Głucha znajdka - pierwsze dni w nowym domu, POMOŻECIE? :)

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw kwi 04, 2019 21:55 Re: Głucha znajdka - pierwsze dni w nowym domu, POMOŻECIE? :

Moja Kurka przez pierwszy rok jadła ile bym jej nie nałożyła. Do rozpuku. Karmiłam co 3 godziny chyba do pól roku. A Teraz jest okropnie wybredna :(
Karzeł, który siedzi w człowieku, potrafił sklecić róże bez zapachu i trzęsące się pinczery, ale musiał pogodzić się z chłodną odmową, jaką dały mu koty i lilie.
Eugen Skasa-Weiss

kwiryna

Avatar użytkownika
 
Posty: 3743
Od: Sob lip 23, 2016 9:36
Lokalizacja: Warszawa mokotów

Post » Pt kwi 05, 2019 8:28 Re: Głucha znajdka - pierwsze dni w nowym domu, POMOŻECIE? :

Mopik w pierwszym roku życia żarł jak smok, lekarz w pewnym momencie stwierdzil, że jest za gruby i zalecik diete - ograniczenie jedzenia o 1/4 - zamiast 6x 15g chrupek mial dostawac 4. Biedy kot siedzial przy pustej misce i wyl o litosc, doslownie wyl. No i dieta poszla sie... a kotu potem apetyt zdecydowanie przeszedl i dzisiaj jest raczej niejadkiem.


A tak wyglada Kropek, 9 kg ko-cielska.

Obrazek
Obrazek

Ludzie, którzy nie lubią kotów, w poprzednim życiu musieli być myszami.

Lifter

Avatar użytkownika
 
Posty: 2503
Od: Pt sie 09, 2013 10:47
Lokalizacja: Wrocław

Post » Wto kwi 16, 2019 15:48 Re: Głucha znajdka - pierwsze dni w nowym domu, POMOŻECIE? :

Och, jaka tu cisza :(

Zaczynam podejrzewać, że Korek znowu coś rozwalił, miarka się przebrała i kaarolina1 go udusiła :lol:
Albo Korek tak się już rozrósł, że pożarł kaarolinę1...
Matka Pasztetowa

Vi

 
Posty: 636
Od: Sob sty 22, 2005 23:31
Lokalizacja: Piaseczno

Post » Śro kwi 17, 2019 19:37 Re: Głucha znajdka - pierwsze dni w nowym domu, POMOŻECIE? :

miau,miau Ciociu Vi i bardzo dobrze , ze matka tu nie wchodzi bo jest o krok posłania mnie na dietę , miau, miau tylko wujek Lifter broni mojego honoru i pokazuje dorodniejsze okazy :kotek:

Obrazek Obrazek

kaarolina1

 
Posty: 488
Od: Śro sie 01, 2018 14:47

Post » Śro kwi 17, 2019 19:48 Re: Głucha znajdka - pierwsze dni w nowym domu, POMOŻECIE? :

kaarolina1 pisze:miau,miau Ciociu Vi i bardzo dobrze , ze matka tu nie wchodzi bo jest o krok posłania mnie na dietę , miau, miau tylko wujek Lifter broni mojego honoru i pokazuje dorodniejsze okazy :kotek:

Obrazek Obrazek

Nie denerwuj się ją też jestem dorodny i dobrze mi z tym Hugo Obrazek

Gosiagosia

Avatar użytkownika
 
Posty: 14197
Od: Wto kwi 23, 2013 11:47
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro kwi 17, 2019 19:54 Re: Głucha znajdka - pierwsze dni w nowym domu, POMOŻECIE? :

cudowny Hugo :1luvu:

kaarolina1

 
Posty: 488
Od: Śro sie 01, 2018 14:47

Post » Śro kwi 17, 2019 23:11 Re: Głucha znajdka - pierwsze dni w nowym domu, POMOŻECIE? :

Lifter pisze:A tak wyglada Kropek, 9 kg ko-cielska.

Obrazek

Ale bym miąchała :1luvu:

U nas nerki chore i ten większy, zanim zgubił nadmiary to trwało, a mała drobnica to ciągła walka o każdy gram. W dwa gorsze dni potrafi przekształcić się w szkieletorka. Wiwat brzusie :mrgreen:
Obrazek

tinga7

 
Posty: 910
Od: Czw gru 13, 2012 11:14

Post » Czw kwi 18, 2019 6:13 Re: Głucha znajdka - pierwsze dni w nowym domu, POMOŻECIE? :

Kocurki wymiatają. I żadne spaślaki, po prostu są dorodne.

aga66

 
Posty: 3271
Od: Nie mar 05, 2017 18:46

Post » Czw kwi 18, 2019 11:58 Re: Głucha znajdka - pierwsze dni w nowym domu, POMOŻECIE? :

Do klubu grubasków dołączył Aliś. I chociaż sadełko mu się tak nie rozlewa na boki, to doskonale wiem, że jest za ciężki. Ustawia tylne łapki w X żeby utrzymać zbyt duży ciężar (czego nie robił jak miał dobrą wagę czyli jak był u mnie) - to wielkie obciążenie dla stawów. Jest nabity, pękaty i nie ma talii. A ma rysy orientalne, powinien być długi i smukły. Jak tylko zacznie normalnie jeść, rozpoczynam (powolne) odchudzanie 8)
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 7221
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw kwi 18, 2019 18:00 Re: Głucha znajdka - pierwsze dni w nowym domu, POMOŻECIE? :

Stomachari pisze:rozpoczynam (powolne) odchudzanie 8)


Okrutna ! Ja to zgłoszę do odpowiednich instytucji :wink:
Chyba, że masz na myśli siebie :twisted:

Chikita

 
Posty: 3316
Od: Śro cze 28, 2017 18:05
Lokalizacja: Białystok /Suwałki

Post » Czw kwi 18, 2019 18:34 Re: Głucha znajdka - pierwsze dni w nowym domu, POMOŻECIE? :

Śmiem twierdzić, że obciążenie stawów spowodowane nadmierną tuszą, w przyszłości zwyrodnienia spowodowane niewłaściwym stawianiem łap aż wreszcie ból owych stawów jest znacznie bardziej okrutne ;)
Zresztą kot na razie sam usilnie pracuje nad utratą wagi - często odmawia jedzenia :twisted:
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 7221
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw kwi 18, 2019 19:35 Re: Głucha znajdka - pierwsze dni w nowym domu, POMOŻECIE? :

Stomachari pisze:Śmiem twierdzić, że obciążenie stawów spowodowane nadmierną tuszą, w przyszłości zwyrodnienia spowodowane niewłaściwym stawianiem łap aż wreszcie ból owych stawów jest znacznie bardziej okrutne ;)
Zresztą kot na razie sam usilnie pracuje nad utratą wagi - często odmawia jedzenia :twisted:


On nie pracuje nad utratą wagi, po prostu nie lubi Twojej kuchni 8)
Śmiechem żartem, ale odchudzanie kota wcale nie jest łatwe. Odchudzałam kotkę Babci. Moja psychika cierpiała jak nigdy, bo te oczy, te żałosne miałczenie przy misce, kot bliski omdlenia (racje zmniejszyłam bardzo, bardzo niewiele). W żebraniu przebiła mojego ówczesnego psa.

Chikita

 
Posty: 3316
Od: Śro cze 28, 2017 18:05
Lokalizacja: Białystok /Suwałki

Post » Pt kwi 19, 2019 9:44 Re: Głucha znajdka - pierwsze dni w nowym domu, POMOŻECIE? :

Jako baba od miesiąca na diecie (na dodatek bez żadnych godnych uwagi efektów, szlag), bardzo dobrze rozumiem Koreczka, który na myśl o łyżeczce żarcia mniej dostaje napadu lękowego ;)
Ale może wystarczy więcej ruchu :twisted:
Na przykład bieżnia. 40 na godzinę i tak trzy godziny dziennie ;)

Trochę się obawiam, że niebawem będziemy odchudzać Paszteta :evil:
Bo on tak jakoś z przyczajki żre za dużo.
A potem leci do mnie galopem, wpada na biurko/łóżko/kanapę i beka. Głośno beka. Prosty chłop. Pewnie gdyby miał jaja, to by się po nich drapał :lol:
Matka Pasztetowa

Vi

 
Posty: 636
Od: Sob sty 22, 2005 23:31
Lokalizacja: Piaseczno

Post » Pt kwi 19, 2019 11:12 Re: Głucha znajdka - pierwsze dni w nowym domu, POMOŻECIE? :

Vi pisze:Jako baba od miesiąca na diecie (na dodatek bez żadnych godnych uwagi efektów, szlag)



jak masz smartfona to zainstaluj aplikacje MyFitnessPal (wystarczy wersja bezplatna). Sama w sobie ubytku wagi nie spowoduje ale bardzo pomaga w zliczaniu kalorii. A to pomaga w odchudzaniu sie. Co mowi ci czlowiek, ktory majac 177 cm wzrostu zszedl ze 105 do 74 kg w poltora roku (z czego 25 kg w rok), takze dzieki temu, ze wiedzialem doskonale ile moge i czego zjesc.
A moja dieta byla prosta "zre wszystko, co lubie (bo na warzywach z wody i rybce na parze wytrzymalbym z tydzien) - bo liczy sie limit kalorii". Po paru miesiach okazalo sie, ze duzo bardziej wole zjesc bulke z szynka (bez masla!) niz 4 kawalki czekolady (tyle samo kalorii), bo zoladek czul sie wtesy napchany i nie molestowal "ale zjedz cos...".

Wywalilem z diety chipsy, prazony slonecznik i cole, pizze jadlem raz w miesiacu kawalek albo dwa zamiast calej. I to cale moje ograniczenia. Plus codzienny spacer do pracy i spowrotem, zamiast jazdy samochodem, dzieki czemu... moglem zjesc wiecej, bo spalalem nadliczbowe kalorie, ktore moglem dorzucic do puli. A ustawilem sobie dosc rygortystczny limit z utrata 1 kg tygodniowo, wiec sie przydawaly.
Obrazek

Ludzie, którzy nie lubią kotów, w poprzednim życiu musieli być myszami.

Lifter

Avatar użytkownika
 
Posty: 2503
Od: Pt sie 09, 2013 10:47
Lokalizacja: Wrocław

Post » Pt kwi 19, 2019 12:23 Re: Głucha znajdka - pierwsze dni w nowym domu, POMOŻECIE? :

Lifter,
dzięki ;)
Ze mną to jest dość skomplikowana historia, bo jestem eks-anorektyczką z problemami z tarczycą (czyli tarczyca raz działa i udaje zdrową, a raz twierdzi, że niedomaga i cześć), do tego od kilkunastu lat, choć z przerwami, zażywam leki, które przyczyniają się do tycia (ale wolę już tycie niż chodzenie po ścianach). Z 90 kilo schudłam kiedyś do 45, potem poradziłam sobie z aną, ale zaczęłam tyyyyyyć. Teraz jestem pod opieką dietetyczki, bo tyję niemalże od powietrza :( Czekają mnie badania kortyzolu, insuliny, znowu tarczycy i tak dalej.
Serio - za jedną z największych tragedii mojego życia uważam to, że nie mogę jeść tyle, co znajomi :( Pamiętam, jak chodziłam na fitness 3-4 razy w tygodniu, nie jadłam słodyczy, nie jadłam węgli na kolację, a i tak przybierałam na wadze. Moja rodzona matka przez znakomitą większość życia żywiła się cukrem i była chuda jak patyk :evil:

Gratuluję Ci świetnych wyników! Taka zmiana to nie w kij dmuchał :)

Póki co, turlamy się razem z Pasztetem :evil:
Matka Pasztetowa

Vi

 
Posty: 636
Od: Sob sty 22, 2005 23:31
Lokalizacja: Piaseczno

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Agnieszka2009, lilianaj, magda_depta, Majestic-12 [Bot] i 77 gości