Łódź-FFA 2019 - beznadziejne, budżet obywatelski -> str.11

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw maja 02, 2019 9:59 Re: Łódź-FFA 2019 - chińska tortura -> str.6

Kolejna ciekawostka - jakaś dziewczyna z FB wspomina o kotach na działce w Łodzi. Jest za granicą, ale podaje mi telefon da matki - dzwonię, działki Milenium, łapałam tam i cięłam w 2016, dokładnie na ICH działce, pamietają mnie, teraz chodzi kotką w ciąży - czemu nie dzwonili? A jakoś tak...

Pochlastać się albo kogoś...

Jadę tam dziś z klatkami, jak sie co złapie, sterylka płatna - niestety, miejsca w leczcnach za tydzie-dwa



Ewa_mrau - do statystyki - wczoraj 2019.05.01 - płatnie wykastrowny Sir Wiliam - będzie o nim wkrótce.
Zachęcam do zakupów w zooplusie przez zielony banerek na blogu - zooplus coś przekazuje na nasze podopieczne kocie bidy. http://domowepiwniczne.blogspot.com/

kalewala

Avatar użytkownika
 
Posty: 21089
Od: Śro cze 29, 2005 13:55
Lokalizacja: Łódź

Post » Czw maja 02, 2019 11:42 Re: Łódź-FFA 2019 - chińska tortura -> str.6

Kogoś ;) zawsze kogoś chlastać, siebie szkoda.
Trzymam kciuki :ok:

Pietraszka

Avatar użytkownika
 
Posty: 6979
Od: Nie lis 23, 2014 15:40

Post » Wto maja 07, 2019 8:29 Re: Łódź-FFA 2019 - chińska tortura -> str.6

Nie lubię szukać kotów

Obrazek

No nie lubię. Tzn swoich (tfu tfu) raczej nie szukam, balkon pancerny, w oknach moskitiery ramkowe, drzwi podwójne… Choć zdarzyło się, że znalazły dziurę. Na szczęście udało się je odzyskać.
Nie lubię, bo to mocno kosztowna zabawa. Koty przeważnie giną przez niefrasobliwość opiekunów, mnie żal kota, który gdzieś tam umiera ze strachu lub głodu, albo zamarza, a opiekun szlocha i domaga się współczucia. Nie bardzo potrafię mu współczuć, staram się po prostu zacisnąć zęby i pomagać w poszukiwaniach w miarę możliwości - znosząc łzy, a czasem dowiadując się, że np. jestem zła, bo biję swoje psy (sic!). Dla wyjaśnienia - jedynego wymarzonego psa miałam w latach 80tych, umarła na raka, bardzo mocno to przeżyłam.

No więc bardzo umiarkowanie współczuję właścicielom zaginionego kota, bardzo mocno współczuję kotu. Właścicielom staram się doradzać, uspokajać, mobilizować. Robię ogłoszenia, ulotki, dzwonię po karmicielach.
Udział w takich poszukiwaniach to wysyłek emocjonalny i finansowy - czasem krótkotrwały. Częściej długotrwały…
W trakcie takich poszukiwań trafia się na dzikie koty - podobny do uciekiniera, nie chce podejść, łapie się klatką łapką - no i trzeba choć wyciąć, bo ot tak wypuścić to bez sensu. Czasem można na koszt miasta, czasem trzeba samemu zorganizować kasę na zabieg. Trafia się też na porzucone domowe, z którymi trzeba coś zrobić - przeważnie zaczynając od sterylki / kastracji… Zrozpaczony właściciel zaginionego przeważnie nie może / nie chce, więc nowy nabytek spada na moją głowę….

Obrazek * Obrazek * Obrazek

Rekord został pobity przy poszukiwaniach rudego Alfika - zaangażowałam się w to bardzo mocno… Szukaliśmy go 38 dni, najpierw plakatując pół Zgierza. Ile ogłoszeń było rozwieszonych - nie wiem, kilka setek na pewno. Na podstawie otrzymywanych wiadomości lokalizowaliśmy kolejne rude koty - dzikusa, którego było trzeba wyciąć i wypuścić, Bekona - dość szybko wyjaśnił, dlaczego jest na ulicy - znaczył. Po kastracji przez pewien okres również. Dom znalazł po 14tu miesiącach.

Obrazek * Obrazek * Obrazek

Potem była Zmorka, a właściwie jej szkielet - kotka około 10letnia, żyjąca na podwórzu, pani umarła, córka miała przychodzić i karmić, i jakoś nie po drodze było. Nie ruda, ale ktoś widząc nasze poszukiwania zgłosił - jak zostawić? Leczona i normalnie karmiona odżyła pięknie - dom znalazła na początku kwietnia, po 19tu miesiącach, w międzyczasie ciężko, ale krótkotrwale zapała na zdrowiu…
Szkielet rudego kota - nie udało się uratować, odszedł po kilkunastu dniach w lecznicy.
I śliczny Kitty Cat - był już wykastrowany, miły, bezproblemowy - nie wiem, czemu na ulicy… Ten szukał domu tylko 7 miesięcy.

Czemu podaję daty? Bo wszystkie te koty trzeba było do czasu adopcji utrzymać - dać coś do miski i kuwety, pogłaskać, posprzątać. A wcześniej większość wysterylizować / wykastrować, wyleczyć albo choć odrobaczyć, zaszczepić, dać książeczki zdrowia, zachipować. Zarobić / zdobyć na to pieniądze, poświęcić czas…

No więc szukamy Alfika, lokalizujemy kolejne podobne koty - nie te, w końcu mamy i jego. I zaczyna się - chyba dwa tygodnie conocnych całonocnych spacerów po Zgierzu, z klatkami łapkami ustawionymi w różnych miejscach osiedla. W końcu cholernik dał się złapać w ręce, zwabiony parówką.


W kolejne poszukiwania angażowałam się mniej intensywnie, ograniczając się do „produkcji” ogłoszeń i ulotek.

Obrazek * Obrazek

Dla takiego Urwisa zaginionego rok temu w moim rejonie rozklejono kilkaset ogłoszeń na potężnym obszarze Łodzi, wiele osób pomagało, też kleiłam i łaziłam po nocach i po piwnicach, bo blisko mnie. Wiele osób pomagało - łapałam wtedy koty na Snycerskiej, podjechała dziewczyna na rowerze z ogłoszeniami i ulotkami - niestety kota nie odnaleziono…
W poszukiwania kolejnego Urwisa - tym razem uciekiniera z Chojen - daleko ode mnie - zaangażowałam się mocno symbolicznie, tylko „doradczo” i dostarczając hurtowej ilości ogłoszeń i ulotek, łaziłam wieczorem po osiedlu raz. Kot znalazł się przy Matce Polce…

Obrazek * Obrazek

Na pomoc w poszukiwaniach kolejnej uciekinierki, zlokalizowanej na Duńskiej straciłam kilka / kilkanaście nocy i świtów - klatki były stawiane wieczorem, zabierałam o 5tej rano, i prawie straciłam jedną klatkę - oddano mi ją rozwaloną, ktoś musiał się nad nią mocno pastwić. Na szczęście kolega Olgierd dał radę poprostować, pospawać - naprawić. „Zyskałam” za to jednego miłego kocurka, który zaraz po kastracji powiesił mi się w uchylnym balkonie - zmęczona nocnymi wyprawami funkcjonowałam niezbyt sprawnie, nie domknęłam… Nie martwicie się, po tygodniu w szpitaliku i miesiącu rehabilitacji - chodzi normalnie, na parapety też wskakuje. Koszty…. Czekam na rachunek…

Obrazek * Obrazek

„Zyskałam” też dwa - na szczęście dzikie - kocury do kastracji za pieniądze, złapały się przed rozpoczęcie sterylek miejskich… No i wiedzę, że są tam jeszcze co najmniej trzy koty - dwa białe w łatki i duży rudy, niewycięte. I może ta poszukiwana… Jakoś nie udało mi się na miejscu znaleźć konkretnej pomocy do łapania, to se czasem w weekendowe noce jeżdżę.. Na razie łapią mi się warsztatowe czarne koty - wycięte i zachipowane, ale bez naciętych uszek… Też frajda dla mnie i dla kota - kurs do lecznicy na sprawdzenie chipa.

Obrazek * Obrazek

Po drodze na te rehabilitacje zgarnęłam przemiłą burasię z przekrzywioną główką, krzywym kręgosłupem i przerwanym rdzeniem u nasady ogonka… Po tygodniu w domu Wapiti zaczęła gorączkować, szpitalik - paraliż przednich łapek, silny ból kręgosłupa szyjnego, wyginanie główki, objawy neurologiczne - zapalenie rdzenia? Opon mózgowych? Dwa antybiotyki dożylnie. Karmienie na siłę - jest lepiej, władza w łapkach powróciła, zaczyna sama jeść - nadal dokarmiana. Po kilku dniach załamanie, brak reakcji na leki, jest coraz gorzej - wróciło porqżenie przednich łapke, padły tylne… Najprawdopodobniej FIP bezwysiękowy… Pożegnałam ją 2019.05.05. Znów koszty….


I znów się zaangażowałam w poszukiwania - 2019.04.23 koleżanka wzięła na spacer do parku kotkę trikolorkę, porobić zdjęcia w plenerze - obróżka, smycz. Pociąg - nieznany dźwięk - smyczka pękła, kotka zniknęła. Kotka bardzo przyjazna proludzka, jest duża szansa, że podejdzie do kogoś…

Trochę trucia - ogłoszenie na FB, olx czy na stronie schroniska nie wystarczy pomyślcie, jak % ludzi ma internet, ilu z nich jest na FB, ilu zagląda na strony o zaginionych zwierzakach? Naprawdę nie wszyscy, sama znam takich, którzy nie tylko internetu nie mają wcale, albo nie mają w telefonie, albo nie mają FB albo w zaginione nie zaglądają. Dla takich oprócz kontaktu przez FB potrzebny jest nr telefonu, ogłoszenia na przysłowiowych płotach - sklepy, klatki schodowe, przystanki, słupy i drzewa, ulotki z fotką zguby i telefonem wtykane w ręce. Żeby telefon był w razie czego pod ręką. Bo kota albo właściciel znajdzie szybko, albo trzeba uczulić mnóstwo osób - może ktoś zauważy i da znać. Ktosiowi trzeba ułatwić.

Obrazek * Obrazek

Oplakatowany Arturówek i okolice, już po południu jest sygnał i zdjęcia - ale to nie ona, biała buzia… Dzwonię do znajomej z Żuczej - pokazuję zdjęcie zaginionej, nie widziała, tę z białą rozpoznaje jako swoją - potem okazuje się, że ma podobną, jeszcze nie wysterylizowaną. Skąd? Ano z baru znajomej, tam koty przychodzą i mnożą się… Skontaktowałam się barem, pani zainteresowana sterylkami, kotki łapalne w ręce - podałam ścieżkę postępowania. A tę ze zdjęcia widuje błąkającą się. Namawiam na zabieg domowej, tę druga pewnie trzeba zgarnąć i domu szukać… Znów się „wzbogacimy”… O tej pożądanej - żadnych wiadomości…

Obrazek * Obrazek

2019.04.26 - znajoma z Żuczej dzwoni, że za komórką na jej posesji siedzi trikolorka - nie rusza się, ale nie może jej sięgnąć. Blisko, lecę - jest, wyciągam. Nie nasza, jasna, za to szkielet z przymkniętymi oczami. Dorotka na rowerze patroluje okolicę, dzwonię, zabiera ją do lecznicy - odwodniona, zagłoszona, niemłoda, parametry wątrobowe przekroczone ponad 10x. Leczymy, bardzo słabo je… Koszty….

Obrazek * Obrazek * Obrazek

2019.04.30 - kolejny sygnał, lecę - odeszła, ludzie pokazują mi kierunek, lecę, wołam - mam - to ta z biała buzią, robię jej zdjęcie - biały nosek, reszta główki prawie równo pół na pół ruda i czarna, mieszka przy ośrodku od kilku miesięcy, razem z czarną, szarym czy burym i psiakiem. Wszystkie wycięte. Oblatuję sąsiednie ośrodki - wszędzie są jakieś stałe koty, wycięte, bardzo się o to dopytuję, proszę o kontakt w razie czego…. Cały czas kiciam, trochę wchodzę w las, słyszę ciche i rozpaczliwe - miau!!! Ostrożniutko, prawie na czworakach idę w kierunku dźwięku - i mam - wypłoszka skulonego pod krzakiem… Nikt z miejscowych opiekunów nie mówił o rudym - wykastrowany, zakurzony, zakleszczony, głodny… Czyli znów koszty….

Obrazek * Obrazek

Niech ta tri się znajdzie jak najszybciej!!! Nie chcę więcej kotów!!

Może ktoś chce miłego około 1,5rocznego rudaska?

A może ktoś chce wspomóc konsekwencje pomocy w szukaniu zaginionych kotów? Z dowolnym dopiskiem, byle na konto 71 1020 2313 0000 3802 0442 4040 Fundacja For Animals Oddział Łódź, 40-384 Katowice, 11go Listopada 4.


PS - mamy sygnały o dwóch kolejnych trikolorkach - może jedna z nich….
Zachęcam do zakupów w zooplusie przez zielony banerek na blogu - zooplus coś przekazuje na nasze podopieczne kocie bidy. http://domowepiwniczne.blogspot.com/

kalewala

Avatar użytkownika
 
Posty: 21089
Od: Śro cze 29, 2005 13:55
Lokalizacja: Łódź

Post » Wto maja 07, 2019 8:56 Re: Łódź-FFA 2019 - kocie poszukiwania -> str.7

Wiadomość z ostatniej - dosłownie chwili - MAMY JĄ!! Tę zaginiona w Arturówki - znalazła się na Liściastej 56, zgarnęła ją Pietraszka - może opowie?
Wielkie, ogromne dzięki :201412 :201465

Obrazek
Zachęcam do zakupów w zooplusie przez zielony banerek na blogu - zooplus coś przekazuje na nasze podopieczne kocie bidy. http://domowepiwniczne.blogspot.com/

kalewala

Avatar użytkownika
 
Posty: 21089
Od: Śro cze 29, 2005 13:55
Lokalizacja: Łódź

Post » Wto maja 07, 2019 9:34 Re: Łódź-FFA 2019 - kocie poszukiwania - jest!!! -> st

Czy to ta?
https://www.facebook.com/permalink.php? ... 0258944639

Kurdę do czegoś ten fejs się jednak przydaje ...

lilian08

 
Posty: 294
Od: Wto gru 04, 2012 20:08

Post » Wto maja 07, 2019 10:04 Re: Łódź-FFA 2019 - kocie poszukiwania - jest!!! -> st

lilian08 pisze:Czy to ta?
Kurdę do czegoś ten fejs się jednak przydaje ...

Nie ta, ale dzięki tej, a raczej temu. Bo to chyba zrudziały kocur... Wkrótce będzie więcej info :)
Zachęcam do zakupów w zooplusie przez zielony banerek na blogu - zooplus coś przekazuje na nasze podopieczne kocie bidy. http://domowepiwniczne.blogspot.com/

kalewala

Avatar użytkownika
 
Posty: 21089
Od: Śro cze 29, 2005 13:55
Lokalizacja: Łódź

Post » Wto maja 07, 2019 12:59 Re: Łódź-FFA 2019 - chińska tortura -> str.6

kalewala pisze:[
A może ktoś chce wspomóc konsekwencje pomocy w szukaniu zaginionych kotów? Z dowolnym dopiskiem, byle na konto 71 1020 2313 0000 3802 0442 4040 Fundacja For Animals Oddział Łódź, 40-384 Katowice, 11go Listopada 4.

poszło trochę.
Cieszę się, że się łobuziara znalazła. Piękna jest :201461
Obrazek

pisiokot

 
Posty: 12871
Od: Śro maja 03, 2006 15:37
Lokalizacja: Łódź

Post » Wto maja 07, 2019 20:53 Re: Łódź-FFA 2019 - kocie poszukiwania -> str.7

kalewala pisze:Wiadomość z ostatniej - dosłownie chwili - MAMY JĄ!! Tę zaginiona w Arturówki - znalazła się na Liściastej 56, zgarnęła ją Pietraszka - może opowie?

Parę słów o Tri ;)
Łapałam dziś z koleżanką koty na EC3, jedno złapało się dość szybko,wsadziłam do auta i koleżanka pojechała do pracy, nastawiłam 3 klatki i czekałam. Po jakimś czasie trochę mi się nudziło i pomyślałam, że jestem dość blisko Liściastej ;) Wzięłam jedną klatkę i pojechałam z myślą, że namierzę tę bidę, której wczoraj nie udało się złapać. Bidy nie znalazłam, ale krążąc po okolicy napatoczyłam się na Tri, która dość szybko wskoczyła na jeden z balkonów. Po rozmowie z Panem, który akurat był w domu, okazało się, że to nie jego kot i że mogę ją zabrać. Wiedziałam, że Ania ją chce :mrgreen: , więc wykonałam szybki telefon do Ani, wzięłam kotkę na ręce i zaniosłam do samochodu, zapakowałam do klatki, a resztę już znacie :)
Bardzo,bardzo się cieszę, że to ta zagubiona :kotek: Jest cudna, śliczna i przytulaśna <3
Powodzenia mała i nie gub się już nigdy więcej.

Pietraszka

Avatar użytkownika
 
Posty: 6979
Od: Nie lis 23, 2014 15:40


Post » Czw maja 16, 2019 18:37 Re: Łódź-FFA 2019 - kocie poszukiwania - jest!!! -> st

Z miasta Łodzi kot pochodzi


Obrazek
Pamiętacie listopadową akcję łapania trikolorki mojej mamy - kotki, która postanowiła przedłużyć sobie urlop o parę miesięcy? Powiadomieni zostali wtedy wszyscy mieszkańcy wsi, że Kinia zaginęła i jej szukamy. W trakcie którejś tam rozmowy dalszy sąsiad spytał mamy, czy nie zabralibyśmy jego dwóch kotek już na zawsze, żeby im znaleźć nowy dom, bo on jest już stary (ponad 90 lat) i samotny i martwi się, co z nimi będzie po jego śmierci. Powiedziałam o tym Ani - stwierdziła, że pomyśli.
Nadszedł maj, mama postanowiła pojechać z wujem na tydzień na wieś (tym razem już bez kotów). Poprosiłam Anię o transport - daleko, komunikacja żadna, bagaży kupa. I wtedy Anka przypomniała sobie o kotach. Bo skoro i tak trzeba jechać, to je zabierzemy, tylko żeby były gdzieś zamknięte - czasu na łapanie nie będzie. Mama zadzwoniła do sąsiadki, sąsiadka miała te informacje przekazać starszemu panu - on telefonu nie ma.

Pojechaliśmy, dojechaliśmy, kontenerki w dłoń i idziemy, pytamy sąsiada krzycząc bo on już głuchy czy koty złapane? No złapane wczoraj i wypuszczone, bo miałyście przyjechać wczoraj (piątek??). Nie wiem, kto pomieszał dzień przyjazdu ale Ankę krew zalała. Próbowałam tłumaczyć że wiejska myśl jest inna (chociaż może niekoniecznie, słyszę, co przechodzi z naszymi karmicielami) ale Anka osiągnęła max wkurzenia więc się zamknęłam.
Zgarnęła klatkę łapkę z auta i poszła ustawić na podwórku. Jak kot się złapie starszy pan ma jej nie ruszać, tylko dać znać i wtedy po kotkę pójdziemy. Po jakimś czasie sąsiad przyszedł ze starszą tri, oswojona tri na rękach i wypytywał o klatkę.

Obrazek * Obrazek
Starsza do kontenera, czekamy na młodszą - kręci się koło klatki, pilnujemy sąsiada, by nie „pomagał’. W końcu jest, złapała się. Przepakowałyśmy ją do kontenera - dzicz straszna.
Koty złapane więc wkurzenie odpuściło i Anka wróciła do normalności :).
Sąsiad przyszedł i przyniósł jedzenie dla kotów, które mu zostało, patrzę - psi baton, staruszek specjalnie do sklepu jeździł kawał drogi na rowerze po jedzenie dla kotek... Dbał o nie jak umiał…

Obrazek
Pytając co dalej będzie z kotami mówi, że to są któreś pra-pra-pra potomkinie trzykolorowej kotki, którą moja mama lata temu przywiozła z Łodzi dla babci. Po śmierci moich dziadków kotka przeniosła się do starszego pana i jego jeszcze wtedy żyjącej żony. Długo u nich była, zostawiła potomstwo - u sąsiadów też są dwie są trzykolorowe, starą sąsiadka chętnie odda, młodą sobie zostawi.
Starszy pan powiedział, że one obie kotne są - trochę nas zamurowało, chociaż w zasadzie to norma…. Potem jeszcze zapewnienie, że kotki znajdą fajne domy.
i powrót do Łodzi - bo jeszcze do lecznicy trzeba jechać, a późno się robi.
Podjechałyśmy do lecznicy, starsza kotka ok, dała się zbadać, doktor po temperaturze mówi, że może zaraz rodzić będzie - jest weekend, więc sterylka dopiero poniedziałek, pytanie czy nie urodzi? Nie wiemy, ryzykować nie chcemy. Trzeba też młodszą zbadać, ja się odsuwam, za cienka jestem w pacyfikacji dzikich kotów, i niestety mała dała długą i lata po lecznicy. Ania z lekarką za nią, ja drzwi trzymałam. Udało się ją złapać, ale o badaniu nie ma mowy.
Trzeba szukać natychmiastowej sterylki…. Zapakowałyśmy się z dziewczynami do auta i dzwonimy do zaprzyjaźnionej lecznicy, która wiele razy nam pomogła. Doktor odebrała, mówi, że już skończyła pracę i idzie do domu, ale po przedstawieniu sytuacji pyta, za ile będziemy? 10 minut, ok przyjeżdżajcie. Bardzo, bardzo dziękujemy Pani doktor za czas i miłość do zwierząt. Dziewczyny poszły na stół i niestety faktycznie obie były w ciąży. Młodsza w nieco mniej zaawansowanej. Dodatkowo młodsza ma fatalny stan zębów i trzeba będzie coś z tym zrobić. Anka po zabiegu ulokowała je w  domu tymczasowym, aby wreszcie odetchnęły po takich przygodach.
Tak więc któreś pra dzieci kotki z Łodzi wróciły do miasta.
Czyli mamy kolejne dwie trikolorki do adopcji - jedną około czteroletnią miłą, może iść d nowego domu zaraz, druga roczna - hmmm. Ząbki, oswajanie…

Obrazek * Obrazek * Obrazek
I mamy rachunek z lecznicy… - na dwie sterylki i trzy kastracje - plus oczywiście odpchlanie, odrobaczanie - kastracje to Anczyne dwa kocury z Duńskiej (patrz „Nie lubię szukać kotów”), i jeden prawie brytyjczyk - pewnie Anka o nim napisze.

Obrazek


No poprosimy o wpłaty na te kociska - zaszczepić je trzeba - konto 71 1020 2313 0000 3802 0442 4040 Fundacja For Animals Oddział Łódź, 40-384 Katowice, 11go Listopada 4.

Nina80_80

 
Posty: 22
Od: Nie lis 22, 2015 16:59

Post » Pt maja 17, 2019 7:52 Re: Łódź-FFA 2019 - kocie poszukiwania - jest!!! -> st

Może ta młodsza jak się trochę wyciszy i poczuje bezpieczna to zacznie się zachowywać łagodniej ?
Z takim wyglądem miałaby szanse na szybką adopcje. Piękna jest ...
Obrazek

pisiokot

 
Posty: 12871
Od: Śro maja 03, 2006 15:37
Lokalizacja: Łódź

Post » Pon maja 20, 2019 13:36 Re: Łódź-FFA 2019 - z miasta Łodzi kot pochodzi -> str.7

kawałek raju - 4

Obrazek

opowiedziały Magda i Wiola
Pamiętacie nasze relacje ze stycznia i lutego? Temat ciągle aktualny, , walczymy dalej - działki będą likwidowane, chcemy zrobić do czasu likwidacji jak najwięcej.
Po kolejnym odrobaczaniu, po zwalczeniu powtarzającej się biegunki, po kolejnej infekcji z gorączką i wybraniu antybiotyku w końcu można było Wąsika i Pumę wykastrować. Zabiegi przeszły pomyślnie, a rodzeństwo już tego samego dnia czuło się jak gdyby nigdy nic. Wąsik i Puma stali się naprawdę kochanymi i pełnymi energii kotami.
Niestety w domu tymczasowym nie przepadają za innymi kotami, w swoim towarzystwie czują się najlepiej. Uwielbiają wspólne zabawy, gonitwy, śpią razem wtulone w siebie i wylizują się wzajemnie, widać, że bardzo się kochają. Wąsik chodzi za człowiekiem jak pies, Pumcia zaczyna go naśladować, albo przychodzi rozmruczana, daje buziaczki i słodko się przytula. Oboje uwielbiają głaskanie i robią się coraz bardziej ciekawscy i śmiali. Kociaki są gotowe do adopcji, szukamy im wspólnego domu, raczej bez małych dzieci bo ich się jednak boją.
Mamy już fakturę z lecznicy za leczenie Pumci i Wąsika...

Obrazek

Na działkach przez kilka tygodni próbowałyśmy złapać ciężarną pingwinkę, niestety bezskutecznie. Bardzo rzadko się przy nas pojawiała, znikała na kilka dni. Poszukiwana od stycznia, w połowie lutego była gruba - ciężarna.
Słyszałyśmy że jest też czarna kocica, która może być w ciąży... więc działamy.
Podczas polowania na pingwinkę złapały się jedynie kocurki pingwinki, jej dzieci z poprzedniego miotu. Oba okazały się łagodne ale trochę płochliwe, trzeba będzie je zsocjalizować i szukać domu... póki co zostały wykastrowane i trafiły do domu tymczasowego. Według karmicielki urodziły się w lipcu 2018.

Obrazek

Rudy kocur na działkach pojawiał się od kilku tygodni, widziałyśmy tylko jak przemknął z daleka. ale widujemy tatusia Wąsika i Pumy – ok. 3letniego czarnego potężnego kocura, który chodzi za karmicielką jak pies i jest dla niej łagodny... Bystrzak nie daje się złapać, wyjada z klatki co się da, a potem ja zamyka z zewnątrz. Ale nie odpuścimy. Ciągle zadajemy sobie pytanie co zrobić z tymi kotami skoro działki są likwidowane?
Matka Wąsików - Karotka - również po kastracji trafiła do domu tymczasowego i jest piękną kotką choć jak to trikolorka - ma swój charakterek i trzeba znaleźć dla niej wyrozumiały dom..

Obrazek

Do końca marca 2019, kiedy usiłowałyśmy złapać ciężarną, a łapały się czarnuszki i pingwinki nie było zabiegów finansowanych przez UMŁ - dlatego prosimy o pomoc w opłaceniu tych zabiegów, do tego wszystkie koty trzeba wyleczyć, odrobaczyć, zaszczepić, wykonać testy na fiv i felv... Łagodnym chcemy znaleźć domy, z tymi bardziej wycofanymi może być problem...

Obrazek

W domu tymczasowym Karotka i pingwiny - Tom i Jerry - są łagodnymi kotami, chętnie jedzą i bez problemu korzystają z kuwety, doskonale wiedzą, że spać trzeba na fotelu albo w łóżku. Są jeszcze lekko płochliwe ale bardzo grzeczne, lubią głaskanie przed jedzonkiem, zabawy piórkiem i laserkiem.
Na działkach udało się w końcu złapać czarną ciężarną, ale bardzo dziką i drobną koteczkę. Działki są w likwidacji…. Nie bardzo wiemy, co z nią zrobić, gdzie wypuścić…

Obrazek

Ciężarnej kotki pingwinki nie udało się złapać, przychodziła bardzo rzadko, tylko karmicielka ją widywała... przemykała już bardzo pękata, ale do klatki łapki pomimo wkładanych tam smakołyków nie weszła. 18 marca nie przyszła wcale, więc pewnie wtedy urodziła - karmicielka zauważyła, że brzuch zmalał. Szukałyśmy miejsca, w którym mogła urodzić, ale takich potencjalnych miejsc na tych działkach jest sporo i szukać bardzo trudno. Kociaki udało nam się odnaleźć dopiero 22 kwietnia, kiedy kocica je przeniosła na działkę karmicielki.
Łapanka była niby prosta ale miejsce nie należało do najmilszych: sterta starych foteli, szafek i innych rupieci, wszystko to przykryte plandekami, dywanami i foliami, wszystko to od lat zatęchłe i zasikane przez koty, ukiszone bez dostępu powietrza i słońca, masa wszelkich robali, ogromnych pająków, brrr. Właśnie w tak urocze miejsce kotka przeprowadziła swoje dzieci.

Kiedy po karmieniu nie biegła gdzieś daleko, tylko siadła przy tej cudzej miejscówie - wzbudziła nasze podejrzenia, że tam muszą być ukryte maluchy. Zajrzałyśmy i zobaczyliśmy malutkie pingwinkowate... kopia mamusi. Wczołgałyśmy się do tego hmm... schronu i ganiałyśmy malucha, wpadł wprost w ręce Wioli. Dziewczynka, nieco dzika ale to tylko 4 tygodniowy szkrab więc będzie dobrze.

Obrazek

Mała pingwineczka została wystawiona na wabiącego by złapać ewentualne rodzeństwo lub mamę. Przyszłyśmy za godzinę, a tu klatka zamknięta, już miałyśmy nastawiać ponownie...patrzymy, a w środku małe czarne...w taki sposób złapała się czarna siostrzyczka. Zaczęłyśmy przeszukiwać miejsce ukrycia kociaków - trzeba było opanować strach / obrzydzenie przed olbrzymimi pająkami i czołgać się w brudzie i smrodzie... Tak znalazłyśmy ostatniego kociaka - miniaturowego czarnego chłopczyka.
Zabrałyśmy całe małe towarzystwo, nakarmiłyśmy i wytypowałyśmy czarną siostrzyczkę by posłużyła jako przynęta do złapania mamy. Instruktarz - kocię do kontenera na poduszce, by nie marzło, kontener przystawiamy do klatki, nakrywamy szmatą - tak, by kotka widziała maluszka tylko przez „tunel” klatki. I czekamy… Po 22giej z latarkami przybyłyśmy na działki by sprawdzić efekt - mama złapała się!!.

Obrazek

Teraz kurs do domu tymczasowego, ulokowałyśmy całą rodzinkę w 2 połączonych klatkach kenelowych, w jednej łazienka z jadalnią, w drugiej sypialnia z bawialnią. Dopiero kiedy upewniłyśmy się, że mama karmi dzieci, sama je i korzysta z kuwety czyli po 2 dniach od złapania, zabrałyśmy całą rodzinkę do weterynarza. Mama okazała się być kotką, która pozwala na zabranie dzieci, pozwala na wsadzenie siebie do transportera, pozwala podać sobie odrobaczenie, bardzo się boi ale nie jest agresywna. Tak więc kociaki i mama zostali przebadani i odrobaczeni.

Obrazek

Maluszki będą szukać domów, natomiast mama zostanie wysterylizowana i będziemy myśleć co dalej bo w miejsce dotychczasowego bytowania wrócić nie może z powodu likwidacji tego raju na ziemi….
No i podobno na terenie od strony kolei też są jakieś koty... musimy dotrzeć do karmicieli... może ten czarny tatuś Wąsików i pojawiający się czasem rudy tam grasują? Roboty nie zabraknie..
Mamy do adopcji 9 (!!!) kotów
- czarnuszki - Wąsika i Pumę
- pingwinki - Toma i Jerrego
- trzy maluszki - pingwinkę i czarna parkę
- trzykolorową Karotkę - mamę Wąsika i Pumy
- pingwinkę - mamę trzech maluszków…
Zaraz odbierzemy kolejny rachunek w lecznicy - sterylki i kastracje teraz na UMŁ, , ale maluszki - szczepienie, odrobaczenia itp. - to już nasze „zmartwienie”…
Czyli bardzo poprosimy o pomoc - konto 71 1020 2313 0000 3802 0442 4040 Fundacja For Animals Oddział Łódź, 40-384 Katowice, 11go Listopada 4 - z dopiskiem „kawałek raju”.
Obrazek

Ranma

 
Posty: 91
Od: Pt lut 05, 2016 20:21
Lokalizacja: Łódź

Post » Wto maja 21, 2019 8:01 Re: Łódź-FFA 2019 - koci raj - cd Magda i Wiola -> str

Miałam mieć wczoraj spokojniejszy wieczór, tylko podjechać zabrać klatki z Wierzbowej i podjechać do Smarkatki z kroplówką - nerki jej przysiadły, co dwa dni dostaje, Małgośka sama sobie nie poradzi, zresztą to w sumie mój „wieczny tymczas”, tyle że u Małgosi.

Małgośkę zgarnęłam z przystanku po drodze, dojechałyśmy pod jej dom - dzwoni Dite. Emergency - ma w pudełku cztery zasmarkane kociaki, piąty już jeden martwy, kotka kręci się w pobliżu. Ona jest z kilkuletnią córeczkę, nie ma żadnego sprzętu. Potrzebna klatka-łapka, kontener…

W sumie niedaleko, jestem pod Katedrą, ona - na rogu Tatrzańskiej i Przybyszewskiego. Kontenera nie mam, ale klatki dwie, Pojechałam, chwilę postałam, zostawiłam sprzęt, potem kroplówka.

Z smsa wiem, że kotka złapała się o 2giej w nocy, bardzo dzika, pojechałam na sterylkę - dziękuję lecznicy Vet-Med za zrozumienie sytuacji i przyjęcie na zabieg bez uprzedzenia. A kociaki u Dite…
Obiecała napisać
Zachęcam do zakupów w zooplusie przez zielony banerek na blogu - zooplus coś przekazuje na nasze podopieczne kocie bidy. http://domowepiwniczne.blogspot.com/

kalewala

Avatar użytkownika
 
Posty: 21089
Od: Śro cze 29, 2005 13:55
Lokalizacja: Łódź

Post » Wto maja 21, 2019 9:07 Re: Łódź-FFA 2019 - z miasta Łodzi kot pochodzi -> str.7

Ranma pisze:Zaraz odbierzemy kolejny rachunek w lecznicy - sterylki i kastracje teraz na UMŁ, , ale maluszki - szczepienie, odrobaczenia itp. - to już nasze „zmartwienie”…
Czyli bardzo poprosimy o pomoc - konto 71 1020 2313 0000 3802 0442 4040 Fundacja For Animals Oddział Łódź, 40-384 Katowice, 11go Listopada 4 - z dopiskiem „kawałek raju”.

Anus, po pensji (za tydzień) na pewno wpłacę.
Piękne koty, a mamusia Wąsików - cudo dziewuszka :1luvu:
Obrazek

pisiokot

 
Posty: 12871
Od: Śro maja 03, 2006 15:37
Lokalizacja: Łódź

Post » Wto maja 21, 2019 15:07 Re: Łódź-FFA 2019 - koci raj - cd Magda i Wiola -> str

Wczoraj w nocy Dorotka - dt - musiała uśpić kociątko z panleukopenią - pojechała do nalbliższej całodobowej lecznicy - do Lanceta. Opisałam tę wizytę w "Wetach polecanych" ....

viewtopic.php?f=22&t=78222&start=480
Zachęcam do zakupów w zooplusie przez zielony banerek na blogu - zooplus coś przekazuje na nasze podopieczne kocie bidy. http://domowepiwniczne.blogspot.com/

kalewala

Avatar użytkownika
 
Posty: 21089
Od: Śro cze 29, 2005 13:55
Lokalizacja: Łódź

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: alessandra, Fhranka, Marcel2003, Monika_Wolska i 41 gości