1m2 na kota. Komornik przysyła pismo o eksmisji

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Wto cze 16, 2020 5:18 Re: 1m2 na kota. SAMI - czy to już FIP ???

Dorota żyje czasami ma siłę odpisać na smsa...

rodzinka nie miała litości i jej się w całości zwaliła na głowę i woreczek żółciowy. Zarówno Dorota jak i jej koty ciężko to przeżyły znając życie.

Joka2011

 
Posty: 206
Od: Sob wrz 12, 2015 21:19

Post » Pt lip 03, 2020 4:50 Re: 1m2 na kota. SAMI - czy to już FIP ???

Jakby wszystkiego było mnało to Dorotę zalały ostatnie burze...

Joka2011

 
Posty: 206
Od: Sob wrz 12, 2015 21:19

Post » Pt lip 03, 2020 8:56 Re: 1m2 na kota. SAMI - czy to już FIP ???

Jakiej pomocy potrzebuje Jasdor ?
Obrazek

muza_51

 
Posty: 1893
Od: Pon paź 04, 2010 10:04
Lokalizacja: Jarosław

Post » Nie lip 05, 2020 19:04 Re: 1m2 na kota. SAMI - czy to już FIP ???

muza_51 pisze:Jakiej pomocy potrzebuje Jasdor ?


nie umiem odpowiedzieć na to pytanie
Dorota żyje chyba z przyzwyczajenia nie śpiąc po nocach, jedząc mniej niż jej koty razem wzięte...
Na pewno przydałby jej się odpoczynek ale to bardzo deficytowy towar...

Joka2011

 
Posty: 206
Od: Sob wrz 12, 2015 21:19

Post » Nie lip 19, 2020 14:44 Re: 1m2 na kota. SAMI - czy to już FIP ???

Dzień dobry wszystkim.
Póki co już jakiś czas temu zmartwychwstałam. Życie mnie przez ten czas nie oszczędzało i tak sie jakoś dziwnie składa, że same ZŁE (ja to chyba cholerka przyciągam) . Mój środek lokomocji powiedział "do widzenia na zawsze" i trzeba było na szybko szukać nowego (starego). Z kotami bez auta nie da rady, zresztą ja już nie umiem inaczej funkcjonować.
Później niemoc trzewiowa mnie dopadła. Pani rodzinna doktórka nie wysłała mnie do szpitala żebym sobie ja, albo służba zdrowia mi jakiejś korony nie zafundowała, a rodzinka się tak przejęła moim stanem zdrowia, że mi się na przeszło tydzień do chałupy zwaliło dodatkowe 5 sztuk ludzkich. Pewnie myśleli, że trzeba mnie będzie pochować to się zjechali ze wszystkich stron. Jak na stypie się k..... czułam. O kotach nie wspominając. Nie są przyzwyczajone do takiej ilości ludziastych w domu.
Tym razem mi sie jeszcze jakoś ślizło i trumna nie była potrzebna.
A ponieważ pogoda nas tu na podkarpaciu nie rozpieszczała to dwa razy mi piwnicę po kostki zalało. I zaś robota na dwa tygodnie, bo zawartość moich 2 piwnic jest bogata i mogłabym spokojnie iść w konkury z mieszkaniem pani Grażyny.
...
A teraz koty
Najpierw moje.
KOSIA (stara persica) po dolegliwościach kręgosłupowych doszła do siebie bym powiedziała całkowicie oprócz jedzenia. Ona ze starości chyba zapomina do czego służy miska, bo z ręki je , a do michy nie chodzi. Kupiłam jej olejek CBD i to chyba był strzał w dziesiątkę, bo w miare podawania wszystkie dolegliwości z poruszaniem się przeszły. Nie wiem czy to cokolwiek leczy, czy działa tylko przeciwbólowo, ale werwa kotu wróciła jak po doplaczach.
MALUTKA przez ten czas dwa razy chciała mi umrzeć ale jej się nie udało. Oczywiście w sobotę, bo wtedy wszystko pozamykane i muszę popędzać do Rzeszowa na ostry dyżur. Za pierwszym razem nic nie jadła i słaniała się na łapkach, przewracała się i ja już zrezygnowałam przygotowana na to, że jak doczeka do poniedziałku to pojadę i będziemy się żegnać. Jednak moja kochana Beatka zdecydowała, że natychmiast jedziemy do Rzeszowa, bo ja nie była w stanie już logicznie myśleć. Zrobiłam badanie krwi i chciałam żeby jej ktoś wenflon założył, bo byłam pewna, że nerkowe podskoczyły na wyższy poziom, bo zachowywała się jak kot, który jest totalnie struty mocznikiem. Zabrali mi kota, zrobili badania i okazało się, , że i mocznik, i krea są podwyższone, ale nie do takiego poziomu, żeby kot tak się czuł i pani dr szukała innej choroby, bo to raczej ni było od nerek. Mocznik nawet był niższy niż w ostatnich badaniach. W ogólnym badaniu przyczyny takiego stanu nie znalazła, ale dała na wszelki wypadek antybiotyk. Na drugi dzień kot jak nowo narodzony, dolegliwości przeszły i nawet zaczęła po odrobince jeść. Przyszło mi do głowy, że złapię siku do badania. I to było najlepsze co mogłam zrobić. Okazało się, że w pęcherzu masakra, e-coli i inne bakterie, biało i już nawet nie pamiętam. Tydzień dostawała Enroxil i było troche lepie, ale jak przyszedł wynik z Laboklinu okazało się, że na Enroxil e-coli jest oporna. Dalej 2 tyg na Lincospektinie, kolejne badanie - wybiło e-coli, ale jakas inna bakteria w niewielkich ilościach jest.
2 tygodnie temu powtórka z rozrywki. Oczywiście w sobotę więc kolejny wyjazd do rzeszowa po ratunek. Odrobinkę krwi udało się pobrać tylko, tyle, że ledwo na morfologię wystarczyło i okazało się, że anemia masakra, a kot kwalifikuje się do transfuzji. Na szczęście mają tam zapas kociej krwi to nawet się nie zastanawiałyśmy.
Minęło 2 tygodnie, w badaniu wyniki lepsze (zwłaszcza hematokryt) Malutka troche lepiej i znów przymierzam się do zbadania moczu, a w najbliższy piątek kolejne badanie krwi.
Nie wiem, jak długo jeszcze razem pobędziemy, ale ile by to miało nie być, niech jeszcze będzie. Kradniemy życiu ile tylko można. Malutka wazy 2 kg, jest chudziutka ale nie jest jeszcze kotem, który kwalifikuje się za TM.

A za jakieś 2 godzinki napiszę co tam u nas na III piętrze

jasdor

Avatar użytkownika
 
Posty: 16263
Od: Sob wrz 19, 2009 11:51
Lokalizacja: Krosno

Post » Nie lip 19, 2020 17:12 Re: 1m2 na kota. Komornik przysyła pismo o eksmisji

No to teraz troche informacji nt. kotów, które pozostały na III pietrze.
Byłam u nich ostatnio 11 lipca.
W sumie u kotów bez zmian, tak samo jak i w mieszkaniu. Nic się na korzyść nie zmieniło. Pani nie ma czasu sprzątać, bo jest strasznie (nie wiem czym) zajęta. Przeszłam nad tym do codzienności, bo w sumie kotom to nie przeszkadza, a skoro jej tak dobrze to kopać się z koniem nie będę. Choć nie ! Jednak coś na korzyść się zmieniło. Od kiedy koty są pokastrowane, okna otwarte bo osiatkowane i wszystkie 6 korzystają z trocin w kuwetach w domu nie śmierdzi, a na klatce schodowej nie czuć nic w ogóle. Kiedyś to już dwa piętra niżej nie szło opędzić się od zapachu i smrodku. Nawet sąsiedzi przestali się z nią chandryczyć z tego powodu. W domu bardziej smierdzi brudem niż kotami.
Niedawno po powrocie do domu zastała w drzwi wsadzone jakieś pismo. Nie wiem, nie widziałam co tam było napisane, ale wspominała, że pismo było od komornika i pisało o jakiejś eksmisji.
Te wszystkie parabanki pewnie upomniały się w końcu o swoje należności, albo spółdzielnia, nie wiem. Z tego co wspominała to wygląda na to, że czynszu dalej nie płaci, tylko bieżące rachunki. Jakoś szczególnie się ta eksmisją nie przejęła, u komornika nie była choć ją prosiłam, żeby dowiedziała się jakichś szczegółów w temacie. Na bruk to pewnie jej nie wywalą, ale u nas gmina ma jakieś lokale dla eksmitowanych i myślę, że wcześniej czy później to się tak skończy, bo jak się nawet nie chce zadbać o swoje interesy to czego sie można spodziewać. Nie wiem, jak teraz się mają przepisy do takiej "przeprowadzki".

MYSZKA - jest w stanie niedobrym :(
Cały pyszczek spuchnięty, aż po oczkach widać. A właścicielka niestety nie da się tknąć, bo dopóki JE to nie trzeba jej ruszać. Potem będzie jak z rudym, zeby mu wyrwali a nic nie pomogło. I wcale nie działają na nią moje argumenty, że z rudym jest jak jest, ale żyje. I jakby mu w paszczy porządku nie zrobili to do dziś pozostałby tylko wspomnieniem. A z drugiej strony też się boję cokolwiek robić i jej do tego namawiać, bo rzeczywiście jej pyszczek jest w takim stanie, że obawiam się, że nawet po zabiegu może się nie poprawić, bo to już za daleko zaszło . Będzie na mnie, że znów nie pomogło. To musi być jej decyzja, namawiać więcej nie będę, choć robię to za każdym razem jak tam jestem bo mi zwyczajnie kota cierpiącego żal :(
Obrazek

MISIEK - dalej uwielbia spacerować po parkingu i spędza na nim większość czasu, do domu przychodzi tylko na jedzenie i spanie i zrobił się strasznym chuliganem. Kiedyś brzucha rozkładał do głaskania i miziania, a teraz jest na zasadzie " śpię ! Proszę mi nie przeszkadzać !" Do tego stopnia, że nawet pazurka użyje jeśli głaskający nie chce się ostrzeżeniom podporządkować. W pyszczku też nienajlepiej, bo wiadomo, że samo się nie wyleczy, ale o zabiegu też póki co mowy nie ma.
Obrazek

PUSZKIN - chyba mnie trochę zapomniał, bo już nie ucieka w panice na mój widok. Jest też w kiepskim stanie, ale żyje, je, pije i nie najgorzej wygląda. Jakim cudem ten kot żyje ? - sama nie wiem....
Obrazek

Najlepiej ze wszystkich mają się FELA i MACIUŚ, które mimo białaczki są w dobrym stanie, nie mają żadnych oznak choroby, są wesołe i towarzyskie, i oczywiście świata za sobą nie widzą nadal, wszędzie raem, gdzie jedno tam i drugie
Obrazek Obrazek

ŻABA też ma się dobrze, ale od kiedy jest lato do domu zagląda rzadko, woli mieszkać na polu, na noc trzeba ja na rękach przynosić i używac przemocy, bo z własnej woli nie chce wracać.

Problem jest też z MYSZKĄ (koteczką polna, która mieszka w piwnicy) Nie wiem, nie widziałam jej, ale pani mówiła, że na brzuszku, przy cyckach zrobił się jej jakiś guz. Boję się, że to coś na listwie mlecznej i źle się skończy. Jak będę bardziej przy czasie to ją zabiorę do weta. Przypomniało mi się też, że po sterylizacji wetka wspomniała, że znalazła jakiś guzek i go wycięła też. Możliwe, że wróciło ze zdwojoną siłą.

No i u kotów w zasadzie tyle nowego, a raczej po staremu. Zobaczymy jaki scenariusz szykuje dla nas życie.
Musze niestety kupic karmę, bo koty skazane tylko na mięsko z Biedronki i choć je lubią i chętnie jedzą, to długo na samym mięsku raczej nie pociągną.

Uzupełniłam rozliczenie i włosy mi stanęły na głowie, jaką kwotę już na koty udało się wydać a tym samym uzbierać.
Uzbierane do tej pory - 11 462,00
Z Pomagam.pl - 4 685,00
Wydane - 13 890,73
:strach: :strach: :strach:
Dysponuję jeszcze kwotą 2 256,27
To wszystko od Was :1luvu: :1luvu: :1luvu:
Może macie jakieś sugestie co mam dalej z tym robić ?
Ostatnio kupiłam środki na pchły, kleszcze i robaki, może kupię troche karmy, a resztę na czarną godzinę i w razie potrzeby, jakiegoś leczenia, zabiegu ?

Teraz znów przerwa, a jeszcze dziś doniosę o innych kotka, które tez przecież są, bo jakby to było, żeby ich nie było ....

jasdor

Avatar użytkownika
 
Posty: 16263
Od: Sob wrz 19, 2009 11:51
Lokalizacja: Krosno

Post » Nie lip 19, 2020 19:14 Re: 1m2 na kota. Komornik przysyła pismo o eksmisji

Oj to przeszlaś swoje w ostatnim czasie, dobrze ze chociaż zwierzaki dają radę i nie dokladają swojej cegiełki. Za całokształt :ok: niech już będzie tylko lepiej :201494 zdrowia dla Was :1luvu:

SabaS

 
Posty: 2490
Od: Śro lis 14, 2018 8:58

Post » Nie lip 19, 2020 19:23 Re: 1m2 na kota. Komornik przysyła pismo o eksmisji

Zdrowia i oby wszystko się dobrze poukladało :ok: :ok: :ok: :ok:
“To co robimy dla nas, umiera wraz z nami. To co robimy dla innych i dla świata zostaje po nas i jest nieśmiertelne.” -A. Pine
nasz wątek: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=159694

Alienor

Avatar użytkownika
 
Posty: 23609
Od: Pt mar 19, 2010 14:48

Post » Nie lip 19, 2020 20:01 Re: 1m2 na kota. Komornik przysyła pismo o eksmisji

Zdrowia dla Ciebie, Twoich osobistych Kotów i Kotów z 3-go Piętra :ok: :ok: :1luvu: :201461 :201461 :201461 :1luvu:
Obrazek

MAU

 
Posty: 2112
Od: Śro paź 24, 2012 11:45

Post » Nie lip 19, 2020 21:56 Re: 1m2 na kota. Komornik przysyła pismo o eksmisji

Trzymajcie się :ok: :ok: :ok:
Obrazek

muza_51

 
Posty: 1893
Od: Pon paź 04, 2010 10:04
Lokalizacja: Jarosław

Post » Pon lip 20, 2020 10:57 Re: 1m2 na kota. Komornik przysyła pismo o eksmisji

Za całokształt :ok: :ok: :ok: :ok:

Mam pytanie, który olejek CBD podajesz Kosi? Moja 14-letnie Nikitka ma zwyrodnienie kręgosłupa, bujamy się z różnymi lekami od pewnego czasu i nic nie pomaga, albo ma skutki uboczne w postaci osowiałości kota.
Obrazek
Maciuś 05.2012 - 15.07.2016 ['] - żegnaj Promyczku
Filemon 07.2011 - 14.03.2020 ['] - żegnaj Przyjacielu wszystkich tymczasów i rezydentów
Mała Matylda (FeLV +) odeszła za tęczowy most ['] - viewtopic.php?f=13&t=186630
Misz-masz- DOKŁADKA kosmetyków 04.08.2020- viewtopic.php?f=27&t=193838

ametyst55

 
Posty: 19545
Od: Pon sie 16, 2010 14:04
Lokalizacja: niedaleko Kraków

Post » Pon lip 20, 2020 14:19 Re: 1m2 na kota. Komornik przysyła pismo o eksmisji

Bardzo, bardzo dziękuję :1luvu:

Jakoś końcem czerwca, nie pamiętam dokładnie, pojechałam do Ropczyc odwiedzić Sami.
Przywoływanie tego kociaka pewnie juz Was nudzi, ale ja nie potrafie zapomnieć, ta żałoba ciągle trwa, a tamto miejsce gdzie "śpi" strasznie przyciąga, choć jest daleko i nie mogę tam bywać często.
Wcześniej już zaopatrzyłam się w lampki, ogrodowego kotka z betonu, wiatraczek, niezapominajki itp gadżety, które na pewno by się Sami podobały. Niestety dopiero po dojechaniu na miejsce zorientowałam się, że kotek i kwiatki zostały w domu, bo moja głowa nie funkcjonowała jak należy i nie potrafiłam skupić się na szczegółach. Na szczęście na miejscu przetrwał czarny, plastikowy kotek, który stał sobie na miejscu mimo wielu klimatycznych niespodzianek przez ten czas od stycznia.
Jak to bywa - nie ma tego złego... więc pomyślałam sobie, że to na pewno miało tak być, bo przecież trzeba mieć kolejny pretekst żeby tam za jakiś czas wrócić.
Cmentarzyk "Granica: w Ropczycach znajduje się w przepieknej okolicy, między lasem a polami, na szczycie niewielkiego wzniesienia. Widoki są przepiękne i wszechobecny spokój.
Teraz pogoda się poprawiła i na pewno niedługo znowu tam się wybiorę.
Ciesze się, że Ona tam "śpi" i czeka na resztę moich kotów, które kiedyś na pewno tam do niej dołączą.

Obrazek

jasdor

Avatar użytkownika
 
Posty: 16263
Od: Sob wrz 19, 2009 11:51
Lokalizacja: Krosno

Post » Nie sie 02, 2020 13:48 Re: 1m2 na kota. Komornik przysyła pismo o eksmisji

Przede wszystkim będę musiała się rozstać z moim dostawcą internetu, bo to co się ostatnio wyprawia to przechodzi ludzkie pojecie.
W zeszłym tygodniu zero zasięgu, moje interwencje nic nie pomogły, ani telefon, ani domowy nie działał. Prędkość to w porywach 3 Kb/s częściej mniej, nic sie nie otwierało, nie działało. I nikt nic nie wie, może nadajnik... może antena w telefonie.... może.... może czas najwyższy się jednak pożegnać, bo to co PLUS odwala to nie jest na XXI wiek.
Dziś jest troche lepiej.

Miało być o innych kotka no to do rzeczy
Od ok miesiąca chodze karmić maluszki, które urodziły się w ogrodzie u pewnych ludzi.Mają duży ogród a w nim duży bałagan, zakamarki, drewno, składy wszystkiego co możliwe i tam właśnie kotka uznała, że bezpiecznie będzie urodzić dzieciaki. Ludzie nie są źli, kotom krzywdy nie robią, ale tez o nie zupełnie nie dbają, nie dają nawet jeść bo ich podobno na to nie stać więc kociaki skazane same na siebie. Do tego domostwo znajduje się w takim miejscu, że po przekroczeniu płotu od razu wychodzi sie na strasznie ruchliwą ulicę.
Tek film nagrałam 27 lipca , jest na nim jeszcze czarno-biały kocurek, najfajniejszy ze wszystkich, najodważniejszy, którego niestety 30 lipca już wśród żywych nie było. Przejechał go samochód. Baba zgarnęła z ulicy ale do weta nie poszła i podobno po 3 godzinach umarł.

https://www.youtube.com/watch?v=U2vzo-spKZ4

Pozostałe skończą zapewne tak samo i to tylko kwestia czasu.
Na pierwszym zdjęciu widać jak blisko jest ulica
Na drugim - kotek, którego już nie ma z mamusią
Na czwartym zapewne sprawca całej tej sytuacji (tatuś), na którego polowałam przeszło 2 lata i odpuściłam. Żadne argumenty łącznie z klatką łapką nie przekonały go do kastracji.
Biję się z myślami co z nimi zrobić zanim ze wszystkich zostana tylko placki na ulicy. Nie mam warunków żeby je zabrać, nie mam ich nawet już czym karmić, a apetyty mają nieziemskie, jak przychodze wieczorem rzucają się na jedzenie jakby tydzień głodowały.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

I to wcale nie koniec
Na tej samej posesji, w tym samym zabałaganionym ogrodzie, w jakiejś szafce, która stoi na podwórku, kolejna bezdomniaczka wymyśliła sobie, że urodzi kociaki. Była dokarmiana między blokami, była w ciąży, myślałam, że zdążę coś załatwić. Ostatni raz widziałam ją 17 lipca (wtedy zrobiłam jej zdjęcie), później przepadła. Kobieta z tego domu mówiła, że urodziła chyba 5 kociaków. Obiecałam, że do przyszłego tygodnia coś załatwię, bo baba traci cierpliwość i mówiła, że jak nie to mąż utopi :(. Wymyśliłam tylko tyle do dziś, że mogę ją razem z dzieciakami zawieźć do przychodni, gdzie będzie musiała siedzieć z kociakami w klatce. Nie wiem, może je uspią bo chyba są jeszcze ślepe. W tej lecznicy i tak na pewno nie przeżyją, bo tam zaraza goni zarazę. Jak do jutra nic nie wymyślę to każę babie zabrać je do weta i uśpić (za co zapłacę) bo sama nie byłabym w stanie tego zrobić. Ona to zrobi bez mrugnięcia okiem.

Obrazek

U nas w domu sytuacja się cały czas pogarsza. O ile transfuzja Malutkiej bardzo pomogła (brak anemii w morfologii, hematokryt 31,5 a był chyba 12) to niestety kreatynina urosła na 2.9 a mocznik na 100. Do tego doszła wątroba ALT-162 (norma do 100) AST-130 (norma do 50) :(
Widać, że o wiele gorzej się czuje, ciągle leży, mało się rusza, prawie nie je. Wszystko po kolei wysiada i to głównie ze względu na nią nie mogę zabrać kociaków, bo kolejny stres ją wykończy :(

Pochwaliłam ostatnio Puszkina i natychmiast sytuacja radykalnie się zmieniła. Odmówił jedzenia, a z pyszczka ciągle leciała ślina, na skutek czego opluł się po całości i cały brud domowy przykleił mu się do sierści, wygląda jak siódme nieszczęście. Od wczoraj znów zaczął jeść.
Fela ma kolejną ruję. Kupiłam i zaaplikuję jej dziś zastrzyka żeby się bidulka nie męczyła, bo strasznie to przechodzi
Obrazek

jasdor

Avatar użytkownika
 
Posty: 16263
Od: Sob wrz 19, 2009 11:51
Lokalizacja: Krosno

Post » Nie sie 02, 2020 21:08 Re: 1m2 na kota. Komornik przysyła pismo o eksmisji

Co do eksmisji- no cóż przyjadą samochodami wejdą siłowo ,zwierzęta do kontenerków i do schroniska a pani wyląduje najprawdopodobniej w domu dla bezdomnych.
Nie dostanie mieszkania socjalnego bo nic nie robi w tym kierunku.Tak postępują z ludżmi,którzy zlewają wszelkie pisma, jeżeli jest już komornik to pani się dług powiększa o zapłatę dla komornika, jeżeli ma jakąś rentę czy emeryturę to z dużą dozą prawdopodobieństwa ma już ją częściowo zajętą albo będzie miała.
Zwierzęta na 100% wylądują w schronisku.
Raczej spółdzielnia się upomniała za niepłacenie czynszu- musiała być sprawa sądowa o eksmisję- szkoda że pani nie poszła do spółdzielni i nie odpracowała długu-u nas są takie możliwości i ludzie korzystają z tego chętnie.
Bardzo cienko widzę tą sytuację,w liście musi być podana data eksmisji oraz godzina.

FunduszImmuno

 
Posty: 168
Od: Wto gru 02, 2014 22:50

Post » Nie sie 02, 2020 22:12 Re: 1m2 na kota. Komornik przysyła pismo o eksmisji

ametyst55 pisze:Za całokształt :ok: :ok: :ok: :ok:

Mam pytanie, który olejek CBD podajesz Kosi? Moja 14-letnie Nikitka ma zwyrodnienie kręgosłupa, bujamy się z różnymi lekami od pewnego czasu i nic nie pomaga, albo ma skutki uboczne w postaci osowiałości kota.

zapomniałam na śmierć. Jeśli chodzi o Kosie i jej problemy z kosteczkami to dostaje takie cosie :
Obrazek Obrazek
Olejek kupuję na fb na stronie "Ambasada konopi". Nie wiem, czy nie byłby lepszy 5% ale ten nam się sprawdził.
FunduszImmuno pisze:Co do eksmisji- no cóż przyjadą samochodami wejdą siłowo ,zwierzęta do kontenerków i do schroniska a pani wyląduje najprawdopodobniej w domu dla bezdomnych.
Nie dostanie mieszkania socjalnego bo nic nie robi w tym kierunku.Tak postępują z ludżmi,którzy zlewają wszelkie pisma, jeżeli jest już komornik to pani się dług powiększa o zapłatę dla komornika, jeżeli ma jakąś rentę czy emeryturę to z dużą dozą prawdopodobieństwa ma już ją częściowo zajętą albo będzie miała.
Zwierzęta na 100% wylądują w schronisku.
Raczej spółdzielnia się upomniała za niepłacenie czynszu- musiała być sprawa sądowa o eksmisję- szkoda że pani nie poszła do spółdzielni i nie odpracowała długu-u nas są takie możliwości i ludzie korzystają z tego chętnie.
Bardzo cienko widzę tą sytuację,w liście musi być podana data eksmisji oraz godzina.

Teraz chyba z powodu Covida w jakiejś tarczy jest zapis, że nie można eksmitować ludzi na ulicę. Nie jestem pewna też, czy ktoś tak szybko będzie chciał zająć się zwierzakami. U nas to tak nie działa. Póki co nic w tej sprawie się nie dzieje, ona tez nigdzie nie była żeby się dowiedzieć.

Dziś nie byłam nakarmić maluchów. Zawiozłam jedzenie pani Grażynie i wróciłam do domu, bo Malutka bardzo źle się czuje. Chciałam szybko wrócić.
Nie wiem, co jutro przyniesie, ale na pewno nie jestem gotowa na jej umieranie :(

jasdor

Avatar użytkownika
 
Posty: 16263
Od: Sob wrz 19, 2009 11:51
Lokalizacja: Krosno

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Fhranka, Gosiagosia, pibon, Pietraszka i 92 gości