Łódź-FFA 2019 - beznadziejne, budżet obywatelski -> str.11

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Śro mar 20, 2019 15:27 Re: Łódź-FFA 2019 - odwieczna bezmyślność -> str.4

Przytulam [*]
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

Avatar użytkownika
 
Posty: 50195
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 15 >>

Post » Śro mar 20, 2019 20:28 Re: Łódź-FFA 2019 - odwieczna bezmyślność -> str.4

kociarkowaaaa pisze:Hej,
Wiem o kotach do kastracji z ulicy Kilińskiego 4
Czy ktoś mógłby mi pomóc z łapaniem?

masz pewu
---
:smokin:
http://domowepiwniczne.blogspot.com/ <- a to nasz blog, można poczytać
i pomóc nam robiąc zakupy w Zooplus'ie - kliknij w banerek sklepu na pierwszej stronie bloga

jesteśmy też na FB -> https://web.facebook.com/IKtoTuMruczy/

ewa_mrau

Avatar użytkownika
 
Posty: 8217
Od: Pon sie 30, 2010 12:57
Lokalizacja: Łódź

Post » Sob kwi 06, 2019 22:47 Re: Łódź-FFA 2019 - odwieczna bezmyślność -> str.4

https://expressilustrowany.pl/barbarzyn ... 1-14020935

Pewnie i ten wet i ci urzędnicy, którzy są przeciwni "okaleczaniu uszu" złapali setki kotów i mają klatki - łapki, które same czytają chipy i od razu stawiają diagnozę co do stanu zdrowia kotów.

W życiu bym się tego po sobie nie spodziewała, ale chyba ten jeden, jedyny raz muszę się zgodzić z p. Milińską...
Obrazek

andorka

 
Posty: 10588
Od: Wto kwi 25, 2006 22:33
Lokalizacja: Łódź-Polesie

Post » Nie kwi 07, 2019 12:21 Re: Łódź-FFA 2019 - odwieczna bezmyślność -> str.4

Ciekawa jestem, którzy "miłośnicy kotów i przedstawiciele organizacji opiekujących się kotami wolno żyjącymi" protestują wobec obcinania końcówki ucha. A zwłaszcza wśród organizacji od kotów wolno żyjących.
To chyba wisienka na torcie: "kiedy ustawia się klatki pułapki to kot po zabiegu też do niej wejdzie. Zawsze się przy tej okazji sprawdza stan zdrowia osobnika, nie ma więc problemu, żeby sczytać jego chip." Naprawdę każdego złapanego kota zawozi się na kontrolę do weta? Również wykastrowanego i wyglądającego bardzo zdrowo? (Nie wyobrażam sobie zdrowego kastrata stresować wizytą u weta, nie wspominając o kosztach wożenia każdego osobnika.)
Nie byłoby dla mnie problemem sczytanie czipa u kota złapanego (gdyby owo czipowanie było takie powszechne - tu mnie ogarnia pusty śmiech), ale w przypadku grupy kotów o identycznym umaszczeniu to nie ma racji bytu. Wyłapywać po kolei wszystkie czarne, pakować do transporterów i trzymać w nich aż do ostatniego marudera? A jak łapie się przez dwa dni, bo koty nie chcą wchodzić? Mam pięć kotów trzymać przez dobę w klatkach w domu, żeby nie pomyliły się te ze sczytanymi czipami od tych z nie sczytanymi?
Ktoś, kto protestuje przeciw nacinaniu uszu, chyba nigdy nie uczestniczył w trudnej łapance...
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5884
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Nie kwi 07, 2019 13:37 Re: Łódź-FFA 2019 - odwieczna bezmyślność -> str.4

Stomachari pisze:Ktoś, kto protestuje przeciw nacinaniu uszu, chyba nigdy nie uczestniczył w trudnej łapance...

Tak dokładnie.

Łapałam na osiedlu stado kilkunastu kotów, wybór miałam: krówki albo czarne. Jak krówki od biedy dało się rozróżnić, to czarne ni chu chu, szczególnie, że większość stadka to były podrostki - roczniaki zbliżonej budowy
No ale co ja zwykły łapacz - wolontariusz, co złapał pewnie ze setkę kotów wiem o łapaniu...
Miłośnicy wiedzą więcej, lepiej i taniej...
Obrazek

andorka

 
Posty: 10588
Od: Wto kwi 25, 2006 22:33
Lokalizacja: Łódź-Polesie

Post » Czw kwi 18, 2019 10:09 Re: Łódź-FFA 2019 - odwieczna bezmyślność -> str.4

`
Fundacja For Animals
Oddział Łódź
KRS 0000 265 307
Konto nr 71 1020 2313 0000 3802 0442 4040
www.foranimals-lodz.pl
600 985 675


FFA Łódź Opowiadanko o miłości i poświęceniu


Obrazek
To nie będzie takie zwyczajne opowiadanko o łapance, to będzie opowiadanko o cierpliwości, o miłości, poświęceniu i sercu. I nie moim. Ale po kolei.
W pakiecie z mężem dostałam możliwość wywczasu na działce na obrzeżach Łodzi. To, że wywczas oznacza darmową siłownię i orkę na ugorze to już inna historia.
W zeszłym roku koło czerwca zaczął kręcić się tam bury kot. No dobra niech mu będzie i niech się kręci - przeganiać nie będę. Domowe sierście mówiły, kiedy przychodzi. Postanowiłam, że zacznę dokarmiać, a jak się przyzwyczai to się go podda renowacji w lecznicy żeby mógł bezpiecznie się seksić. Że lotna jestem to gdzieś w okolicy lipca uświadomiłam sobie, że to nie bardzo możliwe, że ten kot raz jest większy a raz mniejszy. Raz jest bury w paski, a raz w kropki. Znaczy są dwa. No cóż, pełna szczęścia to nie byłam. Ale ok. Że dwa bure to niech będzie, mniejsze Klarcia bo jajec nie widać, większe Kserek - leje na krzaki to pewnie kocur. Pojawiały się mocno nieregularnie a z oswajania wyszła dupa, więc tyle że na koniec sezonu zrobiliśmy z mężem dwa domki. Domki na wypasie - ocieplone wełną mineralną, obite papą. No cud, miód i orzeszki. Ponieważ niestety w życiu jest tak, że dobre uczynki się mszczą i to bardzo, to jak przyjechaliśmy pod koniec września zakręcić wodę okazało się, że ta małpa nie kot - Kserek okazał się kotką i wprowadziła się do domku z bonusami. Czterema!!! I to już takimi samojedzącymi. No ku... ten no super świetnie. W domu mam trzy. Jeden ma coś z głową, drugi z nogami a trzeci z żołądkiem. Na jaki gwizd mi jeszcze te?
No dobra. Stwierdziliśmy, że będziemy dokarmiać przez zimę. Się wytnie latem towarzystwo i niech sobie mieszkają. Karmienie odbywało się w wybiegu po króliku z wyciętym otworem bo lis się kręcił w pobliżu, a małych lisków to już w ogóle nie chciałam za nic w świecie! Kserek wyrodna matka już w październiku poszła w długą, dzieciaki zostały. Gdzieś pod koniec listopada świecąc latarka zobaczyłam, że jedno z tych małych ma chore, zaropiałe oczy. Spanikowałam. Już widziałam oczami wyobraźni że to koci katar, ło matko i w ogóle dramat panie, pot, krew i łzy. Mój mąż chyba miał dosyć jojczenia głupiej baby, bo za którymś razem jak pojechałyśmy karmić to zatkaliśmy dziury w wybiegu i za pomocą kontenerka w końcu złapaliśmy chorego. Opisu, jak to dumna z siebie dwa razy zamykałam pusty kontener oszczędzę, bo to wcale a wcale śmieszne nie było! Kot okazał się kotką, oko się wyleczyło, małpa ma na imię Mazak, ma adhd, bije chłopaków i albo biega albo się ładuje. Zima minęła, karmienie polegało na podjechaniu wyrzuceniu karmy do zagrody i pojechaniu do domu.
W końcu nadeszła wiosna. Ruszyły sterylki miejskie i stwierdziłam, że warto by je wykorzystać, żeby już bez niespodzianek, bo kotów ci u nas dostatek i więcej już nie przyjmiemy. Zadzwoniłam do Ani. Zgodziła się pomóc czyli w skrócie odwalić większość roboty, bo ja jestem niedojda a ona dojda w te klocki. W sobotę 2019.04.06 wstałam o 5 rano. Umówiłam się z Anią po trasie, zgarnęła mnie i pojechałyśmy na łowy. Niemiła niespodzianka już na starcie. Nie wiem komu Ania pożyczała klatki, ale na cztery, które miała w aucie trzy były sprawne a jedna uszkodzona. Super się zaczęło.

Obrazek * Obrazek
Dobra - pułapki nastawione, koty krążą ale coś nie pchają się do środka.

Obrazek * Obrazek
Zonk.
Jeśli jadły w czwartek, to powinny być głodne i stać w kolejce do klatek, bez mała same się łapać, odwozić do lecznicy i kastrować! Wniosek jeden. Nie są głodne cholery czyli ktoś karmi. Dziesięć lat tam jeżdżę a o sąsiadach wiem, że są. Ale jak mnie Ania przegoniła po domach, to już wiem wszystko, że sąsiadka obok wycięła dwie kotki, że karmi, że sąsiad parę domów dalej też karmi i domek zrobił na zimę, że małżeństwo starszych ludzi niedaleko ma kilkanaście kotów, bo ciągle im ktoś podrzuca, a oni nie potrafią kolejnemu odmówić pomocy.
W tzw. międzyczasie wywiadu środowiskowego wracałyśmy sprawdzić zawartość klatek. W sobotę rano utarg słaby - złapała się jedna wycięta już czarna kotka (zamknęłyśmy w łazience, potem wypuściłyśmy) i dwa młode pingwiny - parka, jak się okazało. Nastawiłyśmy klatki, koty zawiozłyśmy do lecznicy i umówiłyśmy się na niedzielę rano na dalsze polowanie.

Obrazek * Obrazek

Obrazek * Obrazek
Po powrocie ja padłam, bolały mnie nogi od chodzenia, czułam się niewyspana i ogólnie mocno nieżywa. Ania jeszcze wieczorem pojechała, wydłubała burą kotkę z klatki i odwiozła do lecznicy.

Obrazek * Obrazek
Po powrocie ja padłam, bolały mnie nogi od chodzenia, czułam się niewyspana i ogólnie mocno nieżywa. Ania jeszcze wieczorem pojechała, wydłubała burą kotkę z klatki i odwiozła do lecznicy. Klatki ze świeżą przynętą zostały na noc.

W niedzielę powtórka z rozrywki, pobudka o dzikiej porze i tym razem krótszy spacer i oczekiwanie na to, że coś się złapie. Złapała się bura kotka matka.

Obrazek * Obrazek
Czyli został jeden bury podrostek z białymi łapkami, kocurek - podejrzałam przez okno, że miał pompony. Dla mnie super, że wyłapałyśmy dziewuchy ale niestety wiem z opowiadań, że ostatniego złapać najtrudniej i często się nie udaje, co oznacza niestety niekończąca się opowieść. Nakarmiłyśmy czarną, znowu zostawiłyśmy klatki i pojechałyśmy do domu via lecznica.

Wieczorem kontrola klatek - pusto wszędzie, cicho wszędzie…


Obrazek * Obrazek
W poniedziałek świtem przed pracą kontrola klatek. Jw, znaczy nic. Około 16-tej alarmujący telefon do działkowych sąsiadów - w klatce coś miauczy!!!
Wielki, okazało się że oswojony pingwin, ale jajeczny. W nocy złapał się ponownie młody pingwinek - niedokastowany się poczuł? Duży do lecznicy, mały na wolność.

Obrazek * Obrazek
Wtorek - kontrola klatek, nic. Ani rano, ani późnym wieczorem. W środę czyli po jeżdżeniu w tę i nazad dwa razy dziennie od soboty złapał się uparty pingwinek i upragniony bury z białym podrostek! Zagilany po kokardę ale jest! Czyli sukces okupiony potwornym zmęczeniem Anki i stresem czy się uda wyłapać do końca!

Obrazek * Obrazek
Jeszcze tylko dwa trzy kursy z lecznicy na działkę odwieźć koty po zabiegach.

I teraz będzie to o czym miało być. Ja nie mam prawa jazdy. Gdyby nie wolontariuszka, musiałabym dygać autobusem z pożyczoną klatką i kontenerem na działkę, potem do lecznicy i tak w koło Macieju. Ja byłam w sobotę i niedzielę rano łapać, moje niedogodności polegały głównie na wstaniu o świcie. Ona jeździła tam od soboty do środy dwa razy na dobę. Ja po powrocie z łapanki waliłam się do łóżka spać, ona ruszała w miasto z objazdem w kocich sprawach. Ja wstając w poniedziałek czułam się jak zombie i naprawdę jestem pełna podziwu i szacunku dla wolontriuszy.
Każdy kto zna naszą Anię wie, że dziewczyna ma charakter hm. dość oryginalny (a jak wiadomo wszystko co oryginalne jest lepsze). Z ludźmi jest tak, że albo ją lubią albo wręcz przeciwnie. Ale czy ktoś, ktokolwiek zastanowił się czasem czemu Anka i generalnie wolontariusze po prostu czasem mają dość? Czemu czasem się uleje, czemu czasem mają ochotę wyrwać co poniektórym łeb razem z płucami? Chciałam też nieśmiało zauważyć, że w poniedziałek do pracy szłam półprzytomna, niewypoczęta wcale. A to był jeden weekend. U wolontariuszy często każdy dzień tak wygląda. I nie robią tego bo muszą. Robią to bo kochają koty. Bo nie mogą patrzeć na kociaki z kocim katarem, umierające na rękach, bo mają serce. Smsa o tym, że złapał się kolejny czarny wielki kot dostałam w poniedziałek wieczorem, a tej samej nocy o 01:46 kolejnego, że wycięty i wypuszczony pingwinek znowu wszedł do łapki. Czyli ile Ania spała? Parę godzin? I robi to charytatywnie bo jak proponowałam zwrot za benzynę to nie chciała. I ile z osób, które kochają kotki, byłoby zdolne do zrezygnowania z części własnego życia w imię miłości do sierściucha. Więc może czasem warto pomóc, a nie oczekiwać tego, że wolontariusz ma obowiązek, bo poza obowiązkami podyktowanymi bardziej sercem niż rozumem wydaje mi się tak zwyczajnie po ludzku, że wolontariusz ma też prawo się wyspać bo z maszyny nie zszedł, jest tylko i aż człowiekiem, ma pracę, dom, rodzinę.

A, żebym nie zapomniała - podrostek burasek, ostatni złapany, do tej pory jest w lecznicy z przeziębieniem - lecznica traktuje nas bardzo po ludzku, ale zapłacić będzie trzeba.
Więc - konto 71 1020 2313 0000 3802 0442 4040
Fundacja For Animals Oddział Łódź, 40-384 Katowice, 11go Listopada 4
dopisek do wpłat - zasmarkany kociak.
Obrazek Obrazek Obrazek

_aaaKotyRude2_

Avatar użytkownika
 
Posty: 281
Od: Pt maja 02, 2014 20:30
Lokalizacja: Łódź

Post » Czw kwi 18, 2019 11:27 Re: Łódź-FFA 2019 - odwieczna bezmyślność -> str.4

Absolutnie się zgadzam, jestem pełna podziwu dla wolontariuszy w ogóle, a dla Ani w szczególności. My, opiekunowie-karmiciele mamy takie łapankowe trzęsienie ziemi raz na jakiś czas, a Ana chyba już nie pamięta jak wygląda wolny - nawet nie weekend, ale zwykły wieczór! Wiele razy Ania mi pomagała w trudnych kocich sytuacjach, podrzucała klatkę, woziła koty, przekładała do transporterów, łapała "niełapalne", przyjeżdżała w środku nocy, bo taka była kocia potrzeba... Aniu :1luvu: :201494 :1luvu: :201494 :1luvu: :201494 :1luvu:

A przy ostatniej łapance pomagała mi Ewa mrau… Nie, źle powiedziane - Ewa wszystko zorganizowała, przywiozła klatki, kontener (jeden miałam), klatki rozstawiła, potem niezwykle sprawnie przełożyła złapane koty do kontenerów, odwiozła do lecznicy... Ewuniu, baaaardzo Ci dziękuję! :201494 :201494 :201494
Jedno ze złapanych foooter (grube szaro-białe, bałam się, że to ciężarna albo co gorsza karmiąca kotka) okazało się śmierdzącym intensywnie kocurem, ale drugie - małe, chude, wyglądające jak kociak - to kotka we wczesnej ciąży! Został do złapania jeden kocur, ale to już po Świętach! Ewa cykała zdjęcia złapańcom, to może wstawi? :D
Nasz wątek:
viewtopic.php?f=46&t=187577
Wątek kotów Joli Dworcowej:
viewtopic.php?f=1&t=191624
Kącik Muzyczny
viewtopic.php?f=8&t=190784
Zjawiska niewytłumaczalne, opowieści o duchach i nie tylko
viewtopic.php?f=8&t=194190

jolabuk5

 
Posty: 19648
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Czw kwi 18, 2019 20:25 Re: Łódź-FFA 2019 - _aaaKotyRude2_ w akcji -> str.5

Dla wszystkich cioć z FFA - spokojnej Wielkanocy Obrazek

ciotka59

 
Posty: 6842
Od: Sob sie 15, 2009 15:32

Post » Pt kwi 19, 2019 7:19 Re: Łódź-FFA 2019 - odwieczna bezmyślność -> str.4

jolabuk5 pisze:Absolutnie się zgadzam, jestem pełna podziwu dla wolontariuszy w ogóle, a dla Ani w szczególności. .. Aniu :1luvu: :201494 :1luvu: :201494 :1luvu: :201494 :1luvu:

no masz :D wiadomo :201461 :201494 :201494 :201494
Obrazek

pisiokot

 
Posty: 12868
Od: Śro maja 03, 2006 15:37
Lokalizacja: Łódź

Post » Pt kwi 19, 2019 8:26 Re: Łódź-FFA 2019 - _aaaKotyRude2_ w akcji -> str.5

Dla Ani ogromny szacun i podziw :201494 :kotek: :1luvu:
ObrazekObrazek

Romi85

Avatar użytkownika
 
Posty: 1779
Od: Wto lut 18, 2014 12:29
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt kwi 19, 2019 8:58 Re: Łódź-FFA 2019 - _aaaKotyRude2_ w akcji -> str.5

krótkie podsumowanie - robię to, co trochę lubię, bo widać szybkie i fajne rezultaty - koty po ciachnięcu pięknieją, stają się rozpoznawalne - nawet dla nie-kociarzy.

I nie ma kolejnych kociąt, z którymi tak naprawdę jest wielki problem....

Spotykam przy tym fajnych ludzi - niestety nie zawsze, ale bardzo często.

Więc proszę - nie przesadzajcie z tym uznaniem dla mnie - dziękuję za nie, ale... :)

Proszę Was o kciuki dla koteczki powyginanej nie tak jak rudy Trafo z czerwca 2016, ale też dość mocno - w bardzo cieżkim stanie jest od wczoraj w lecznicy.... Niezależnie od wszystkiego - wkrótce niej napiszę...
Zachęcam do zakupów w zooplusie przez zielony banerek na blogu - zooplus coś przekazuje na nasze podopieczne kocie bidy. http://domowepiwniczne.blogspot.com/

kalewala

Avatar użytkownika
 
Posty: 21089
Od: Śro cze 29, 2005 13:55
Lokalizacja: Łódź

Post » Pt kwi 19, 2019 9:10 Re: Łódź-FFA 2019 - _aaaKotyRude2_ w akcji -> str.5

Dobra, dobra, zawsze byłaś skromna i wiem, że nie lubisz takich hołdów, aleczasem trzeba, żeby wszyscy przeczytali i też podziwiali! :D
Nasz wątek:
viewtopic.php?f=46&t=187577
Wątek kotów Joli Dworcowej:
viewtopic.php?f=1&t=191624
Kącik Muzyczny
viewtopic.php?f=8&t=190784
Zjawiska niewytłumaczalne, opowieści o duchach i nie tylko
viewtopic.php?f=8&t=194190

jolabuk5

 
Posty: 19648
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Pt kwi 19, 2019 12:58 Re: Łódź-FFA 2019 - _aaaKotyRude2_ w akcji -> str.5

No to

zdrowych, spokojnych, szczęśliwych Świąt !!
Zachęcam do zakupów w zooplusie przez zielony banerek na blogu - zooplus coś przekazuje na nasze podopieczne kocie bidy. http://domowepiwniczne.blogspot.com/

kalewala

Avatar użytkownika
 
Posty: 21089
Od: Śro cze 29, 2005 13:55
Lokalizacja: Łódź

Post » Pt kwi 19, 2019 19:45 Re: Łódź-FFA 2019 - _aaaKotyRude2_ w akcji -> str.5

I od nas też!
Obrazek
Nasz wątek:
viewtopic.php?f=46&t=187577
Wątek kotów Joli Dworcowej:
viewtopic.php?f=1&t=191624
Kącik Muzyczny
viewtopic.php?f=8&t=190784
Zjawiska niewytłumaczalne, opowieści o duchach i nie tylko
viewtopic.php?f=8&t=194190

jolabuk5

 
Posty: 19648
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Sob kwi 20, 2019 16:02 Re: Łódź-FFA 2019 - _aaaKotyRude2_ w akcji -> str.5

kalewala pisze:Proszę Was o kciuki dla koteczki powyginanej nie tak jak rudy Trafo z czerwca 2016, ale też dość mocno - w bardzo cieżkim stanie jest od wczoraj w lecznicy.... Niezależnie od wszystkiego - wkrótce niej napiszę...

Stan nadal bardzo zły, wczoraj objawy nerwowe, paraliż przednich łapek.
Ale próbuje sama jeść, dziś jakby próby ruszania tymi łapkami.

Nadal bardzo źle, ale próbujemy.

Koteczka ma krzywy kręgosłup na odcinku piersiowym, pewnie wrodzone. Przekrzywiona główkę, krzywo stawia (ła ) tylne łapki, przerwany rdzeń u nasady ogonka, problemy z wydalaniem - zwieracze działają, ale niezbyt mocno, a reszta mięśni jest słaba i słabo "wypycha" zawartość...
Zachęcam do zakupów w zooplusie przez zielony banerek na blogu - zooplus coś przekazuje na nasze podopieczne kocie bidy. http://domowepiwniczne.blogspot.com/

kalewala

Avatar użytkownika
 
Posty: 21089
Od: Śro cze 29, 2005 13:55
Lokalizacja: Łódź

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot], kocikocidrapki i 21 gości