Walka o życie Toli - rozliczenie str 1

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pt lut 15, 2019 20:32 Re: Walka o życie Toli - rozliczenie str 1

czytałam jakiś czas temu artykuł o tritrichomonas foetus, i pamiętam, ze w testach wyszło im, że skuteczność leczenia ronidazole wynosiła ponad 60%, natomiast carnidazole znacznie, znacznie niżej (nie pamiętam ile ale był to poziom który nie wskazywal na skuteczność..). Z tego co kojarze z tego wątku, to Tola była leczona carnidazole? Pewnie warto było próbować carnidazole ale może nie pomógł..?
(Niestety nie mam artykułu pod ręką, wiem jedynie że testy robił/a dr Gookin)

Natomiast w tym dokumencie (po angielsku) jest "przepis" na tzw domowy test na t.foetus, może wetka Toli by się podjęła? Koszt niewielki i wartośc diagnostyczna zapewne też, ale jakby nie było, tańsze niż PCR i jeśli wyjdzie pozytywny, to może wskazać że t.foetus jednak nie wybity...
https://projects.ncsu.edu/ncsu/cvm/docs ... _final.pdf

she's a witch

Avatar użytkownika
 
Posty: 150
Od: Wto paź 03, 2017 19:08

Post » Nie lut 17, 2019 9:10 Re: Walka o życie Toli - rozliczenie str 1

she's a witch pisze:Natomiast w tym dokumencie (po angielsku) jest "przepis" na tzw domowy test na t.foetus, może wetka Toli by się podjęła? Koszt niewielki i wartośc diagnostyczna zapewne też, ale jakby nie było, tańsze niż PCR i jeśli wyjdzie pozytywny, to może wskazać że t.foetus jednak nie wybity...
https://projects.ncsu.edu/ncsu/cvm/docs ... _final.pdf

Mogłabym prosić o przetłumaczenie choćby z grubsza?

Zajrzałam do watku z nadzieją, że u Toli wszystko dobrze, a tu - brzydka kupa.... bardzo mi przykro z tego powodu.
U nas juz 10 dzien po leczeniu - i jest OK. Też - tak jak Tola - maluchy dorywają sie do żarcia jakiegokolwiek. Chwila nieuwagi - i polizały ciasto na naleśniki, co uwidoczniło się potem w kupie (nie biegunka, nie ma ich już, tylko luźnieszjsza kupa). Generalnie z kup mogę być bardzo zadowolona, również z wyglądu maluchów. Rosną w oczach, sierść się znacznie poprawiła, gęstnieje, nabiera blasku, uszy Basi się uspokoiły. Nowości więc żadnych wprowadzać nie będę, nadal będą jeść to samo, często i w małych porcjach. Odstawione mamy wspomagacze wątroby i trawienia. Dostają witaminy i minerały, omega 3-6 i FlorAcitiv.
Wczoraj moja wetka byla na szkoleniu, m.in z pasożytów kocich, mówiono o rzęsistku - i mam pierwszą, krótką relację - Ronidazol działa najlepiej, jednak ze względu na toksyczność lekarz wet powinien od włąsciciela pacjenta otrzymać zgodę na leczenie, nie ma sensu robić badania pod mikroskopem nawet jak kupa świeżo dostarczona, tylko PCR, nie robić badania kontrolnego (ktore zamierzalam zrobić) jeśli nie ma objawów. Nie przeleczać kotów bezobjawowych. Prowadzący mowił też o jakimś leku z Afryki, któryś z właścicieli miał okazję sprowadzić, podał kotu przez nieuwagę za dużo, na szczęscie nic się nie stało, jedna dawka wystarczyłą - dopytam o szczegóły, choć z Afryki nie dam rady nic sprowadzać:) No i gdzieś jest juz zarejestrowana tabletka dla kota - ale nie wiem gdzie, dopytam. A może wiecie? No i wetka miała dopytać indywidualnie o czas regeneracji jelit po rzęsistku, bo na wykładzie niestety nie było o tym mowy. A bardzo chciałabym wiedzieć.

Dziekuję za podpowiedż o dr Mostowskiej, zaraz bedę szukać o niej informacji:) Na razie jest na tyle dobrze, że nie chcę ich stresować wizytami - Czarna baaardzo żle to znosi.

Czarna Basia

 
Posty: 27
Od: Pt gru 21, 2018 8:12

Post » Nie lut 17, 2019 13:09 Re: Walka o życie Toli - rozliczenie str 1

she's a witch pisze:Natomiast w tym dokumencie (po angielsku) jest "przepis" na tzw domowy test na t.foetus, może wetka Toli by się podjęła? Koszt niewielki i wartośc diagnostyczna zapewne też, ale jakby nie było, tańsze niż PCR i jeśli wyjdzie pozytywny, to może wskazać że t.foetus jednak nie wybity...


Bardzo dziękuję!
Zaraz ten artykuł do wetki wyślę. Ona chłonie wiedzę jak gąbka i jest otwarta na nową wiedzę i pomysły - na pewno się ucieszy.

Czarna Basia pisze:Zajrzałam do watku z nadzieją, że u Toli wszystko dobrze, a tu - brzydka kupa.... bardzo mi przykro z tego powodu.


Wczoraj jedna produkcja w kuwecie była stała. A reszta już płynna :(
Cholercia :(
A było już tak fajnie :(
Nasza wetka ma podobne podejście do leczenia i badań w temacie rzęsistka, dlatego nie robiliśmy kontrolnego PCRa gdy nie było niepokojących objawów ani od razu teraz. Ale skoro metronidazol nie pomaga a rozwolnienie nie mija to trzeba wykluczyć jednak nawrót choroby :(

Blue

 
Posty: 19571
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Nie lut 17, 2019 15:06 Re: Walka o życie Toli - rozliczenie str 1

Po kawałku wsadzałam tekst z artykułu do tłumacza: powrót do zdrowia może trwać kilka tygodni (co mnie wcale nie dziwi...), a nawrót nawet po 20 tygodniach. No pięknie.... tylko ze nie bardzo rozumiem dlaczego akurat po 20 tyg., skoro rzęsistek szybko ginie poza kotem? Jakies niedobitki co zostały w kocie? I optymizmem nie napawa to, ze mogły (ok, wiem, ze nie musiały) mi się pozarażać moje dorosłe.... i mogą być bezobjawowymi nosicielami. Pięknie mnie załatwiła hodowczyni. Pięknie. To będą moje ostatnie koty z hodowli. (moje stadko niestety ulega naturalnemu zmniejszeniu - mam właściwie oddział geriatryczny w domu).
Czekam na wiesci co z Tolą...

Czarna Basia

 
Posty: 27
Od: Pt gru 21, 2018 8:12

Post » Wto lut 19, 2019 2:28 Re: Walka o życie Toli - rozliczenie str 1

Czarna Basia pisze:Mogłabym prosić o przetłumaczenie choćby z grubsza?
.

dopiero teraz zobaczylam twoje pytanie, calego dokumentu na pewno nie przetlumacze bo dlugi, ale jak interesuje Cie jakas czesc (diagnostyka, leczenie etc) to jasne ze to zrobie. A może google translate sobie poradzil?

she's a witch

Avatar użytkownika
 
Posty: 150
Od: Wto paź 03, 2017 19:08

Post » Wto lut 19, 2019 11:59 Re: Walka o życie Toli - rozliczenie str 1

Wybaczcie, że się tak mało udzielam... Ostatnio sporo się dzieje, nie tylko u Toli, więc nie zawsze mam potem siłę przeglądać internety.

Mała Paskuda nie jest już mała. Ma więcej siły i energii, niż ja. Zapakowanie jej na podróż do weta zaczyna trwać do półtorej godziny; w drodze powrotnej, gdy nie mam tyle czasu na testowanie kokonu z kocyków i szali, jest w stanie wyplątać się sama przy choćby minimalnej nieuwadze z mojej strony. Jak zrobi się nieco cieplej, słowo daję, zacznę ją pakować do plecaka, zamiast w koce i do transporterka. Robi się przy tym coraz bardziej cwana i widzę, jak wykorzystuje fakt, że nie przemieszczam się szczególnie szybko. Nawet w dwie osoby ciężko upilnować jej gdy nie jest zamknięta. Suwaki wszelkiego rodzaju przestały dla niej stanowić przeszkodę; skubana sama otwiera swój kojec.

Co do dwójeczki, od wczoraj znów jest ładnie. To rodzi nadzieje, że jednak się udało... Ale nie wiem, na ile jest to faktem, a na ile widzę to, co chcę widzieć. Za chwilę wychodzimy, mamy kolejną wizytę u doktór. Może ona powie coś budującego? Wrzeszcząca Kocia Tortilla szamocze się właśnie i próbuje uwolnić, ale chyba tym razem (podejście czwarte) udało się ją spacyfikować. Już nie śpi ładnie w transporcie. Chyba w ogóle przestała spać...

Chyba za długo z nią siedzę, bo zaczęłam dostrzegać tą inteligencję, którą widziała w niej gusiek1. Mamy za sobą pierwsze, że tak to nazwę "udane próby komunikacji". Ona wydaje się rozumieć znaczenie słowa "nie" (a także jest w stanie je wymówić, coraz częściej w sytuacjach gdzie ma to sens), a także słowa "tak" (na które niezmiennie odpowiada "nie"). Słowa typu "chodź", czy "do mnie" zastąpiły dźwięki bardziej przypominające to, co ona z siebie wydaje. I na to reaguje, dla odmiany. Bez wątpienia rozumie, co znaczy "won", chociaż jest zdania, że jeśli ma inne plany, może się ze mną o to kłócić.
A może to wszystko sobie wmawiam i to wina tego, że za rzadko widuję ludzi i zaczynam antropomorfizować Łysą Paskudę?

Jej głód wydaje się rosnąć, zamiast maleć. Regularnie i na krótko tnę jej pazury, więc przynajmniej wspinaczki ustały (dbam o to, by nie była w stanie wbić się w nic), ale słowo daję, widziałam jak ona próbuje otworzyć mikrofalówkę! Jeśli i tego się nauczy... Boję się, co przyjdzie potem.

Maleje za to ilość owłosienia. Jest spora szansa, że Ta, Której Żołądek Pomieściłby Planetę zacznie w końcu przypominać sfinksa i będę mogła przestać odpowiadać "to skomplikowane", na pytanie "Co to jest?". Znowu produkuje to swoje sebum i teraz nawet po dokładnym wyczyszczeniu czuć od niej charakterystyczny zapach. Współlokatorka mówi, że pachnie jak spalona na solarium, ja się nie wypowiem, nigdy na żadnym nie byłam. W dotyku przypomina trochę niedokładnie ogolone nogi, zamiast zamszu.

I to w sumie tyle z nowinek, jak rozpiszę się bardziej, to mi autobus ucieknie. Lecimy do weta, zobaczymy co się okaże.

Jaspis

 
Posty: 128
Od: Nie gru 23, 2018 17:29

Post » Wto lut 19, 2019 12:13 Re: Walka o życie Toli - rozliczenie str 1

Jaspis pisze:Ona wydaje się rozumieć znaczenie słowa "nie" (a także jest w stanie je wymówić, coraz częściej w sytuacjach gdzie ma to sens), a także słowa "tak" (na które niezmiennie odpowiada "nie"). Słowa typu "chodź", czy "do mnie" zastąpiły dźwięki bardziej przypominające to, co ona z siebie wydaje. I na to reaguje, dla odmiany. Bez wątpienia rozumie, co znaczy "won", chociaż jest zdania, że jeśli ma inne plany, może się ze mną o to kłócić.

:ryk: :ok:

A co u Ciebie, Jaspis? Jak się czujesz?
Obrazek Kot. Nie dla idiotów!

Gretta

Avatar użytkownika
 
Posty: 27440
Od: Wto lip 18, 2006 12:53
Lokalizacja: "wesołe miasteczko" ;-(

Post » Wto lut 19, 2019 13:35 Re: Walka o życie Toli - rozliczenie str 1

Chyba za długo z nią siedzę, bo zaczęłam dostrzegać tą inteligencję, którą widziała w niej gusiek1. Mamy za sobą pierwsze, że tak to nazwę "udane próby komunikacji". Ona wydaje się rozumieć znaczenie słowa "nie" (a także jest w stanie je wymówić, coraz częściej w sytuacjach gdzie ma to sens), a także słowa "tak" (na które niezmiennie odpowiada "nie"). Słowa typu "chodź", czy "do mnie" zastąpiły dźwięki bardziej przypominające to, co ona z siebie wydaje. I na to reaguje, dla odmiany. Bez wątpienia rozumie, co znaczy "won", chociaż jest zdania, że jeśli ma inne plany, może się ze mną o to kłócić.
A może to wszystko sobie wmawiam i to wina tego, że za rzadko widuję ludzi i zaczynam antropomorfizować Łysą Paskudę?

Na pewno nie, bo z kotami mozna bardzo fajnie rozmawiać, oczywiscie nie ze wszystkimi tylko z gadułami :D
Obrazek

http://www.nadziejanadom.org/

"Największym egoizmem jest życie dla czystych podłóg, foteli bez sierści i w przekonaniu -już nigdy więcej, bo później boli "

mir.ka

Avatar użytkownika
 
Posty: 49347
Od: Pt cze 01, 2012 10:06
Lokalizacja: Sosnowiec

Post » Wto lut 19, 2019 14:28 Re: Walka o życie Toli - rozliczenie str 1

Jaspis pisze:widziałam jak ona próbuje otworzyć mikrofalówkę! Jeśli i tego się nauczy... Boję się, co przyjdzie potem.

następny krok to ugotowanie obiadu dla całej rodziny ;)

super, że Wam się coraz lepiej układa i Tola i grzeczniejsza i komunikaty przepływają ;)

jak najmniej ( a nawet wcale ) wpadek z niewydolniościami brzuszka :)

maczkowa

 
Posty: 975
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Wto lut 19, 2019 14:35 Re: Walka o życie Toli - rozliczenie str 1

    :ok:

Tak bardzo bym chciała, aby Mała Yoda wel Calypso wel Tola mógła się spokojnie najadać po kokardkę . :ok:

egwusia

Avatar użytkownika
 
Posty: 1662
Od: Pt paź 10, 2008 15:17
Lokalizacja: Chojnice

Post » Wto lut 19, 2019 15:52 Re: Walka o życie Toli - rozliczenie str 1

Dzięki Jaspis, że się odezwałaś :D <3
Gdy cię znalazłam, nie wiedziałam, co z tobą zrobić.
Dziś nie wiem, co zrobiłabym bez ciebie...

kwinta

Avatar użytkownika
 
Posty: 7155
Od: Śro maja 21, 2008 20:47
Lokalizacja: Wielkopolska

Post » Wto lut 19, 2019 22:43 Re: Walka o życie Toli - rozliczenie str 1

:D
Obrazek

Malk

Avatar użytkownika
 
Posty: 6923
Od: Pon paź 01, 2007 18:30
Lokalizacja: Wwa Ochota

Post » Śro lut 20, 2019 8:15 Re: Walka o życie Toli - rozliczenie str 1

Jaspis pisze:I to w sumie tyle z nowinek, jak rozpiszę się bardziej, to mi autobus ucieknie. Lecimy do weta, zobaczymy co się okaże.

Co tam w gabinecie? pozdrowienia!
Obrazek
Obrazek

MalgWroclaw

Avatar użytkownika
 
Posty: 41425
Od: Czw paź 15, 2009 17:39
Lokalizacja: Wrocław, stolica Śląska :)

Post » Pt lut 22, 2019 18:45 Re: Walka o życie Toli - rozliczenie str 1

Jak zdrówko koci? Kupy?

Czarna Basia

 
Posty: 27
Od: Pt gru 21, 2018 8:12

Post » Wto lut 26, 2019 12:27 Re: Walka o życie Toli - rozliczenie str 1

Powiem szczerze, że Tolka i jej problemy egzystencjonalne zaczynają mnie przerastać. Wydaje się, jakby robiła się coraz bardziej głodna, zamiast coraz mniej. Obgryza psu łapy, próbuje wylizywać podeszwy butów, kubki, regularnie wyrzucam ją ze zlewu, czy worka na śmieci. Ma coraz więcej siły, by mi się przeciwstawiać i robi to, mam wrażenie, z przyjemnością. W nocy kilkadziesiąt razy muszę się budzić i ją wyrzucać z łóżka. Nie mogę spokojnie usiąść, bo ona natychmiast zaczyna coś jeść. Nie wiem, co ona je, w mieszkaniu nie ma za wiele do jedzenia nawet dla mnie... Ostatnio wykorzystała to, że poszłam się wykąpać, otworzyła jakimś cudem szafkę i zżarła ciastka. Kojec przestał ją powstrzymywać już dawno, jak z resztą każda forma uwięzienia. Oprócz tego nabrała nowego, jakże ciekawego zwyczaju, żeby jak siedzę, z rozpędu wskakiwać mi na brzuch. Doskonale wie, że mnie to boli, ja wiem, że ona wie...
Marzy mi się dzień wolnego... Ale pewnie nie będzie mi dany w ciągu najbliższych miesięcy. Współlokatorka albo wyjeżdża, albo pracuje, a ja jestem skazana na Łysą Paskudę po kres jej dni i muszę udawać, że wszystko gra.
Ale kupy robi już normalne. Antybiotyk działa, póki jest, jakoś to idzie.

Jaspis

 
Posty: 128
Od: Nie gru 23, 2018 17:29

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Carmen201, IrenaIka2, xrm i 52 gości