sanacja paszczy

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Sob gru 29, 2018 13:14 sanacja paszczy

W Wigilię zabrałam do domu dokarmianą uliczną kotkę, Była chora i wymagała antybiotykoterapii. Dziś byłyśmy na ostatnich zastrzykach, za kilka dni szczepimy. Wet zajrzał do pyszczka, okazało się, że kocina ma kilka popsutych ząbków, kamień i dziąsła nieciekawe. Zaproponował sanację paszczy, ale dopiero po szczepieniu. Teraz kotka je tylko karmę w postaci musu lub pasztetu. Nie ma mowy o suchym. Może coś polecicie jeszcze do jedzenia? Do zabiegu jeszcze trochę czasu minie. A jak wygląda sytuacja po tej sanacji? Czy dziąsła długo się goją? Bardzo proszę o wszelkie informacje na ten temat. Będę wdzięczna za praktyczne, życiowe rady. A to nasza bohaterka.

Obrazek
Obrazek

Bruna

Avatar użytkownika
 
Posty: 482
Od: Czw mar 09, 2017 19:10

Post » Sob gru 29, 2018 13:27 Re: sanacja paszczy

Przed sanacją obowiązkowo badanie krwi a po zabiegu silne środki przeciwbólowe, typu bunondol. Wet pewnie wywali wszystkie zęby oprócz kłów, bo nie ma sensu robić inaczej. To dość bolesna procedura, dlatego trzeba zadbać by kot tego bólu czuł jak najmniej.
Milva B
Obrazek
Nasze Koty: http://www.divine-cats.eu

milva b

Avatar użytkownika
 
Posty: 5164
Od: Czw mar 30, 2006 21:24
Lokalizacja: Poznań

Post » Sob gru 29, 2018 14:10 Re: sanacja paszczy

U mnie od razu jak sie pozbylismy tego co zepsute Mania zaczela duuzo chetniej jesc, lepiej sie czula niz przed zabiegiem. Ale chrupow nie zaczela jest nigdy. Pasztety tylko.

kwiryna

Avatar użytkownika
 
Posty: 2238
Od: Sob lip 23, 2016 9:36
Lokalizacja: Warszawa mokotów

Post » Sob gru 29, 2018 14:22 Re: sanacja paszczy

Różnie to bywa po sanacji, jeśli wet usunie wszystkie chore, kot szybko wraca do zdrowia i je normalnie. Często jednak problem nawraca i wtedy znowu się jedzie na wyrwanie kolejnych zębów, przy tym, jeśli kot miał np FORL (odontoklastyczne resorbcyjne nadżerki u kotów), bardzo bolesny, drążący w nerw, to dochodzi do siebie i do normalnego jedzenia dłużej na przeciwbólowych. Przy mocno zainfekowanej paszczy wet po zabiegu daje na tydzień antybiotyk, na dwa, trzy steryd i przeciwbólowy (metacam lub bunondol)
Obrazek
Obrazek

mziel52

 
Posty: 10528
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Sob gru 29, 2018 16:06 Re: sanacja paszczy

To ja się podzielę doświadczeniami, bo mam różne, a koty ponad 10 letnie i problemy z paszcza też już się pojawiły. Kamień niestety był u wszystkich usuwany. U Hani przerasta dość powoli A dziąsła ma zdrowe i zęby też ok, miała jednak złamany jeden ząb więc trzeba było usunąć. U drugiej już nie było tak dobrze i szkliwo się uszkodziło plus stan zapalny. Musieliśmy usunąć dwa zeby A stan zapalny leczony był sterydem. Stan zapalny i uszkodzenie szkliwa z tego co rozumiem z wizyt u weta może być wynikiem obecności kamienia albo związany z chorobą, np. Eozynofilowe zapalenie dziąseł. Czasem wystarczy usunąć kamień, przeleczyć antybiotykiem, sterydem i jest ok. Jeżeli jednak to choroba to często kończy się rwaniem nawet wszystkiego. Trzecia kotka, najswiezszy nabytek, dziczka w niewiadomym wieku miała duży kamień i stan zapalny. Podejście było takie, że usypiamy, zdejmujemy kamień i usuwamy w zależności co pod tym kamieniem będzie. Ale zalozenie bylo takie ze w razie wątpliwości lepiej rwac. Usunięto 2 zęby. Kotka miala slabe wyniki nerkowe, wiec wynikalo to tez z koniecznosci ograniczenia ewentualmych narkoz, ale wydaje mi sie, ze zdrowemu kotu tez lepiej usunac raz a dobrze ewentualne zeby budzace watpliwosci bo predzej czy pozniej i tak beda nadawaly sie do usuniecia. Wg wetki czasem jest tak że podczas usuwania ząb praktycznie sam leci. Wszystkie kotki super zniosly zabiegi, nie było powikłań i poza zastosowaniem standardowego zakazu jedzenia chyba 12h po zabiegu jadly normalnie i chętnie.

Fajna była rozmowa mojego ogarnietego męża z wetka. Na informację że trzeba usunąć kamień zareagował od razu pytaniem, czy usypiaja koty. Mina wetki bezcenna. dopiero po dobrej chwili dotarło do niego, że istnieje subtelna różnica między uspaniem a narkoza :roll:
Ostatnio edytowano Sob gru 29, 2018 18:37 przez Szukam_kotki, łącznie edytowano 1 raz

Szukam_kotki

 
Posty: 294
Od: Sob lut 03, 2018 7:53

Post » Sob gru 29, 2018 17:58 Re: sanacja paszczy

Trochę się przestraszyłam tej sanacji. Wet stwierdził zły stan ząbków po prawej stronie, lewa nie wydaje się być taka zła, to może nie będzie rwał wszystkich? Popytam o środek przeciwbólowy. Co do wyników krwi, to niestety u nas tego się nie robi. Trzeba umówić się u weta w innej miejscowości. Co dokładnie zbadać w tej krwi? Naprawdę przestraszyłam się tego zabiegu. Jak pójdziemy na szczepienie, to wypytam się ile się da.

Bruna

Avatar użytkownika
 
Posty: 482
Od: Czw mar 09, 2017 19:10

Post » Sob gru 29, 2018 18:06 Re: sanacja paszczy

Bez badań krwi nie wolno robić sanacji. Nerki i wątroba muszą być w porządku.
Milva B
Obrazek
Nasze Koty: http://www.divine-cats.eu

milva b

Avatar użytkownika
 
Posty: 5164
Od: Czw mar 30, 2006 21:24
Lokalizacja: Poznań

Post » Sob gru 29, 2018 18:09 Re: sanacja paszczy

Rozumiem, że zbadać parametry wątrobowe i nerkowe.

Bruna

Avatar użytkownika
 
Posty: 482
Od: Czw mar 09, 2017 19:10

Post » Sob gru 29, 2018 18:32 Re: sanacja paszczy

Kwalifikacja na jakąkolwiek narkozę powinna obejmować badania krwi. My robimy w alabie i najczęściej to jest profil podstawowy, w który wchodzą: Morfologia, ALT, AspAT, AP, Kreatynina, Mocznik, Glukoza, Białko całkowite, Albuminy, Globuliny. Nie wiem, z jakiego labu korzysta wet,do którego się udasz, ale w innych też powinien być jakiś podstawowy pakiet, który obejmuje morfologię, nerki, wątrobę. Glukozę nie wiem, po co się bada, bo może w stresie wyjąć zawyżona, a jak próbka poleży, to zaniżona, więc ogólnie średnio diagnostyczny parametr. Pamiętaj, że na badania na czczo koteł musi być.

Szukam_kotki

 
Posty: 294
Od: Sob lut 03, 2018 7:53

Post » Sob gru 29, 2018 19:55 Re: sanacja paszczy

Jeśli już badać, to fruktozaminę, a nie glukozę, po pokazuje poziom cukru z dłuższego okresu. Stres u weta z reguły zawyża wyniki glukozy. Natomiast wiedza o ewentualnej cukrzycy ma znaczenie i dla procesu gojenia, i stosowanych leków (wtedy nie wolno sterydów).
Obrazek
Obrazek

mziel52

 
Posty: 10528
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Sob gru 29, 2018 20:24 Re: sanacja paszczy

O w sumie racja. Lepiej od razu zrobić fruktozaminę, zamiast czekać, aż glukoza ewentualnie źle wyjdzie. Szczególnie, jak do weta trzeba się gdzieś dalej pofatygować. Z ciekawości sprawdziłam, że w ideex też w podstawowym robią samą glukozę. Pisałam o profilu, bo wychodzi taniej, niż wszystko osobno.

Aha, badania krwi są ważne 2 mce, więc jak teraz zrobisz, to teoretycznie możesz na zabieg się umówić w ciągu tych 2 mcy. Zrobiłabym najpierw badania,żeby zorientować się na czym stoisz.
Nie chcę też się wymądrzać, ale wg mnie, skoro kotka ma problemy z jedzeniem, to może być poważny stan zapalny i w tej sytuacji wydaje mi się, że z tymi zębami nie ma za bardzo na co czekać. Chorego kota raczej szczepić też się nie powinno. Ale to tylko zdrowy rozsądek, bo wetem nie jestem.

Szukam_kotki

 
Posty: 294
Od: Sob lut 03, 2018 7:53

Post » Sob gru 29, 2018 23:09 Re: sanacja paszczy

Ja mam kotkę z cukrzycą i nawracającymi problemami z wątrobą, no i panna młodą już nie jest, bo 12 wiosen skończyła w okolicach kwietnia. Dlatego przy takich okazjach popadam w lekką panikę i bez profilu geriatrycznego kota na żaden zabieg nie oddaję. A narkoza tylko wziewna, w obecności anestezjologa, który tak się szczęśliwie składa, jest też moim zaufanym wetem. Można też się pokusić o zrobienie rentgena przed zabiegiem, miło byłoby zobaczyć jak się prezentują korzenie, a nie tylko to, co widać gołym okiem. No, ale to są koszta, w zależności od weta czasem naprawdę wysokie. Ja bym się jednak pokusiła chociaż o zrobienie porządnego badania krwi, czyli jakiegoś szerokiego profilu. Podstawowy to można zrobić u kota regularnie badanego, a w takiej bidzie z ulicy diabli wiedzą co siedzi. Jeśli wyjdzie coś nie tak w podstawowym, to i tak będziesz musiała drugi raz zapłacić za rozszerzony. Co do opieki po zabiegu, to kotek może być przez parę godzin nieco otumaniony, moja na przykład nie czuła, że ma pełen pęcherz i gdzie usiadła, tam zostawiała małą kałużę, a o tym, że trzeba zrobić siku przypomniała sobie dopiero jak ją wstawiłam do kuwety. A za drugim razem, załatwiła to od razu w gabinecie, jak tylko się wybudziła, więc warto mieć ze sobą jakieś podkłady do transporterka i kocyk na zmianę. Oczywiście kot dostanie środki przeciwbólowe i przeciwzapalne, no i antybiotyk. Przy silnym stanie zapalnym można też dać antybiotyk przed zabiegiem, ale to już weterynarz uzna czy jest taka potrzeba. Normalnie obowiązuje 12 godzinna głodówka przed i po zabiegu, ale moja z uwagi na cukrzycę i konieczność podania insuliny, dostawała niewielką ilość pokarmu jakieś 6 godzin przed, a i po zabiegu długo nie pościła. Techniczka i jedna wetka straszyły mnie co prawda, że będzie haftować, ale mój weterynarz machnął ręką i powiedział, że nie ma wyjścia, jeść musi i nic jej nie będzie. Nie było. No ale ona to pacjent specjalnej troski, przy "normalnym" kocie radzę jednak zachować wymagany czas postu.

Ps. U mnie badania krwi robią jakiś tydzień przed planowanym zabiegiem. Moi weci wychodzą z założenia, że im bliżej zabiegu, tym lepiej.

Necz

 
Posty: 666
Od: Nie wrz 03, 2006 11:06
Lokalizacja: Łódź

Post » Nie gru 30, 2018 8:42 Re: sanacja paszczy

Wet radzi jeszcze poczekać z zabiegiem. Kotka w sobotę 29 grudnia dostała ostatnie zastrzyki, za pięć dni zaszczepimy. Stan paszczy nie jest chyba taki masakryczny, skoro lekarz tak ustalił. Kotka generalnie je, tylko wszystko o konsystencji musu lub pasztetu. Chętnie je też biały serek bez laktozy. Pamiętajcie, że ta kotka do ubiegłego poniedziałku koczowała na ulicy, a ile takich kotów jest niezaopiekowanych? Ludzie bezmyślnie sypią im sucha karmę , tak na odczepnego, a te bidy nie mają nawet czym tego pogryźć. Tak było w przypadku tej kotki. Od kilku lat karmiła ją jedna pani, sypiąc głownie suche. Ja włączyłam się w dokarmianie kilka miesięcy temu. Zanosiłam tylko saszetki i mleko kozie. Widziałam, że miski z suchym często były nietknięte, często karma ta mokła i wyrzucałam ją do śmietnika. Jakiś czas temu koteczka zniknęła. Nie było jej ok. 2 tygodni. Chodziłam, pytałam. Nikt nic nie wiedział. Parę dni przed Wigilią wróciła, zabiedzona, smutna. Wiedziałam, że coś jest nie tak. W miskach znów tylko suche. Nie było na co czekać. Zabrałam do domu, a w drodze zaszłam do weta. W ciągu tego tygodnia w domu kotka wyraźnie się poprawiła. Spokojnie porobię jej badania i zobaczymy co wyjdzie.

Bruna

Avatar użytkownika
 
Posty: 482
Od: Czw mar 09, 2017 19:10

Post » Nie gru 30, 2018 11:25 Re: sanacja paszczy

Ja mam kotkę po usunięciu połowy zębów i ona je suchą karmę, bo lubi. Po prostu łyka.
Kiedy przed drugim zabiegiem bolało ją w pyszczku, to jadła tylko suchą, maleńkie kulki dla kociąt, problem miała z mokrą a wodę też jakoś krzywo piła. Wiec różnie to bywa.
Obrazek
Obrazek

mziel52

 
Posty: 10528
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Nie gru 30, 2018 17:27 Re: sanacja paszczy

Necz, wszystko fajnie, tylko zabieg z narkozą wziewną to koszt kulkukrotnie wyższy. Jak się ostatnio orientowałam to min. 600zł. Wg mnie, jeżeli krew wychodzi ok, to można normalną narkozę zastosować. Oczywiście można też robić profil rozszerzony od razu, ale... jak coś wyjdzie nie tak w podstawowym to rozszerzać można już konkretną diagnostykę w określonym kierunku. Ale to też jakby mocno na cenę nie wpłynęło, to faktycznie warto go rozszerzyć. W alabie jest podstawowy, rozszerzony, diagnostyczny i geriatryczny z tego co pamiętam. Dobrze wiedzieć, żeby podjąć racjonalną decyzję w zależności od środków i ewentualnego dowiezienia na dalsze badania. Z resztą samo pobranie też kosztuje przecież.

Kotka chyba stara nie jest? Jest bardzo podobna do mojej Hani, która w zasadzie od 10 lat wygląda identycznie (taki typ "wiecznie młoda"). Na zabiedzoną to ona też jakoś specjalnie nie wygląda. A zębami to się u kotów wolnożyjących nie ma chyba co kierować.
Natomiast z tego co piszesz, nie byłabym taka optymistyczna co do zębów. Moje domowe kotki miały kamień a nawet stan zapalny, ale nie miały żadnych objawów. Beza (ta dzikuska) miała taki kamień, że aż nie mogłam uwierzyć, że tak to może wyglądać (normalnie ledwo było widać zęby). Objawów żadnych nie miała jeżeli chodzi o jedzenie (suche, mokre, ludzkie mięso wszystko było dobre :mrgreen: ). Pewnie zależy od kota, ale skoro pojawia się bolesność, to pewnie pod spodem naprawdę jest bajzel. Tego może naprawdę nie widać na pierwszy rzut oka. Martwi też trochę sam stan zębów, skoro piszesz, że są "popsute". Zasadniczo nie powinny, bo u kotów nie ma próchnicy. Zniszczenie zębów może świadczyć o jakiejś poważniejszej chorobie. Osobiście bałabym się szczepić kota, zanim bym nie wiedziała przynajmniej, że nie ma poważnego stanu zapalnego. Przecież ludzi szczepi się zdrowych.

Szukam_kotki

 
Posty: 294
Od: Sob lut 03, 2018 7:53

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Avian, Ewaa6, Google [Bot], kasia.winna, mentira, nyoe, tomek_szczecin i 43 gości