Szanse i zagrożenia przy niedożywionym kociątku

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Śro lis 14, 2018 11:19 Re: Szanse i zagrożenia przy niedożywionym kociątku

Tak chyba zrobię, wybiorę się z nimi w sobotę.
Przez kolejne sześć dni od stworzenia świata Adam i Ewa ciężko pracowali.
A potem przyszli do Boga i powiedzieli: potrzebujemy antydepresantów.
I wtedy Bóg uczynił kota i widział, że był on dobry.

inatheblue

 
Posty: 318
Od: Nie cze 15, 2008 16:30

Post » Śro lis 14, 2018 12:08 Re: Szanse i zagrożenia przy niedożywionym kociątku

Wet na oko nie stwierdzi czy ma kokcydia czy nie. Trzeba zbierac próbki kupy przez kilka dni. Wiec żebyś nie szła do weta na darmo, juz mozesz zaczac zbierać. Badanie kosztuje ok 40 zł.
Obrazek

Ewa.KM

 
Posty: 3463
Od: Śro mar 20, 2013 23:32

Post » Śro lis 14, 2018 19:50 Re: Szanse i zagrożenia przy niedożywionym kociątku

Chwilowo sypnęłam im rano fortiflory i kupale normalne. Chyba się dzieciaki przejadają.
Zaczekam do soboty, bo nic podejrzanego nie widać, i rano się z nimi zabiorę na kontrolę.
Zadzwonię rano do weta, czy pobrać kupy.
Przez kolejne sześć dni od stworzenia świata Adam i Ewa ciężko pracowali.
A potem przyszli do Boga i powiedzieli: potrzebujemy antydepresantów.
I wtedy Bóg uczynił kota i widział, że był on dobry.

inatheblue

 
Posty: 318
Od: Nie cze 15, 2008 16:30

Post » Śro lis 14, 2018 21:31 Re: Szanse i zagrożenia przy niedożywionym kociątku

A czy może mi ktoś powiedzieć, jak nauczyć kocięta, że trawę dla kotów się gryzie, a nie wyrywa, rozwleka po całym mieszkaniu, wykopuje zawartość doniczki i kula po dywanie...?
Przez kolejne sześć dni od stworzenia świata Adam i Ewa ciężko pracowali.
A potem przyszli do Boga i powiedzieli: potrzebujemy antydepresantów.
I wtedy Bóg uczynił kota i widział, że był on dobry.

inatheblue

 
Posty: 318
Od: Nie cze 15, 2008 16:30

Post » Śro lis 14, 2018 23:13 Re: Szanse i zagrożenia przy niedożywionym kociątku

inatheblue pisze:A czy może mi ktoś powiedzieć, jak nauczyć kocięta, że trawę dla kotów się gryzie, a nie wyrywa, rozwleka po całym mieszkaniu, wykopuje zawartość doniczki i kula po dywanie...?

:ryk:
Aż zaznaczę, bo mnie to też interesuje. U mnie w miarę zadziałało jak było wysiane w pojemniku głębokim zrobionym z bukłaka po wodzie z biedry. Ale tylko przez jakiś czas. Ewentualnie możesz dostarczać zerwane - większa szansa że zadziała i spróbują dopyszcznie.
“To co robimy dla nas, umiera wraz z nami. To co robimy dla innych i dla świata zostaje po nas i jest nieśmiertelne.” -A. Pine
nasz wątek: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=159694

Alienor

 
Posty: 22316
Od: Pt mar 19, 2010 14:48

Post » Czw lis 15, 2018 1:45 Re: Szanse i zagrożenia przy niedożywionym kociątku

inatheblue pisze:A czy może mi ktoś powiedzieć, jak nauczyć kocięta, że trawę dla kotów się gryzie, a nie wyrywa, rozwleka po całym mieszkaniu, wykopuje zawartość doniczki i kula po dywanie...?


A ta trawa to po co? Pytam z czystej ciekawości? Maluchom raczej nie jest potrzebna, chyba że to persy czy jakieś inne ragdolle i mogą się zakłaczyć. A nawet wtedy lepiej podawać specjalistyczną pastę niż trawę.
Nawet dorosłe koty po trawie wymiotują, u takich maluszków może skończyć się na Cerenii i kroplówkach.
Milva B
Obrazek
Nasze Koty: http://www.divine-cats.eu

milva b

Avatar użytkownika
 
Posty: 5008
Od: Czw mar 30, 2006 21:24
Lokalizacja: Poznań

Post » Czw lis 15, 2018 12:41 Re: Szanse i zagrożenia przy niedożywionym kociątku

milva b pisze:
inatheblue pisze:A czy może mi ktoś powiedzieć, jak nauczyć kocięta, że trawę dla kotów się gryzie, a nie wyrywa, rozwleka po całym mieszkaniu, wykopuje zawartość doniczki i kula po dywanie...?


A ta trawa to po co? Pytam z czystej ciekawości? Maluchom raczej nie jest potrzebna, chyba że to persy czy jakieś inne ragdolle i mogą się zakłaczyć. A nawet wtedy lepiej podawać specjalistyczną pastę niż trawę.
Nawet dorosłe koty po trawie wymiotują, u takich maluszków może skończyć się na Cerenii i kroplówkach.


Hm, dzięki za informację.
Chciałam, żeby umiały skubać trawę na przyszłość, nie sądziłam, że może im to zaszkodzić. Moją starą kicię wzięłam jako dorosłą i żerowała na owsie całkiem ładnie - była niby europejska, ale w gruncie rzeczy półdługowłosa. Kitki są normalnie krótkowłose. Czyli jakby co, to czasem podać im pasty na sam koniec palca, żeby już się nauczyły smaku?
Przez kolejne sześć dni od stworzenia świata Adam i Ewa ciężko pracowali.
A potem przyszli do Boga i powiedzieli: potrzebujemy antydepresantów.
I wtedy Bóg uczynił kota i widział, że był on dobry.

inatheblue

 
Posty: 318
Od: Nie cze 15, 2008 16:30

Post » Czw lis 15, 2018 17:45 Re: Szanse i zagrożenia przy niedożywionym kociątku

Po trawie będziesz mieć wszędzie pawie po meblach i dywanach ;)
Nie każdy krótkowłosy kot się zakłacza i nie każdemu trzeba podawać pasty. Zobaczysz z czasem czy twoje maluchy potrzebują odkłaczacza czy nie.
Lub jeśli wolisz przyzwyczaić je na wszelki zapas, to podawaj im po troszku pasty już teraz. Dobre są Bezopet lub Remover, choć ten drugi jest od dłuższego czasu niedostępna na rynku.
Ja mam dachowca i on się raczej nie zakłacza. Jeśli zdarzy mu się mały pawik z kłakami to wtedy dostaje galaretkę z siemienia do jedzenia i to zazwyczaj wystarcza.
On nienawidzi past, a trawę też wyrywał z doniczki z ziemią i rozwalał po domu.
Milva B
Obrazek
Nasze Koty: http://www.divine-cats.eu

milva b

Avatar użytkownika
 
Posty: 5008
Od: Czw mar 30, 2006 21:24
Lokalizacja: Poznań

Post » Czw lis 15, 2018 20:41 Re: Szanse i zagrożenia przy niedożywionym kociątku

Dzięki. Tak właśnie zrobię, nie chcę się obudzić z rocznymi kotkami, które nie chcą pasty ani nie potrafią z trawą.
Galilea zakłaczała się strasznie, i nie akceptowała pasty. Jak wspomniałam - przyzwyczaiłam się do kici niby krótkowłosej, ale tak naprawdę puchatej i wymagającej szczotkowania, z pokroju zawsze uważałam, że ma coś z persa - pyszczek zwyczajny, ale był z niej taki trochę beczkowóz z łapkami jak z kreskówki.
Przez kolejne sześć dni od stworzenia świata Adam i Ewa ciężko pracowali.
A potem przyszli do Boga i powiedzieli: potrzebujemy antydepresantów.
I wtedy Bóg uczynił kota i widział, że był on dobry.

inatheblue

 
Posty: 318
Od: Nie cze 15, 2008 16:30

Post » Czw lis 15, 2018 21:50 Re: Szanse i zagrożenia przy niedożywionym kociątku

Koty młode warto nauczyć szczotkowania ;) To pomaga pozbyć się całego martwego podszerstka.
Mój Andrucik na dźwięk otwieranej szuflady z kocimi szczotkami leci na złamanie karku, wyjąc: "ałałałałała! wybierz mnie! ja pierwszy! wybierz mnie !" :lol:
Od maleńkości kocha szczotki i grzebyki, a czesany zachowuje się jak w ekstazie :kotek:
Milva B
Obrazek
Nasze Koty: http://www.divine-cats.eu

milva b

Avatar użytkownika
 
Posty: 5008
Od: Czw mar 30, 2006 21:24
Lokalizacja: Poznań

Post » Sob gru 01, 2018 13:07 Re: Szanse i zagrożenia przy niedożywionym kociątku

Kitki rozwijają się bardzo ładnie, ale mam problem z małą.
Otóż przez ten epizod niedożywienia kotka jest ogromnie chciwa na żarcie. Najada się do wypęku, kradnie bratu, po posiłku jest dwa razy szersza, aż nie może się umyć.
Na razie kotki szybko rosną, i co zjedzą, to przerabiają, ale martwię się o skłonności do otyłości. Mają teraz po 3,5 miesiąca i rośnięcie będzie zwalniać.
Wydzielać jakoś? Jak dozować, żeby kitka z kolei nie zagłodzić?
Przez kolejne sześć dni od stworzenia świata Adam i Ewa ciężko pracowali.
A potem przyszli do Boga i powiedzieli: potrzebujemy antydepresantów.
I wtedy Bóg uczynił kota i widział, że był on dobry.

inatheblue

 
Posty: 318
Od: Nie cze 15, 2008 16:30

Post » Sob gru 01, 2018 13:26 Re: Szanse i zagrożenia przy niedożywionym kociątku

inatheblue pisze:Kitki rozwijają się bardzo ładnie, ale mam problem z małą.
Otóż przez ten epizod niedożywienia kotka jest ogromnie chciwa na żarcie. Najada się do wypęku, kradnie bratu, po posiłku jest dwa razy szersza, aż nie może się umyć.
Na razie kotki szybko rosną, i co zjedzą, to przerabiają, ale martwię się o skłonności do otyłości. Mają teraz po 3,5 miesiąca i rośnięcie będzie zwalniać.
Wydzielać jakoś? Jak dozować, żeby kitka z kolei nie zagłodzić?

Nic nie dozować i nic nie wydzielać - jak się obrzyga z przejedzenia, to się obrzyga, ale przynajmniej wykorzysta wszystko co natura dała w genach.
Ja nigdy nie ograniczam jedzenia co najmniej do roku. Kociaki rosną w oczach, ale już koło 4 miesiąca zaczynają wymieniać zęby na stałe i też potrzebują do tego substancji budulcowych. Przeciętny kot rośnie bardzo szybko do 6 miesiąca, wolniej do roku i jeszcze trochę później - finalne wymiary liniowe osiąga około 2 roku życia i wtedy może zacząć tyć (jeśli ma skłonności).
Miałam już półrocznego kociaka ważącego dobrze ponad 3 kilo i weci twierdzili, że jakiś mutant będzie - teraz waży 6,5, czyli sporo ale gigantem nie jest.
Powyższą zasadę stosuję od lat i moje koty (jako dorosłe zwierzaki) zaczynają się właśnie od 6,5 kilo.
Obrazek

felin

Avatar użytkownika
 
Posty: 23894
Od: Wto sty 06, 2009 0:04
Lokalizacja: Wrocław

Post » Sob gru 01, 2018 16:38 Re: Szanse i zagrożenia przy niedożywionym kociątku

inatheblue

cześć :1luvu: przeczytałam właśnie cały Twój wątek :) i mamy chyba wspólny problem - niedożywione znajdki, które wariują za jedzeniem.
Ja tego jedzonka nie wydzielam-Korek je ile chce. Jakieś 3-4 tygodnie temu miał duży brzuszek , i wydawał się gruby, jednak teraz jest takim długim, sznurkowatym nastolatkiem :P Ma ok. 6 miesięcy i waży 3200 - zapowiada się na dużego kotka, mimo że początkowo weterynarz powiedział, że przez taką ciężką chorobę, niedożywienie i odwodnienie we wczesnym dzieciństwie może być drobnym, niewyrośniętym kocurkiem.
Niestety też jest bardzo chciwy na jedzenie- potrafi zjeść obierki, pieczywo, czosnek (!!!). Musimy ciągle wynosić śmieci, nie dopuszczać, żeby zmywarka była otwarta, nie zostawiać jedzenia na stole/blacie.
Też kradnie psu :)
Nie ma opcji, żeby przy nim spokojnie zjeść- miauczy, wskakuje do talerzy... Ale widzę, że to powoli mija, z tygodnia na tydzień jest lepiej- także zobaczysz, i u Ciebie się uspokoi.
Trzymam za Was mocno kciuki :201461

kaarolina1

 
Posty: 270
Od: Śro sie 01, 2018 14:47

Post » Sob gru 01, 2018 20:17 Re: Szanse i zagrożenia przy niedożywionym kociątku

No, mam nadzieję, że i mała podrośnie i wejdzie w tę fazę bycia nastoletnią kicią :D
Na razie najczęściej przypomina kulę. Oprócz tych momentów, kiedy się wykupa. Bardzo przymilną, kiziastą i skłonną do zabawy kulę, że tak dodam.
Przez kolejne sześć dni od stworzenia świata Adam i Ewa ciężko pracowali.
A potem przyszli do Boga i powiedzieli: potrzebujemy antydepresantów.
I wtedy Bóg uczynił kota i widział, że był on dobry.

inatheblue

 
Posty: 318
Od: Nie cze 15, 2008 16:30

Post » Czw sty 10, 2019 23:20 Re: Szanse i zagrożenia przy niedożywionym kociątku

Hej, to znowu ja. Kitki mają prawie po 5 miesięcy, fruwają po domu obydwa, mała podrosła ślicznie - teraz kocurek waży ok. 2,8 kg, mała 1,9 kg. Kupają prawidłowo, są już po wszystkich szczepieniach i odrobaczaniach. Kociczka wygląda na zupełnie normalnego kotka, przez jakiś czas była rozwojowo do tyłu, ale wreszcie zaczęła porządnie skakać i już się nie boi mieć wszystkich łap w powietrzu.
Obydwa mają niestety skłonności do przejadania się - kicia bardziej, ale i chłopak, więc się zastanawiam, ile im teraz dawać dziennie. Nie są jeszcze totalnie kuliste, ale widzę, że jednak troszkę zaczynają mieć sadła, a lepiej zapobiegać, niż leczyć. Jedzą na razie Purizon ile chcą i Feringę lub Smillę puszka dziennie, w sensie każdy koteł dostaje 50g mokrej karmy rano i 50g karmy wieczorem.
Raz na circa 2 tygodnie podaję jajo (po pół jaja na kitka), bo to był ich pierwszy stały pokarm i jak czują jajo gotowane, to wariują.
Ogólnie wczesne dzieciństwo podwórkowe po nich widać, bo usiłują też kraść jedzenie, raczej dla sportu, niż z głodu. Chyba, że tak, jak przedpiśczynie wspominają czeka je zaraz kolejny skok wzrostu?
BTW z pastą odkłaczającą zero problemów, one naprawdę jedzą wszystko, na co trafią. Ostatnio wysypało mi się trochę gotowanego ryżu i zanim się zorientowałam, były tam koty.
Przez kolejne sześć dni od stworzenia świata Adam i Ewa ciężko pracowali.
A potem przyszli do Boga i powiedzieli: potrzebujemy antydepresantów.
I wtedy Bóg uczynił kota i widział, że był on dobry.

inatheblue

 
Posty: 318
Od: Nie cze 15, 2008 16:30

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Selyuna, Sihaja i 50 gości