Kleszcz u kota.

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Wto maja 22, 2018 21:32 Kleszcz u kota.

Dzisiaj wyciągając kleszcza została jego maciupenka cześć w skórze. Boję się żeby nic mu nie było. .. byłem z nim wczoraj na spacerze. Dzisiaj około 12 to czesalem i nic nie zauważyłem ale nie jestem pewny już bo kleszcz był na główce. Co mogę teraz zrobić?
Można dodać jakoś zdjęcie?

jacek024

 
Posty: 30
Od: Sob kwi 22, 2017 19:06

Post » Śro maja 23, 2018 5:56 Re: Kleszcz u kota.

Wrzuć zdjęcie np. na imageshack i wklej tu linka.
Do cats eat bats?

Muireade

Avatar użytkownika
 
Posty: 1117
Od: Pon sie 08, 2016 17:26
Lokalizacja: Środek Wiochy

Post » Śro maja 23, 2018 9:17 Re: Kleszcz u kota.

Kleszcze po wbiciu w skórę wytwarzają ślinę, która utwierdza pasożyta w jednym miejscu (cementuje go). Wyjmując kleszcza bardzo często w skórze zostaje hypostom, czyli część gębowa, którą kleszcz w skórę wbija, szczególnie jak już kleszcze się zacementuje. Organizm sam ją jest w stanie usunąć, więc zdezynfekowałabym i obserwowała miejsce i jak nic się nie dzieje, to dałabym spokój.

Szukam_kotki

 
Posty: 267
Od: Sob lut 03, 2018 7:53

Post » Śro maja 23, 2018 17:34 Re: Kleszcz u kota.

Szukam_kotki pisze:Kleszcze po wbiciu w skórę wytwarzają ślinę, która utwierdza pasożyta w jednym miejscu (cementuje go). Wyjmując kleszcza bardzo często w skórze zostaje hypostom, czyli część gębowa, którą kleszcz w skórę wbija, szczególnie jak już kleszcze się zacementuje. Organizm sam ją jest w stanie usunąć, więc zdezynfekowałabym i obserwowała miejsce i jak nic się nie dzieje, to dałabym spokój.


Hmmm zostawiając kleszcza samemu sobie otwieramy furtkę do zakażenia. To jest ciało obce, którego organizm sam się nie pozbędzie.
Tak z ciekawości- gdyby Tobie została głowa w skórze też byś ją zostawiła ?

Jeśli to faktycznie głowa powinieneś pójść do veta aby wyciągnął. Zrobi minimalne nacięcie i się pozbędzie robala.

Chikita

 
Posty: 1793
Od: Śro cze 28, 2017 18:05
Lokalizacja: Białystok /Suwałki

Post » Śro maja 23, 2018 19:47 Re: Kleszcz u kota.

Nie ma czegoś takiego jak głowa w skórze. W skórze może zostać tylko aparat gębowy, bo tylko on jest wbijany. W zasadzie formalnie kleszcze nawet nie mają głowy, może stąd ten mit, że głowa może zostać w skórze, bo po wyjęciu kleszcza nie ma jej na kleszczu. W każdym razie sam aparat gębowy nie przenosi zakażenia. Bakterie i wirusy są w jelitach kleszcza. Zwykle wymaga trochę czasu, zanim przejdą do ślinianek i zostaną przekazane żywicielowi (zależy od patogenu). Dlatego szybkie wyjęcie kleszcza (do kilku godzin po wbiciu) zapobiega transmisji patogenów. Nie ma znaczenia, czy coś tam w skórze zostało, czy nie. Najgorsze co można zrobić to nasmarować kleszcza np. masłem, albo czymś drażniącym. Wtedy może dojść do zapchania otworków oddechowych, poza tym dochodzi też stres i kleszcz może zwymiotować treść pokarmową do rany, a w raz z nią dochodzi do natychmiastowego przekazania patogenów.
Dlatego pisałam o obserwacji, zarówno miejsca ukłucia, jak i ogólnie zwierzęcia. Nie wiem, czy często dochodzi do zakażenia kota chorobami odkleszczowymi, bo znam się tylko na ludzkich chorobach odkleszczowych, a też moje koty nie wychodzą i się tym nie interesowałam. Zawsze jednak może powstać jakiś odczyn miejscowy, czy nadkażenie ranki.

A, dodam, że owszem, zostawiłam raz czy dwa "glowę" w skórze i nadal żyję. Pracowałam kiedyś nad chorobami odkleszczowymi hurtem zbierałam te pajęczaki po lasach, więc o wkłucie było stosunkowo łatwo ;)

Szukam_kotki

 
Posty: 267
Od: Sob lut 03, 2018 7:53

Post » Śro maja 23, 2018 20:05 Re: Kleszcz u kota.

jacek024

 
Posty: 30
Od: Sob kwi 22, 2017 19:06

Post » Śro maja 23, 2018 20:16 Re: Kleszcz u kota.

Wg mnie nic szczególnego się nie dzieje. Odkaź i obserwuj. Jakby zaczerwienienie się powiększało, albo kot miał niepokojące objawy to do weta.

Szukam_kotki

 
Posty: 267
Od: Sob lut 03, 2018 7:53

Post » Śro maja 23, 2018 21:08 Re: Kleszcz u kota.

A ja naciskam na nacięcie.
Zakropl kota jakimś specyfikiem (ja zakraplam Frontline) zawsze to mniejsze prawdopodobieństwo wbicia. Gwarancji nie masz, bo z roku na rok coraz odporniejsze, ale jednak. Tylko zakropl kota na karku gdzie nie sięgnie łapką !

@Szukam_kotki masz rację- aparat gębowy :wink: Nie zmienia to faktu, że powinno się go usunąć,bo zakażenie może powstać choćby przez kleszczowego "hafta". Ja osobiście w temacie kleszczy jestem bardzo przewrażliwiona od momentu kiedy pieseł zachorował na tzw. pokleszczówkę, bo właśnie została w środku głowa, którą zostawiliśmy samą sobie i żeśmy ledwo go odratowali.

Chikita

 
Posty: 1793
Od: Śro cze 28, 2017 18:05
Lokalizacja: Białystok /Suwałki

Post » Czw maja 24, 2018 0:05 Re: Kleszcz u kota.

@Szukam_kotki ma 100% racji. Ten "aparat gębowy" zamieni się strupek, którego kot sam się pozbędzie- drapiąc, lub my go usuniemy - miziając kota.
Koty nie są tak podatne na choroby odkleszczowe jak psy. Babeszjoza, na którą psy ciężko chorują - wśród kotów występuje niezmiernie rzadko i to u kotów już obciążonych innymi chorobami. Borelioza czy odkleszczowe zapalenie mózgu - zabójcze dla ludzi, u kotów są niemal nie znane.

Chikita pisze:Zakropl kota jakimś specyfikiem (ja zakraplam Frontline) zawsze to mniejsze prawdopodobieństwo wbicia. Gwarancji nie masz, bo z roku na rok coraz odporniejsze, ale jednak. Tylko zakropl kota na karku gdzie nie sięgnie łapką !


bzdura - żadne środki typu Frontline, Fiprex - nie zabezpieczają przed wkłuciem się kleszcza, to nie są repelenty. Wręcz przeciwnie - kleszcz MUSI się wkłuć aby zginąć. Po prostu musi napić się krwi kota, w której krąży zabójcza dla niego substancja, aby umrzeć zanim zwróci /przekaże patogeny. I takiego martwego kleszcza też trzeba usunąć, bo kot nie zawsze da sobie z nim radę, może poważnie rozdrapać skórę, bo go swędzi.

Mam cztery koty wychodzące, o różnej przeszlości i pochodzeniu. Przebywają w tym samym ogrodzie plus dwie sąsiednie niezamieszkałe i totalnie zarośnięte działki. Kleszcze znajduję tylko u tych, które z tych czy innych względów mają obniżoną odporność. Mycha - kleszcz w LUTYM - idiopatyczne zapalenie pęcherza. Gucio - kilka kleszczy w połowie kwietnia, za chwilę zapalenie ucha środkowego z perforacją błony bębenkowej. Dla kontrastu - Menda, kotka podwórzowa, krórą przygarnęłam cztery lata temu, ma teraz co najmniej siedem lat. Jest bardziej kotką przychodzącą niż wychodzącą. Ale jak już przyjdzie, to śpi z nami w łóżku,więc też jest przeglądana. No, znalazłam u Mendzi kleszcza, TŻ już spał, sama nie wyciągnę. Mały był...a rano ów kleszcz, opity po kokardy, spacerował po mojej poduszce. Pietruś, kot o zupełnie nieznanej przeszłości, u mnie od pięciu lat - w tym czasie miał może z dwa - trzy kleszcze. Mimo,że ostatnio choruje,jest w trakcie diagnostyki

izka53

Avatar użytkownika
 
Posty: 12082
Od: Śro wrz 29, 2010 13:54
Lokalizacja: Poznań

Post » Czw maja 24, 2018 1:15 Re: Kleszcz u kota.

W życiu nie spotkałam się z tym, żeby u człowieka lub zwierzęcia lek/wet zdecydował się na nacięcie skóry w celu usunięcia resztek kleszcza. Jest to wręcz odradzane.
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5183
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw maja 24, 2018 11:08 Re: Kleszcz u kota.

Kupilem takie coś. U kotka jak na razie nic nie widac.
http://m.zooplus.pl/shop/psy/maszynki_p ... pray/30764

jacek024

 
Posty: 30
Od: Sob kwi 22, 2017 19:06

Post » Czw maja 24, 2018 15:10 Re: Kleszcz u kota.

Nie znam tego środka, który kupiłeś, oby podziałał :ok:
Ja się przychylam do postu Izka53. Od 18 lat mam koty wychodzące, zabezpieczam dla wszystkiego co miesiąc Frontlinem, ale i tak kleszcza czasem przyniosą i to nie jednego. Jak kot spolegliwy, to udaje mi się osobiście wyjąć, i to najlepiej mocno przy samej skórze miedzy dwa paznokcie i w górę! :twisted: Szybki, zdecydowany, precyzyjny ruch. Potem oglądam dokładnie, czy w całości i do toalety. Miejsce po kleszczu dezynfekuję. Kleszczem się nie kręci, kleszcz to nie śruba! Ale bywa, że coś zostanie :roll: Zwykle samo zamieni się w strupek i odpadnie, albo ja to wyskrobię przy głaskaniu. Ale są koty, które mają uczulenie na ugryzienie kleszcza i tu trzeba być czujnym, powstają wtedy między innymi takie jakby całe płaszczyzny wygolonego futerka :( Tak miał mój Obiś, kiedy był jeszcze bezdomnym kotem, myślałam, że to ślad po obróżce, albo ktoś mu chciał krzywdę zrobić, a to było pokleszczowe.
Oczywiście, jeżeli będzie widoczny stan zapalny, trzeba do weta. U mnie to zdarzyło się może dwa razy w ciągu kilkunastu lat.
Obrazek
Obraz by Ewung, kredka akwarelowa, format A3, kopia, oryginał w Luwrze
Obrazek

czitka

Avatar użytkownika
 
Posty: 14739
Od: Sob lut 12, 2005 10:03
Lokalizacja: wrocław

Post » Czw maja 24, 2018 15:20 Re: Kleszcz u kota.

Też osobiście tego środka nie używałem. Moje kotki są nie wychodzące. Poszedłem po prostu z nimi na smyczy na spacerek i niefortunnie jeden przyniósł kleszcza. Dzisiaj czuje że coś tam siedzi ale widocznie się goi i bedzoe coś jak strupek?. Jak tylko przyjdzie paczka z zooplusa to od razu spryskam i zobaczymy czy odejdzie. Niby po to ten środek jest.

jacek024

 
Posty: 30
Od: Sob kwi 22, 2017 19:06

Post » Czw maja 24, 2018 23:09 Re: Kleszcz u kota.

po przeczytaniu składu tego środka zastanawiam się co niby ma te kleszcze odstraszyć 8O Natomiast jak faktycznie poskleja kotu futro - jak pisze wielu komentujących i co jest wielce prawdopodobne - to dopiero kot się będzie drapał :strach:
strupek sam odpadnie/kot go zdrapie/ty zdrapiesz

izka53

Avatar użytkownika
 
Posty: 12082
Od: Śro wrz 29, 2010 13:54
Lokalizacja: Poznań

Post » Pt maja 25, 2018 4:42 Re: Kleszcz u kota.

Już kupiłem to sprawdzę jak to działa żeby pieniądze w błoto nie poszły. Ja natomiast będę przy kotku przez cały czas działania tego preparatu. Najwyżej kotku przejmuje woda na końcu.

jacek024

 
Posty: 30
Od: Sob kwi 22, 2017 19:06

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 55 gości