Walka o życie Toli - rozliczenie str 1

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Nie gru 23, 2018 18:21 Walka o życie Toli - rozliczenie str 1

Jak w temacie. Współlokatorka ma kota, który wygląda jak kosmita i zachowuje się jak borderline. Z racji, że siedzę sobie na L4 i długo jeszcze na nim posiedzę, jestem zmuszona znosić kota 24/7 bez wolnych weekendów i przepustek. Nie zrozumcie mnie źle. Wychowywałam się ze zwierzakami, nigdy nie miałam żadnych problemów z nimi. Koty zawsze mnie lubiły. Ale zaczynam wątpić, czy to w ogóle jest kot... Ma mnóstwo problemów, na które jego właścicielka reaguje standardowym "bo to rasowy, one tak mają".
-> Alergia. Na wszystko, dosłownie. Kot żywi się najdroższą istniejącą na świecie karmą i jeśli udaje się utrzymać go tylko na niej, robi półpłynne kupy zamiast całkiem płynnych. Nie mam pojęcia, czy u sfinksów to normalne... Był odrobaczany, więc to raczej nie to.
-> Apetyt. Na wszystko, w każdej ilości. Kot liże ściany, gryzie zapalniczki, próbuje dobrać się do brudnych naczyń, kradnie psu jedzenie, zżera własny żwirek z kuwety (zmiany żwirku nie pomogły), a wystarczy na moment się odwrócić, żeby dobrał się też do herbaty i tego, co akurat próbuję zjeść. A naprawdę, nie głoduje. Pożera pół kilo drogiej, wysokokalorycznej karmy tygodniowo. Oczywiście wystarczy, że raz ugryzie coś, co nie jest karmą, żeby go przeczyściło...
-> Bieganie po blatach. Nie ważne, co zrobię, ile razy zdejmę, po dziesięciu sekundach znów jest na blacie i próbuje mi zabrać to, co akurat robię. Nie działa karcenie, nie działa pryskanie wodą, nie działa próba przegonienia. "Psik"? Zareagowanie na to byłoby poniżej godności bydlaka.
-> Wycie, bo miauczeniem tego nie nazwę. Wystarczy, że się poruszę, przejdę od laptopa do kuchni, a kot zaczyna zawodzić, jakby go mordowali. Jego ulubionym zajęciem jest kręcenie się mi pod nogami tak, że nie idzie się nie potknąć, wydając przy tym dźwięki mordowanych noworodków. A jak nas dwóch, ja i brzuch, spadnie na kota, to z tej wielkiej inwestycji za cztery tysie z kawałkiem zostanie mokra plama.
-> Żebranie. Nie ważne, co chcę akurat zjeść. Nie ważne, że wstałam w nocy po szklankę wody. Ten bydlak już na mnie czeka w kuchni i zawodzi, i jęczy, i narzeka o tym, jak to strasznie głoduje i że moim świętym obowiązkiem jest nakarmić. I nie robi mu specjalnej różnicy to, że w misce ma jeszcze sporo chrupków.
-> Kwestia kuwety. Otóż w kuwecie kot sika. Tylko. Kupy mają swoje własne miejsce - w wannie, na środku mieszkania, na blacie w kuchni, na grzbiecie psa, na moich kolanach, na łóżku, na osobie, którą akurat kot przydybie we śnie...
-> Wspinaczka po ludziach. Nie mam już żadnych niepozaciąganych spodni. Moje ręce wyglądają, jakbym je wsadziła do młynka na mięso. Skracanie pazurów nie pomaga, oczywiście. Kot potrzebuje więcej siły, by je wbić na odpowiednią głębokość, ale to go nie zniechęca. Współlokatorce jakiś czas temu wbił się w nadgarstek aż do żyły. Wydaje mi się, że go to bawi. Drań czai się na czymś, żeby znienacka wskoczyć na plecy/nogę/ramię, po czym robi dwie rundki po całym człowieku, zanim uda się go przepędzić. Wszelkie próby zdjęcia go kończą się oczywiście długimi, dość głębokimi skaleczeniami na rękach i zniszczeniem ubrania, które akurat ma się na sobie.

W stanie tym żyję już od miesiąca, próbując jakoś przetrwać i znaleźć sposób na uniknięcie zemsty Wielkiego Łysego Kosmity za tą straszliwą zbrodnię, że śmiem oddychać. I z jednym to bym może wytrzymała. Sprzątam kupy, jem na stojąco, chowam wszystko, co się da i jakoś daję radę. Ale współlokatorka, która wraca wieczorem, wychodzi rano i dni wolne spędza poza miastem, więc nie musi znosić kota non stop, zapragnęła wziąć drugiego tej samej rasy, jeszcze bardziej pomarszczonego, jeszcze droższego i (założę się!) jeszcze bardziej psychicznego. Dlatego, zanim wyłożę parę setek na behawiorystę, który mi powie "no sorry, sfinksy tak mają", pomyślałam że spróbuję tutaj. Może komuś się udało opanować takiego łysego demona? Nie oczekuję cudów. Ale jeśli chociażby przestanie wyć, czy defekować na mnie jak śpię, będę gorąco wdzięczna, bo dwóch to ja nie wytrzymam.
Ostatnio edytowano Sob gru 29, 2018 0:07 przez Jaspis, łącznie edytowano 1 raz

Jaspis

 
Posty: 128
Od: Nie gru 23, 2018 17:29

Post » Nie gru 23, 2018 18:21 Walka o życie Toli - rozliczenie str 16

POST ROZLICZENIOWY

Wpływy na konto Toli

Kwinta - 120 zł.
Gusiek1 - 100 zł.
Gosiaxyz - 50 zł
Anonimowa wpłata od kogoś kto ma cztery superanckie koty i u kogo byłam dzisiaj :) - 50 zł
Zazusia - 50 zł
Izka53 - 20 zł
Blue - 30 zł
Marmolada18 - 100 zł
Vi - 70 zł
Bastet - 50 zł.
Ajaaa - 50 zł
Anna2016- 20 zł
CatnipAnia - 444 zł
Anonimowa wpłata- 20 zł
Madie - 100 zł
BONObono - 50 zł
Egwusia - 80 zł
----------------------------------
Razem wpływy: 1404 zł

Wydatki:

29.12.18:
Wizyta u weta
- 50 zł wizyta plus leki
- 30 zł saszetki z karmą zaleconą przez lekarza
30.12.18
17,49 zł - zakup kilku opakowań chusteczek dla niemowląt
31.12.18
300 zł za badanie kału PCR, wizytę, testy na wirusówki, leki w gabinecie i na wynos (antybiotyki, kroplówka, Duphylate)
7 zł za Alantan
73,80 za saszetki z jedzonkiem dietetycznym
01.01.2019
10 zł za dwie saszetki kupione w lecznicy zanim dojdą te kupione przez net
04.01.2019
149.20 - za wizytę, poprzednie badanie krwi (70 zł) i badanie poziomu glukozy oraz kroplówkę i leki.
140 zł - usg u dr. Zlot
40.80 zł - Spartrix (5 tabletek i wysłka)
9.50 - paczka podkładów
16.01.19
149.60 zł - 48 saszetek jedzonka
25.01.19
10 zł - probiotyk dla Toli - BioProtect
15.02.19
130 zł - uregulowanie płatności za dwie wizyty i badania krwi
74.80 - saszetki Hills i/d (24 szt)
19.02.19
30 zł - wizyta i leki
03.03,19
15 zł - preparat witaminowo-mineralny
10 zł - szampon
15.03.19
30 zł - jedzonko.
4.04.19
126,81 - Jedzonko. Ten zakup zeruje składkę, wyszło odrobinę więcej, dołożyłam ze swoich. Kupiłam 2 kg. karmy Applaws suchej ze względu na skład (zaleceniem lekarza była sucha karma bezzbożowa z dodatkiem ziemniaka, Tola potrzebuje dodatkowej porcji węglowodanów i póki się nie upewnimy że jej hipoglikemie to przeszłość to powinna jeść taką karmę, sucha karma daje jej większe poczucie sytości, je ją dłużej niż mokrą - dlatego postawiłam na nią w zakupach) a na potem Feringę (ze względu też na ziemniaki i fruktooligosacharydy oraz korzystną cenę). Ma zapas suchej karmy na długo.
-----------------------------------------------------------
Razem wydatki: 1404 zł

Mamy jeszcze do dyspozycji: 0 zł
Ostatnio edytowano Wto kwi 09, 2019 18:45 przez Blue, łącznie edytowano 22 razy

Blue

 
Posty: 19796
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Nie gru 23, 2018 18:21 Walka o życie Toli - rozliczenie str 16

Ostatnio edytowano Pon sty 07, 2019 17:59 przez Jaspis, łącznie edytowano 3 razy

Jaspis

 
Posty: 128
Od: Nie gru 23, 2018 17:29

Post » Nie gru 23, 2018 18:50 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

No, ja się nie znam na rasach ale współczuję kotu.
Mnie uderzyło jedno "pół kilo jedzenia na tydzień?!". Pomyliłaś się, czy tak jest? Jeśli tak jest, to kot przymiera głodem.! U mnie idzie średnio 0,3 kg dziennie na jednego kota czyli ponad dwa kg. na tydzień.
Uroda moja nie sięga szczytu szczytów,
ale mój pies patrzy na mnie oczami pełnymi zachwytu
L. J. Kern
Trudne początki kota Dropsa
Amorka i Mumiś

ewkkrem

Avatar użytkownika
 
Posty: 3060
Od: Czw lip 27, 2017 15:20
Lokalizacja: Włocławek

Post » Nie gru 23, 2018 18:58 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

To jakaś super-hiper-wysokokaloryczna karma, kupowana na samych obrzeżach miasta, bo nigdzie indziej nie ma, zawsze po jednej paczce, bo więcej nie sprowadzają, dawkowana według tego, co tam poradzono: 80g na dobę. Czasem zje wszystko, czasem nie zje... Według rozpiski na samej karmie jest to wyższa dawka, niż dla kota pięciokilogramowego (producenci zalecają 60g). Przy czym Władca Wszystkiego, Co Widzi Mój Wzrok mieści się na dłoni...

Jaspis

 
Posty: 128
Od: Nie gru 23, 2018 17:29

Post » Nie gru 23, 2018 19:07 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

Ten kot jest chory. Powinien zostać przebadany u weta. To podstawowa sprawa. Możliwe, że najdroższa karma podawana w małej ilości powoduje, że kot jest bez przerwy głodny. Uderza mnie również coś innego. Kot jest traktowany jak rzecz, a to empatyczne stworzenia. Ja nie mam hodowli, moje koty to znajdy ( nienawidzę tego słowa), ale domki starannie wybieram, w życiu nie zgodziłabym się, aby jakikolwiek mój tymczas zamieszkał w tak okropnym domu. Psikanie wodą jest torturą, mówił o tym Jackson Galaxy w swoich programach. Na miejscu hodowcy odebrałabym tego kota.
ZAPRASZAM NA BAZAREK viewtopic.php?f=20&t=193894

ewar

 
Posty: 46471
Od: Wto lis 06, 2007 20:17
Lokalizacja: Stalowa Wola

Post » Nie gru 23, 2018 19:22 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

ewkkrem, przy 4-kilowym kocie spożycie choćby Purizona to ok. 60 gram dziennie gdyby teoretyczne dawać mu tylko suche (czego robić się absolutnie nie powinno oczywiście) czyli 420 gram tygodniowo, raczej nie ma mowy o "przymieraniu głodem" przy pół kilo karmy na tydzień ;)

Jaspis, kilka pytań:
1. To jest jakiś młody kot? Ile ma lat?
2. Kot był przebadany choćby na lamblie czy kokcydia? Jeśli nie to koniecznie zbadać. Przeciągająca biegunka to pierwsze wskazanie do zbadania kału, bo zwykłe odrobaczenie nie wybije dziadów.
3. Kot je tylko suche? No przy biegunkach samo suche to koszmar dla nerek i wieczne odwodnienie. Kot winien jeść w większości mokre - mięso i/lub dobrej jakości puszki. Zacznijcie od podania surowej wołowiny cieniutko w paski pokrojonej lub zmielonej, jest bardzo dobra przy biegunkach. Co to za karma superdroga? Nie przypadkiem jakiś Royal Canin czy inne paskudztwo ze zbożami? Nie jest to przypadkiem karma z kurczakiem (wysokoalergiczny, często problemy w kuwecie)? Sfinksy są żarłokami, ale mięso i puszki wysokiej jakości na dłużej je zapchają niż jakieś chrupy.
4. Co kot robi w ciągu dnia? Ile się z nim bawicie? Podejrzewam, że bardziej Ty niż właścicielka.
5. Macie w domu zabawki? Półki, wysokie drapaki? Miejsca, na które kot się może wspinać?
6. Kot był konsultowany w sprawie zaburzeń łaknienia? Może mieć niedobory przez biegunki i wyżerać różne rzeczy żeby uzupełnić albo właśnie zaburzone łaknienie i pożerać wszystko. Skończy się to jakąś tragedią.

Towarzystwo drugiego kota jest super, o ile dba się o pierwszego. Sfinksy potrzebują stymulacji, również umysłowej, zabawy, poświęcania im czasu. Jak nie ma się czasu dla jednego kota to branie drugiego i zostawienie ich samych sobie to nie tylko tornado-demolka, ale często zabawa kota kosztem drugiego.

Tłumaczenie wszystkich problemów kota zwykłym "rasowy, one tak mają" to lenistwo i zaniedbanie. Owszem, różne koty i różne rasy mają inne charaktery, problemy zdrowotne itp., ale ten wątek z suchym, biegunkami i załatwianiem poza kuwetą jest niepokojący.

P.S. Kota absolutnie nie można karać ani niczym w niego psikać. Czynność ową będzie nadal wykonywał, a Was zacznie się bać. Wiem, że takie nagromadzenie problemów może doprowadzić do szału, szczególnie jeśli się jest z nimi zamkniętym 24/7, ale pomyśl na jakie ustępstwa możesz pójść a czego absolutnie nie akceptujesz i porozmawiaj poważnie ze współlokatorką. Zwierzaka się nie kupuje (szczególnie kota z tak towarzyskim, ciekawskim charakterem) żeby się popisać ładnym rasowcem i nie zostawia na całe dnie.
"Czy dom bez kota - najedzonego, dopieszczonego i należycie docenionego - zasługuje w ogóle na miano domu?" Mark Twain

MegGrey

Avatar użytkownika
 
Posty: 240
Od: Pon lis 23, 2015 12:54
Lokalizacja: Wrocław

Post » Nie gru 23, 2018 19:54 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

Coś dziwnie tu idzie z wysyłaniem wiadomości... Poprzednia mi się nie wysłała, że niby musi być zatwierdzona. Może ta dojdzie...

Zacznę od tego, co chciałam napisać wcześniej i się nie wysłało - zalecono dawać 80g karmy na dobę, ale kot zjada mniej, więc zawsze mu zostaje. Nie sądzę, żeby głodował, brzuch ma całkiem spory. Nie głodzę zwierząt. I najmocniej przepraszam, że po tym, jak musiałam znów spierać kupy z pościeli nie umiem być empatyczna. I przykro mi bardzo, że nie zdałam testu na perfekcyjnego właściciela kota, ale przynajmniej próbuję coś z tematem zrobić, zamiast machnąć ręką, że kot nie mój, to i problemy nie moje, zamknąć go w łazience jak to robi jego pani i założyć słuchawki, żeby nie słyszeć jak wyje.

1) Kot jest dość młody. Wygrzebałam jego papierki, żeby sprawdzić. W książeczce stoi, że sześć miesięcy ma. I okazuje się, że to samica.
2) Podobno był. Mieszkam z nim od miesiąca, nie mam pełnego obrazu, ale jego właścicielka mówiła, że badała go na wszystko i wet nic nie znalazł. W książeczce jest i tak info tylko o podawanych lekach, nie ma słowa na temat badań.
3) Tylko suche. Niemiecka karma Bahdra, jeśli wierzyć sprzedawcy zrobiona z koniny. Wszelkie mokre natychmiast go czyszczą. Wszelkie mięso natychmiast go czyści. Jak raz dorwał się do puszki po psiej karmie (wywalił dziurę w worku na śmieci...) to dzień sądny trwał przez cztery doby od samego tego, co kot wylizał.
4, 5) Kot ma zabawki, które z godnością olewa. Ma drapak, grzechoczące myszy i nawet wędkę, ale nigdy nie przyłapałam go na zabawie. Zazwyczaj albo biega po mieszkaniu w tę i nazat, albo śpi, albo siedzi i wyje. Czasem przyjdzie, położy się na moim brzuchu i jak go pogłaskać, to mruczy, ale jak wstanie, to już trzeba zmyć kupę z ubrań. Oprócz tego wskakuje na ludzi, jak już opisywałam. To chyba jest rodzaj rozrywki. Zbiera po domu zapalniczki i je chowa. Gdzie? Do dziś nie wiem. Ma po czym się wspinać, ale zwykle go to nie interesuje, chyba że dzięki tej rzeczy może na kogoś napaść. To nie jest chyba zabawa w ścisłym sensie, ale można uznać, że kosmita posiada jakieś hobby.
6) Był konsultowany, u hodowcy, który go sprzedał. Ta sama śpiewka "to rasowy, one tak mają", trzeba go pilnować.

P.S. Nie sądzę, żeby ona zdawała sobie sprawę z tego, co przechodzę z tym kotem. Nie wierzy, gdy mówię. Gdy kot na jej oczach narobił na środku pokoju, stwierdziła, że to do niego niepodobne i na pewno to wina żwirku w kuwecie. Tak, niepodobne, bo ja codziennie sprzątam...

Jaspis

 
Posty: 128
Od: Nie gru 23, 2018 17:29

Post » Nie gru 23, 2018 20:21 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

Biedny ten sfinks :(
Do cats eat bats?

Muireade

Avatar użytkownika
 
Posty: 1506
Od: Pon sie 08, 2016 17:26
Lokalizacja: Środek wiochy (pod Toruniem)

Post » Nie gru 23, 2018 20:59 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

Poleć współlokatorce zamianę suchej karmy, na puszki MACs( dostępne w zooplusie), oraz karmienie kota kilka razy dziennie . Plus zrobienie kompletu badań - notoryczna biegunka jest objawem choroby.
A jak już jesteśmy przy ochronie, to ja dam ci podarek. Kotka. Będziesz go karmił, czesał i codziennie głaskał, bo kotek to bardzo lubi. Za to jak ktoś przyjdzie ciemną nocką, żeby ci poderżnąć gardło, to kotek go zeżre.
Toroj

MM93

Avatar użytkownika
 
Posty: 512
Od: Czw sty 12, 2012 21:36

Post » Nie gru 23, 2018 21:57 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

Jaspis pisze:Coś dziwnie tu idzie z wysyłaniem wiadomości... Poprzednia mi się nie wysłała, że niby musi być zatwierdzona. Może ta dojdzie...

Pierwszych pięć postów musi zostać zatwierdzonych przez moderatora.

Jaspis pisze:Mieszkam z nim od miesiąca, nie mam pełnego obrazu, ale jego właścicielka mówiła, że badała go na wszystko i wet nic nie znalazł. W książeczce jest i tak info tylko o podawanych lekach, nie ma słowa na temat badań.

Zazwyczaj stwierdzenie: "wszystko było badane" sprowadza się do pojedynczego badania kału na pospolite pasożyty.
Rzadko też wyniki badań są wpisywane w książeczkę. Na ogół mają formę wydruków komputerowych. Przy czym nie każdy opiekun je bierze od weta, więc Twoja współlokatorka może w ogóle ich nie mieć.
Pytanie, czy jesteś gotowa zafundować całą serię badań, bo sądząc po Twoim opisie współlokatorka się do tego nie kwapi. A to podstawa, jeśli mają być jakiekolwiek szanse na opanowanie rozwolnienia.
Biegunka może być spowodowana przez:
- rzęsistka bydlęcego - i to on najbardziej mi pasuje do opisu (jak również do zachowania hodowczyni). Moim zdaniem badania w tym kierunku w pierwszym rzędzie
- lamblie
- kokcydia
- zakażenie bakteryjne jelit
- zakażenie grzybicze jelit
- alergię pokarmową. W tym wypadku można albo zrobić testy alergiczne z krwi, które nie zawsze dają miarodajne wyniki, albo (to lepsze) wprowadzić dietę eliminacyjną. Jednak ja bym zaczęła od badań laboratoryjnych z poprzednich podpunktów a dopiero potem zmieniała dietę.
Najbardziej wiarygodne wyniki będą z IDEXXu ale to wyniesie fortunę, dlatego na początek u nich zrobiłabym badania w kierunku rzęsistka. Potem można rozważyć inne laby.
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5845
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Nie gru 23, 2018 22:15 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

Biedny kot.

misiulka

 
Posty: 95
Od: Nie lut 15, 2015 21:32

Post » Nie gru 23, 2018 22:30 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

Jeśli on jest alergikiem, to jest możliwe że część zachowań wynika z tego że kota po prostu boli brzuch. Nie da się na pewno przełożyć sytuacji 1:1, ale mój strrasznie nadpobudliwy tymczas - jak się okazało z alergią pokarmową, i to wcale nie drastyczną (kupa raz dziennie, tyle że śmierdząca i brzydka) - zrobił się nagle dużo spokojniejszy od kiedy zaczął brać steryd i kupy się unormowały.

[i robimy tak jak dziewczyny piszą dietę eliminacyjną. Jak u Ciebie kot ma jeść tę karmę z koniem, to też być może miało to być coś w stylu diety eliminacyjnej z założeniem że konina może mało uczulać, ale może akurat w jego przypadku to nieprawda. Albo jest uczulony na jakieś dodatki które są w tej karmie - np. na ziemniaki. Dieta eliminacyjna to podawanie paszy z jednym źródłem białka, MAC's ma puszki mono jagnięcina i mono indyk, oraz nie nazwane mono ale też mono ;-) wołowina (pisałam do producenta z pytaniem, odpisali że jest tam tylko mięso i podroby wołowe)].

Sensowny weterynarz Wam potrzebny. Jak podasz miasto to Ci pewnie dziewczyny doradzą gdzie iść...
Kicia ? - 09'96 ['] Czarnulka 1.06.97 - 24.12.08 ['] Myszka 26.05.96 - 4.06.11 ['] Mrówcia 05/06'13-13.03.16 ['] Szarusia Agatka ? - 7.02.2018 ['] Kicia Liza 04/05'2000 - 29.05.2018 [']
Taki mały kot; taki wielki brak......

włóczka

 
Posty: 1113
Od: Sob kwi 25, 2009 16:43
Lokalizacja: miasto prządek / miasto zalewajki ;-)

Post » Pon gru 24, 2018 0:13 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

O rany, ten biedny kot jest bardzo chory :(
Trzeba go jak najszybciej przebadać i zdiagnozować :roll:
Jeśli właścicielka kota tego nie zamierza zrobić, ten kot nie dożyje dorosłości :(
Hodowcę bym spytała czy jego koty hodowlane mają testy na kokcydia, lamblie i rzęsistka. Jeśli nie mają to można śmiało założyć, że pozostałe koty w tej hodowli też są chore :|
Trzeba kotce zrobić gruntowne badania kału, przyda się też badanie krwi. A jeśli wyjdą pierwotniaki, sprawę zgłosić trzeba do klubu, w którym zarejestrowany jest hodowca.

Odnośnie biegania po blatach i wspinania: kot musi mieć porządny wysoki drapak, kocie półki i miejsca gdzie może sobie skakać. To kot. :roll:
Nie będzie łaził tylko po podłodze. Został stworzony do tego by wchodzić na płoty, drzewa, dachy budynków i wymaganie od niego by nigdzie nie wskakiwał jest kompletnie wbrew jego naturze. Kot rasy aktywnej, a sfinksy są rasą bardzo ruchliwą, musi poruszać się po różnych płaszczyznach, musi się wybiegać i przede wszystkim wybawić. I kot nie będzie bawił się sam. Drapak, jeśli jest badziewny, nie jest dla kota w ogóle atrakcyjny. Zabawki też nie, jeśli nikt tych zabawek kotu nie rzucza do aportowania lub nimi nie macha. Kot powinien mieć przynajmniej godzinę aktywnej zabawy z ludźmi dziennie, bo sam się sobą nie zajmie i będzie wył z rozpaczy i nudów :roll:
Swoją drogą chciałabym wiedzieć jaki hodowca sprzedał kota na jedynaka do mieszkania współdzielonego. :|
Ja bym się na to nigdy nie zgodziła.
Milva B
Obrazek
Nasze Koty: http://www.divine-cats.eu

milva b

Avatar użytkownika
 
Posty: 5186
Od: Czw mar 30, 2006 21:24
Lokalizacja: Poznań

Post » Pon gru 24, 2018 8:28 Re: Mieszkam ze Sfinksem, potrzebna pomoc.

Niektórzy ludzie nie powinni mieć zwierząt. Miestety spora grupa hodowców zrobi wszystko by sprzedać towar. Moja koleżanka wzięła teraz z hodowli 1,5 roczną sunię, która miała zostać uśpiona ze względu na defekt łap (podobno połamane w kojcu w dzieciństwie przez rodzeństwo). Ho owcy to wetery narze. Koleżanka ją wzieła bo nistety nie interesują ją psy ze schroniska a ta przynajmniej jest z hodowli. I jest dla niej naturalne, że chcieli ją uśpić bo się nie bilansuje utrzymywanie kalekiego psa. Sorry, że się rozpisałam ale bulwers mnie łapie na to wszystko a tu jeszcze ta historia.

aga66

 
Posty: 2539
Od: Nie mar 05, 2017 18:46

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Blue, gabione, KamaW, Laurat i 46 gości