1m2 na kota. Puszkin-ja już nie wiem co z tym kotem...

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Sob sie 17, 2019 0:09 Re: 1m2 na kota. Puszkin-ja już nie wiem co z tym kotem...

Mi się wydaje, że on musi mieć jakąś masakrę z zębami, raz mu dokuczają bardziej, raz mniej, ale ogólnie całość do usunięcia - i paradoksalnie chyba lepiej to robić jak jest w lepszym stanie i jedzący, niż jak zabiedzony i do odchuchania zanim się go podda zabiegowi.

Szalony Kot

 
Posty: 22831
Od: Pt wrz 24, 2010 13:01
Lokalizacja: Warszawa

Post » Sob sie 17, 2019 6:22 Re: 1m2 na kota. Puszkin-ja już nie wiem co z tym kotem...

Według mnie on ma coś z zębami. Może też ma nadżery, rany, stany zapalne... w paszczy. Jak sobie je urazi to tak się zachowuje. Przerabiałam podobne objawy u kotów swoich i wolno bytujących. Rano kocik jak marzenie, po południu opluty i brudny, kolejnym rankiem cud i malina. Niestety, wszystko skończyło się wetem i snanacją paszczy. Pomaga podawanie sterydu o przedłużonym działaniu. Zanim ogarnęłam paszczę to dostawały tygodniowy. Mowa o domowych. Dziki były odłapane i od razu trafiały na stół.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

Avatar użytkownika
 
Posty: 49993
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 13 >>

Post » Śro sie 21, 2019 20:35 Re: 1m2 na kota. Puszkin-ja już nie wiem co z tym kotem...

Ale Puszkin nie ma już zębów od zeszłego roku. Zostały tylko kły. I z tego, co widać, jak otwiera pyszczek wokół nich nic złego się nie dzieje. Dziąsła nie są opuchnięte ani czerwone. To coś, co mu wyraźnie przeszkadza i jest przyczyna tych dolegliwości jest gdzieś głębiej w pyszczku, bo otwiera i grzebie łapką tak, jakby próbował coś sobie z tego pyszczka wyjąć.
Na razie spokój :roll:
Po ostatnim sterydzie i antybiotyku był spokój prawie 2 tygodnie. Problem wrócił, ale po kilku dniach znów przeszło i na razie nie wróciło. Ma wielki apetyt, je chyba aż za dużo, bo jak się naje to czasami wyrzyga . Je nawet karmę, a do tej pory jadał tylko mięso i to ostrożnie i w niewielkich ilościach.
Modlę się, żeby to trwało jak najdłużej.
Boję się po tym, co pokazała Tabo10 na swoim wątku, jak chorował Rudasek [*] :( i co pisała ASK@
Boję się, że to może być coś podobnego tylko głębiej, czego nie widać. Miałam kiedyś białaczkową Pyzunię, która też odeszła, powodem był chłoniak. Guz był blisko przełyku, nie mogła jeść i dusiła się.
Każdy wyjazd do weta, każde badanie w przypadku tego kota graniczy z cudem.
Nie wezmę go dopóki sam nie wlezie do transportera. U weta nie ma szans żeby nawet zajrzeć mu w paszczę. Trzeba by go było chyba uśpić żeby dokładnie badać. Jednak nie wiem, czy w jego przypadku kolejne usypianie (miał już 4 zabiegi) to dobry pomysł, czy nie lepiej póki jest dobrze zostawić go i dać mu święty spokój.
Nie umiem się zdecydować i wybrać jaki wariant będzie lepszy :(

jasdor

Avatar użytkownika
 
Posty: 16107
Od: Sob wrz 19, 2009 11:51
Lokalizacja: Krosno

Post » Śro sie 21, 2019 20:45 Re: 1m2 na kota. Puszkin-ja już nie wiem co z tym kotem...

jasdor pisze: To coś, co mu wyraźnie przeszkadza i jest przyczyna tych dolegliwości jest gdzieś głębiej w pyszczku, bo otwiera i grzebie łapką tak, jakby próbował coś sobie z tego pyszczka wyjąć.


A jak u niego z uszami? Czy ma świerzb, pewnie głupio pytam przy tak nieobsługiwalnym kocie :(
Ale czemu pytam.
mam teraz pośrednio pod opieką kotusię. Też tak sobie łapkami i w pyszczku gmera i jakby targa uszka (nie drapie tylną tylko tak jakby dwiema łapkami przednimi na raz coś z tych uszu chciała wygarnąć) i wet orzekł, że to podrażnione po świerzbie kanały słuchowe, dostała coś przeciwzapalnego i jutro się wyda czy pomogło
Obrazek

andorka

 
Posty: 10533
Od: Wto kwi 25, 2006 22:33
Lokalizacja: Łódź-Polesie

Post » Śro sie 21, 2019 21:16 Re: 1m2 na kota. Puszkin-ja już nie wiem co z tym kotem...

O dziwo żaden z tych kotów nie miał świerzba nigdy. Pchły udało sie opanować jeszcze w zeszłym roku. Nie drapią się, Puszkin również nie zauważyłam.
Niepokojąca jest ta wylewająca się z niego ślina, ostatnio w brunatnym kolorze, jakby ta wydzielina była ropna

jasdor

Avatar użytkownika
 
Posty: 16107
Od: Sob wrz 19, 2009 11:51
Lokalizacja: Krosno

Post » Sob sie 24, 2019 11:33 Re: 1m2 na kota. Puszkin-ja już nie wiem co z tym kotem...

U kotów wszystko w porządku. Zawiozłam wczoraj puszeczki.
Rudy jakoś się trzyma na razie, ładnie wygląda i je.
Najlepiej z całego towarzystwa trzymają się Fela i Maciuś. Wesołe, wojują po domu, biegają. Nic a nic po nich choroby nie widać.
Myszka bardzo przytyła i dorównuje już ciałkiem Miśkowi. Ale ona tylko je i się wyleguje. Przestała prześladować inne koty i odczepiła się od Feli. Czasem tylko przyłoży komuś, kto odważy się zaburzyć jej spokój. Popsute zęby na razie jej nie dokuczają.
Misiek i Żabka to cały czas spędzają pod blokiem i są strasznie zajęci, zwłaszcza Misiek, który musi doglądać całego parkingu, nie chcą nawet podejść się przywitać i pogłaskać, bo boją się, że się je zgarnie do domu.
Wczoraj przyszła też Muszka, ta która nocuje w piwnicy.
Trochę gorzej wygląda niż wcześniej. Futerko jakieś takie zaniedbane i chyba schudła. Ale ogólnie nic jej nie jest. Jej głównym zajęciem jest wygrzewanie się na słoneczku jakby chciała skumulować w sobie trochę tego ciepła na zimę.
Oby taka sytuacja i ten względny spokój trwały jak najdłużej :)

jasdor

Avatar użytkownika
 
Posty: 16107
Od: Sob wrz 19, 2009 11:51
Lokalizacja: Krosno

Post » Pon wrz 02, 2019 18:53 Re: 1m2 na kota. Puszkin-ja już nie wiem co z tym kotem...

Ladnie o nich wspominasz, niech sie tak dalej dzieje, niech spokoj trwa.

FuterNiemyty

 
Posty: 726
Od: Pt gru 01, 2017 11:58

Post » Pon wrz 02, 2019 22:19 Re: 1m2 na kota. Puszkin-ja już nie wiem co z tym kotem...

Tak, niech trwa spokój! :1luvu: :ok:

jolabuk5

 
Posty: 18828
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Śro wrz 11, 2019 22:36 Re: 1m2 na kota. Puszkin-ja już nie wiem co z tym kotem...

U nas wszystko OK oprócz tego, że żarcia jakiegoś muszę zakupić, bo już wszystkiego zabrakło, a nie chcę żeby jadły tylko to mięso, która pani im namiętnie kupuje.
Puszkin znów miał 4 dniowy kryzys, ale przeszło i wrócił do formy, nawet bawi się z Maciusiem, daje się głaskać i nawet czesać szczotką :strach: To znaczy, że czuje się dobrze.
Myszka bardzo przytyła i mimo popsutych ząbków ma apetyt.
Misiek codziennie przemierza parking kilka razy, jakby doglądał czy wszystko w porządku. Jednak grzecznie na noc wraca do domu na nocleg i powarkuje na inne koty . Rano znów wychodzi na codzienny obchód.
Żabka najchętniej zamieszkałaby na polu na stałe, nie chce wracać do domu i jest bardzo niezadowolona. Jeść musi dostać pod krzaczkiem, bo w domu jej nie smakuje.
rzadko teraz bywam, bo łapię kociaki po parkingu, handryczę się ze strażą miejską i naszą cudowną organizacją prozwierzęcą. Strasznie mnie to dużo nerwów kosztuje .
Jak pójdę w odwiedziny następnym razem zrobię jakieś nowe zdjęcia.

jasdor

Avatar użytkownika
 
Posty: 16107
Od: Sob wrz 19, 2009 11:51
Lokalizacja: Krosno

[poprzednia]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Gosiagosia, KotSib, kwiryna, Majestic-12 [Bot] i 47 gości