Filemonku [*] ...serce moje ..

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Nie lip 15, 2018 22:39 Re: Filemonku [*] ...serce moje ..

I tak, wciąż będziesz się zastanawiała czy jest coś co mogłaś zrobić szybciej, lepiej, inaczej. Może coś zauważyć, może za długo działałaś, może za krótko itp.
Wszyscy tak mamy...Natomiast usłyszałam kiedyś zdanie, które bardzo mi pomogło, może kiedy pierwszy ból minie też Ci pomoże.

"Twoje działania były najlepszymi, które można było podjąć posiadając taką wiedzę i emocje jakie miałaś w danym czasie"

Innymi słowy na stan swojej wiedzy i sytuacji w danym momencie zrobiłaś wszystko co mogłaś i uważałaś za najlepsze. Nic więcej się nie liczy.
Wątek tęczowych kotów do adopcji: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=164847

Madie

Avatar użytkownika
 
Posty: 3717
Od: Pon wrz 10, 2007 17:35
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pon lip 16, 2018 6:48 Re: Filemonku [*] ...serce moje ..

Filuśku :placz:
Nie mogę żyć bez Ciebie

ObrazekObrazekObrazek
ObrazekObrazek

kicikici3

Avatar użytkownika
 
Posty: 562
Od: Sob lip 01, 2017 13:22

Post » Pon lip 16, 2018 6:59 Re: Filemonku [*] ...serce moje ..

['] :(
Obrazek Obrazek

Kłamstwo jest jedyną ucieczką słabych. Stendhal
Wątek Łopatą i do piachu ku przestrodze o zaufaniu i podłości ludzkiej bez granic, ale i szczęśliwym zakończeniu :) :) :)
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1& ... &start=960

Anna61

 
Posty: 37090
Od: Nie lis 25, 2007 20:27
Lokalizacja: Pabianice

Post » Pon lip 16, 2018 8:49 Re: Filemonku [*] ...serce moje ..

Kicikici3, trzymaj się i pozwól się pocieszyć Bonifacemu. Filuś już nie cierpi - dałaś mu kilka lat szczęśliwego życia, którego nie miałby w schronisku i gdyby mógł, to na pewno by Ci teraz za to podziękował. Taka jest wada kotów: żyją zwykle krócej niż my... a z drugiej strony popatrz na koty, które zostają same po śmierci opiekuna i jak im się świat zawala... tylko one na nic nie mają wpływu; musisz być twarda.
Mokatku... Norbisiu... Magnoleńko... [*] [*] [*]
Obrazek
Obrazek

gpolomska

 
Posty: 4084
Od: Śro wrz 12, 2012 18:34

Post » Pon lip 16, 2018 9:32 Re: Filemonku [*] ...serce moje ..

Staram się kochana, naprawdę się staram . Ale na ten moment , czuję tylko ból i gniew i wiele innych emocji , a le ból najbardziej . Dzisiejszy poranek i świadomość jaka napłynęła po paru sekundach, to było jak sztylet w serce .
Rozrywa mnie od środka.
Lawiruje pomiędzy szlochem i emocjami jak sztorm a stanem niczym "zombie" , gdzie nie ma nic, tylko pustka wokół. Nie chce mi się jeść, zapominam o piciu. Dusza mi się wyrywa do niego.
Najbardziej mnie dręczy, czy on wiedział że go kocham bardzo i robiłam coś, co mu nieprzyjemne, bo starałam się pomóc i go ratować. Czy też może na koniec mnie nienawidził :placz:
Czy nie miał mnie za dręczyciela . Wszystko co robiłam z przekonaniem że dobrze postępuje bo walczę, teraz zamienia się w zadrę i wyrzuty sumienia .

gpolomska pisze:Kicikici3, trzymaj się i pozwól się pocieszyć Bonifacemu. Filuś już nie cierpi - dałaś mu kilka lat szczęśliwego życia, którego nie miałby w schronisku i gdyby mógł, to na pewno by Ci teraz za to podziękował. Taka jest wada kotów: żyją zwykle krócej niż my... a z drugiej strony popatrz na koty, które zostają same po śmierci opiekuna i jak im się świat zawala... tylko one na nic nie mają wpływu; musisz być twarda.
ObrazekObrazek

kicikici3

Avatar użytkownika
 
Posty: 562
Od: Sob lip 01, 2017 13:22

Post » Pon lip 16, 2018 9:51 Re: Filemonku [*] ...serce moje ..

Wiem, że to Cię szczególnie nie pocieszy, ale każdy tak się czuje, kto walczył o kota do końca. Niestety rzadko komu jest dane, że kot mu umiera we śnie w wieku 20 lat ze starości. Taki urok jak się chce jakiemuś kotu skrzywdzonemu przez los dać trochę szczęścia a nie bierze wychuchanego kociaka z hodowli z pakietem badań genetycznych (choć i na tym można się przejechać). Gdyby nie Ty, to pewnie lata temu by umarł niczyj i nikt by o niego szczególnie nie walczył. Dałaś mu prawdziwy dom i tuliłaś go do końca - na pewno wiedział, że go kochasz i chcesz mu pomóc a nie dręczyć.
Mokatku... Norbisiu... Magnoleńko... [*] [*] [*]
Obrazek
Obrazek

gpolomska

 
Posty: 4084
Od: Śro wrz 12, 2012 18:34

Post » Pon lip 16, 2018 12:36 Re: Filemonku [*] ...serce moje ..

:placz:


gpolomska pisze:Wiem, że to Cię szczególnie nie pocieszy, ale każdy tak się czuje, kto walczył o kota do końca. Niestety rzadko komu jest dane, że kot mu umiera we śnie w wieku 20 lat ze starości. Taki urok jak się chce jakiemuś kotu skrzywdzonemu przez los dać trochę szczęścia a nie bierze wychuchanego kociaka z hodowli z pakietem badań genetycznych (choć i na tym można się przejechać). Gdyby nie Ty, to pewnie lata temu by umarł niczyj i nikt by o niego szczególnie nie walczył. Dałaś mu prawdziwy dom i tuliłaś go do końca - na pewno wiedział, że go kochasz i chcesz mu pomóc a nie dręczyć.
ObrazekObrazek

kicikici3

Avatar użytkownika
 
Posty: 562
Od: Sob lip 01, 2017 13:22

Post » Pon lip 16, 2018 12:39 Re: Filemonku [*] ...serce moje ..

Bardzo dziękuje nielicznym , za słowa wsparcia i zrozumienia w tym najgorszym dla mnie czasie.
W szczególności dziękuje gpolomska rozmowa telefoniczna z Tobą, ocaliła mnie od walenia głową w ścianę . Oraz dziękuje catwwomen81 za to , że pomagasz słowem jak tylko możesz, mimo że sama wciąż jeszcze przeżywasz .

Dziękuje Wam "kociary" :flowerkitty:
Ostatnio edytowano Pon lip 16, 2018 12:43 przez kicikici3, łącznie edytowano 1 raz
ObrazekObrazek

kicikici3

Avatar użytkownika
 
Posty: 562
Od: Sob lip 01, 2017 13:22

Post » Pon lip 16, 2018 12:40 Re: Filemonku [*] ...serce moje ..

Proszę o zamknięcie wątku .
ObrazekObrazek

kicikici3

Avatar użytkownika
 
Posty: 562
Od: Sob lip 01, 2017 13:22

Post » Pon lip 16, 2018 18:30 Re: Filemonku [*] ...serce moje ..

Proszę o zamknięcie wątku .
ObrazekObrazek

kicikici3

Avatar użytkownika
 
Posty: 562
Od: Sob lip 01, 2017 13:22

Post » Pon lip 16, 2018 18:55 Re: Filemonku [*] ...serce moje ..

kicikici3 pisze:Proszę o zamknięcie wątku .

Napisz do moda, on nie wszystko czyta.
Obrazek
Obrazek

mziel52

 
Posty: 9891
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

Post » Wto lip 17, 2018 7:13 Re: Filemonku [*] ...serce moje ..

Nie mogę żyć z świadomością, że nie umarł w domu, że nie było tak jak chciałam. Ja chciałam aby uśpić go w domu, w bezpiecznym miejscu . A nie tam :placz:
Nie umiem się teraz z tym uporać i z jego świadomością w tamtym momencie. Był tam moment , że żałośnie miuauknął i spojrzał mi w oczy, usiłując się podnieść, chociaż nie miał już sił na to.
To był najgorszy dzień, tylko jeden wet, który powiedział ze nie ma szans po pracy przyjechać , że w poniedziałek dopiero. Mogłam się wycofać. Chciałam się wycofać, ale mąż powiedział żeby już nie,
żeby nie przeciągać. A mnie to teraz dobija. Każdy kot powinien odchodzić w swoim domu a nie w obcym , i w poczuciu strachu. :placz:
Chyba wyląduje w psychiatryku, bo nie wiem sobie z tym poradzić. Czuję się winna , czuje że zawiodłam Filusia. Tak bardzo go kocham. :placz:
ObrazekObrazek

kicikici3

Avatar użytkownika
 
Posty: 562
Od: Sob lip 01, 2017 13:22

Post » Wto lip 17, 2018 7:32 Re: Filemonku [*] ...serce moje ..

Chciałabym umrzeć i iść do niego
ObrazekObrazek

kicikici3

Avatar użytkownika
 
Posty: 562
Od: Sob lip 01, 2017 13:22

Post » Wto lip 17, 2018 8:30 Re: Filemonku [*] ...serce moje ..

Filemonku [*]
Niestety w niektórych miejscowościach tak jest z wetami; wet który ma na szyldzie 'wizyty domowe' w nocy powiedział mi, że nie przyjedzie do kotki, która ma duszności na wizytę domową bo on nie ma sprzętu...to po co ogłasza że jeździ na wizyty domowe...
Jedna starsza pani wet powiedziała mi, żeby spróbować patrzeć z punktu widzenia kota i jego bólu, i że marzenie o tym, aby śmiertelnie chore ukochane zwierzę zasnęło bez bólu we śnie jest w przypadku niektórych chorób nierealne, bo niektóre choroby są takie, że zwierzątko będzie umierało w bólu i dla tego bólu nie ma innej alternatywy... :cry: i to jest straszne ze jedyną ucieczka od cierpienia jest Tęczowy Most :placz:

Anna2016

 
Posty: 1292
Od: Pt lut 12, 2016 17:41

Post » Wto lip 17, 2018 9:49 Re: Filemonku [*] ...serce moje ..

Bardzo Ci współczuję :(
Wiem jak to boli, każdego dnia od nowa... :placz: I tyle pytań, poczucia winy, niezgody na to,że już nic nie można zrobić inaczej :(
Przytulam:(
"Akceptacja śmierci i protest przeciw niej: dwie nieusuwalne strony naszego życia." (L.Kołakowski)

fili

 
Posty: 2385
Od: Pon paź 10, 2005 10:14
Lokalizacja: Śląsk

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Blue, bona_46, Catka, Ewa.KM, ewar, karol_yna, karolink, korbacz9, martka182, nyoe i 89 gości