PILNE - Wrocław - FIP - dobry weterynarz?

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pt lis 30, 2018 22:54 Re: PILNE - Wrocław - FIP - dobry weterynarz?

mziel52 pisze:Mam wrażenie, że i lekarze, i weci, szafują tym metronidazolem bez oglądania się na skutki uboczne.


Myślę że to jest sprawa w której nie ma jednej dobrej drogi.
Gdy kot jest podejrzewany o rozwój FIPa tak naprawdę niewiele można przegrać, za to do ugrania jest wiele. Niektórzy weci się poddają tuż po postawieniu takiej diagnozy i wprowadzają leczenie paliatywne (co tak naprawdę zwykle jest wyrokiem śmierci bez względu na przyczynę tego co się dzieje) lub sugerują od razu eutanazję. Czy to jest dobra droga?
Inni próbują walczyć o ile stan kota jeszcze na to pozwala. A ta - jest dobra? Czy zła?
Co da wybranie każdej z nich czas dopiero przyniesie odpowiedź.
Jedną z metod podjęcia próby walki i leczenia nieco w ciemno (ale czasem inaczej się nie da) jest zastosowanie metronidazolu.
Jest grupa chorób dających objawy identyczne z FIPem (łącznie z wodobrzuszem identycznym jak przy FIPie) gdzie jedynie reakcja na metronidazol (lub jej brak) jest metodą diagnostyczną.
Te choroby to pewna specyficzna reakcja organizmu na lamblie albo beztlenowce. Rozwija się stan zapalny przewodów żółciowych lub jelit (często niewidoczne w usg), może wystąpić trudna do zbicia gorączka i wodobrzusze. FIP jak w mordę.
Można kota rozciąć i pobrać próbki (o ile kot przeżyje operację i dotrwa do wyników), można kota uśpić albo można podać metronidazol jako "rzut na taśmę".

Ja uważam że jeśli stan kota na to pozwala to warto walczyć i tego metronidazolu spróbować.

Blue

 
Posty: 19316
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Pt lis 30, 2018 23:10 Re: PILNE - Wrocław - FIP - dobry weterynarz?

W której części miasta mieszkasz?
Bardzo polecam lecznicę DJ vet na Damrota 46, Justyna Janiec i Dorota Sołtysiak, obie panie walczą do końca, nawet jeśli szansa na uratowanie kota jest jedna na milion.

MaryLux

 
Posty: 133085
Od: Pon paź 16, 2006 14:21
Lokalizacja: Wrocław

Post » Sob gru 01, 2018 9:54 Re: PILNE - Wrocław - FIP - dobry weterynarz?

Dokładnie tak. Przecież to tylko kot dla nich, ale dla nas członek rodziny. Mam nauczkę, żeby nie ufać bezgranicznie wetom. Czy podawane dożyllnie te leki mogły zaostrzyć stan i spowodować wysięk, bo mi się zdaje,że tak?

Magda1973

 
Posty: 10
Od: Wto lis 20, 2018 10:27

Post » Sob gru 01, 2018 16:46 Re: PILNE - Wrocław - FIP - dobry weterynarz?

Nie wydaje mi się...
Jesli to był FIP to pojawienie się płynu jest kolejnym elementem choroby. Niestety. Podobnie jak pogarszanie się stanu i ostatecznie - śmierć :(
Trudno mi potępiać weta za to że walczył o kota.
Podanie metronidazolu przy podejrzeniu zapalenia dróg żółciowych jest bardzo słusznym postepowaniem. Kociak został przebadany. Nie widzę tu błędów lekarskich.
Ostatnio edytowano Sob gru 01, 2018 16:53 przez Blue, łącznie edytowano 1 raz

Blue

 
Posty: 19316
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Sob gru 01, 2018 16:52 Re: PILNE - Wrocław - FIP - dobry weterynarz?

Jeśli to był FIP, to kot i tak by umarł. Zresztą postać bezwysiękowa potrafi być zabójcza równie szybko co mokra. I potrafi być bardzo bolesna.

Jak już napisała Blue, została podjęta próba walki o kota, w nadziei, że to jednak inne paskudztwo.
A metronidazol przy niektórych chorobach jest skuteczny- i co tu dużo mówić, jak jest mocne podejrzenie FIP, to nie masz nic do stracenia...
kontakt telefoniczny: 786 116 007 Obrazek

Jeśli komuś coś zalegam (bazarek itp) proszę o kontakt- skleroza ;)

ulvhedinn

 
Posty: 4208
Od: Śro wrz 13, 2006 19:09
Lokalizacja: Wrocław

Post » Sob gru 01, 2018 17:11 Re: PILNE - Wrocław - FIP - dobry weterynarz?

BLUE, problem u nas tkwi w tym, że ja czytałam forum, gdy tylko pojawiły się objawy i nie tylko forum, to ja sugerowałam wetom, że może to fip. Oni nie chcieli o tym słyszeć, to na pewno nie fip, tylko zapalenie dróg żółciowych. Wysięk pojawił się dokładnie po pierwszym dniu podawania dożylnego. Tu na forum czytam, że podawano kortykosteroidy, cyklofosfamid itp. A u mnie tylko metronidazol i elektrolity dożylnie, nie czekano na wyniki badań, tylko zasugerowano się tymi sprzed tygodnia. Dlatego uważam, że wysięk nie musiał nastąpić, mogłoby być suche i to nam dałoby więcej czasu, a tak już drugiego dnia kroplówek przestał jeść, potem nie kupał i nie siusiał, czyli metronidazol przyspieszył rozwój, gdyby to był rak, to bym powiedziała, że uzłośliwił bardziej. Wiem, że jakie są rokowania przy fip, ale w USA jest eksperymentalny lek GC376, po badaniach okazało się, że na 70% kotów nie działa, ale 30% wyzdrowiało. I proszę mi wierzyć, że zrobilibyśmy wszystko aby go sprowadzić, ale nie mieliśmy szans, przegraliśmy z czasem. No i jeszcze wetki stwierdziły, no bo u was była postać nadostra. Gdyby cokolwiek postępowały ostrozniej, to może mielibyśmy szansę, a gdy już się okazało, że to fip, bo z płynu wykonano test Rivalty, to już się poddały i leczenie paliatywne, tzn. byle jaki antybiotyk do domu i convalescense, co już było bez sensu, bo zaczęły się wymioty. Więc nie było tu walki. Ból zostaje, bo nikt chyba nie myśli, że go to spotka. Dopiero teraz po miesiącu mogę zacząć spokojnie to analizować.

Magda1973

 
Posty: 10
Od: Wto lis 20, 2018 10:27

Post » Nie gru 02, 2018 9:05 Re: PILNE - Wrocław - FIP - dobry weterynarz?

Magda1973 - wiesz jedynie jak wyglądał scenariusz drogi którą poszliście.
Przebieg choroby był taki a nie inny.
Dużo w tym scenariuszu "może"....
Nie wiesz, bo tego się nie wie - co by było gdyby podjęto inną decyzję, inne leczenie.

Gdyby zdiagnozowano FIP, podano tylko steryd, a następnego dnia poleciało tak samo?
Albo gorzej?
Bo czasem płyn zbiera się w klatce piersiowej i gdy zbierze się szybko to kot umiera dusząc się.

Albo wdrożono by leczenie paliatywne przy FIP, kot by umarł a Ty byś doczytała o plazmocytarnym zapaleniu przewodów żółciowych i tym że może mieć przebieg identyczny jak FIP a podanie metronidazolu to jedyny sposób uratowania kota. I być może Twój kot na to umarł a gdyby wetka podała metronidazol to by być może żył.

Gdyby wet uznał że kot ma FIP od razu, mimo iż w usg ma pogrubiałe przewody żółciowe i nie podjął się leczenia ich stanu zapalnego - uznałabym to za jego błąd.
Pojawienie się wysięku często przyspiesza/nasila badanie, ugniatanie brzuszka, usg etc. Dlatego czasem można mieć wrażenie że kot czuł sie całkiem dobrze do wizyty a po niej się posypało, wet zaszkodził.
Mój kot z FIPem od tygodni jeśli nie miesięcy był odrobinę spokojniejszy. Ale miał kilkanaście lat, czuł poza tym doskonale. Wyniki krwi miał świetne.
Nasza wetka postanowiła mu zrobić usg dla świętego spokoju. Wyszło idealne - tylko na śledzionie widać było kilka malutkich grudek. Moja wetka burknęła sobie pod nosem ale usłyszałam: oj, żeby to nie był FIP.
Pomyślałam: zwariowała, jaki FIP?
Następnego dnia Okruszek wyglądał już jak kotka tuż przed porodem a jego samopoczucie poleciało w dół drastycznie, błyskawicznie dołączyly się objawy neurologiczne.

Właśnie doczytałam Twój pierwszy post - że masz koty zarażone lambliami. To tym bardziej czyni prawidłowym postępowanie wetek - zastosowanie metronidazolu.

Kontynuowałaś leczenie swoich kotów z lamblii po tym jak podałaś metronidazol i im się pogorszyło?
Czy one nadal są pozarażane?
Pogorszenia po jego podaniu w przypadku gdy za objawy choroby odpowiadają lamblie (bardzo częsta przyczyna zapalenia przewodów żółciowych) to często objaw jego skuteczności. Trzeba to przetrwać. Umierające lamblie wytwarzają dużo drażniących toksyn - a jeśli występuje u kota alergia na lamblie objawy mogą być jeszcze silniejsze.

Metronidazol podany dożylnie jest znacznie skuteczniejszy, wywołuje mniej powikłań ze strony układu pokarmowego, łatwiej go podać (dawanie 4 miesięczniakowi metronidazolu jest trudne, to bardzo gorzki lek, trudno podać właściwą dawkę bo trzeba dzielić tabletkę na okruszki, jeśli kot się zaślini to nie wiadomo czy lek przyjął, może stracić apetyt).
Lamblie w domu można zwalczać różnymi lekami - ale ważne by robić to sumiennie i do końca bo te paskudztwa się uodparniają na leki podawane np. w zbyt małej dawce lub zbyt krótko.
W przypadku kota w lecznicy, chorego, któremu i tak daje się kroplówkę - podanie go dożylnie jest mądrym wyborem.

Blue

 
Posty: 19316
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Nie gru 02, 2018 9:44 Re: PILNE - Wrocław - FIP - dobry weterynarz?

Magda1973 pisze:Wiem, że jakie są rokowania przy fip, ale w USA jest eksperymentalny lek GC376, po badaniach okazało się, że na 70% kotów nie działa, ale 30% wyzdrowiało. I proszę mi wierzyć, że zrobilibyśmy wszystko aby go sprowadzić,


Badanie było tylko na grupie 20 kotów o ile się orientuję i tak naprawdę nadal trwa - ale faktycznie wyniki są bardziej niż obiecujące - 7 kotów jest nadal w zupełnej remisji. A są to koty chore naturalnie, nie z wywołanym FIPem w laboratorium.

Prawdą też jest że można już ten preparat kupić sobie samemu, legalnie, oficjalnie jako odczynnik - ale czy wiesz ile kosztuje kuracja 12 tygodniowa (cały cykl, wstrzyknięcia 2 razy dziennie)?
Ponad 250.000 dolarów (jest zależny od wagi kota - to wyliczenie na kota niespełna 3 kg). W niektórych przypadkach cykl wymagał powtórzenia.
No chyba że ktoś ma dojście do jakiegoś mniej czystego chemicznie odpowiednika, ale... Ryzyko jest spore a koszt i tak zaporowy.

Nie zmienia to faktu że faktycznie jest to substancja która potrafi cofnąć FIP z postaci pełnoobjawowej do zupełnej remisji.
I mam wielką nadzieje że to wielki krok w temacie walki z tym paskudztwem.
I że uda się zbić cenę substancji czynnej - bo obecnie jest to kwota raczej nie do przeskoczenia.

Blue

 
Posty: 19316
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Nie gru 02, 2018 15:55 Re: PILNE - Wrocław - FIP - dobry weterynarz?

Blue, wszystkie kociaki były przeleczone na lamblie pod koniec września fenbendazolem, potem metronidazolem w tabletkach i udało się podać. Kupki potem były sprawdzane i lamblii nie było, tylko kupki były prawie jałowe, mimo że wykupiłam i podawałam ze 4 opakowania fortiflory z polecenia właśnie moich wetek. Tak, że już temat lamblii jakby przebrzmiał, tylko chciałam zaznaczyć, że był metronidazol i teraz znowu tylko dożylnie. Co do czasu to miałaś więcej, a u nas tylko tydzień gorączki i już z wysiękiem od środy do soboty. Nawet nie zdążyłam pomyśleć o eutanazji, tak szybko poszło, dlatego szukam przyczyny tak błyskawicznego rozwoju. Wiem jakie są koszty tego leku, moglibyśmy chociaż spróbować, ale czas... Wrzucam sobie, że mieliśmy go uratować przed głodem i zimnem a przynieśliśmy mu śmierć, biorąc do domku pełnego różnego towarzystwa.

Magda1973

 
Posty: 10
Od: Wto lis 20, 2018 10:27

Post » Nie gru 02, 2018 21:45 Re: PILNE - Wrocław - FIP - dobry weterynarz?

Magda1973 pisze:Blue, wszystkie kociaki były przeleczone na lamblie pod koniec września fenbendazolem, potem metronidazolem w tabletkach i udało się podać. Kupki potem były sprawdzane i lamblii nie było, tylko kupki były prawie jałowe, mimo że wykupiłam i podawałam ze 4 opakowania fortiflory z polecenia właśnie moich wetek. Tak, że już temat lamblii jakby przebrzmiał, tylko chciałam zaznaczyć, że był metronidazol i teraz znowu tylko dożylnie. Co do czasu to miałaś więcej, a u nas tylko tydzień gorączki i już z wysiękiem od środy do soboty. Nawet nie zdążyłam pomyśleć o eutanazji, tak szybko poszło, dlatego szukam przyczyny tak błyskawicznego rozwoju. Wiem jakie są koszty tego leku, moglibyśmy chociaż spróbować, ale czas... Wrzucam sobie, że mieliśmy go uratować przed głodem i zimnem a przynieśliśmy mu śmierć, biorąc do domku pełnego różnego towarzystwa.

Nie szukaj przyczyn. Nie tędy droga. Moje dwie tymczaski zabrały się w ciągu kilku dni na FIP. Jednego dnia miały gorączkę. Po szczepieniu to normalne. Wieczorem spojrzałam na jedną i zamarłam. Brzuszek... W ciągu tygodnia odeszły dwie i nie miałam czasu na przygotowania. Los zadecydował. Tylko modliłam się bym do weta zdążyła by nie cierpiały. Na trzecią dobę zaczęły się ataki neurologiczne.
Uważam ,że choroba powoli swoje robiła.Cicho i podstępnie. Kociczki były zdrowe, młodziusie, przytulaśne, nie chorowały. Czy kolejne szczepienie obudziło FIP? Nie wiem. I nie zamierzam analizować. Bo sczepić trzeba.
FIP nie da rady wpleść w reguły ustalone jasno. Kilka moich kotów "zaliczyło" tą chorobę i każdy przebieg był inny. Nic co pod jasny przekaz nie można było podciągnąć. Nie można się sugerować przeszłością. Przypadkami innymi. Bo inny kot to tak i tak przeszedł. To tak nie działa.
Nie wiem skąd twoje przekonanie ,że bez ingerencji wetek FIP byłby suchy? To tak nie działa. Nie ma pobożnych życzeń. Gdybań.
Współczuję straty.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

 
Posty: 48854
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 16 >>

Post » Nie gru 02, 2018 23:16 Re: PILNE - Wrocław - FIP - dobry weterynarz?

ASK@ ja wiem, że nie tylko mnie dotknęła taka strata, też mam sporo kotów na utrzymaniu, bo nie tylko w domu, ale i gdzie indziej i nie chciałam po prostu się uzewnętrzać. Praktycznie wszystkim coś dolega, ale te 4 maluchy z tego roku miały najpierw pójść do adopcji, ale nie daliśmy rady oddać bo pokochaliśmy. To nie jest tak, że to pierwszy kotek, który umarł. Nie wspomnę wcześniejszych lat. W zeszłym roku odeszła Kitka, z podejrzeniem białaczki, potem okazało się że to nerki i do tego koci katar, wyniki okropne, uspiliśmy ją bo już była w bardzo kiepskim stanie. Była wolnożyjąca i dała się złapać jak było już źle. W tym roku we wrześniu straciliśmy dwa maluchy od przygarniętej innej kotki (wzięliśmy ją jak była wysoko w ciąży). Teraz w listopadzie odszedł właśnie Iwuś na moich rękach. Zabolało najbardziej. Cudny maluch biało rudy z zezem, bardzo nieabsorbujący, wolał bawić się ze starszakami, ale czasem dał się przytulić.
Nic nie poradzę, że gdybam i analizuję. Mam swój wiek i przejścia różne w życiu, jestem normalnym człowiekiem, stąpającym twardo po świecie, ale wierz mi, że gdyby można byłoby cofnąć raz w życiu czas to byłoby to właśnie teraz. Też współczuję wszystkim którzy stracili z różnych przyczyn swoich przyjaciół. Każdy na tym forum szuka pomocy i odpowiedzi, bo każdy kocha.
Wiem, nie ma gdybania, analiza nic nie da, trzeba dbać o inne kiciaki. Jednak serce boli.

Magda1973

 
Posty: 10
Od: Wto lis 20, 2018 10:27

Post » Pon gru 03, 2018 7:37 Re: PILNE - Wrocław - FIP - dobry weterynarz?

FIP jest paskudną chorobą, a w takich przypadkach człowiek zawsze roztrząsa sprawę na tysiąc sposobów - co można było zrobić żeby do niej nie doszło.
Prawda jest taka że zrobić niewiele można :(
Po prostu - na niektóre koty pada takie przeznaczenie w loterii życia.
A gdy już choroba się rozwinie - wielkiego wpływu na jej przebieg nie mamy póki co.
Preparat o którym piszesz - choć bardzo, bardzo obiecujący, to na razie kosztuje kosmiczne pieniądze, jego podawanie jest bardzo bolesne a dostępność mocno utrudniona - można go kupić ale czas oczekiwania na dostawę długi. Więc na razie jest nadzieją, ale i pieśnią przyszłości. Choć bardzo niecierpliwie czekam na to by jego wady wyeliminowano i by wszedł do powszechnego użycia, albo by odkryto coś skuteczniejszego.
Jedyne co możemy - to na ile da upewnić się czy to naprawdę FIP, powykluczać inne ewentualności.

Pewnie Ci łatwiej gdy masz na kogo przelać swój gniew, poczucie żalu i niesprawiedliwości.
Jest to zupełnie naturalne.
I często pomaga.
Mi tylko żal w tym wypadku wetek które bronić się nie mogą choć są oceniane publicznie (acz anonimowo) - bo uważam że postępowały słusznie.
Znacznie gorszą drogą jest diagnozowanie od razu FIPa (przy takich objawach jak u Twojego kocurka przed wodobrzuszem) i odstępowanie od prób wyeliminowania innych przyczyn.
Boję się też by inne koty nie zostały z diagnozą FIP przy każdym nie specyficznym objawie - bo ktoś po przeczytaniu Twoich słów nie zdecyduje się na leczenie a poprzestanie na podaniu sterydu.
Tylko dlatego o tym piszę.

Tabo10 może pokazać Ci zdjęcia Małego Misia - który przez kilku wetów miał zdiagnozowanego FIPa.
A właściwa diagnoza i wdrożenie leczenia cudownie go uleczyły.
Diagostyka FIPa to nadal w dużej mierze wykluczanie innych ewentualności - chyba że masz wynik badania płynu i stwierdzono w nim wirusa.

Blue

 
Posty: 19316
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Pon gru 03, 2018 10:01 Re: PILNE - Wrocław - FIP - dobry weterynarz?

No niestety wynik jest z płynu i jest wirus. A wetki po prostu postępowały nieostrożnie i nie słuchały sugestii że być może to fip, bo objawy były bardzo wskazujące, gorączka, powiększone jąderka. Poza tym w domu czuł się w miarę dobrze. Dopiero golenie brzuszka, kroplówka, metronidazol dożylnie i stres bo został sam w klatce, stres spowodowało powiększenie brzuszka. Ja nie jestem zła na nie, że podjęły walkę, ale za brak ostrożności. I na siebie, bo w momencie zostawiania go czułam ogromną panikę i nie posłuchałam swoich przeczuć. Płakał bardzo jak go zostawiłam i cieszył jak po niego przyjechaliśmy.
Jeszcze co do tego jak się czuły kociaki po leczeniu lamblii, wiem że rozkładające się robale wydzielają toksyny, to może powodować złe samopoczucie, tylko tu nie wszystkie miały lamblie, a się źle czuły, bo wszystkie musiały być przeleczone.

Magda1973

 
Posty: 10
Od: Wto lis 20, 2018 10:27

Post » Wto gru 04, 2018 7:39 Re: PILNE - Wrocław - FIP - dobry weterynarz?

Magda1973 pisze:No niestety wynik jest z płynu i jest wirus. A wetki po prostu postępowały nieostrożnie i nie słuchały sugestii że być może to fip, bo objawy były bardzo wskazujące, gorączka, powiększone jąderka. Poza tym w domu czuł się w miarę dobrze. Dopiero golenie brzuszka, kroplówka, metronidazol dożylnie i stres bo został sam w klatce, stres spowodowało powiększenie brzuszka. Ja nie jestem zła na nie, że podjęły walkę, ale za brak ostrożności. I na siebie, bo w momencie zostawiania go czułam ogromną panikę i nie posłuchałam swoich przeczuć. Płakał bardzo jak go zostawiłam i cieszył jak po niego przyjechaliśmy.
Jeszcze co do tego jak się czuły kociaki po leczeniu lamblii, wiem że rozkładające się robale wydzielają toksyny, to może powodować złe samopoczucie, tylko tu nie wszystkie miały lamblie, a się źle czuły, bo wszystkie musiały być przeleczone.


W zupełności zgadzam się z Blue.
Ale Ty możesz mieć inne zdanie bo to Ty poniosłaś stratę. Proponuję zamiast oczerniać wetki i zarzucać im niekompetencje anonimowo, wybrać sie do nich i w oczy powiedzieć co myślisz. Jakie jest Twoje zdanie, wylać żale i pretensje. Jest jeszcze droga oficjalnej skargi jaką możesz złożyć.
Mnie jak zachowanie weta nie "pasowało", uważałam, że przyczynił się do bolesnej śmierci mojego podopiecznego sądziłam się z nim. Nie prałam jego postępowania anonimowo na forum, tylko miałam odwagę wprost zadziałać. Ale należy naszykować się na długą procedurę. Bolesną i nie przyjemną czasem. Wygrałam.
Kota żal.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

 
Posty: 48854
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 16 >>

Post » Wto gru 04, 2018 8:34 Re: PILNE - Wrocław - FIP - dobry weterynarz?

Przecież to nie jest oczernianie, ponieważ nie przytaczam całych rozmów i jak zauważyłyście jest anonimowo. Oczywiście, że rozmawiałam z nimi, ale nie poczuwają się do przyczynienia szybkiego przebiegu. Zgodnie z procedurami. A pacjent to nie wyniki i procedury. Zresztą nie chodziło mi o to, aby wątek miał taki przebieg, opisując naszą sytuację chciałam tylko ostrzec przed pochopnym podawaniem dożylnie metronidazolu i leczenia nie czekając na aktualne wyniki. Ale widać zwrócono uwagę na co innego. Owszem mam żal do nich za nieostrożność i do siebie też jak już pisałam.
Czytałam dużo o fip, w jaki sposób atakuje wirus. Może więc jednak za duże grzebanie w kocie i stres ma znaczenie? Podawanie probiotyków i immunostymulantów zapobiegłoby chorobie?

Magda1973

 
Posty: 10
Od: Wto lis 20, 2018 10:27

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: aassiiaa, agga80, Jaga_17, madkiw, Vi, wintersoul i 58 gości