Czy oddać kota ?

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Nie gru 30, 2018 20:24 Re: Czy oddać kota ?

Metalowej nie założyłabym ze względów bezpieczeństwa, podobnie jak krat. Przeżyłam pożar w mieszkaniu obok, wyobraźnia działa. Siatkę rybacką miałam kilka lat, niestety, pod wpływem zimna, upału, deszczu...itd po prostu zaczęła się rozpadać. Teraz mam tę z Zooplusa, najmocniejszą i jestem bardzo zadowolona.
To MM93 decyduje, do jakiego domu mają trafić koty od niej. Nie nam decydować, czy słusznie stawia takie, a nie inne warunki.
ZAPRASZAM NA BAZAREK viewtopic.php?f=20&t=191643

ewar

 
Posty: 45939
Od: Wto lis 06, 2007 20:17
Lokalizacja: Stalowa Wola

Post » Nie gru 30, 2018 20:32 Re: Czy oddać kota ?

ewar, co racja to racja i święta racja :)
Nie nam decydować.

BTW
Luna i Lusia są przepiękne :201461
BIL
Obrazek
Kochamy z Bilem wełniankowo u Tulinka https://www.etsy.com/shop/Catluckydog?r ... hDc65H7SOY

Bestol

Avatar użytkownika
 
Posty: 1632
Od: Sob sty 14, 2017 18:20

Post » Nie gru 30, 2018 20:43 Re: Czy oddać kota ?

W ogłoszeniu nie jest napisane, że koty mają być karmione koniecznie animondą czy macsem - te marki zostały podane tylko jako przykład wysoko-mięsnej puszki.

"karmiącego wysokomięsnymi puszkami ( np. animonda, macs)".



Warunki nie podlegają negocjacji, także jak się ostatnio przekonałam nie ma sensu ich ukrywać. Ogłoszenie kotek powisi sobie do lipca - wtedy dostanę umowę o pracę na czas nieokreślony, i będę mogła sobie spokojnie pozwolić na opiekę nad 5 kotami. Zresztą dziewuchy tak czy siak są moimi ostatnimi ( i na dobrą sprawę najważniejszymi - bo sama je oswoiłam) tymczasami.
A jak już jesteśmy przy ochronie, to ja dam ci podarek. Kotka. Będziesz go karmił, czesał i codziennie głaskał, bo kotek to bardzo lubi. Za to jak ktoś przyjdzie ciemną nocką, żeby ci poderżnąć gardło, to kotek go zeżre.
Toroj

MM93

Avatar użytkownika
 
Posty: 512
Od: Czw sty 12, 2012 21:36

Post » Nie gru 30, 2018 21:04 Re: Czy oddać kota ?

Widziałam ogłoszenia. Naprawdę nie zachęcają do adopcji, chociaż kotki śliczne, przyznaję. Arcana ma rację. Wiele rzeczy się omawia w trakcie rozmowy, ważne, aby ktoś zadzwonił. Inaczej jest, kiedy na spokojnie z kimś rozmawiasz i tłumaczysz, dlaczego takie rzeczy są wymagane. Oczywiście większość domków odpada w przedbiegach, bo "miałam kota kilkanaście lat, chodził po barierce i nic mu się nie stało", albo "my nie otwieramy balkonu". Tacy ludzie nie założą nawet siatki na motyle. Paradoksalnie najlepsi są "neofici", bo nie skażeni wieloletnim doświadczeniem :wink: , chłoną wiedzę po prostu. Ale długo już masz te kotki, jeżeli nie musisz to nie oddawaj ich. Problem sam się rozwiąże.
ZAPRASZAM NA BAZAREK viewtopic.php?f=20&t=191643

ewar

 
Posty: 45939
Od: Wto lis 06, 2007 20:17
Lokalizacja: Stalowa Wola

Post » Nie gru 30, 2018 21:27 Re: Czy oddać kota ?

ewar pisze:Paradoksalnie najlepsi są "neofici", bo nie skażeni wieloletnim doświadczeniem :wink: , chłoną wiedzę po prostu. Ale długo już masz te kotki, jeżeli nie musisz to nie oddawaj ich. Problem sam się rozwiąże.


Też to zauważyłam. Jednym z moich tymczasów zainteresowała się dziewczyna, która nigdy nie miała kota ( a więc i osiatkowanego balkonu). Zapoznała się u mnie z kotkiem, zakochała się, osiatkowała balkon i kupiła porządne jedzenie, no i kotełek do niej pojechał. Fajnie jakby wszyscy adoptujący byli tacy :)

A moje dziewuchy najprawdopodobniej zostaną ze mną na zawsze : )
A jak już jesteśmy przy ochronie, to ja dam ci podarek. Kotka. Będziesz go karmił, czesał i codziennie głaskał, bo kotek to bardzo lubi. Za to jak ktoś przyjdzie ciemną nocką, żeby ci poderżnąć gardło, to kotek go zeżre.
Toroj

MM93

Avatar użytkownika
 
Posty: 512
Od: Czw sty 12, 2012 21:36

Post » Nie gru 30, 2018 21:41 Re: Czy oddać kota ?

MM93, ja też przed adopcją Bila byłam zielona. Nigdy nie miałam wcześniej kotka. I tak jak piszesz o tej dziewczynie, też nie miałam osiatkowanego balkonu i nie miałam pojęcia o karmieniu. Potrzebowałam rad i walczyłam o te rady jak mogłam. Kocham Forum Miau, bo tu te rady dostałam, wcale nie od DT.
BIL
Obrazek
Kochamy z Bilem wełniankowo u Tulinka https://www.etsy.com/shop/Catluckydog?r ... hDc65H7SOY

Bestol

Avatar użytkownika
 
Posty: 1632
Od: Sob sty 14, 2017 18:20

Post » Nie gru 30, 2018 21:47 Re: Czy oddać kota ?

Bestol pisze:MM93, ja też przed adopcją Bila byłam zielona. Nigdy nie miałam wcześniej kotka. I tak jak piszesz o tej dziewczynie, też nie miałam osiatkowanego balkonu i nie miałam pojęcia o karmieniu. Potrzebowałam rad i walczyłam o te rady jak mogłam. Kocham Forum Miau, bo tu te rady dostałam, wcale nie od DT.


Ja nie wydałabym kota komuś "na słowo". Mój koteł pojechał do nowego domu, dopiero po zrobieniu zabezpieczeń ;). Edit. Dziewczyny nawet nie zniechęciło ogłoszenie, niemal identyczne z tymi Luny i Luśki ;)

A forum rzeczywiście mi też dużo dało - dzięki niemu x lat temu dowiedziałam się o problemie bezdomności, o tym, że kot powinien być zwierzęciem niewychodzącym, i że nie można karmić go whiskasem. Potem zaczęłam sama tymczasować, do czego dziś nie mam już serca.
A jak już jesteśmy przy ochronie, to ja dam ci podarek. Kotka. Będziesz go karmił, czesał i codziennie głaskał, bo kotek to bardzo lubi. Za to jak ktoś przyjdzie ciemną nocką, żeby ci poderżnąć gardło, to kotek go zeżre.
Toroj

MM93

Avatar użytkownika
 
Posty: 512
Od: Czw sty 12, 2012 21:36

Post » Śro sty 02, 2019 19:20 Re: Czy oddać kota ?

Ja mam za małą wiedzę na temat opieki nad kotami, aby je tymczasować. Podziwiam tych, którzy to robią, w tym ratują kotki, dają im schronienie i szukają domów. Wielki szacunek dla tych osób.
BIL
Obrazek
Kochamy z Bilem wełniankowo u Tulinka https://www.etsy.com/shop/Catluckydog?r ... hDc65H7SOY

Bestol

Avatar użytkownika
 
Posty: 1632
Od: Sob sty 14, 2017 18:20

Post » Śro sty 02, 2019 21:01 Re: Czy oddać kota ?

Bestol pisze:Ja mam za małą wiedzę na temat opieki nad kotami, aby je tymczasować. Podziwiam tych, którzy to robią, w tym ratują kotki, dają im schronienie i szukają domów. Wielki szacunek dla tych osób.



Jeśli zmieniłabyś zdanie co do tymczasowania, to polecam robić to we współpracy z jakąś sensowną fundacją ( np. JOKOT :1luvu: ), która właśnie wesprze merytoryczna wiedzą, pomoże w wyborze domu, przeprowadzi wizytę przed adopcyjną itp. idt. Samemu jest ciężko to wszystko ogarnąć.
A jak już jesteśmy przy ochronie, to ja dam ci podarek. Kotka. Będziesz go karmił, czesał i codziennie głaskał, bo kotek to bardzo lubi. Za to jak ktoś przyjdzie ciemną nocką, żeby ci poderżnąć gardło, to kotek go zeżre.
Toroj

MM93

Avatar użytkownika
 
Posty: 512
Od: Czw sty 12, 2012 21:36

Post » Śro sty 02, 2019 21:17 Re: Czy oddać kota ?

Ja wtrącę swe trzy grosze. W ogłoszeniach umieszczam zawsze info czy kot może być jedynakiem czy nie. W niektórych przypadkach wręcz podkreślam, że na jedynaka nie będzie wydany. Czy to odstrasza? Nie! Bo dzwonią i tak. Nie czytają o zabezpieczeniach ,wizycie pa, umowie, domu nie wychodzącym...Ale jak jest czep chętnego to mam odpowiedź "wszystko jest w ogłoszeniu, szkoda że nie zapoznano się z nim". Mało kiedy wydaję młodziki na jedynaków.To, że jest takie info to nie znaczy, że nie ma prób. Czasem skuszę się bo pani w domu siedzi, jest pies, dziecko... Za to mało kiedy umieszczam info o karmie. Ten temat zostawiam na rozmowy indywidualne. Choć w niektórych przypadkach podkreślam co kot wyjątkowo lubi jeść. Bo nic innego nie żre. Staram się opisać mojego kota widzianego moimi oczami. Uprzedzam czy jest taki, owaki. Nie kryję , staram się bo obiektywna nie jestem, wad i zalet. A i tak padają pytania na które odpowiedź jest w ogłoszeniu. Na przykład jak kot reaguje na inne koty. Podstępnie pytam jak ich kot reaguje na inne. Bo to od mojego się oczekuje cudu bezproblemowego dokocenia. Ludzie muszą wiedzieć, ze praca dwu stron jest ważna.

W oknach mam w tej chwili metalowe siatki typu plaster miodu. Nie mam balkonu więc zamontowane jest tak, że koty na parapecie mają mini wybieg. Siatki nie są umocowane do elewacji. W przypadku (odpukać) nieszczęścia, silny kop wywali umocowania.

Tak w ogóle to trudny temat i każdy ma swoje nawyki, wypracowane sposoby, wątpliwości...
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

Avatar użytkownika
 
Posty: 49362
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 15 >>

Post » Czw sty 03, 2019 19:32 Re: Czy oddać kota ?

Czytam sobie ten wątek i opowiem Wam coś odnośnie fundacji. Pierwszego kota brałam 7 lat temu i, oczywiście, jak większość tych, co zaczynają, nie miałam o kotach zielonego pojęcia. Znalazłam ogłoszenie ślicznej kotki. Były zdjęcia, info, ze kicia ma 5 miesięcy i wymóg zabezpieczenia okien. Zadzwoniłam, żeby porozmawiać i pytałam o wszystko, co mi przyszło do głowy: żwirek, karma, co z tym zabezpieczeniem itd. Miałam w oknach wtedy zwykłe moskitiery, ale pani z fundacji stwierdziła, że to wystarczy. Powiedziała, że jej się podobam i odda mi kota. Rozmawiałyśmy zresztą kilka razy. Jedynym warunkiem miało być, że zawiozę kotkę w określonym czasie i w określone miejsce na opłaconą już sterylkę. Umówiła się ze mną ta kobitka na sobotni poranek o jakiejś dzikiej porze, bo inaczej, jak twierdziła, nie mogła, na drugi koniec miasta, a że nie jestem zmotoryzowana, to jechałam po kicię naprawdę bladym świtem. Po co? Po to, żeby się dowiedzieć, że pani jednak na razie jeszcze nie podjęła decyzji, że są jeszcze jacyś inni chętni i, że ona jeszcze się zastanowi komu kotkę odda. A nie można było po prostu powiedzieć, że to wizyta zapoznawcza z kicią będzie i nie byłoby nieporozumień. Jako ciekawostkę podam, że pani sama nie miała zabezpieczonego okna, mieszkała z koleżanką w wynajmowanym, nie za dużym pokoju i kotka nie mogła z niego wychodzić, a jako karmę polecała mi purinę i saszetki z Rossmana, których nazwy nawet już dziś nie pamiętam.
Efekt końcowy: Wzięłam kota ze schronu, szukałam info w necie i u znajomych kociarzy, w ciągu 6 tygodni, które Kitas (bo tak miał na imię:)) u mnie był przerobiłam karmy, żwirki, złych i dobrych wetów w okolicy i w końcu diagnozę FIP i odejście kotka.
Dziś wiem dużo, dużo więcej a i tak za mało i dobrze, że jest kogo pytać. Ale człowiek, gdy raz się sparzy na niepełnych informacjach, niejasnych warunkach, potem podchodzi z dużą rezerwą do ogłoszeń fundacyjnych.
Nie zmienia to faktu, że bardzo podziwiam zaangażowanie prowadzących DT i pomagających kotom. Czapki z głów!
Sama mogę tylko dokarmić działkowe bidy.

Agwena

 
Posty: 288
Od: Sob maja 19, 2018 12:27
Lokalizacja: Wrocław

Post » Czw sty 03, 2019 19:44 Re: Czy oddać kota ?

Agwena pisze:Czytam sobie ten wątek i opowiem Wam coś odnośnie fundacji. Pierwszego kota brałam 7 lat temu i, oczywiście, jak większość tych, co zaczynają, nie miałam o kotach zielonego pojęcia. Znalazłam ogłoszenie ślicznej kotki. Były zdjęcia, info, ze kicia ma 5 miesięcy i wymóg zabezpieczenia okien. Zadzwoniłam, żeby porozmawiać i pytałam o wszystko, co mi przyszło do głowy: żwirek, karma, co z tym zabezpieczeniem itd. Miałam w oknach wtedy zwykłe moskitiery, ale pani z fundacji stwierdziła, że to wystarczy. Powiedziała, że jej się podobam i odda mi kota. Rozmawiałyśmy zresztą kilka razy. Jedynym warunkiem miało być, że zawiozę kotkę w określonym czasie i w określone miejsce na opłaconą już sterylkę. Umówiła się ze mną ta kobitka na sobotni poranek o jakiejś dzikiej porze, bo inaczej, jak twierdziła, nie mogła, na drugi koniec miasta, a że nie jestem zmotoryzowana, to jechałam po kicię naprawdę bladym świtem. Po co? Po to, żeby się dowiedzieć, że pani jednak na razie jeszcze nie podjęła decyzji, że są jeszcze jacyś inni chętni i, że ona jeszcze się zastanowi komu kotkę odda. A nie można było po prostu powiedzieć, że to wizyta zapoznawcza z kicią będzie i nie byłoby nieporozumień. Jako ciekawostkę podam, że pani sama nie miała zabezpieczonego okna, mieszkała z koleżanką w wynajmowanym, nie za dużym pokoju i kotka nie mogła z niego wychodzić, a jako karmę polecała mi purinę i saszetki z Rossmana, których nazwy nawet już dziś nie pamiętam.
Efekt końcowy: Wzięłam kota ze schronu, szukałam info w necie i u znajomych kociarzy, w ciągu 6 tygodni, które Kitas (bo tak miał na imię:)) u mnie był przerobiłam karmy, żwirki, złych i dobrych wetów w okolicy i w końcu diagnozę FIP i odejście kotka.
Dziś wiem dużo, dużo więcej a i tak za mało i dobrze, że jest kogo pytać. Ale człowiek, gdy raz się sparzy na niepełnych informacjach, niejasnych warunkach, potem podchodzi z dużą rezerwą do ogłoszeń fundacyjnych.
Nie zmienia to faktu, że bardzo podziwiam zaangażowanie prowadzących DT i pomagających kotom. Czapki z głów!
Sama mogę tylko dokarmić działkowe bidy.

Miałaś "pecha". Każda strona jest narażona na takie atrakcje :placz: Mogę podać kilka a nawet naście czy dziesiąt sytuacji podobnych. Opisać spotkania z osobami co to już, natentychmiast wezmą kota. Kota się blokuje bo przecież pan/pani są słowni i nie z tych co to zdanie zmieniają... A potem mam szczęście jak się dodzwonię i uzyskam info, że mam się ja i mój podopieczny wypchać. Rekord pobiła pani co to za dwa tygodnie (jak wróci z wyjazdu) odbierze koty. Potem za trzy bo jest chora. Potem wymusiłam na niej info, że już ma śliczne kociaki. A potem dostałam maila bym...załatwiła jej tańsze a nawet darmowe leczenie jej kotów bo jesteśmy...znajome w nieszczęściu.
Czy z tego powodu nie wyadoptowuję kotów i piszę sążniste posty o kłamaniu i krętactwie ew Opiekunów. Jaki to się zraziłam i mam dość. Nie. Robię swoje tylko jestem bardziej ostrożna, nie wierząca w gadki niebieskie. Bo wśród tego "zgliszcza" są przefajni ludzie warci każdego futra.

OT jeszcze. Nie zarabiam na tymczasach. Ciężko rodzina i ja pracujemy by koty utrzymać. Koszty są wyższe bo to dochodzi paliwo, woda, światło, sprzęty, apteka ... Długo by wymieniać. Skąd mam tymczasy? Nie sprowadzam ich z Polski. Dokarmiam koty wolno żyjące od wielu lat (kastruję, leczę, stawiam budki także) i zawsze znajdzie się tam bieda do zgarnięcia. Jak takie nieszczęście czy kocie dzieci można zostawić?
Ostatnio edytowano Pt sty 04, 2019 10:40 przez ASK@, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

Avatar użytkownika
 
Posty: 49362
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 15 >>

Post » Czw sty 03, 2019 21:21 Re: Czy oddać kota ?

Agwena pisze:Czytam sobie ten wątek i opowiem Wam coś odnośnie fundacji. Pierwszego kota brałam 7 lat temu i, oczywiście, jak większość tych, co zaczynają, nie miałam o kotach zielonego pojęcia. Znalazłam ogłoszenie ślicznej kotki. Były zdjęcia, info, ze kicia ma 5 miesięcy i wymóg zabezpieczenia okien. Zadzwoniłam, żeby porozmawiać i pytałam o wszystko, co mi przyszło do głowy: żwirek, karma, co z tym zabezpieczeniem itd. Miałam w oknach wtedy zwykłe moskitiery, ale pani z fundacji stwierdziła, że to wystarczy. Powiedziała, że jej się podobam i odda mi kota. Rozmawiałyśmy zresztą kilka razy. Jedynym warunkiem miało być, że zawiozę kotkę w określonym czasie i w określone miejsce na opłaconą już sterylkę. Umówiła się ze mną ta kobitka na sobotni poranek o jakiejś dzikiej porze, bo inaczej, jak twierdziła, nie mogła, na drugi koniec miasta, a że nie jestem zmotoryzowana, to jechałam po kicię naprawdę bladym świtem. Po co? Po to, żeby się dowiedzieć, że pani jednak na razie jeszcze nie podjęła decyzji, że są jeszcze jacyś inni chętni i, że ona jeszcze się zastanowi komu kotkę odda. A nie można było po prostu powiedzieć, że to wizyta zapoznawcza z kicią będzie i nie byłoby nieporozumień. Jako ciekawostkę podam, że pani sama nie miała zabezpieczonego okna, mieszkała z koleżanką w wynajmowanym, nie za dużym pokoju i kotka nie mogła z niego wychodzić, a jako karmę polecała mi purinę i saszetki z Rossmana, których nazwy nawet już dziś nie pamiętam.
Efekt końcowy: Wzięłam kota ze schronu, szukałam info w necie i u znajomych kociarzy, w ciągu 6 tygodni, które Kitas (bo tak miał na imię:)) u mnie był przerobiłam karmy, żwirki, złych i dobrych wetów w okolicy i w końcu diagnozę FIP i odejście kotka.
Dziś wiem dużo, dużo więcej a i tak za mało i dobrze, że jest kogo pytać. Ale człowiek, gdy raz się sparzy na niepełnych informacjach, niejasnych warunkach, potem podchodzi z dużą rezerwą do ogłoszeń fundacyjnych.
Nie zmienia to faktu, że bardzo podziwiam zaangażowanie prowadzących DT i pomagających kotom. Czapki z głów!
Sama mogę tylko dokarmić działkowe bidy.


Co jest dziwnego w tym, że DT szuka LEPSZEGO domu niż swój własny ? Pani nie miała idealnych warunków, więc chyba logiczne jest, że chciała oddać kota gdzieś, gdzie będzie miał lepiej. Moim zdaniem nie ma żadnego sensu w oddawaniu zwierzaka w takie same, bądź gorsze warunki. Być może nie dogadałaś się też z tą Panią w kwestii przekazania kota ( u mnie poinformowałam, że kota dowożę do nowego domu osobiście, a Pani i tak przyjechała z transportem...). A być może pojawił się rzeczywiście lepszy dom, albo nie spodobałaś się Pani - a niezręcznie jej było powiedzieć Ci to prosto w oczy. Pani karmiła też syfem - albo z braku wiedzy, albo pieniędzy. Serio myślicie, że ktoś nam płaci za tymczasowanie ? Nie. Wszystkie koty, które miałam były ogarnięte wet i karmione z mojej kieszeni. Paliwo też nie jest za darmo. A często pokój, łazienka, kennel, plus (niestety) syfiasta karma decydują o przeżyciu kota i są lepsze, niż pozostawienie zwierzaka na ulicy.

Abstrahując uważam, że bycie DT jest mocno niewdzięcznym hobby. Adoptujący w przeważającej części są mocno roszczeniowi. Kot ma być zaszczepiony, wykastrowany, przetestowany, miziasty, kuwetkowy i ma bezproblemowo przejść adaptację. A sami często nie dają nic od siebie. A nie przepraszam - łaskawcy chcą ratować kota już uratowanego.

Dlatego uważam, że jeśli komuś nie podobają się warunki fundacji, dt czy schronisk - niech idzie do hodowli, albo niech zgarnie sobie bezdomniaka z ulicy. Wróć, ta opcja też odpada, bo kosztuje - i to nie mało.
A jak już jesteśmy przy ochronie, to ja dam ci podarek. Kotka. Będziesz go karmił, czesał i codziennie głaskał, bo kotek to bardzo lubi. Za to jak ktoś przyjdzie ciemną nocką, żeby ci poderżnąć gardło, to kotek go zeżre.
Toroj

MM93

Avatar użytkownika
 
Posty: 512
Od: Czw sty 12, 2012 21:36

Post » Pt sty 04, 2019 17:22 Re: Czy oddać kota ?

Chyba nie do końca się zrozumiałyśmy.
Nie ma nic dziwnego w tym, że DT szuka lepszych warunków niż te, które sam ma. W tym przypadku były lepsze: większy metraż, lepsza karma, większe możliwości finansowe, gwarantowana opieka weta - wszystko było omówione i uzgodnione. No cóż, marmurów i jedwabi nie było.
Dogadałam się co do transportu bardzo dokładnie, pani kota nie dowoziła, miałam sama po niego przyjechać. Rozmawiałyśmy nawet o tym, w czym mam go transportować.
Być może znalazł się lepszy dom, ok, nie ma problemu, wystarczyło powiedzieć, że nieaktualne. Być może się nie spodobałam, pewnie tak, bo konkursu piękności raczej nie wygram.
karmiła syfem z braku wiedzy? to jak mogła ocenić nowy dom? Ten argument zupełnie mnie nie przekonuje. Z braku pieniędzy? Nie sądzę, bo leczenie kota finansowała jakaś fundacja, nie ona. Tak samo zresztą, jak późniejszą sterylkę. A jeśli nawet, to czy syf w DT jest lepszy niż porządniejsza karma u potencjalnego właściciela? Moje koty nigdy potem nie dostały puriny, poza jednym opakowaniem, które kupiłam niejako na życzenie pani z DT.
Nigdzie nie napisałam, że ktoś płaci DT za opiekę nad kotami, więc nie wiem czemu to się nagle pojawia po mojej wypowiedzi.
Znam genialne DT i oddanych zwierzakom ludzi. Ale niestety i wśród DT zdarzają się takie, które wołają o pomstę, ale to jest niepopularne i tak pisać nie wolno. Przecież DT ma zawsze rację. To potencjalny właściciel nie zrozumiał. A że poda się tylko część informacji, no cóż, marketing.:)
Dlatego, tak, wolę wziąć kota ze schroniska lub z ulicy, mimo że to kosztuje i czas i pieniądze, a czasami długa i kosztowna walka kończy się i tak najgorszym rozwiązaniem, choć, niestety, najlepszym dla kota, czyli uśpieniem.

Agwena

 
Posty: 288
Od: Sob maja 19, 2018 12:27
Lokalizacja: Wrocław

Post » Pt sty 04, 2019 19:54 Re: Czy oddać kota ?

Agwena pisze:Dlatego, tak, wolę wziąć kota ze schroniska lub z ulicy, mimo że to kosztuje i czas i pieniądze, a czasami długa i kosztowna walka kończy się i tak najgorszym rozwiązaniem, choć, niestety, najlepszym dla kota, czyli uśpieniem.


Super i namawiaj innych, żeby tak właśnie robili. To największe marzenie DT, żeby każdy wziął kota z ulicy :ok:

Arcana

 
Posty: 5428
Od: Nie lip 17, 2005 13:59
Lokalizacja: Warszawa


Adopcje: 26 >>

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: emill, Google [Bot], jolabuk5, KotSib, kozlykasRT, liszyca, majencja, misiulka, sqbi90, Szukam_kotki, wistra, xrm i 65 gości