Przerażony kot, pomocy!

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw lip 05, 2018 9:46 Przerażony kot, pomocy!

Witam wszystkich serdecznie. Nie ukrywam, że założyłam konto na tym forum ponieważ szukam pomocy, zaniepokojona już trochę stanem kota.
W skrócie, dwa dni temu przygarnęliśmy wraz z narzeczonym kotka (dodam, że obydwoje jesteśmy z "kocich domów" i naprawdę kochamy wszystkie mokre kocie noski). Jest to kotka, ma dwa lata i do tej pory żyła w domu naszych krewnych. Krzywda jako taka jej się tam nie działa ale nie bardzo się nią ktokolwiek interesował. Gdy usłyszeli, że szukamy kota do adopcji od razu zgłosili się do nas z zapytaniem, czy nie chcielibyśmy adoptować ich koteczki, zgodziliśmy się.
Kotka była w pełni oswojona, jednak wiodąca dość samotny tryb życia, wiedzieliśmy o tym niemniej jednak troszkę się już martwimy.
Odkąd została do nas przywieziona (wtorek ok 11) nie weszła z nami w żadną interakcję. Na zmianę siedzi schowana albo za łóżkiem albo w szafie. Rozumiem, że jest przerażona, ponieważ sytuacja, w której się znalazła jest jej zupełnie obca. To co najbardziej nas martwi to to, że przez ten cały czas niczego nie wypiła, nie zjadła ani nawet raz nie skorzystała z kuwety. Podsuwamy za nią miski gdziekolwiek się nie ukrywa, kupiliśmy "pachnące" jedzenie, kuweta czeka z otwartymi ramionami niestety brak jakichkolwiek zmian.
Mieliśmy nadzieję, że może rozluźnia się choć odrobinę gdy śpimy, na tyle, by faktycznie zjeść bądź napić się wody, niestety druga noc i drugie rozczarowanie.
Bardzo martwimy się jej stanem i nie do końca wiemy już co robić.
Czy znajdzie się jakaś rada?

NelaNelka

 
Posty: 6
Od: Czw lip 05, 2018 9:35

Post » Czw lip 05, 2018 10:32 Re: Przerażony kot, pomocy!

Witaj :)
Koteczka potrzebuje czasu i spokoju.
Obrazek Kot. Nie dla idiotów!

Gretta

Avatar użytkownika
 
Posty: 26389
Od: Wto lip 18, 2006 12:53
Lokalizacja: "wesołe miasteczko" ;-(

Post » Czw lip 05, 2018 10:58 Re: Przerażony kot, pomocy!

Dwie doby bez jedzenia i picia to już wg mnie stan alarmowy ... po 3 dniach głodówki zaczyna się stłuszczać wątroba ...i jest to proces już nieodwracalny ... Nie macie pomieszczenia, gdzie byłaby całkiem sama? tylko miski, kuweta ...I przyniołsabym jakiś jej kocyk, zabawkę ze starego domu ... Czy ona da się karmić na siłę? - wiem, to dodatkowy stres, ale czasem ratuje życie ... A czy dostała to samo jedzenie, które jadła do tej pory? Może tutaj jest problem?
ObrazekObrazek

katarzyna1207

 
Posty: 4964
Od: Pt lip 03, 2009 21:58
Lokalizacja: Lublin

Post » Czw lip 05, 2018 11:04 Re: Przerażony kot, pomocy!

Dokładnie o to mi chodzi, dwie doby to już naprawdę stan alarmowy. Niestety mamy dwa pokoje, które są w ciągłym użyciu, w grę wchodzi łazienka ale tam też, jak wiadomo, będziemy się kręcić. Mamy kocyki, zabawki ze starego domu, duży drapak z budką, transporter również z kocykiem w środku stoi otworem, jedzonko jest to samo w tych samych miseczkach. Chcieliśmy, by ta przeprowadzka była dla niej jak najmniej stresująca, dlatego zadbaliśmy o te wszystkie czynniki. Nie próbowaliśmy karmiernia na siłę, do tej pory nie próbowaliśmy niczego na siłę, daliśmy jej spokój po prostu ale jesteśmy już bardzo zaniepokojeni :(

NelaNelka

 
Posty: 6
Od: Czw lip 05, 2018 9:35

Post » Czw lip 05, 2018 11:15 Re: Przerażony kot, pomocy!

Wątroba stłuszcza się szybko tylko grubym kotom. W przeciwnym razie wszystkie głodujące wolnożyjące dawno by zniknęły ze środowiska.
Dla kotki zmiana domu była szokiem. Nie wie, co z nią dalej będzie i jej lęk jest uzasadniony. Gdyby Was coś takiego spotkało - porwanie bez uprzedzenia i zamkniecie w nowym domu, też byście siedzieli schowani i rozważali sytuację.
Kicię trzeba zostawić w spokoju, a w miejscu, które wybrała, stawiać jedzenie, jakie jadała wcześniej oraz picie i kuwetę (też z dawnym jej żwirkiem). Można jej sprawić pudło kartonowe z wyciętym wejściem i kocykiem w środku, gdzie będzie się chować i obserwować nowe środowisko.
Przez pierwszy tydzień najlepiej się jej nie narzucać z niczym, poza podsuwaniem świeżego jedzenia.
Nie zauważać. Później - jeśli kicia się ośmieli, ona nada tempo zaprzyjaźnianiu się, jest domowa, młoda, kiedy zrozumie, że jej nic nie grozi, zacznie zwiedzać teren. Tak zachowuje się każdy kot w nowym miejscu. Warto podsunąć jej zabawki z kocimietką, a kiedy już będzie śmielsza, bawić się z nią wędką.
Do kota przemawiać trzeba łagodnym głosem, jak do niemowlęcia.
Obrazek
Obrazek

mziel52

 
Posty: 9771
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Czw lip 05, 2018 12:29 Re: Przerażony kot, pomocy!

Jeżeli kotka nie oddawała moczu przez dwa dni, to ja bym się niepokoiła. Owszem, zwierzaki są w stanie sporo wytrzymać, ale nie zawsze to im na zdrowie wychodzi.
Nie wiem, czy bym kotki nie zabrała na kroplówkę z aminokwasami. Przy okazji ją to nawodni i może sprowokuje do oddania moczu.
Dawałabym też pewnie jakieś środki łagodzące stres. Może na początek naturalne preparaty dla zwierząt (z tryptofanem czy z kazeiną). Jeśli kotka wyląduje u weta, to od razu przy okazji wizyty bym zaaplikowała.

Stomachari

 
Posty: 4484
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw lip 05, 2018 12:47 Re: Przerażony kot, pomocy!

Ja przechodziłam trudne dokocenie. Trochę inna sytuacja (bo dodatkowo inne koty). Kotka, która do mnie zawitała, chowała się ale wychodziła na głos dawnej karmicielki. (była bezdomniakiem spod bloku). Może głos i obecność byłych opiekunów skłoni ją do wyjścia i jedzenia. U mnie tak było. Karmicielka przychodziła do mnie i podawała jedzonko.
Trwało to ok 2 tygodni zanim mi (i kotom) zaufała.
Jeżeli możliwe to polecam.
Kciuki za koteczkę - posyłam.
Ewkkrem.
Uroda moja nie sięga szczytu szczytów,
ale mój pies patrzy na mnie oczami pełnymi zachwytu
L. J. Kern
Nasz wątek: viewtopic.php?f=46&t=183010&start=0

ewkkrem

Avatar użytkownika
 
Posty: 1788
Od: Czw lip 27, 2017 15:20
Lokalizacja: Włocławek

Post » Czw lip 05, 2018 13:58 Re: Przerażony kot, pomocy!

Na razie nie ma sensu stresować kotki wetem. Jeśli dwa dni nie jadła, to i nie ma czym sikać. Gdyby sytuacja trwała kolejne 2-3 dni - wtedy jest powód do niepokoju.
Obrazek
Obrazek

mziel52

 
Posty: 9771
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Czw lip 05, 2018 14:14 Re: Przerażony kot, pomocy!

mziel52 pisze:Na razie nie ma sensu stresować kotki wetem. Jeśli dwa dni nie jadła, to i nie ma czym sikać. Gdyby sytuacja trwała kolejne 2-3 dni - wtedy jest powód do niepokoju.


Nie chcę krakać ... ale wydaje mi się, że zbyt optymistycznie podchodzisz do niejedzenia i niewydalania przez 5 dni ... Przerabiałam z Bubusiem (oddany do schroniska przez rodzinkę babci wywiezionej do DPS), był tak zestresowany, że praktycznie mieszkał pod łóżkiem .. Jadł ociupinkę - może ze 2 łyżeczki dziennie, nieobsługiwalny do siłowego karmienia :( Stawałam na głowie, żeby trafić na to, co zacznie jeść ... Koci catering miał nieraz 12 miseczek ... Skończyło się koszmarnym zapaleniem jelit, wyniki wątrobowe były niemierzalne, bo skończyła się skala w aparaturze ... Cudem udało się go odratować ...
Co do wolnożyjących - przypuszczam, że skoro od kocięctwa mają problemy ze zdobywaniem pokarmu, ich metabolizm pewnie się jakoś przystosował i przestawił ... a tutaj jest to kot domowy, który jedzenie miał cały czas ...
ObrazekObrazek

katarzyna1207

 
Posty: 4964
Od: Pt lip 03, 2009 21:58
Lokalizacja: Lublin

Post » Czw lip 05, 2018 14:42 Re: Przerażony kot, pomocy!

mziel52 pisze:Na razie nie ma sensu stresować kotki wetem. Jeśli dwa dni nie jadła, to i nie ma czym sikać. Gdyby sytuacja trwała kolejne 2-3 dni - wtedy jest powód do niepokoju.

Do pewnego stopnia masz rację, ale tylko do pewnego. Organizm cały czas się oczyszcza, mocz jest produkowany również wtedy, gdy się nic nie pije. A kotka przed przyjazdem do nowego domu pewnie coś piła, nie była odwodniona. Pęcherz ma pewnie częściowo wypełniony. I mocz zalegający w pęcherzu a nie wydalony może zacząć ulegać pewnym zmianom. Może dojść do zapalenia pęcherza (które moim zdaniem jest gorszą opcją niż stres u weta) a w skrajnych wypadkach mocz może się cofnąć do nerek (teoretycznie u zdrowego zwierzęcia nie powinno do tego dojść, teoretycznie parcie na pęcherz jest tak duże, że u zdrowego zwierzęcia zwieracze po prostu puszczą. Ale to jak zawsze teoria. Poza tym nie wiadomo, w jakim kotka jest stanie, skoro się tak zestresowała. Równie dobrze mogły się wytrącić kryształy w zalegającym moczu i zatkać cewkę moczową). Cofnięcie się moczu do nerek to zazwyczaj poważna sprawa.

Stomachari

 
Posty: 4484
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw lip 05, 2018 15:16 Re: Przerażony kot, pomocy!

No cóż, zbierając informacje od Was wszystkich myślę, że jeśli do jutra kotka nie zje ani nie wypije ani nie wydali wciąż niczego to po prostu jakoś siłą zabiorę ją do weterynarza. Póki co wyłączyliśmy salon z użytku, jest tam tylko kot, kuweta i miski. Może to w czymś pomoże :( Dziękuję wszystkim za pomoc, na pewno dam znać, co dalej.

NelaNelka

 
Posty: 6
Od: Czw lip 05, 2018 9:35

Post » Czw lip 05, 2018 15:19 Re: Przerażony kot, pomocy!

ewkkrem pisze:Ja przechodziłam trudne dokocenie. Trochę inna sytuacja (bo dodatkowo inne koty). Kotka, która do mnie zawitała, chowała się ale wychodziła na głos dawnej karmicielki. (była bezdomniakiem spod bloku). Może głos i obecność byłych opiekunów skłoni ją do wyjścia i jedzenia. U mnie tak było. Karmicielka przychodziła do mnie i podawała jedzonko.
Trwało to ok 2 tygodni zanim mi (i kotom) zaufała.
Jeżeli możliwe to polecam.
Kciuki za koteczkę - posyłam.
Ewkkrem.

Może to dobry pomysł?
Obrazek Kot. Nie dla idiotów!

Gretta

Avatar użytkownika
 
Posty: 26389
Od: Wto lip 18, 2006 12:53
Lokalizacja: "wesołe miasteczko" ;-(

Post » Czw lip 05, 2018 17:33 Re: Przerażony kot, pomocy!

Moje kotto po adopcji bało się straszliwie i chowało długi czas. Na początku znikające żartko widziałam tylko po nocy, gdy spałam i nie stanowiłam zagrożenia, albo jak wychodziłam do pracy - wracałam a żartka nie było, kotta tez nie bo znowu się schował. Wiedziałam, że chowa się w garderobie więc tam postawiłam mu kuwetę (fuuuu). Moja garderoba mała i ciemna i rzadko używana bo codzienne rzeczy trzymam w szafie w sypialni. W garderobie Bil znalazł sobie schronienie, a mysle że bardzo tego potrzebował. Kuweta w miejscu w ciasnym z ubraniami dobrego wrażenia nie robi, ale się sprawdziła, bo kupki z kuwety sprzątałam. Miski z jedzeniem od razu postawiłam w miejscu docelowym, ale jak mówiłam wsuwał dopiero jak był bezpieczny, czytaj nie było mnie w pobliżu (jak pisałam wcześniej, spałam albo byłam poza domem). Myślę, że kot poza posłankami typowo dla kotków po prostu potrzebuje też swojej kryjówki, takiej której miejsce nie jest wyznaczone przez opiekuna, a które wybierze sobie sam i tam się poczuje bezpiecznie. Zwłaszcza na początku potrzebuje miejsca gdzie może się schować i nikt nie będzie tam podchodził. Myślę, ze warto na początek zapewnić kotu taką kryjówkę, albo poszukać jaką sobie sam wybierze i tam kuwetę potem postawić i nie przenosić jej co chwila. Nie podsuwałabym też kotkowi miski pod nos, spróbowałam bym metody "wyjdźmy z domu na pół dnia zobaczymy czy żartko z miski zginie". Myślę, że takie wędrujące miski (postawimy tam, gdzie się kot aktualnie chowa) albo wędrująca kuweta (na podobnej zasadzie) nie pomagają kotkowi w oswojeniu się z miejscem.

Bestol

Avatar użytkownika
 
Posty: 789
Od: Sob sty 14, 2017 18:20

Post » Pt lip 06, 2018 8:33 Re: Przerażony kot, pomocy!

Moi drodzy, po dzisiejszej nocy wody w miseczce ubyło i pojawiły się siuśki w kuwecie. W życiu nie byłam chyba bardziej szczęśliwa :D

NelaNelka

 
Posty: 6
Od: Czw lip 05, 2018 9:35

Post » Pt lip 06, 2018 9:04 Re: Przerażony kot, pomocy!

:D oby tak dalej!
Obrazek Kot. Nie dla idiotów!

Gretta

Avatar użytkownika
 
Posty: 26389
Od: Wto lip 18, 2006 12:53
Lokalizacja: "wesołe miasteczko" ;-(

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Damroka1, dżelak, kasumi, Pan.Kruk, renatka.11, Vi, Zazusia i 59 gości