Strona 15 z 18

Re: Kotki zimujące na działce - szukamy domków

PostNapisane: Wto lis 14, 2017 17:33
przez ser_Kociątko
Tabo dobrze mówi, znajdzie dom, nie zostawiaj następnego, bo potem żadnemu nie będziesz mogła pomóc

Re: Kotki zimujące na działce - szukamy domków

PostNapisane: Wto lis 14, 2017 17:42
przez klaudiafj
Bruna pisze:Dziewczyny, wcale mi nie pomagacie, ale doskonale wiem, o czym piszecie. Boję się tego, że Kubuś będzie tam sam, zestresowany i zdezorientowany. Cackam się z ludźmi, delikatnie pytam o kastrację, o odrobaczanie, o jedzenie, o to, o tamto, a oni i tak zrobią swoje i mają mnie gdzieś. Ta babeczka to chyba już myśli, że jestem jakaś nawiedzona. Zrobię chyba nowe ogłoszenie i twardo określę swoje wymagania względem kota. Trzeba być nieugiętym. U nas Kubuś się nie nudzi i nie ma czasu na głupoty: koty się bawią, śpią i jedzą. Albo wypatrzy go ktoś właściwy, albo zostanie z nami.

Tak jak Dziewczyny radzą - nie rozmawiaj z ... nierokującymi ludźmi. Szkoda Twoich nerwów. Podziwiam każdego, kto umie szukać domu. Trzeba mieć nerwy ze stali :201494
A może ogłaszaj dwupak. I tak jest jak piszesz - właściwa osoba się zakocha. Np ja bym chciała adoptować dwupak i kiedyś to zrobię. W tej chwili to by było za dużo dla mojej Marysi.
Określenie swoich wymagań i podpisanie umowy adopcyjnej :ok: :ok: :ok:

Koty są u Ciebie szczęśliwe :1luvu: Czekaj na właściwy domek :ok: Gdybyś potrzebowała pomocy finansowej to pisz :) Albo np może karma się przyda? Mi się czasem coś nazbiera, co moim dwóm nie smakuje - mogę wyslać następnym razem :)

Re: Kotki zimujące na działce - szukamy domków

PostNapisane: Wto lis 14, 2017 17:45
przez ser_Kociątko
Tak, to prawda, że trzeba mieć nerwy ze stali.
Dzisiaj zadzwonił telefon... samotny ojciec i jedno dziecko, mieli kota, ale wypadł z 13 piętra i nie przeżył chcą nowego, kot je TYLKO gotowane podroby, bo tak ma być, bo na wsi mama tak karmi i jest dobrze... okien nie osiatkują, bo za drogo... a poza tym ten był głupi, że wyskoczył za ptaszkiem inny by pewnie uważał.

Re: Kotki zimujące na działce - szukamy domków

PostNapisane: Wto lis 14, 2017 17:48
przez Stomachari
Ja myślałam, że rozmowa z tamtą panią się dawno skończyła, że po radach z forum Bruna ucięła dialog.
Bruna, rozumiem próby bycia delikatnym, ale takie podchody nie wyjdą Ci na dobre.
Lepsza jest rozmowa ustna (choćby przez tel.), bo ludzie łatwiej coś chlapną. A skoro ta pani jest oszczędna nawet w słowach pisanych, to lepiej byłoby powiedzieć, że prosisz o KONKRETNE informacje, czym DOKŁADNIE kot będzie karmiony, z konkretnym planem tak jakby już jutro miał się u niej znaleźć. Ma się wysilić, a nie "jakoś to będzie". Ma wiedzieć, ma mieć plan. W dodatku mieszczący się w Twoich kryteriach. A skoro nie wie i nie próbuje się dowiedzieć, to "przykro mi, ale ja oczekuję innych warunków dla kota".

Re: Kotki zimujące na działce - szukamy domków

PostNapisane: Wto lis 14, 2017 20:51
przez ASK@
Bruna, zajrzyj na moje ogłoszenia. Tak poglądowo. Najważniejsza część jest na końcu. Warunki adopcji. Każdy ma swoje ale jasno należy je określić. Zawsze durniom powtarzam, że należało przeczytać ogłoszenie zanim się zadzwoniło. Tam wszystko jest. Nikt wyprzeć się nie może.
Co do wydania kotów do DS. Zmartwie ciebie ale jeśli trzeba, kot czeka tyle ile trzeba. Nie jest łatwo ale nie po to ratujemy koty by jakiś głupek kota mi zmarnował. Wydaję kota adopcyjnego nawet po roku. Nawet po dłuższym terminie pobytu u nas.Trafia jako maluch a idzie do domu jako dorosły. Ogłaszam cały czas. Nie jednym tekstem ale wieloma.

Re: Kotki zimujące na działce - szukamy domków

PostNapisane: Wto lis 14, 2017 23:43
przez Erin
Bruna, przestań gdybać i zacznij oczekiwać konkretnych odpowiedzi na swoje konkretne pytania.
Czy kot zostanie ciachnięty?
Czy okna i balkon zostaną zabezpieczone?
Czy kot będzie niewychodzący?
Czy będzie karmiony w miarę dobrą karmą? (tzn. ze średniej półki przynajmniej - nie Whiskasem i Kitykatem)?

Jeżeli chociaż jedna odpowiedź będzie na NIE - odpuść.
To nie jest dobry dom.

Re: Kotki zimujące na działce - szukamy domków

PostNapisane: Śro lis 15, 2017 0:57
przez milva b
Bruna pisze:Ogłoszeń na Poznań nie robiłam, bo to daleko. Mieszkam w województwie zachodniopomorskim w okolicach Wałcza.

Bez przesady, wiem gdzie jest Wałcz :) Jeśli ktoś się w kociaku zakocha, to wsiądzie w auto lub pociąg i pojedzie. A na miejscu w Poznaniu mogę ja zrobić wizytę przedadopcyjną i wręczyć wzór umowy do przeczytania ;)

To co? Robić ogłoszenie? Tylko potrzebowałabym mniej więcej zarys treści ( może być na PW) i fotki :D

Re: Kotki zimujące na działce - szukamy domków

PostNapisane: Śro lis 15, 2017 7:33
przez Bruna
Milva b, na popołudnie przygotuję treść ogłoszenia. Fotek mam już sporo, to coś wybiorę. Przyznam się jednak Wam wszystkim szczerze,że zaczynam tracić nadzieję, że znajdzie się ktoś odpowiedni. Patrząc na ludzi dookoła (wykształceni, towarzyscy, fachowcy w różnych dziedzinach, zdeklarowani wierzący .......) ogarnia mnie zniechęcenia. Na początku szukania domów byłam pełna entuzjazmu i zapału, dziś to się zmieniło. Za Waszą radą będę dalej ogłaszała i szukała.
P.s. a kwestie: np. sterylizacji, dobrej jakości karmy, osiatkowanie okien i balkonów, szczepień profilaktycznych w wielu kręgach ludzi to zwyczajne fanaberie. I uwierzcie mi, że tak jest, ja to obserwuje na codzień. Weterynarz też nie jest wcale pomocny. Przynosząc do niego w czerwcu chorą malutką Sisę, jak powiedziałam, że znalazłam ją, to obejrzał ją z rękami w kieszeni i stwierdził: no, co koci katar tu mamy. Nie kwapił się podjąć leczenia, dopiero na moją wyraźną sugestię wdrożenia leczenia, zdziwiony powiedział: ale to przecież nie pani kot, będzie pani na niego wydawać pieniądze? Piszę o weterynarzu, o innych ludziach już nie mam siły.

Re: Kotki zimujące na działce - szukamy domków

PostNapisane: Śro lis 15, 2017 7:41
przez ASK@
Bruna pisze:Milva b, na popołudnie przygotuję treść ogłoszenia. Fotek mam już sporo, to coś wybiorę. Przyznam się jednak Wam wszystkim szczerze,że zaczynam tracić nadzieję, że znajdzie się ktoś odpowiedni. Patrząc na ludzi dookoła (wykształceni, towarzyscy, fachowcy w różnych dziedzinach, zdeklarowani wierzący .......) ogarnia mnie zniechęcenia. Na początku szukania domów byłam pełna entuzjazmu i zapału, dziś to się zmieniło. Za Waszą radą będę dalej ogłaszała i szukała.
P.s. a kwestie: np. sterylizacji, dobrej jakości karmy, osiatkowanie okien i balkonów, szczepień profilaktycznych w wielu kręgach ludzi to zwyczajne fanaberie. I uwierzcie mi, że tak jest, ja to obserwuje na codzień. Weterynarz też nie jest wcale pomocny. Przynosząc do niego w czerwcu chorą malutką Sisę, jak powiedziałam, że znalazłam ją, to obejrzał ją z rękami w kieszeni i stwierdził: no, co koci katar tu mamy. Nie kwapił się podjąć leczenia, dopiero na moją wyraźną sugestię wdrożenia leczenia, zdziwiony powiedział: ale to przecież nie pani kot, będzie pani na niego wydawać pieniądze? Piszę o weterynarzu, o innych ludziach już nie mam siły.

Bruna, każde z nas to przechodził. Ja tymczasuję i wiele przeszłam. Wetów też wielu przesiałam. Z niektórymi starłam się bo moja "wiedza" była obszerniejsza od nich. Na jednego ,za traktowanie mojego kota, złożyłam skargę w Izbie Lekarskiej i wygrałam. A wet "do maluszków' to skarb. Bo takie dzieci się usypia nie leczy. Każdy miał na początku wulkan energii i entuzjazmu w sobie ale szybko ludzie zdołowali. Nie można odstępować od swych wytycznych. Bywaja odstępstwa , pewnie. Czasem są takie domy ,że w ciemno by człek kota oddał. Ale to ewenement. Trzeba robic swoje i mieć grubą skórę. Wypłaczesz się tutaj, bo my rozumiemy. Ale na zewnątrz trzeba robic dobrą minę. My , przez pomoc kotom, wielu znajomych straciliśmy. Wielu dało nam popalić w związku z tymczasowaniem i dokarmianiem kotów. Kiedyś myślałam ,że to przyjaciele. Ale okazało się ,że nie. Można to przeżyć. Bo zyskałam innych, pewniejszych.

Re: Kotki zimujące na działce - szukamy domków

PostNapisane: Śro lis 15, 2017 9:15
przez tabo10
Święte słowa ASK@.

Re: Kotki zimujące na działce - szukamy domków

PostNapisane: Śro lis 15, 2017 9:45
przez Bruna
ASK@ bardzo dziękuję. Czytając Twój ostatni wpis mam pewność, że mnie rozumiesz. Dziękuję Wam dziewczyny, utwierdziłyście mnie w przekonaniu, że nie jestem jakimś dziwadłem, tylko normalnym człowiekiem. Trzeba robić swoje.

Re: Kotki zimujące na działce - szukamy domków

PostNapisane: Śro lis 15, 2017 11:39
przez ASK@
Tymczasowanie to ciężki kawałek chleba. Fizycznie wyczerpuje, psychicznie wykańcza. oddanie wychuchanego kota to okropne przeżycie. Mnie mdli aż do wymiotów i wiele dni nie mogę dojść do siebie ze strachu czy dobrze wybrałam. Do tego dochodzi poczucie winy i tęsknota. Kocha się takiego kota mocno i uczy ufać. A potem daje się mu kopa niby w imię jego dobra. Dobrze ,że koty szybko zapominają bo mają lepiej. Są jedyna, kochane. Tęskni się strasznie bo...się go pokochało. Nie raz wyciągnęło śmierci kosztem swoich wyrzeczeń. I oddaje się. Drżącą ręką, rycząc w aucie ale oddaje. Dlaczego więc mamy nie wybierać domów wedle swoich potrzeb. Dlaczego swoje kochanie i swoje pieniądze mamy wyrzucić w błoto. Bo ktoś chce? Przyszły dom musi być choćby tak samo dobry jak mój. Tylko ma być mniej kotów. Kot ma mieć LEPIEJ! Skoro u mnie się je przyzwoicie, koty są rozbestwione ( niestety) , są zabezpieczenia, opieka wetowska i takie tam to dlaczego mamy krzywdzić kota oddajac go " od ręki" jakiemus doopkowi. Nie chodzi o majetny dom. Bo wielka rzesza ludzi nie ma delikatesów. Ale jak kochają zwierzę to nie założą wątku, jak mam leczyć bo mi kot tydzień nie rusza się. Tylko pobiegną do weta i oddadzą ostatnie pieniądze by ratować rodzinę.
Pamiętam jeden dom. Jak weszłąm to mnie ścięło taki był bałagan. Przełknęłam. Ale zobaczyłam zwierzęta i ich stan. Zobaczyłam starunią kotkę co już z szafek kuchennych nie schodziła. Pani wstawiła jej tam ...kuwetę i miski. Tłmaczyła dlaczego to zrobiła z pąsem wstydu na policzkach. Dla mnie miałą istotne powody. Jak do niej szeptała to kot rozpływał się. Wiedziała o wetach, lekarstwach, badaniach... O każdym zwierzaku mówiła ciepło a każdy aż dreptał by zostać pogłaskanym. Pokazała książeczki każdego zwierzaka. Zostawiłam kocicę. Mimo ,że nie jadłaby rarytasów i nie miała super żwirku w kuwecie. Kiri kilka dni mieszkała w naszym transporterze stojącym na stole w pokoju. Nikt go nie mógł zestawić dopóki kocica sama zdania nie zmianiła. jak wychodziłam to już bałagan nie był taki ważny. Każdy żyje jak umie i jak mu wygodniej. Ale stosunek do zwierząt jest ważny.

Re: Kotki zimujące na działce - szukamy domków

PostNapisane: Śro lis 15, 2017 15:53
przez Bruna
ASK@ odnalazłam Twoje ogłoszenia na OLX. Dwa wydrukowałam i na nich się będę wzorowała. Oczywiście opis kota zrobię po swojemu, ale fajne są te wskazówki dla potencjalnych ludzi. Czytając taki tekst od razu widać, że żaden blef nie przejdzie.

Re: Kotki zimujące na działce - szukamy domków

PostNapisane: Śro lis 15, 2017 16:45
przez klaudiafj
Ja tylko tak od siebie dodam że koty nie zapominaja szybko. Potrafia pamietac latami. To widac jak sie bierze kota skrzywdzonego. Ja mam takie dwa - Macius (') i Marysia.

A tak to kciuki :ok:

Re: Kotki zimujące na działce - szukamy domków

PostNapisane: Śro lis 15, 2017 17:03
przez ASK@
Bruna pisze:ASK@ odnalazłam Twoje ogłoszenia na OLX. Dwa wydrukowałam i na nich się będę wzorowała. Oczywiście opis kota zrobię po swojemu, ale fajne są te wskazówki dla potencjalnych ludzi. Czytając taki tekst od razu widać, że żaden blef nie przejdzie.


Nikt się nie wyprze, że nie wiedział. Jeśli nie czytał to jego sprawa. Nie spełniasz warunków, nie chcesz ich spełnić...odpuść sobie i nie zawracaj głowy. Nie musis nikt "ratować" mojego kota. ( obrobionego oczywiście bo zdechlaka się nie ratuje) bo on tylko domu szuka.
Moje ogloszenia są pod nickiem. Po lewej stronie ekranu. Gdy dajesz na miau są wyświetlane po zatwierdzeniu w ten sposób.