Strona 3 z 47

Re: Niechciane, chore. Dzień po dniu...

PostNapisane: Śro lut 07, 2018 15:31
przez zuza
To bardzo mocno trzymam kciuki, zeby kochala jak trzeba!

Re: Niechciane, chore. Dzień po dniu...

PostNapisane: Śro lut 07, 2018 18:46
przez Anna61
zuza pisze:To bardzo mocno trzymam kciuki, zeby kochala jak trzeba!

Potrzebne :ok: :ok: tylko na razie cisza. :(

Re: Niechciane, chore. Dzień po dniu...

PostNapisane: Czw lut 08, 2018 11:13
przez saaga
Zdrówka Koli życzymy i za ewentualny dzisiejszy zabieg kciuki trzymamy!
:ok: :ok: :ok:

Re: Niechciane, chore. Dzień po dniu...

PostNapisane: Czw lut 08, 2018 18:23
przez Skierka2018
Witajcie. Przeżywam już kolejny dzień stratę młodej, trochę dzikiej kotki, która jednak skradł nasze serce. Wcześniej przez nas leczona, dokarmiania i glaskana, gdy na to pozwoliła. Kochana Skierka. Przepiękna i wdzięczna. Nioslam ją na rękach już martwą, zawinelam w kocyk na którym spała jeszcze cieplutka. Glaskalam ją już bez nadziei. Tęsknię bardzo i przeżywam jej stratę. Nie umiem ot tak zapomnieć o niej. Myślę czasem, że nie dam rady już zająć się innym stworzeniem. Nigdy. Bo to bardzo boli taka strata.

Re: Niechciane, chore. Dzień po dniu...

PostNapisane: Czw lut 08, 2018 20:15
przez Anna61
saaga pisze:Zdrówka Koli życzymy i za ewentualny dzisiejszy zabieg kciuki trzymamy!
:ok: :ok: :ok:

Dzięki Agnieszka :1luvu:
Kola już w domku po zabiegu usunięcia kamienia nazębnego.
Miała zrobione usg które wykazało piasek w pęcherzu, :( mocz i badania krwi przekazane do laboratorium i czekamy na wyniki.
Do tego też była wyczyszczona bo miała bardzo dużo zalegających mas kałowych w jelitach. :roll:

Masakra.

Obrazek Obrazek Obrazek

Zabrałam do lecznicy białoburą viewtopic.php?f=1&t=182046 bo ma przerzedzenia w sierści.
Na grzyba to raczej nie wygląda a na jakąś alergię. :(
Dostała stosowne leki i za 2 tygodnie do kontroli.

Obrazek Obrazek

Obrazek Obrazek Obrazek

Zapłaciłam ponad 300 złotych.

Re: Niechciane, chore. Dzień po dniu...

PostNapisane: Czw lut 08, 2018 20:53
przez saaga
Biedna Kola...
Oby teraz było już tylko lepiej :201461

Re: Niechciane, chore. Dzień po dniu...

PostNapisane: Czw lut 08, 2018 21:39
przez Anna61
Skierka2018 pisze:Witajcie. Przeżywam już kolejny dzień stratę młodej, trochę dzikiej kotki, która jednak skradł nasze serce. Wcześniej przez nas leczona, dokarmiania i glaskana, gdy na to pozwoliła. Kochana Skierka. Przepiękna i wdzięczna. Nioslam ją na rękach już martwą, zawinelam w kocyk na którym spała jeszcze cieplutka. Glaskalam ją już bez nadziei. Tęsknię bardzo i przeżywam jej stratę. Nie umiem ot tak zapomnieć o niej. Myślę czasem, że nie dam rady już zająć się innym stworzeniem. Nigdy. Bo to bardzo boli taka strata.

Też myślałam podobnie jak Ty viewtopic.php?f=1&t=177457&p=11624827&hilit=2+tygodnie+trwa%C5%82o+moje+postanowienie#p11624827 ale życie napisało inny scenariusz od założonego wcześniej.
Wierz mi, nigdy, przenigdy nie zapomnisz, ale dostałaś od losu nowe doświadczenie choć smutne, ale dźwignij się i pomóż tym które na Twoją i innych pomoc czekają. Czekają na wyrwanie ich ze szpon bezdomności, na odruch serca ze strony tych którzy mogli by pomóc ale się wzbraniają.
One czekają i czekają, a każdy ich dzień to walka o przetrwanie wśród szarej codzienności. To walka o każdy znaleziony kęs jedzenia a nierzadko niema prośba o ratunek.
Ja osobiście doświadczyłam sporo przez ponad 10 lat mojej realnej pomocy kotom. Pamiętam każdego wydanego kota, pamiętam każdego którego trzeba było pożegnać i pamiętam morze łez gdy płakałam nad ich bezwładnymi już ciałkami.
Czy czas leczy rany?
W pewnym stopniu tak, ale tylko wtedy gdy pozwolimy naszemu sercu zapełnić pustkę po starcie naszego kochanego zwierzaka kolejnym szczęściem.

Re: Niechciane, chore. Dzień po dniu...

PostNapisane: Pt lut 09, 2018 12:43
przez Skierka2018
Dziękuję za wsparcie. Wiem też, że zwierzaki potrafią być odzwierciedleniem naszej lepszej, ludzkiej strony i za to je zapewne kochamy i cenimy. Po prostu, to ostatnie przeżycie było bardzo mocno traumatyczne dla mnie i dla mojej rodziny. Zbieram się w sobie, aby podjąć się opieki nieco starszej koleżanki Skierki i jej matki staruszki na ile one pozwolą. Na razie bardzo się przyjaznimy, dokarmiamy i leczymy, kiedy trzeba. Ale ponieważ kotki przyzwyczajone są do swej kociej wolności, to obawiamy się następnego zdarzenia. No cóż, spróbujemy, chociaż każde z tych zwierzątek jest inne i nie do zastąpienia. Dziękuję za słowa wsparcia raz jeszcze.

Re: Niechciane, chore. Dzień po dniu...

PostNapisane: Sob lut 10, 2018 16:40
przez Anna61
Skierka2018 pisze:Dziękuję za wsparcie. Wiem też, że zwierzaki potrafią być odzwierciedleniem naszej lepszej, ludzkiej strony i za to je zapewne kochamy i cenimy. Po prostu, to ostatnie przeżycie było bardzo mocno traumatyczne dla mnie i dla mojej rodziny. Zbieram się w sobie, aby podjąć się opieki nieco starszej koleżanki Skierki i jej matki staruszki na ile one pozwolą. Na razie bardzo się przyjaznimy, dokarmiamy i leczymy, kiedy trzeba. Ale ponieważ kotki przyzwyczajone są do swej kociej wolności, to obawiamy się następnego zdarzenia. No cóż, spróbujemy, chociaż każde z tych zwierzątek jest inne i nie do zastąpienia. Dziękuję za słowa wsparcia raz jeszcze.

Kciuki za podjęcie słusznej decyzji. :ok: :ok:

Re: Niechciane, chore. Dzień po dniu...

PostNapisane: Sob lut 10, 2018 17:01
przez Anna61
U Koli badania krwi w normie, tak samo biochemia.
Niestety mocz kiepski i wynika stan zapalny ale bez piasku.
W poniedziałek odbiorę wyniki to będę wiedzieć dokładniej.

Obrazek Obrazek

Re: Niechciane, chore. Dzień po dniu...

PostNapisane: Sob lut 10, 2018 21:35
przez Anna61
Troszkę zdjęć bo dawno nie było. :wink:

Siostrzyczki Lalunia i Lilunia
Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek

Obrazek

Tola i Misia jako ozdoby na stole, a na parapecie Kola
Obrazek Obrazek

Malutka po wypadku i z drugą burasią.
Obrazek Obrazek

Miłej niedzieli życzymy.

Re: Niechciane, chore. Dzień po dniu...

PostNapisane: Sob lut 10, 2018 22:52
przez Anna61
Acha, zapomniałam napisać, że mieliśmy wizytę i pani jest zainteresowana siostrzyczkami.
Oczywiście pani ma ciężki wybór bo odpędzić od Koli się nie mogła. Niestety Kola jest stadną kotką i samej w domu byłoby smutno.
No nic, zobaczymy co z tego wyniknie.

Re: Niechciane, chore. Dzień po dniu...

PostNapisane: Nie lut 11, 2018 15:31
przez Anna61
Mój starszy wnusiu z kotkami :1luvu:
Obrazek Obrazek Obrazek

i w autkach :)
Obrazek Obrazek

u babci :D
Obrazek Obrazek

i mój drugi wnusiu malutki :D
Obrazek Obrazek

i moja Kasia z synusiem :D
[img][IMG]http://wstaw.org/m/2018/02/11/zdjecie177_2_JPG_300x300_q85.jpg[/img][/img]

Zdjęcia Julka z domku viewtopic.php?f=1&t=175855&p=11943298#p11943298
Obrazek Obrazek Obrazek

i Zuzi viewtopic.php?f=13&t=179784&hilit=Malarskie
Obrazek

Re: Niechciane, chore. Dzień po dniu...

PostNapisane: Pon lut 12, 2018 20:00
przez Anna61
Taka jestem piękna

Obrazek

Obrazek Obrazek

Re: Niechciane, chore. Dzień po dniu...

PostNapisane: Wto lut 13, 2018 21:48
przez Anna61
Oczywiście Lalunia chyba przeczuwa pismo nosem bo dopadł ją jakiś wirus.

Kola nadal niewyraźna, mam już wyniki, antybiotyk nadal i po niedzieli należałoby zrobić kontrolne badanie moczu.

Białobura bardzo chora, tak ją kaszel męczy, że aż do wymiotów.
Futerko ma bardzo nieładne i brzuch jakby większy. Zmierzyłam temperaturę ale ma w normie.