(4) Mika(*), Tato(*), Mama(*), Szaronka (*)..co dalej?

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Sob kwi 13, 2019 17:31 Re: (4) Mika(*), Tato(*), Mama(*), Szaronka (*)..co dalej?

majencja pisze:Tak , dokładnie .

Czyli wygląda na to, ze to co się zdarzyło Mami, to NZK , było kompletnie poza czyimkolwiek wpływem, że się zdarzyło Jej tak jak zdarza się i innym osobom, że nie mogłam wcześniej temu zapobiec, np reagując na to, że źle się czuła i wzywając pogotowie (pewnie by nie chciała, bo nieraz tak było), bo nawet gdyby Ją zabrali na SOR to i tak mogłoby go NZK dojść, tak jak u tej 92letniej pani (*).

Zastanawiam się nad tym, czy takiego wyjasnienia, takiej rozmowy nie powinna bądź mogła przeprowadzić ze mną dr z oiomu. Moze nie musi, może tak, ale ona ze mną rozmawiała i jedyne na czym się skoncentrowała to na powiedzeniu mi, że czasu nie cofnę i warto, abym, sie nauczyła masażu serca bo może kiedyś komuś dzięki temu uratuję życie. Nie wiem czemu to miało służyć, nie wiem jakie ona miała intencje, ale wiem to, że dla mnie stwierdzenie "czasu pani nie cofnie" oznacza, zę gdybym mogła cofnąć, zrobić masaż to bym uratowała Mamę. Pani "dr" ugotowała mnie na min 3 miesiące - oprócz tęsknoty, rozpaczy, żalu, i innych emocji zwiazanych ze stratą miałam/mam poczucie winy, które naprawdę mogło mnie zabić. A wystarczyło tylko wyjasnić, co to jest, z czym związane i na ile człowiek ma wpływ w sytuacji Mamy - dobre wyniki badań przy przyjęciu (morfo plus biochemia, elektrolity, ekg bez zmian, podobnie tk klatki i mózgu), czyli że trudno było coś wcześniej leczyć.. Mama miała wahania ciśnienia krwi, robiła pomiary, ale w ostatnich tygodniach było ono unormowane i w normie..
Nie rozumiem po co "dr " się tak zachowała, dwa razy co najmniej, raz w gabinecie, raz przy łóżku Mamy.. bezmyślna? głupia? Inna przyczyna?

Dobrze, ze zadałam to pytanie tutaj, ze napisałam co by mi pomogło. Ufam majencjo ze mi powiedziałaś jak jest naprawdę, zgodnie z Twoją wiedzą, a nie na pocieszenie trochę przekręciłaś rzeczywistość. Ale sądząc z Twoich wpisów myślę, że mogę Ci zaufać. Bo mi taka prawda, medycznie obiektywna jest potrzebna, aby dalej życ.

W nocy , przed północą zapaliłam Mamie świeczkę. Wczoraj minęły trzy miesiące od pierwszej śmierci Mamy.. świeczkę też dla Mikuni, której mi bardzo brakuje, i dla Taty, ktorego tez już tyle czasu nie ma... ale wczoraj w nocy, mimo ze nie spałam, po raz pierwszy w miarę mogłam udźwignąc to co się wtedy wydarzyło..
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) i Mamo (*)ciągle nie wierzę.. Trudne życie bez Was..

Marzenia11

 
Posty: 27474
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Sob kwi 13, 2019 18:03 Re: (4) Mika(*), Tato(*), Mama(*), Szaronka (*)..co dalej?

Marzenko, strasznie musisz się czuć. Strasznie. Nawet nie umiem sobie wyobrazić ile dzieje się w Tobie. Zadręczasz się. A są sprawy, rzeczy, wypadki...które się po prostu dzieją. Na które nie mamy wpływu.
Kiedyś tam myślałam, że jak się uważa na siebie i takie tam to nic nie jest w stanie człowieka dopaść. Że pokonam każde przeciwieństwa. 12 listopada 2014 roku życie pokazało mi, że w ciągu jednego dnia może mnie unieruchomić. Strzelić palcami, rzucić kostką... i bęc. Ma mnie.
Przez ten wpis chciałam powiedzieć, że nie mamy wpływu na to co nasz organizm sobie zaplanuje. A bardziej dlaczego przestaje planować i wyłącza kolejne przyciski.
Jestem pewna ,że nie miałaś szansy na zmianę tego co się stało.Choćbyś na przysłowiowej głowie stanęła.
Przytulam Ciebie mocno. I proszę, nie zadręczaj się. Choć wiem jakie to trudne.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

 
Posty: 49006
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 11 >>

Post » Sob kwi 13, 2019 18:13 Re: (4) Mika(*), Tato(*), Mama(*), Szaronka (*)..co dalej?

Dzięki Waszym wpisom a zwłaszcza wyjasnieniom majencji ja już się przestaję zadręczać, zaczyna mi odpuszczać, chyba (jestem jeszcze w tym ostrożna).
Wiecie jak to jest, jak ktoś - autorytet w końcu, a przynajmniej specjalista w medycynie -mówi, zę mogłas coś zrobić to to jest tak owocne ziarno, zę trudno to wyrazić i je wyplenić. Jak słyszysz ze mogłaś pomóc a tego nie zrobiłaś to jak sobie to wytłumaczyć? a okazuje się, zę nie do konca specjalista mówiła prawdę, albo w sposób mało zrozumiały dla człowieka w szoku, albo nie wiem dlaczego.. z drugiej strony - w pewnym sensie "dr" zachowała się spójnie - jak osoba dająca wyroki: mogłaś coś zrobić, naucz się na przyszłość, ty będziesz żyć, ty już nie itd....
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) i Mamo (*)ciągle nie wierzę.. Trudne życie bez Was..

Marzenia11

 
Posty: 27474
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Sob kwi 13, 2019 18:16 Re: (4) Mika(*), Tato(*), Mama(*), Szaronka (*)..co dalej?

Jak się czuję? Fizycznie: bezsenność, krew z nosa, teraz infekcja, psychicznie: płączę, poczucie winy plus wszystkie uczucia związane ze stratą, zaburzenia pamięci, koncentracji, brak poczucia upływu czas/ciągłosci czasu tzn wiem ze jest sobota, wtorek, ale nie pamiętam czy coś zrobiłam tydzień temu, czy trzy dni temu, co będzie za tydzień itp. To te główne. I o ile część typowa jest dla żałoby o tyle części mogłam uniknąć bo wynika z tkankowego poczucia winy, niesłusznego, jak się okazuje..
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) i Mamo (*)ciągle nie wierzę.. Trudne życie bez Was..

Marzenia11

 
Posty: 27474
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Sob kwi 13, 2019 18:41 Re: (4) Mika(*), Tato(*), Mama(*), Szaronka (*)..co dalej?

Staram sie zawsze uczciwie tłumaczyć i wyjaśniać. Nic nie przekręcałam dla Ciebie bo było by to nieuczciwe , taka jest rzeczywistość. NZK zaskakuje wszystkich , dzieci też dotyczy. Owszem podjęcie masażu zwiększa cień szansy na przeżycie , lepiej masowac i połamać żebra niż nie robić nic . Ale osobie bliskiej jak jest sama nie jest łatwo to zrobić ze strachu, przerażenia, niewiedzy. Uwierz mi widziałam już lekarzy , pielegniarki którzy stali obok zatrzymanego bliskiego i mówili o tu, tu leży. Więc jak można się czepiać osoby zupełnie nieświadomej w temacie?? Jeżeli dyspozytor jest poinformowany że pacjent nie oddycha to wtedy ,,ogarnia" zgłaszającego przez telefon i każe uciskac klatkę piersiową do czasu pojawienia sie załogi karetki. Rodzina uciska a pracują też różni..... Natomiast jeżeli chodzi o dr z OIOM-u ,hmm zawsze najlepsza obrona jest atak i wzbudzenie poczucia winy chcąc zamydlić swoje niedociągnięcia. Udało jej sie to jak widać skutecznie :evil: Ja jeżeli ktoś podejmuje RKO zawsze chwalę i dziękuję, jezeli nie robi nikt nic to nie krytykuję i dołuję bo jaki to ma sens? Tłumaczę jakby co / oby was to więcej nie spotkało/ - na podłogę i uciskać tu i tu. Nasza rolą jest uczyć a nie oceniać , mobilizować a nie pogrążać i wywoływać niepotrzebne i bezpodstawne poczucie winy . Miałam pacjentów ,,uciskanych " od razu - nie przeżyli i takich co nie byli i wrócili w pełni sił do pracy/ pan 50 lat NZK w pracy, 6 chłopa kilka dni po szkoleniu BHP stojących obok i pokazujących palcem - o tu tu leży, granatowy jak borówka , a palcem nikt nie kiwnął.
Obrazek

majencja

 
Posty: 5628
Od: Wto lis 04, 2008 23:17

Post » Sob kwi 13, 2019 18:48 Re: (4) Mika(*), Tato(*), Mama(*), Szaronka (*)..co dalej?

czyli ten masaż dawał szansę? Choć pewnie teoretyczną i moze niewielką, sama piszesz, zę miałas takich co byli masowani i nic to nie dało i takich co nie byli masowani i przezyli... Muszę jeszcze to wkomponować w to całe zdarzenie.. włącznie z tym,żeby sobie uświadomić fakt, zę trudniej masować kogoś kto jest bliski, zwłaszcza jak człowiek tergo nigdy nie robił, zawsze się bałam nawet o tym słuchać (nie wiem czemu ale tak było i jest).. ta babka ze 112 chciała mi wytłumaczyć,ale ja tak krzyczałam gdzie karetka gdzie karetka, czemu nie ma karetki itp ze się wkurzyła i powiedziała, ze skoro nie chcę się uspokoić to ona się rozłącza. I to zrobiła... No ale.. już tyle czasu minęło wtedy, zanim bym ją usłyszała poprzez te emocje, nie wiem czy bym dobrze zrobiłą itp... no jeszcze trochę mam do wkomponowania w całosć zdarzenia, tak bym nie cierpiała i by poczucie winy się wyłączyło raz na zawsze..
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) i Mamo (*)ciągle nie wierzę.. Trudne życie bez Was..

Marzenia11

 
Posty: 27474
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Sob kwi 13, 2019 18:57 Re: (4) Mika(*), Tato(*), Mama(*), Szaronka (*)..co dalej?

Nie miała prawa się rozłączyć! Ludzie w sytuacji stresowej różnie reagują. Powinna kazać Ci dać telefon na głośnomówiący i próbować ogarnąć sytuację. Pani ze 112 nie wysyła karetki tylko powinna połączyć z dyspozytorem
Obrazek

majencja

 
Posty: 5628
Od: Wto lis 04, 2008 23:17

Post » Sob kwi 13, 2019 20:08 Re: (4) Mika(*), Tato(*), Mama(*), Szaronka (*)..co dalej?

majencja pisze:Nie miała prawa się rozłączyć! Ludzie w sytuacji stresowej różnie reagują. Powinna kazać Ci dać telefon na głośnomówiący i próbować ogarnąć sytuację. Pani ze 112 nie wysyła karetki tylko powinna połączyć z dyspozytorem

może to była dyspozytor. W każdym razie ja chciałam włączyć głośnomówiący, ale nie mogłam trafić w to pole... sama na to wpadłam, ale nie mogłam tego zrobić, a ona się rozłączyła.Też mi się wydawało dziwne, zę się rozłączyła, jakby się na mnie obraziła, ze jej nie słucham..
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) i Mamo (*)ciągle nie wierzę.. Trudne życie bez Was..

Marzenia11

 
Posty: 27474
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Sob kwi 13, 2019 20:48 Re: (4) Mika(*), Tato(*), Mama(*), Szaronka (*)..co dalej?

Idac dalej - mam poczucie, ale to na pewno mój odjazd a nie fakty - ze ta dyspozytor nie potraktowała powaznie mojego zgłoszenia i dlatego ta karetka jechała tak długo, min 10 min...
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) i Mamo (*)ciągle nie wierzę.. Trudne życie bez Was..

Marzenia11

 
Posty: 27474
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Sob kwi 13, 2019 21:00 Re: (4) Mika(*), Tato(*), Mama(*), Szaronka (*)..co dalej?

Wszystko zależy czy jest karetka na miejscu, czy blisko wolna. Teraz inaczej działa dyspozytornia- jeden od Ciebie przyjmuje zgłoszenie tworzy tzw formatke, potem ja przesyła internetem na stanowisko dyspozytora wysyłającego. ten ma wszystkie karetki na widoku bo każda ma zamontowane "oko wielkiego brata" czyli GPS i ją widzi na mapie na jakim etapie jest wizyty. Wtedy przesyła zgłoszenie na tablet do najbliższej wolnej karetki
Obrazek

majencja

 
Posty: 5628
Od: Wto lis 04, 2008 23:17

Post » Sob kwi 13, 2019 21:07 Re: (4) Mika(*), Tato(*), Mama(*), Szaronka (*)..co dalej?

majencja pisze:Wszystko zależy czy jest karetka na miejscu, czy blisko wolna. Teraz inaczej działa dyspozytornia- jeden od Ciebie przyjmuje zgłoszenie tworzy tzw formatke, potem ja przesyła internetem na stanowisko dyspozytora wysyłającego. ten ma wszystkie karetki na widoku bo każda ma zamontowane "oko wielkiego brata" czyli GPS i ją widzi na mapie na jakim etapie jest wizyty. Wtedy przesyła zgłoszenie na tablet do najbliższej wolnej karetki

No wiem, dlatego napisałam, zę to już moja mega paranoja.
aczkolwiek... karetka nie jechała na sygnale,i zrobiłą nie wiedzieć czemu kółko po osiedlu przejeżdżając pod moimi oknami... ech. Panowie mówili, ze wiedzieli ze to ta klatka, tylko chcieli wjechac pod drzwi - a po cholerę?? Trzeba było zaparkować i przebiec przejściem i ratować, a potem ewentualnie kombinowac jak wjechać.. Przejście jest kolo mojej klatki, przejście zajmuje 2 min, a panowie jeździli kolejne 3-4.. ja wybiegłam boso , w koszulce na ramiączka i majtkach i biegłam (był śnieg i mróz) wzdłuż bloku żeby ich znaleźć.. szkoda gadać..Jak zaparkowali z drugiego kranmca bloku (długi, 4klatkowy, my mieszkamy w 1 klatce) to sobie szli, dopiero jak mnie zobaczyli zaczęli biec.
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) i Mamo (*)ciągle nie wierzę.. Trudne życie bez Was..

Marzenia11

 
Posty: 27474
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Sob kwi 13, 2019 21:10 Re: (4) Mika(*), Tato(*), Mama(*), Szaronka (*)..co dalej?

Marzeniu pozdrawiam. Trzymaj sie kochana. 3 miesiące: aż czy dopiero :placz:

aga66

 
Posty: 1776
Od: Nie mar 05, 2017 18:46

Post » Sob kwi 13, 2019 21:30 Re: (4) Mika(*), Tato(*), Mama(*), Szaronka (*)..co dalej?

Dziękuję.
Nie wiem czy to dużo, czy mało, nie mam poczucia upływu czasu.. Umiem powiedziec, zę w marcu byłam u Mamy, ale nie umiem określic, czy to było tydzień czy dwa tygodnie temu.. Podobno to się cofnie, rozmawiałam ze znajomym psychiatrą, nie wiem kiedy jednak..
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) i Mamo (*)ciągle nie wierzę.. Trudne życie bez Was..

Marzenia11

 
Posty: 27474
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Sob kwi 13, 2019 21:45 Re: (4) Mika(*), Tato(*), Mama(*), Szaronka (*)..co dalej?

To że jak najbliżej drzwi to kazda karetka się stara ponieważ konieczny sprzęt waży sobie trochę, biegac z tym za bardzo się nie da , poza tym nawet nie wolno. Mamy się poruszać szybkim krokiem ponieważ biegnąc jeszcze obciążonym można się łatwo potknąć , poślizgnąć i wtedy nici z ratownika który złamie nogę itp. Nawet odszkodowania nie dostanie bo mu się nie należy . Nie jest to wszystko takie proste. Powinni jechać na sygnałach to fakt. Czemu nie- są 2 opcje - nie było takiego zlecenia na karcie/ to pisze/ albo byli na samych swiatłach bez dźwięku bo noc i nie chcieli postawic pół osiedla na nogi. Trzecia opcje to kutas kierownik zespołu , który kazał nie włączać bo tak też się zdarza. czwarta to taka że ,,gieniusze ratownictwa" tez są. :evil: Natomiast zdarzało mi się też wzywac karetkę i wiem jak strasznie ten czas się dłuży :strach:
Obrazek

majencja

 
Posty: 5628
Od: Wto lis 04, 2008 23:17

Post » Sob kwi 13, 2019 21:49 Re: (4) Mika(*), Tato(*), Mama(*), Szaronka (*)..co dalej?

Ok, dzięki, majencja Twoje wyjaśnienia bardzo porządkują sytuację.
Pewnie też i tu część zależy od ludzi bo... jak byłam ostatnio w Olsztynie, z soboty na niedzielę właśnie jechała pod oknami naszymi karetka na sygnale - pomyślałam, no tak , jedzie na sygnale bo jest wcześnie i nie budzi połowy osiedla (tak powiedział mi wtedy ratownik, bo oczywiście o tym sygnale wspomniałam) - patrze na zegarek: była 1.30 w nocy..
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) i Mamo (*)ciągle nie wierzę.. Trudne życie bez Was..

Marzenia11

 
Posty: 27474
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Agwena, Blue, indianeczka, Keithtag i 64 gości