1m2 na kota! Maraton po lepsze życie kotów u zbieraczki

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Sob sie 11, 2018 7:10 Re: 1m2 na kota! Maraton po lepsze życie kotów u zbieraczki

Zapytam tylko, czy oddalibyście któregoś swojego tymczasa do kociej kawiarenki? Ja nie. Naprawdę sporo czytałam o tym.
Mam teraz 12 kotów. Nie jestem osobą leniwą, raczej należę do tych, którzy robią wszystko szybko, potrafię sprzątać, lubię porządek. Niestety, przy tylu kotach to niewykonalne. Kobieta, która ma tyle kotów, mieszkanie zaniedbane straszliwie, jest osobą nieradzącą sobie, ale jednocześnie kocha te koty. One są proludzkie, miłe, zaniedbane fizycznie, ale pod względem psychicznym nie. Agata zrobiła w jeden dzień coś, co podziwiam. Agata, szacunek ogromny :ok: :1luvu: Już można mieszkanie wywietrzyć, wykładzina wyrzucona, jakieś meble są zaplanowane, czytałam o malowaniu. No i kotów jest już mniej. Nie mogłyby tam czekać na domek? Ile razy można im zmieniać miejsce pobytu? Nie lepiej pomóc ogarnąć to mieszkanie i nie fundować kotom ciągłej zmiany? Jest ich i tak za dużo, powinny pójść do adopcji, nie ma co do tego wątpliwości, ale niech czekają u siebie. Czasem zdarza się, że zabierane są dzieci z rodzin biednych, niekoniecznie patologicznych, rozdzielane jest rodzeństwo w imię ich dobra. Nie do końca się z tym zgadzam, bo czasem wystarczyłoby takiej rodzinie pomóc. Pomijam sferę emocjonalna, ale i koszty byłyby mniejsze. Z mojej strony EOT.
Czego tu nie ma? Zapraszam na bazarek viewtopic.php?f=20&t=185449

ewar

 
Posty: 44020
Od: Wto lis 06, 2007 20:17
Lokalizacja: Stalowa Wola

Post » Sob sie 11, 2018 7:37 Re: 1m2 na kota! Maraton po lepsze życie kotów u zbieraczki

Czy w ogóle jest sens dawać koty komukolwiek? Przecież zawsze jest ryzyko, że coś pójdzie nie tak albo ktoś umrze (wypadek, choroba) lub zostanie sparaliżowany itd.

Tak patrząc to należałoby żadnego kota nikomu nie dawać a samemu zostać nieśmiertelnym. Tylko jak coś pójdzie nie tak to nagle okazuje się, że koci anioł zostawia po sobie 10/20/30 kotów w stanie pozostawiającym sporo do życzenia. Miłość do kotów jest ważna, ale ona plus jedzenie to o wiele za mało.

Mam wrażenie, że czasami ta miłość to bardziej spełnianie swoich potrzeb emocjonalnych niż kocich. Moje koty też są do mnie mocno przywiązane, ale przy odpowiedniej ilości drapaków i legowisk przestały na mnie spać itd. - kot to nie malutkie dziecko tylko drapieżnik, który z powodu pewnych korzyści zamieszkał w pobliżu ludzi. Z mojej strony tyle.

Jak to mówią: prawda jest jak d..: każdy ma swoją.

A co do dawania do domów z małymi dziećmi... u mnie są trzy koty obecnie (w tym dwa niewidome) i raczej krzywda z powodu dziecka im się żadna nie dzieje (Alienor była i widziała). A wielu kotów mi odmówiono, bo małe dziecko. Tylko dziecko o ile go rodzice nie skrzywią z natury na więcej empatii i wyczucia niż niejeden dorosły (dlatego córki nie biorę już do weta, bo jak widzi kita zestresowanego to od razu płacze). Co ciekawe - część tych kotów po 2,5 roku nadal szuka domu mieszkając otoczone miłością w DT z np. 10 innymi kotami na 50m2. Nie jestem ani trochę przekonana, że jest im tam lepiej niż moim tutaj.
Mokatku... Norbisiu... Magnoleńko... [*] [*] [*]
Obrazek
Obrazek

gpolomska

 
Posty: 4055
Od: Śro wrz 12, 2012 18:34

Post » Sob sie 11, 2018 11:39 Re: 1m2 na kota! Maraton po lepsze życie kotów u zbieraczki

ewar pisze:Zapytam tylko, czy oddalibyście któregoś swojego tymczasa do kociej kawiarenki? Ja nie. Naprawdę sporo czytałam o tym.
Mam teraz 12 kotów. Nie jestem osobą leniwą, raczej należę do tych, którzy robią wszystko szybko, potrafię sprzątać, lubię porządek. Niestety, przy tylu kotach to niewykonalne. Kobieta, która ma tyle kotów, mieszkanie zaniedbane straszliwie, jest osobą nieradzącą sobie, ale jednocześnie kocha te koty. One są proludzkie, miłe, zaniedbane fizycznie, ale pod względem psychicznym nie. Agata zrobiła w jeden dzień coś, co podziwiam. Agata, szacunek ogromny :ok: :1luvu: Już można mieszkanie wywietrzyć, wykładzina wyrzucona, jakieś meble są zaplanowane, czytałam o malowaniu. No i kotów jest już mniej. Nie mogłyby tam czekać na domek? Ile razy można im zmieniać miejsce pobytu? Nie lepiej pomóc ogarnąć to mieszkanie i nie fundować kotom ciągłej zmiany? Jest ich i tak za dużo, powinny pójść do adopcji, nie ma co do tego wątpliwości, ale niech czekają u siebie. Czasem zdarza się, że zabierane są dzieci z rodzin biednych, niekoniecznie patologicznych, rozdzielane jest rodzeństwo w imię ich dobra. Nie do końca się z tym zgadzam, bo czasem wystarczyłoby takiej rodzinie pomóc. Pomijam sferę emocjonalna, ale i koszty byłyby mniejsze. Z mojej strony EOT.



Kurcze, jesteś bardzo odważna porównując swoje dt z mieszkaniem zbieraczki. Nie wiem, czy Ty masz aż tak źle, bo nie sądzę, zeby ona miała aż tak dobrze, jak jest u Ciebie.
Być moze się mylę, być moze u tej pani jest o cztery nieba lepiej niż u zbieraczki, od której ja kiedyś wyciągnęlam kilka kotów. Kilka - bo na więcej nie pozwoliła. Mimo że początkowo deklarowała współpracę. Z miłości ta zbieraczka nie pozwalała na kastrację, żeby nie było rysy na idealnym kocim ciele. Z miłości rodziły się bez kompletnej kontroli koty...
Nieważne, pisać nie będę. Ale widzę róznicę między bałaganem mimo sprzątania a wieloletnim zaniedbaniem sprzątania. Widzę różnicę między karmieniem gorszym jedzeniem (bo dużo tymczasów i kasy za mało) a karmieniem zupkami chińskimi czy brakiem jedzenia dla wszystkich.
Itd itp. Więcej pisać nie będę... Bo może u tej pani jest inaczej niż u zbieraczki z która ja miałam do czynienia - i nie mam racji.
Opcja kawiarenki z możliwością adopcji mi się podoba. Po spełnieniu warunków o których już wcześniej pisałam.
ObrazekObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) 2 LATA... i 24 tygodnie..

Marzenia11

 
Posty: 26086
Od: Sob lut 28, 2009 21:24


Adopcje: 2 >>

Post » Sob sie 11, 2018 12:30 Re: 1m2 na kota! Maraton po lepsze życie kotów u zbieraczki

Muszę odpowiedzieć, bo ktoś jednak nie umie czytać ze zrozumieniem, albo ja nie piszę dość jasno. Oddaję koty do adopcji, teraz mam ich za dużo i nie jest to ani dla mnie ani dla nich komfortowa sytuacja. Oddaję koty do domów z dziećmi, dzieci akurat lubię, pisałam, że dla wielu forumowiczów ( nie dla mnie!) jest to nie do zaakceptowania. Nie oddam kociaka starszej osobie, nie oddam do domu bez zabezpieczeń , do domu, gdzie jest już kilka kotów. Stawiam jakieś warunki, pomimo, że kotów mam dużo. Tak, mam zaniedbane mieszkanie, bo trudno o porządek przy takim stadzie. Taka jest prawda. Wstyd mi, ale za dużo mam też obowiązków. Nie znaczy to, że mam kota oddać byle komu i byle gdzie. W tytule wątku jest 1 m2 na kota. A w kociej kawiarence będzie więcej? Będą tam dwa, trzy koty?
gpolomska pisze:Miłość do kotów jest ważna, ale ona plus jedzenie to o wiele za mało.

Tak, jedzenie będą miały, ale i teraz je mają. Warunki też lepsze niż na początku, naprawdę Agata odwaliła kawał dobrej roboty. Po co kocia kawiarenka? Z miłości do kotów, czy ma przyciągać klientów? Bo jak ktoś tak kocha koty to może je mieć w domu, czyż nie? Z fundacjami też tak jest, że statut mają super, na FB piszą co chcą, a jaka jest rzeczywistość? Regulamin może być cudowny i co z tego? Czym kawiarnia różni się od zoo? Że nie ma klatek?
Uważam, że koty powinny trafić do domu, są miłe, zdrowe, kochane, zasługują na dobre życie. NIGDY nie napisałam, że mają zostać w tym okropnym domu. Nie, ale niech to będzie ich DT.
gpolomska pisze:Tylko jak coś pójdzie nie tak to nagle okazuje się, że koci anioł zostawia po sobie 10/20/30 kotów w stanie pozostawiającym sporo do życzenia.

I tu też masz rację. Takiemu kociemu aniołowi też często wciska się kolejnego kota, bo "ja mam już jednego i więcej nie mogę". Dostatecznie długo jestem na forum, aby takie coś móc napisać. To zresztą temat rzeka.
Moje koty są ogłaszane, nie do mnie więc zarzut, że tak je kocham, że nie chcę oddać. Tak, kocham je i bardzo staram się, aby miały dobre życie.
https://kocie-porady.pl/ogolna/kocia-ka ... 7d173b068d
Warto przeczytać, zgadzam się z tym, co tam jest napisane.
Kobieta jest niezaradna, tacy ludzie też są, ale nie jest zła. Nie krzywdzi kotów celowo, warto jej pomóc. Ona rozumie, że trzeba im znaleźć domy, kocha te futrzaki. Koty są w dobrym stanie psychicznym, czytam, że proludzkie, miziaste. Niektóre znalazły domy, nie są więc bez szans. Kobiety nie potępiam w czambuł. Mnie jest łatwiej, bo mam stały dochód, pomoc z forum, robię bazarki. Teraz jakoś nie, bo czasu brakuje, a to czasochłonne jednak. Potrafię wiele rzeczy zrobić, ona nie, trudno, taka jest.
Powtórzę pytanie - wiele osób obecnych na wątku ma tymczasy. Oddałyby je do kociej kawiarenki? Wątpię. Argument znam. No tak, ale one u mnie mają dobrze, nie tak jak tamte. Czyli one mogą iść gdziekolwiek, są kotami gorszego gatunku. Dla mnie nie.
Czego tu nie ma? Zapraszam na bazarek viewtopic.php?f=20&t=185449

ewar

 
Posty: 44020
Od: Wto lis 06, 2007 20:17
Lokalizacja: Stalowa Wola

Post » Sob sie 11, 2018 12:44 Re: 1m2 na kota! Maraton po lepsze życie kotów u zbieraczki

ewar pisze:Powtórzę pytanie - wiele osób obecnych na wątku ma tymczasy. Oddałyby je do kociej kawiarenki? Wątpię. Argument znam. No tak, ale one u mnie mają dobrze, nie tak jak tamte. Czyli one mogą iść gdziekolwiek, są kotami gorszego gatunku. Dla mnie nie.

Mojego tymczasa nie.
Ale - ja mimo szukania pomocy na forum, nie szukam jej na stałe., Moje koty mają co jeść - raz jest tego jedzenia m,niej, raz więcej, ale mają - tu jedzenie jest dlatego, ze jest kupowane przez forum. Pamiętasz co napisała jasdor w pierwszym poście pierwszego wątku? Że koty były tak wygłodniałe, ze zanim rozpakowała drugi worek whiskasa pierwszy już zjadły. A chyba nie był to kilogram. Masz tak głodne koty u siebie w dt?
Wychodzisz z domu bo nie możesz oddychać ze smrodu tak jak ta pani robiła w upały? Założenie siatki to ogromna sprawa ale zapewnia wietrzenie. Jak nie będziesz sprzatać regularnie, czyścić kuwet ale też ich myć to wietrzenie nie zniweluje smrodu.
Nie są kotami gorszego sortu. Wręcz przeciwnie - są szczególnej troski włąśnie z powodu miejsca w którym mieszkają.. Naprawdę tego nie widzisz? Że te koty sa uzależnione od pomocy z forum? Że ta pani nie gwarantuje im niczego?
ja się nie upieram ze ta kawiarenka jest dobrym rozwiązaniem, najlepszym są domy stałe i to dobre.. ale sytuacja jest jaka jest...
ObrazekObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) 2 LATA... i 24 tygodnie..

Marzenia11

 
Posty: 26086
Od: Sob lut 28, 2009 21:24


Adopcje: 2 >>

Post » Sob sie 11, 2018 13:00 Re: 1m2 na kota! Maraton po lepsze życie kotów u zbieraczki

ewar pisze:Muszę odpowiedzieć, bo ktoś jednak nie umie czytać ze zrozumieniem, albo ja nie piszę dość jasno. Oddaję koty do adopcji, teraz mam ich za dużo i nie jest to ani dla mnie ani dla nich komfortowa sytuacja. Oddaję koty do domów z dziećmi, dzieci akurat lubię, pisałam, że dla wielu forumowiczów ( nie dla mnie!) jest to nie do zaakceptowania. Nie oddam kociaka starszej osobie, nie oddam do domu bez zabezpieczeń , do domu, gdzie jest już kilka kotów. Stawiam jakieś warunki, pomimo, że kotów mam dużo. Tak, mam zaniedbane mieszkanie, bo trudno o porządek przy takim stadzie. Taka jest prawda. Wstyd mi, ale za dużo mam też obowiązków. Nie znaczy to, że mam kota oddać byle komu i byle gdzie. W tytule wątku jest 1 m2 na kota. A w kociej kawiarence będzie więcej? Będą tam dwa, trzy koty?
gpolomska pisze:Miłość do kotów jest ważna, ale ona plus jedzenie to o wiele za mało.

Tak, jedzenie będą miały, ale i teraz je mają. Warunki też lepsze niż na początku, naprawdę Agata odwaliła kawał dobrej roboty. Po co kocia kawiarenka? Z miłości do kotów, czy ma przyciągać klientów? Bo jak ktoś tak kocha koty to może je mieć w domu, czyż nie? Z fundacjami też tak jest, że statut mają super, na FB piszą co chcą, a jaka jest rzeczywistość? Regulamin może być cudowny i co z tego? Czym kawiarnia różni się od zoo? Że nie ma klatek?
Uważam, że koty powinny trafić do domu, są miłe, zdrowe, kochane, zasługują na dobre życie. NIGDY nie napisałam, że mają zostać w tym okropnym domu. Nie, ale niech to będzie ich DT.
gpolomska pisze:Tylko jak coś pójdzie nie tak to nagle okazuje się, że koci anioł zostawia po sobie 10/20/30 kotów w stanie pozostawiającym sporo do życzenia.

I tu też masz rację. Takiemu kociemu aniołowi też często wciska się kolejnego kota, bo "ja mam już jednego i więcej nie mogę". Dostatecznie długo jestem na forum, aby takie coś móc napisać. To zresztą temat rzeka.
Moje koty są ogłaszane, nie do mnie więc zarzut, że tak je kocham, że nie chcę oddać. Tak, kocham je i bardzo staram się, aby miały dobre życie.
https://kocie-porady.pl/ogolna/kocia-ka ... 7d173b068d
Warto przeczytać, zgadzam się z tym, co tam jest napisane.
Kobieta jest niezaradna, tacy ludzie też są, ale nie jest zła. Nie krzywdzi kotów celowo, warto jej pomóc. Ona rozumie, że trzeba im znaleźć domy, kocha te futrzaki. Koty są w dobrym stanie psychicznym, czytam, że proludzkie, miziaste. Niektóre znalazły domy, nie są więc bez szans. Kobiety nie potępiam w czambuł. Mnie jest łatwiej, bo mam stały dochód, pomoc z forum, robię bazarki. Teraz jakoś nie, bo czasu brakuje, a to czasochłonne jednak. Potrafię wiele rzeczy zrobić, ona nie, trudno, taka jest.
Powtórzę pytanie - wiele osób obecnych na wątku ma tymczasy. Oddałyby je do kociej kawiarenki? Wątpię. Argument znam. No tak, ale one u mnie mają dobrze, nie tak jak tamte. Czyli one mogą iść gdziekolwiek, są kotami gorszego gatunku. Dla mnie nie.

Zgadzam się z każdym słowem.

rudalia

Avatar użytkownika
 
Posty: 844
Od: Nie maja 12, 2013 19:25

Post » Sob sie 11, 2018 13:44 Re: 1m2 na kota! Maraton po lepsze życie kotów u zbieraczki

Marzenia11 pisze:Mojego tymczasa nie.
Ale - ja mimo szukania pomocy na forum, nie szukam jej na stałe., Moje koty mają co jeść - raz jest tego jedzenia m,niej, raz więcej, ale mają - tu jedzenie jest dlatego, ze jest kupowane przez forum. Pamiętasz co napisała jasdor w pierwszym poście pierwszego wątku? Że koty były tak wygłodniałe, ze zanim rozpakowała drugi worek whiskasa pierwszy już zjadły. A chyba nie był to kilogram. Masz tak głodne koty u siebie w dt?
Wychodzisz z domu bo nie możesz oddychać ze smrodu tak jak ta pani robiła w upały? Założenie siatki to ogromna sprawa ale zapewnia wietrzenie. Jak nie będziesz sprzatać regularnie, czyścić kuwet ale też ich myć to wietrzenie nie zniweluje smrodu.
Nie są kotami gorszego sortu. Wręcz przeciwnie - są szczególnej troski włąśnie z powodu miejsca w którym mieszkają.. Naprawdę tego nie widzisz? Że te koty sa uzależnione od pomocy z forum? Że ta pani nie gwarantuje im niczego?

Ile jest DT, które polegają wyłącznie na pomocy z forum? Dużo. Piszesz o tym, co było, ale już jest różnica. Kotów jest mniej, to fakt. Okno Agata osiatkowała, wyrzuciła wykładzinę, planuje wymienić meble. Zmienia się na lepsze. I le razy mam pisać, że koty trzeba stamtąd zabrać, że nie powinny tam zostać ? To nie są moje koty, nie ja decyduję, decyduje jasdor. Mnóstwo jest opinii, że kawiarenka jest genialnym pomysłem, przekonujecie jasdor, że robi dobrze. Ja uważam inaczej, wolno mi, przypuszczam, że nie tylko rudalia się ze mną zgadza, ale i inne osoby, lecz nie piszą, bo atmosfera na wątku jest taka, a nie inna.
Nie pisz rzeczy oczywistych. Mam osiatkowane okno, balkon, kuwety sprzątam, a i tak nie jest tak jak być powinno. Nie wierzę, że w mocno zakoconych DT jest idealnie. U mnie w każdym razie nie jest, przyznaję się do tego. I dlatego szukam domów dla moich tymczasów. A ta kobieta nie chce ich oddawać? Chce, też ja to męczy. Myślisz, że nie cieszy ją osiatkowane okno? Czasami trzeba komuś pokazać, że można żyć inaczej. Okna nie otwierała, bo bała się o koty, a nie wiedziała jak można ten problem rozwiązać. Miałam do czynienia ze starszymi paniami, które miały zwierzęta. Pomagałam im, chodziłam ze zwierzakami do weta, zorganizowałam pomoc pań opiekunek. Myślisz, że było łatwo? Że tam pachniało? Że nie było oporów , bo chciały, aby było po swojemu? Ale to już OT.
Czego tu nie ma? Zapraszam na bazarek viewtopic.php?f=20&t=185449

ewar

 
Posty: 44020
Od: Wto lis 06, 2007 20:17
Lokalizacja: Stalowa Wola

Post » Sob sie 11, 2018 13:53 Re: 1m2 na kota! Maraton po lepsze życie kotów u zbieraczki

Są na forum dt w pełni uzależnione, w 100% od pomocy forum? Nie znam albo mam fałszywe wyobrażenie.
Nie ma sensu bić piany. Tylko jasdor i Aga.ta wiedzą jak tam jest i czy dt w postaci kawiarenki jest dla tych kotów lepsze niż ich obecny dom.
Ja tak samo przekonuje do oddania do kawiarenki tak jak ty do nie oddania.
ObrazekObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) 2 LATA... i 24 tygodnie..

Marzenia11

 
Posty: 26086
Od: Sob lut 28, 2009 21:24


Adopcje: 2 >>

Post » Sob sie 11, 2018 14:58 Re: 1m2 na kota! Maraton po lepsze życie kotów u zbieraczki

A ja myślę, że tylko osoby bezpośrednio znające sytuację (w tym wypadku przede wszystkim jasdor) powinny podejmować takie decyzje.
Zostały już tu przedstawione argumenty za i przeciw.
Jasdor z całą pewnością je czytała/czyta, i przemyślała. Na pewno dobrze je rozważy.
Jakoś jestem przekonana, że jasdor podejmie najlepszą w danym momencie decyzję, najlepszą dla tych kotów.
Obrazek Obrazek ObrazekObrazek

Kazia

 
Posty: 10581
Od: Pt maja 24, 2002 13:46
Lokalizacja: Warszawa

Post » Sob sie 11, 2018 15:00 Re: 1m2 na kota! Maraton po lepsze życie kotów u zbieraczki

Nie przekonuję, wyrażam swoją opinię. Kocia kawiarnia to biznes, prawda? Obserwuję różne firmy, sklepy. Są zamykane, bo nierentowne, bo lokal za drogi..itd. Koty żyją do dwudziestu lat, tyle czasu kawiarniany biznes będzie się kręcił? Ktoś napisał, że oddając kota do domu nie mamy gwarancji, że komuś coś się nie stanie, że nie zachoruje, albo coś gorszego. No, tak, może się zdarzyć. Prowadzący kawiarnię na takie coś nie jest narażony. Nie chce mi się już dyskutować, panuje powszechna euforia, bo kotom tak się udało :wink:
Czego tu nie ma? Zapraszam na bazarek viewtopic.php?f=20&t=185449

ewar

 
Posty: 44020
Od: Wto lis 06, 2007 20:17
Lokalizacja: Stalowa Wola

Post » Sob sie 11, 2018 15:01 Re: 1m2 na kota! Maraton po lepsze życie kotów u zbieraczki

Kazia pisze:Jakoś jestem przekonana, że jasdor podejmie najlepszą w danym momencie decyzję, najlepszą dla tych kotów.

Oczywiście.
Czego tu nie ma? Zapraszam na bazarek viewtopic.php?f=20&t=185449

ewar

 
Posty: 44020
Od: Wto lis 06, 2007 20:17
Lokalizacja: Stalowa Wola

Post » Sob sie 11, 2018 15:03 Re: 1m2 na kota! Maraton po lepsze życie kotów u zbieraczki

z rożnych zarówno prywatnych/zawodowych jak i adopcyjnych przyczyn mam ograniczone zaufanie do ludzkich istot
a juz do instytucji pro-zwierzęcych szczególnie
jestem zakocona i zapsiona po kokardki
nie oddałabym do kawiarenki kota/psa/myszy
moze kleszcza bym oddała


zgadzam się z ewar
te koty właśnie ze względu na krzywdę wynikającą z niewydolności właścicielki, powinny iść do najlepszych domów, najlepszych z mozliwych
dlaczego?
tego wyjaśniać chyba nie muszę myslącym kociarzom
i nie chodzi tutaj o aspekt moralnego odkupienia win/krzywd
Obrazek

Kinnia

 
Posty: 8440
Od: Nie sie 19, 2012 21:12

Post » Sob sie 11, 2018 15:07 Re: 1m2 na kota! Maraton po lepsze życie kotów u zbieraczki

Jak ja bylam w tym mieszkaniu to już była najgorsza i najtrudniejsza robota odwalona.
Problemem nie jest metraż mieszkania jako tymczasowego lokum kotów. Bo w takim metrażu by sobie elegancko mogły czekać na domy.
Problem jest w kobiecie - wlascicielce. Ja praktycznie przyszłam na gotowe - pomóc przy siatce i wykladzinie. I gwarantuje że fizyczne wywalenie z tego mieszkania wszystkiego oprócz kotów misek kuwet i metalowych rzeczy to mały pikus w porównaniu do przekonania kobiety o konieczności wywalenia jednego worka ze śmieciami. Na razie ja odebrałam że jest przyzwolenie na zamianę foteli dlatego codziennie patrzę. W tym mieszkaniu dalej jest wszystko (mimo że jest tego mniej niż bylo) zasikane przez 30 kotów które nie miały kuwet. Nie ma szans na zamknięcie drzwi między pomieszczeniami. Może żeby zobrazować - w drodze do Krosna wylał mi się do torby jakiś płyn do mycia bo nie dokrecilam lapiac szybko. W domu tam któryś futrzak nalal mi do torby. Zobaczyłam że mokre. Patrzyłam sprawdzałam wachalam. I doszłam że woda. Upał i kilka butelek.. dopiero po kilku godzinach na tyle nos mi sie odetkal, ze w domu poczułam kocie siuski. A w domu też mam bajzel, chorego chomika, kilka tymczasowych, czasami sterte garów i sterylnie nie jest. Moja bieda jest w papierach na czas leczenia (ani sciolka lniana ani konopna nie wchodzi teraz w grę ), więc jak nasika to czuć że jest mówiąc delikatnie..a torba walila mówiąc delikatnie.
Jasne że o niebo lepiej z siatką niż bez. Żeby pozbyć się zapachu trzeba by zbić tynki, wylać wylewki na podłogę. To nierealne. Jakby kobieta 2-3 razy dziennie wymyla po połowie podłogi w tym pokoju gdzie ma być wykładzina, wyrzuciła chociaż połowę rzeczy albo przyszykowala do wyrzucenia, też by było o niebo lepiej. Ale ta naprawdę ciężka męcząca i niewdzieczna robota to jest tam na miejscu nad tą panią.

Koty są proludzkie, ciągnęły do mnie mimo że starałam się ich nie ruszać żeby się zająć tym po co pojechałam.. te co nie ciągnęły to absolutnie nie zwiewaly...jakiś wisiał i pilnował z góry bałaganu.. kilka było bardzo zadowolonych że chociaż trochę je wyczochralam ale z kociastych to Boryska właśnie najbardziej poznałam i którąś kicie - uciekaczke (nie wiem czy to nie ta co wisiała na drzwiach). Pewnie do każdego przyjdą, kto im krzywdy nie będzie robił. Bo do mnie przyszły same, mam uczulenie na ludzi którzy wchodzą do mnie i z radosnym okrzykiem mi łapią jakieś futro zanim dam po łapach, to i u kogoś sama z siebie zwierzaków nie ruszam póki same nie chcą kontaktu..

Aga.ta

 
Posty: 17
Od: Pt lip 20, 2018 23:39

Post » Sob sie 11, 2018 15:47 Re: 1m2 na kota! Maraton po lepsze życie kotów u zbieraczki

przycupne tu :201459
Ronda 25.04.2014[*]
Koty potrafia zranic w jeden sposob - odchodzac
Henrik Ibsen

Cindy

Avatar użytkownika
 
Posty: 4340
Od: Śro lut 11, 2009 13:23
Lokalizacja: Gdynia

Post » Sob sie 11, 2018 16:00 Re: 1m2 na kota! Maraton po lepsze życie kotów u zbieraczki

Agata, wiem, o czym piszesz. Znam takich ludzi. To strasznie trudne, znam z autopsji, może nie na taką skalę, ale zawsze. To nie jest dom dla kotów, zgadzam się. Kobieta ma problem ze sobą, nie myśli racjonalnie, ale przynajmniej pozwala na sterylki, wpuszcza do domu, coś pozwala zrobić. Sunia starszej pani siusiała w domu, bo była wyprowadzana raz dziennie. Zobowiązałam się wyprowadzać ją na spacer rano i wieczorem i to robiłam. Skończyło się, bo sunia cieszyła się na mój widok i pani była zazdrosna. Opiekunka musiała odejść, bo za często myła wannę i ją niszczyła, a dywan odkurzała nie w tę stronę. Smrodku nie opiszę.
Agata, bardzo się cieszę, że Cię poznałam, chociaż wirtualnie. Lubię takich ludzi jak Ty :1luvu:
Czego tu nie ma? Zapraszam na bazarek viewtopic.php?f=20&t=185449

ewar

 
Posty: 44020
Od: Wto lis 06, 2007 20:17
Lokalizacja: Stalowa Wola

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: focusseba79, kotkarola, KULAK i 44 gości