeby.i nie wiem co jeszcze.
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*)..Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 29670
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Nie lis 10, 2019 17:11 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Zajrzałam.. Jesteśmy już po pogrzebie, więc teraz myśli płyną inaczej i czas jest odbierany w jakiś inny sposób. Dobrze,że byłaś obecna na bazarku, pojawiła się chętna i po wpłacie prześle już całość na Twoje konto. Jakbyś mogła jeszcze na priv wpisać namiary, bo nie pamiętam czy są zapisane na liście w moim banku. Z końcem lata zachodziły zmiany w obsłudze i jeszcze nie zlokalizowałam wszystkiego, co i jak.

Atta

Avatar użytkownika
 
Posty: 7412
Od: Śro lip 09, 2014 17:41
Lokalizacja: Śląsk

Post » Pon lis 11, 2019 0:30 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Rok temu, o tej porze umarła Mika, MIkunia.... <3 <3 <3







Nie opuszczaj mnie
Już nie będzie łez
Już nie będzie słów
Dobrze jest jak jest
Tylko taki kąt
Mały kąt mi wskaż
Gdzie twój słychać śmiech
Widać twoją twarz
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*)..Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 29670
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Pon lis 11, 2019 7:29 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Marzenko, ja też nienawidzę rocznic, więcej tych smutnych jest niestety.

aga66

 
Posty: 2801
Od: Nie mar 05, 2017 18:46

Post » Pon lis 11, 2019 9:47 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Mikuniu (*) , zawsze jesteś w sercu Twojej Dużej, niech Ci się wiedzie za TM

Anna2016

 
Posty: 3264
Od: Pt lut 12, 2016 17:41

Post » Pon lis 11, 2019 17:23 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Mam wolne popołudnie. A liczyłam na weekend.
Spacer po lesie, zbieranie grzybów jest super, ale ja jestem teraz przepotwornie zmęczona. Zwłaszcza że wczoraj nie odpczęłam odpowiednio i dzisiaj też nie bardzo (pracowałąm) dopiero teraz mogę poleżeć z futerkami.. Tak więc poleże jeszcze trochę, apotem jeszcze trochę posprzatam...
Dziekuję wszystkim ktorzy choć przez chwilkę pomyśleli o mojej Mikuni..
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*)..Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 29670
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Pon lis 11, 2019 21:11 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Zabrałam kotom krzesło. Notka chodzi i płacze. Nawet nie wiecie jakiego mam gniota i jak podle się czuję.
Od początku.
W ramach naprawy swojego życia, w sytuacji gdy już nie mam Mamy w opiekę ktorej trochę kasy inwestowałąm i w ogóle w rózne rzeczy dla mieszkania w Olsztynie itp czas przyszedł na mnie. Dotad miałam takie zzwykłe składane drewniane krzesło do biurka i komputera. Od choroby i śmierci DeeDee wisiał na nim koc i taki wielgachny ręcznik i oba te robiły taką kryjówkę dla kotów - od kilku dni, o zgrozo , spała tam Notka. Drugie takież krzesło, na ktorym rozwiesiłam śpiwor do prania, i tak został, jest w drugim (przez niektórych zwanym kocim) pokoju. Leży już chyba dwa miesiące, bo na nim co noc śpi Milenka na zmianę z Nutką i Notką a w kryjowce pod krzesłem i śpiworem też śpią Czarne.
Wczoraj od koleżanki dostałam takie krzesło do biurka, o wiele wygodniejsze niż to drewniane. Właśnie teraz zrobiłam przenosiny. Wszystkie rzeczy z tego drewnianego zrzuciłam na podłogę w celu poskładania i schowania i te kloce również. Notka chodzi i miauczy. Usiadła na kocu na podłodze zdezorientowana i miauczy. Nie pomaga tłumaczenie sobie, ze jeden pokoj ma być mój itp (takie sa postulaty również forumowiczek ktore u mnie były), ani ze mają taką samą kryjówkę u siebie.. no nie mogę, czuję się podle. Właśnie się położyła obok mnie na podłodze i patrzy z wyrzutem i cierpieniem.
Nosz cholerka.

PS. Jestem na etapie kombinowania jak przykryc to nowe krzesło tymi kocami z drewnianego. A Notka smutna.
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*)..Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 29670
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Pon lis 11, 2019 21:16 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Mikuniu[*][*][*]
Karzeł, który siedzi w człowieku, potrafił sklecić róże bez zapachu i trzęsące się pinczery, ale musiał pogodzić się z chłodną odmową, jaką dały mu koty i lilie.
Eugen Skasa-Weiss

kwiryna

Avatar użytkownika
 
Posty: 3107
Od: Sob lip 23, 2016 9:36
Lokalizacja: Warszawa mokotów
Adopcje: 1 >>

Post » Śro lis 13, 2019 11:30 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Po nadmiernie intensywnych chyba 3 tygodniach opadłam z sił. Jakoś przeczytałam ostatnie swoje posty i stwierdziłam, ze nie oddają do końca prawdy sytuacji. Bo weekend miałam bardzo miły, bardzo spontanicznie też się kilka pozytywnych rzeczy zdarzyło. Oczywiście do pełni szczęścia zabrakło mojej dobrej formy fizycznej aby w pełni skorzystać z pozytywów zdarzeń. Na mega zmęczeniu i nieustającym podziębieniu troszkę słabiej się czerpie przyjemności ze zdarzeń.. W sobotę las, piękny las. Jak będziecie mogli kiedyś odwiedzić lasy poczynając od Woli Grzybowskiej w stronę Okuniewa to polecam. Rozmaity, malowniczy, zaskakujący. No i oczywiście grzyby i poznałam nowego grzyba, sarniaka, podobno rzadki a znaleźliśmy kilka na przestrzeni 2-3 metrów. :mrgreen: W niedzielę byłam w teatrze - moja siostra opiekuje się dzieckiem aktorki i stąd możliwosć. Jaka energia, jaki relaks , wciagniecie totalnie w świat sztuki. Fakt faktem, ze płakalam na zmianę z gromkim śmiechem - było tam tez o stracie najbliższych osob (dziecka) no i stąd płacz ale też ogrom komedii. Polecam - wszystkim warszawiakom plus gościom, "Almodovaria" w Teatrze Polonia. A wieczorem miałam opiekowac się kotem Merlinem (19 lat, czy już pokazywałam jego zdjęcie?) - gdy otwierałam kluczem drzwi okazało się, ze właściciele wrócili wcześniej i była kolacja i opowieści róznej treści. W poniedziałek całe przedpołudnie pracowałam, a popołudniu już padłam na twarz (delikatnie mówiąc).
I wszystko ok, tylko tak się dzieje, ze jak wychodzę z gości, zostaję sama, czyw chodzę do siebie do moich futerek to wspomnienia zdarzeń sprzed roku od razu są.
Ale dobrze ze też są miłe bieżace rzeczy.
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*)..Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 29670
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Śro lis 13, 2019 11:41 Re: (5) Moja Rodzina TAM, ja TU...czas koszmarnych rocznic.

Marzenko, postaraj się zadbać o siebie. Wypocząć ile się da. Nie przeskoczysz wielu rzeczy bo one już się stały. Też mam zwyczaj roztrząsania tego co było ale walczę z tym. Bo nie jest łatwiej.
My na chwilkę zostawiliśmy stary fotel ,przeznaczony do wyrzucenia, w pokoju. I stoi do dziś bo... koty na nim i pod nim siedzą. I drapią. A mnie szlag trafia.
Twoim dziewczynom brak kryjówki gdzie dobrze się czuły. Nawykną. Zmontuj im jakiś namiot gdzie indziej.

Ze spółdzielnią może winnaś się skontaktować? Może na raty rozłożyć zaległość da radę.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

Avatar użytkownika
 
Posty: 50378
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 18 >>

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Patka2805 i 37 gości