Oswajanie ze sobą dwóch dorosłych kotów - moje doświadczenie

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Śro gru 06, 2017 10:41 Oswajanie ze sobą dwóch dorosłych kotów - moje doświadczenie

Od dwóch lat mieszkam w kawalerce z moim już 7-letnim ogromnym, czarnym Potworem (tak, to jego imię). Potwór jest kotem po przejściach, przygarnęłam go 2 lata temu postrzelonego (tak, myśliwi strzelają do kotów), zakrwawionego i przerażonego (czyli: praktycznie pół-dzikiego).
Niedawno postanowiłam adoptować drugiego ulicznika - 5-letniego samca z ropniem za uchem, czyli również po kiepskich relacjach z innymi kotami - więc przeszukiwałam Internet, czytałam porady, sposoby oswajania ze sobą dwóch kocurów... jest tego niewiele i właściwie każdy ma swój własny sposób. Czasami nie trzeba od początku izolować kotów, bo od razu się lubią, czasem wystarczą dwa tygodnie, czasem koty nigdy się do siebie nie przyzwyczają (KŁAMSTWO).
Stwierdziłam, że stworzę ten post ponieważ sama chciałabym napotkać taki, rozpoczynając moją przygodę z oswajaniem dwóch dorosłych samców w - praktycznie - jednopokojowym mieszkaniu. Przede wszystkim - nie należy się poddawać.

Magnus przebył do mnie długą podróż (250km), odurzony tzw. "ogłupiaczem" przeznaczonym do takich sytuacji. Nie polecam. Biedny kocur słaniał się na nogach aż do wieczora (od rana!) i miał problemy ze zwieraczami. Tak - dobrze czytacie.
Z początku Magnus (nowy) mieszkał w przedpokoju i łazience, oddzielony od Potwora drzwiami, by mogły poznać swój zapach i przede wszystkim żeby Magnus mógł przyzwyczaić się do nowych zapachów i otoczenia mojego mieszkania. Następnie pozwoliłam kotom na kontakt przez uchylone drzwi - zapach i przyzwyczajenie się do widoku etc. Po kilku dniach zaczął przechodzić do kuchni, niszczyć przeszkody więc poddałam się i zaczęłam go wpuszczać do głównego pomieszczenia. Wtedy doszło do pierwszej walki.
Wszystkie fora piszą, że nie należy rozdzielać walczących kocurów, że w pewnym momencie któryś się wycofa. Cóż, moje koty najwyraźniej miały inny pomysł. Z każdą walką koty tarzały się w moczu, bo przerażony Potwór (choć większy i silniejszy) sikał w miejscu. W mieszkaniu było pełno wydartego futra. Żaden z nich nie przestawał gryźć i drapać (czasem Potwór uciekał ale Magnus za nim gonił i na nowo) więc Magnus (który zaczynał walki) był nakładany kocem i wynoszony. Po tym upewniałam się, że zawsze gdy Magnus zostaje wpuszczany do głównego pomieszczenia (gdy wychodziłam musiał zawsze być oddzielnie, nie ma szans na pozostawianie ich bez nadzoru), Potwór będzie gdzieś wysoko: na biurku, na szafce, na parapecie. Musiał być na wyższym terenie, ponieważ jest tym który jest atakowany. To zwykle działało ale raz Magnus stwierdził, że zaatakuje go z dołu, wkakując na parapet więc oba koty spadły (w kuwetę!!!) co jednak nie powstrzymało walki. Było po tym naprawdę dużo sprzątania.
W ciągu miesiąca odbyły się trzy wielkie walki. Potwór zamieszkał na szafie pod sufitem - poważnie - do tego stopnia, że musiałam mu tam kłaść kuwetę bo sikał na górze (Magnus raz napadł go gdy siedział w kuwecie, jeez). Byłam załamana i zrezygnowana. Magnus zadomowił się w zupełności, nie mając problemu z ludźmi i będąc 100% przytulanką (czasami gryzł gdy źle się go pogłaskało ale Potwór robił to samo więc wiem że to nerwowe i przejdzie po jakimś czasie) a mój domownik został odrzucony i musiał mieszkać na szafie. Byłam naprawdę zrezygnowana: każda strona pisała że oswajanie trwa od dwóch tygodni do miesiąca i "porady" internetowe wmówiły mi, że po tym czasie już nigdy się do siebie nie przyzwyczają.

Wtedy odkryłam Feliway Friends, który dopiero co wszedł na polski rynek. Zdanie brzmi jak reklama ale mam to gdzieś, bo te hormony naprawdę działają cuda. Spryskiwałam już mieszkanie Feliwayem, który pozwala nowemu się przyzwyczajać do mieszkania ale nie działał na jego agresję wobec drugiego kota. Wydałam te 100 zł i już po pierwszym dniu działania dyfuzora Potwór zszedł z szafy. Nie odbyła się już żadna walka a po tygodniu koty zaczęły jeść obok siebie! Oczywiście przysuwałam miski do siebie stopniowo, najpierw 2m, później coraz mniej. Dochodziło jeszcze do gonitw ale nigdy nie kończyły się agresywnie. Po dwóch-trzech tygodniach koty zaczęły kłaść się na kanapie (każdy na jednym rogu ale to już postęp), Potwór zaczął się bawić i biegać po mieszkaniu bez strachu, że Magnus go zaatakuje. Mogłam już bez wyrzutów sumienia zostawiać je razem nawet na cały dzień.

Oswajam moje koty już ponad dwa miesiące. Dyfuzor Feliway Friends skończył się dwa tygodnie temu. Po tym widać było lekkie pogorszenie - koty czasami na siebie syczą i pacną się łapą ale nie dochodzi już do walk (wcześniej nie było mowy o "pacnięciu łapą", była albo 100%, agresywna walka albo nic). Nadal nie leżą obok siebie, nie przytulają się i gdy zbyt długo utrzymują kontakt wzrokowy to któryś syknie i odejdzie. Nie można jednak zaprzeczyć, że ich spokojne życie się zaczyna i doszło do naprawdę ogromnej zmiany.

Tworzę ten post, bo wierzę, że można oswoić wszystkie koty. Mam koty całe życie - zawsze po 3-4 lub więcej - ale mieszkały wtedy w domu z ogrodem i nigdy nie miały ze sobą problemu a nawet jeśli się nie lubiły to i tak ewentualnie zaczynały się tolerować. Dwa koty w zamkniętym mieszkaniu były dla mnie nowością więc szukałam pomocy na forach kociarzy. I do wszystkich, którzy oddają drugiego kota po miesiącu/dwóch/trzech bo są przekonani, że zwierzaki nigdy nie zaczną się tolerować, mówię: gówno prawda. Są różne sposoby, są różne podejścia, których należy próbować. Nie wszystkim może pomóc dyfuzor Friends (czytałam, że na niektóre koty nie działa ale musi być umieszczony w dobrym miejscu etc.) ale z tego co wyczytałam na polskich forach wynika po prostu, że ludzie albo nie chcą albo nie mają czasu żeby poświęcić się zwierzakom. Ja specjalnie dostosowałam czas adopcji tak żebym mogła długo być w mieszkaniu: oswajanie jest bez sensu jeśli nie ma Cię 7 godzin dziennie, codziennie. Musicie spędzać czas z kotami, bo jesteście tym co je łączy i macie wtedy możliwość panowania nad sytuacją. Jeśli nie macie tego czasu - nie adoptujcie kota. Urlop w pracy jest jak najbardziej wskazany w takiej sytuacji.

Yuzu696

Avatar użytkownika
 
Posty: 2
Od: Śro gru 06, 2017 10:00
Lokalizacja: Warszawa



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Blue, ewaf, kaktus, matrixsilver, Stanisław1, Vi i 82 gości