Nie radzę sobie z kotem

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pt sty 25, 2019 3:54 Nie radzę sobie z kotem

Mam problem z moją dwuletnią kotką który dosłownie spędza mi sen z powiek. Kotka jest niesamowicie niegrzeczna. Już pomijam chodzenie po stołach i blatach oraz picie z kubków i lizanie talerzy które akurat tam leżą. Kotka skacze na firanki, drapie kanapę i sika od czasu do czasu na łóżko. Ma drzewko oraz kartonowy drapak, dostęp do kilku szaf więc bez problemu może siedzieć na wysokościach. Kuweta jest zawsze czysta i odpowiednio duża. Wie że nie może wchodzić na stół, gdy to robi a ja siedzę obok i "psiikam" na nią, kompletnie nie reaguje, muszę dopiero wstac, wtedy ucieka. Kotka nieustannie miauczy. Gdy robię coś np. w kuchni albo przy komputerze miauczy i miauczy, wskakuje na mnie i nie daje mi chwili spokoju. Poswiecam jej dużo czasu na pieszczoty ale ile można, muszę robić co innego. Gdy zamknę się w pokoju kicia drapie jak szalona, miauczy przeraźliwie i skacze na drzwi przez co framugi są całe poniszczone. Potrafi godzinami tak robic. Spać też się z nią nie da bo w nocy nie w glowie jej spanie mimo że staram się zawsze ją wybawić na noc i posiłki dostaje regularnie tak że ostatni wypada właśnie przed snem. Nie wiem już co mam robić, psychicznie nie wytrzymuje i doprowadza to do ciągłych konfliktów z partnerem i do tego że śpię na kanapie w salonie bo wtedy kot jest w miarę spokojny a nad ranem budzę się razem z nią o 4 i tyle ze spania bo trzeba się bawić. Nie chcę się kota pozbywać ale ona dosłownie niszczy mi i mojemu partnerowi życie. Pomocy :(

Ijustwannasleep

 
Posty: 9
Od: Pt sty 25, 2019 3:42

Post » Pt sty 25, 2019 11:12 Re: Nie radzę sobie z kotem

Czy kotka jest wysterylizowana? Czy jest zdrowa? Czy poświęcacie jej trochę czasu, czy jest wybawiona? Myślę, że ona się nudzi, dobrze byłoby zapewnić jej kocie towarzystwo, bo najwyraźniej jest bardzo energiczna.
Moje koty są grzeczne, tak uważam. Łażą po blatach, zaglądają do talerza, wskakują na szafę...itd. To nie pluszaki. Kota nie da się wytresować tak jak psa. Może ktoś inny się jeszcze wypowie.

ewar

 
Posty: 45530
Od: Wto lis 06, 2007 20:17
Lokalizacja: Stalowa Wola

Post » Pt sty 25, 2019 11:34 Re: Nie radzę sobie z kotem

A ona od małego tak się zachowuje czy od jakiegoś czasu?
"Akceptacja śmierci i protest przeciw niej: dwie nieusuwalne strony naszego życia." (L.Kołakowski)

fili

 
Posty: 2434
Od: Pon paź 10, 2005 10:14
Lokalizacja: Śląsk

Post » Pt sty 25, 2019 11:53 Re: Nie radzę sobie z kotem

A czym kot jest karmiony?
Tutaj był podobny problem:
viewtopic.php?f=1&t=187806&p=12102971&hilit=hotelu#p12102971

G0cha

 
Posty: 39
Od: Nie sie 05, 2018 12:26
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt sty 25, 2019 12:10 Re: Nie radzę sobie z kotem

Pieszczoty- to jest zajęcie dla człowieka ;) to nie jest zabawa, to nie jest forma aktywności dla kota. Z tego, co piszesz to trochę wynika, że kicia jest wygłaskana, ale zajecie, zabawę ma sobie znaleźć sama. Gdy masz młodego, aktywnego kota to niestety za mało.
W tym wątku podlinkowanym oprócz zmiany sposobu karmienia, opiekunka kici też zaczęła chyba się więcej bawić, stara si ę zmęczyć kota :)
To przeszukiwanie blatów, talerzy, wylizywanie resztek - może wskazywac na to, że kicia jest głodna - a może być nawet jeśli dostaje niby odpowiednie ilości karmy, ale takiej, która nie zaspokaja jej potrzeb żywieniowych.

maczkowa

 
Posty: 849
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Pt sty 25, 2019 12:16 Re: Nie radzę sobie z kotem

Ijustwannasleep pisze:śpię na kanapie w salonie bo wtedy kot jest w miarę spokojny a

No, właśnie. Kotka się nudzi, czuje się samotna i już.

ewar

 
Posty: 45530
Od: Wto lis 06, 2007 20:17
Lokalizacja: Stalowa Wola

Post » Pt sty 25, 2019 12:30 Re: Nie radzę sobie z kotem

Widzę typowy post osoby, która nie powinna posiadać kota. To zachowanie jest całkiem normalne. Jedyne co mnie niepokoi to sikanie po za kuwetą ale obstawiam, że kotka nie jest wykastrowana więc jak ma ruję sika na pościel aby obwieścić wszystkim w koło, że jest gotowa do rozrodu. Kot skacze, łazi z ciekawości po blatach, stołach, drapie w pionie i w poziomie. Miauczy (może to ruja i nawołuje, może jest głodna, może chce zwrócić na siebie uwagę bo się nudzi), kot to zwierze nocne więc buszuje po nocy. Można kota wiele nauczyć a w zasadzie kot sam się uczy gdy my respektujemy jego potrzeby to on zazwyczaj dostosowuje się do naszych. Moje koty wiedzą gdzie mogą chodzić i włazić. Przesypiają noc czyli od ok 23 do 4-5 rano. To jest żywe zwierze, to nie jest pluszowa zabawka do głaskania. Kot musi zaspokoić swoje instynkty łowieckie, trzeba się z nim bawić w polowanie itp.
Najlepsze karmy dla kota w jednym miejscu. Na sztuki i w pakietach.
Obrazek
Zapraszam także na blog z poradami i ciekawostkami http://www.blog.kocimietka.pl
Obrazek Obrazek

boguska_t

Avatar użytkownika
 
Posty: 721
Od: Wto lip 22, 2014 6:44
Lokalizacja: Galowice k/Wrocławia

Post » Pt sty 25, 2019 13:35 Re: Nie radzę sobie z kotem

Ja widzę w tym post osoby, która ma problem i prosi o radę.

G0cha

 
Posty: 39
Od: Nie sie 05, 2018 12:26
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt sty 25, 2019 13:37 Re: Nie radzę sobie z kotem

A nie dostała kilku rad?

ewar

 
Posty: 45530
Od: Wto lis 06, 2007 20:17
Lokalizacja: Stalowa Wola

Post » Pt sty 25, 2019 13:48 Re: Nie radzę sobie z kotem

dostała i rady i niestety została też zrugana pośrednio. Nie każdy, kto bierze kota wie o nim wszystko. Są ludzie, którzy mają taki obraz, że kot wyleguje się i spi. Moze wynikać z tego, że z takim kotem się zetknęli i taki obraz na tej podstawie sobie wyrobili. Gdy się zachowuje inaczej- nie wiedzą czemu. I jeśli pytają, jak autorka wątku to dobry sygnał, bo moga ten swój obraz zmienić i zmienić relacje z kotem. Dowiedzieć się, ze trzeba inaczej, że robili coś zle. Bo nie musi to wynikać z niechęci, chęci zmiany kota, a z niewiedzy, że kot, którego mają jest po prostu kotem, a nie kotem niegrzecznym.

maczkowa

 
Posty: 849
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Pt sty 25, 2019 14:02 Re: Nie radzę sobie z kotem

Ja akurat rugania bardzo nie dostrzegam. Pamiętam jak zaczynałam swoją bytność na forum i jak mi się obrywało. Oczywiście, że fajnie, że autorka wątku prosi o rady, ale czy zechce z nich skorzystać to już inna sprawa. Kota się nie wychowa, nie wytresuje, w to nie wierzę. Wierzę natomiast w to, że trzeba się wczuć w sytuację kota, obserwować go i wychodzić naprzeciwko jego potrzebom. Może właśnie dostaje za mało jeść, może coś go boli, może boi się być sam, nie lubi być zamykany, kiedy ludzie idą do sypialni? Szczęśliwy kot to szczęśliwi opiekunowie, jakkolwiek banalnie by to nie zabrzmiało.

ewar

 
Posty: 45530
Od: Wto lis 06, 2007 20:17
Lokalizacja: Stalowa Wola

Post » Pt sty 25, 2019 14:06 Re: Nie radzę sobie z kotem

A z jakiego miasta jesteś?
Sikanie poza kuweta może być sygnałem o problemach ze zdrowiem. Podobnie wokalizacja.
Spróbuj odpowiedzieć na pytania które tu zadalismy, podpowiemy coś z naszego doświadczenia.

gusiek1

 
Posty: 888
Od: Nie sie 28, 2016 14:24
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt sty 25, 2019 23:51 Re: Nie radzę sobie z kotem

Okej, chyba nie zostałam do końca zrozumiana.
1. Rozumiem że chodzi po stołach i je z talerza, ale wiem też że wiele kotów tego nie robi (przynajmniej przy właścicielu, wiem z doświadczenia po poprzednich kotach), także proszę mi nie sugerować że o kotach nic nie wiem.
2. Napisałam jest wybawiona. W ciągu dnia trochę się z nią bawię a wieczorem dopóki nie padnie na podłogę zmeczona. Po czym dostaje jeść, a mimo to spi max 3-4h i nie daje żyć, miauczy, skacze po mnie i partnerze i uwiesza się firanek. A jak się ją wyprosi z pokoju to jak już wspomniałam drapie i wyje.
3. Spędzam z nią KAŻDĄ wolną chwilę. W domu nie ma mnie średnio dziennie 3-4 godziny więc nie jest to długo. Zawsze jest ze mną w pokoju jak tylko siedzę albo leżę głaszcze ja i przytulam co zajmuje połowę mojego wolnego czasu, a mimo to nie mogę usiąść po godzinnych pieszczotach przy komputerze bo miauczy o wiecej, moim zdaniem to nie jest normalne. Powinna zająć się sobą, ma wiele zabawek kilka pokoi do wykorzystania a dosłownie jest moim cieniem. Nie ma opcji żebym się nawet wysikala bez niej.
4. Ma dziwaczne odchyły to znaczy leży spokonie po czym nagle się zrywa jeży się cała i ucieka nie wiem przed czym (czytałam o czymś co się nazywa zespół falującej skóry, ale poza tym co napisałam żadne objawy się nie zgadzają. Po prostu nagle się zrywa, jeży i biega nie robi sobie krzywdy.)
5. Gryzie mnie. Do czego kompletnie nie ma powodu. Leży obok mnie po czym nagle się na mnie rzuca, mocno gryzie i ucieka. Nigdy jej nie uderzyłam poza lekkimi klepnieciami w nosek jak skacze po firankach żeby zasygnalizować że źle robi. Więc dlaczego gryzie?
6. Jedzenie dostaje 3 razy dziennie. Bardzo różnorodne, wysokiej jakości suche karmy i saszetki które bardzo lubi, surową wołowine albo jakieś gotowane mięsa jeśli nie mam pewności co do ich pochodzenia.
7. Jedno muszę przyznać, jeśli chodzi o sikanie to na 100% chodzi o ruję bo sterylizacja dopiero za tydzień.
8. Reszta zachowań poza sikaniem ciągnie się odkąd ją mam czyli 2 lata, a pierwsza ruje dostała dopiero w październiku.

Ijustwannasleep

 
Posty: 9
Od: Pt sty 25, 2019 3:42

Post » Sob sty 26, 2019 0:34 Re: Nie radzę sobie z kotem

Wiesz, co ? Wytnij kotkę, poczekaj kilka tygodni, 2 miesiące i po tym wróć i opowiedz, jak się zachowuje...

Nie mam pojęcia, jak wyglada ruja permanentna, ale zapewniam Cię, że kotka w wieku prawie/ponad dwóch lat nie miała pierwszej rui. Kotki pierwszą ruje mają w wieku 5-8 miesięcy. Wiec jest wysoce prawdopodobne, że Twoja kotka wpadła w jakiś stan rui ciągłej, a wszystko, co opisujesz jest wynikiem jej buzujących hormonów.

maczkowa

 
Posty: 849
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Sob sty 26, 2019 0:39 Re: Nie radzę sobie z kotem

Spokojnie. Wysterylizuj i poczekaj jakieś 2 miesiące, a prawdopodobnie wszystko się zmieni :ok: Przejrzyj sobie ten wątek:
viewtopic.php?f=46&t=186118
Dziewczyna miała podobne problemy - kotka nie dawała jej chwili spokoju, a teraz wszystko się zmieniło. Pomogło też dokocenie, ale dopiero to drugie, które miało miejsce po dłuższym czasie od sterylki - i z kotkiem, który bardzo lubił inne koty. Jednak nawet bez dokocenia sytuacja zmieniła się zasadniczo, kotka przestała domagać się nieustannej uwagi, zaczęła prowadzić normalne kocie życie, pełne snu i spokojnego miziania.

Edit. O, widzę że maczkowa doradziła to samo! Sterylka, trochę cierpliwości i problem sam się rozwiąże :ok: :ok: :ok:

jolabuk5

 
Posty: 15791
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: aistionnelle, alicat, Blue, emill, indianeczka, marbys, nfd i 71 gości