Strona 1 z 1

Koty dzikie i mniej dzikie

PostNapisane: Wto lip 10, 2018 23:41
przez arłynaantresoli
Moi drodzy, po raz kolejny zwracam się do was z problemem...

Praktycznie codziennie robimy z mężem taką samą pieszą trasę. Na początku zauważyliśmy "wysyp" kotów więc kolejne spacery nie obyły się bez miziania i dokarmiania przysmakami. Dzisiaj zaczepiła nas pewna starsza pani pytając "ja tu państwa widzę codziennie i widzę, że chyba zdjęcia kotom robicie, wy z TOZu?". No i się zaczęły pytania 8O
Kotów się kręci kilka - zanotowaliśmy biało-burego, ewidentnie czyjś bo spasiony niemiłosiernie (zawsze ma wodę, nawet kocia budka pod balkonem stoi), biało-czarny - niesamowity miziak, strasznie się ślini (raczej brak ząbków), trochę brudny, strasznie długie pazury, też czyjś (dzisiaj się dowiedzieliśmy) i ostatnio zauważyliśmy kotkę z jednym młodym - strasznie płochliwe ale zeżarły rzucane z dużej odległości smakołyki. Kilka razy widzieliśmy młodego, czarnego kocurka - okropnie drobny i chudy - potem go wcięło... Na osiedlu są poustawiane kocie budki - sztuk przynajmniej 3.

No i moje pytanie - złapać kontakt do właścicielki biało-czarnego, że kot w niezbyt fajnym stanie czy działać na własną rękę? Co z kotką, ewidentnie niesterylizowaną?

Po rozmowie z panią wracałam zapłakana do domu. Nasza piątka wygrzewała się w słońcu na parapetach i przy drzwiach balkonowych. A ja nigdy nie czułam się tak totalnie bezradna...