Strona 2 z 4

Re: Kot zimujący na działce - Wasze doświadczenia

PostNapisane: Sob paź 07, 2017 20:12
przez FarciKot
Stomachari pisze:Też myślałam, że sól fizjologiczna nawilża, ale z 2 albo nawet 3 źródeł (wszystko to personel weterynaryjny) dowiedziałam się, iż na dłuższą metę efekt jest odwrotny. Na początku nawilżenie, owszem, ale potem wysuszenie.



Ale przeciez nikt do konca zycia dzien w dzien u kota nie bedzie tego stoswał. Kilka dni sprobowac mozna.

Re: Kot zimujący na działce - Wasze doświadczenia

PostNapisane: Sob paź 07, 2017 20:15
przez Stomachari
Można. Co nie zmienia faktu, że ja pewnie wybrałabym Vidisic, który dwie wetki polecały mi przy problemach ocznych różnych moich zwierząt. Na wszelki wypadek.

Re: Kot zimujący na działce - Wasze doświadczenia

PostNapisane: Nie paź 08, 2017 13:07
przez Bruna
Z oczami kotów nic złego się nie dzieje. Do czasu przybycia do mnie cały czas siedziały w zagraconej szopie. Pełno pajęczyn i kurzu. Maluchy prawie wcale nie wychodziły z pomieszczenia, na początku nie potrafiły samodzielnie jeść,właziły łapkami do miseczek, były bardzo umazane zawartością. Już jest lepiej, ale od razu to wszystko z pyszczków nie poschodzi. Oczy przemywałam im tylko w czwartek i piątek. Po przemyciu okazało się, że oczy są zdrowe, bez śladów zaczerwienienia czy wysięków. Teraz skupiam się na oczyszczeniu pyszczków. Robię to zwilżonym gazikiem. Kotki mają się dobrze. Jedzą i zaczynają się fajnie bawić. W ruch poszła grzechocząca piłeczka. Jasny bardzo lubi kozie mleko, a ciemny jadłby tylko mięsko. Jasny jest odważniejszy i zaczepia ciemnego. Ciemny to mała miągwa. Jasny go w zabawie mocniej przytrzyma, a ten już podnosi pisk. Ogólnie jednak panuje zgoda. Zastanawiam się jednak, co będzie jak kobieta, która chce je wziąć, zechce tylko jednego?

Re: Kot zimujący na działce - Wasze doświadczenia

PostNapisane: Pon paź 09, 2017 17:57
przez Bruna
Kotki działkowe mają się coraz lepiej. Wypuszczone na wybieg bawią się jak wszystkie kociaki w tym wieku. Apetyty dopisują. Dziś z bezpiecznej odległości z zainteresowaniem obserwowały naszą małą suczkę Perełkę. Początkowo jeżyły ogonki, ale potem już się nie bały. Bardzo lgną do człowieka, szczególnie ten jasny. Czarnulek jest bardziej ostrożny i strachliwy. Nie lubią być rozdzielane.Jasnego zamykam w klatce, a czarnemu przemywam oczka - jasny się drze. Wszystko fajnie tylko niestety zima nadchodzi. Na razie kotki maja ciepło, bo w ciągu dnia jest ładna pogoda, ale jak przyjdą przymrozki to będzie bieda. Pani, która oferuje się zabrać kociaki zaczyna budzić moje podejrzenia. Okazuje się, że ona te koty chce wywiezć do Szczecina, bo tam podobno jest bardzo duży popyt na takie maluchy, szczególnie rude. Zajrzałam na szczecińskiego OLX i okazuje się, że w Szczecinie rudych i innych maluchów jest zatrzęsienie za darmo. Coś mi tu nie gra, słyszałam o procederze wywózki kociąt do Niemiec (za pieniądze). Co Wy na to? Słyszałam też, że pani ta komuś opowiadała, że ona zbiera te biedne kocięta,zawozi do jakiegoś schroniska w Szczecinie, a tam weterynarze decydują, czy kot będzie leczony czy już się do leczenia nie nadaje.Większych bzdur nie słyszałam, ale może coś w tym jest?

Re: Kot zimujący na działce - Wasze doświadczenia

PostNapisane: Pon paź 09, 2017 18:01
przez klaudiafj
Uciekać gdzie pieprz rośnie od tej baby :strach:

Re: Kot zimujący na działce - Wasze doświadczenia

PostNapisane: Pon paź 09, 2017 18:12
przez mimbla64
Nie dałabym jej kociąt, skoro nie chce dla siebie, ale ma gdzieś wywozić.
Kociaki są bardzo ładne, szylkretka i rudzielec znajdą domy.
Może je po prostu zaczniesz ogłaszać?

Re: Kot zimujący na działce - Wasze doświadczenia

PostNapisane: Pon paź 09, 2017 19:33
przez Bruna
Porobię ładne fotki i umieszczę na OLX. Fajnie, jak by poszły do kogoś razem. A z ta kobietą, to nic nie wymyślam. Okazuje się, że całkiem niedawno w miejscu, gdzie dokarmiam koty, pani ta wyłapała dwa kociątka. Rzeczywiście ok. miesiąca temu zauważyłam nieznana mi kotkę z trzema kociętami. Bardzo szybko jednak kociątka znikły i całkiem o nich zapomniałam. Wiem, że babce udało się złapać dwa, a trzeci zwiał. Tym trzecim jest na pewno mały rudasek, któremu matkuje teraz czarna, dokarmiana przeze mnie kotka (kotka jest wysterylizowana, to na pewno nie może być jej maluszek). Babka jest cwana i zorientowana w temacie. Słyszałam, że ma podpisaną umowę w naszej gminie na dokarmianie wolnożyjących kotów, na co dostaje kasę. Rzeczywiście, co jakiś czas w "moich" miskach znajduję kopiaste porcje suchej, śmieciowej karmy z Biedronki, może to ona tak wywiązuje się z umowy. W razie czego, powie, że karmę kupuje i sypie kotom. Koniec świata chyba się zbliża.

Re: Kot zimujący na działce - Wasze doświadczenia

PostNapisane: Śro paź 11, 2017 18:37
przez Bruna
Obrazek
Obrazek
Kotki na wybiegu. Bardzo fajnie się bawią w berka i zapasy. Do klatki "wybiegowej" wstawiłam kuwetę i w ciągu jednego dnia załapały o co chodzi. Ich futerka w ciągu tych paru dni bardzo się zmieniły. Wszelki nieczystości ładnie poschodziły, zmienia się też ich zapach. Nie wchodzą już do miseczek z jedzeniem, tylko ładnie zajadają. Smakuje im w zasadzie wszystko: gotowany kurczak, surowa wołowina, pasztecik Animondy. Może kociaki komuś się podobają? Są do wzięcia.

Re: Kot zimujący na działce - Wasze doświadczenia

PostNapisane: Śro paź 11, 2017 19:26
przez Stomachari
Śliczne :)

Re: Kot zimujący na działce - Wasze doświadczenia

PostNapisane: Czw paź 12, 2017 13:06
przez Bruna
Tylko Stomachari podziwia. Słuchajcie, kociaki są naprawdę super. Bardzo szybko uczą się nowych rzeczy. Z dnia na dzień pięknieją. Może ktoś się skusi? Mogłabym zorganizować transport. Zapraszam

Re: Kotki zimujące na działce - czekają na nowy domek

PostNapisane: Czw paź 12, 2017 14:24
przez Kinnia
na zdrowe oko stosujemy albo
nic
albo
sztuczne łzy
dlaczego? - sa dwa wyjścia, albo zaufać albo doczytać (przepraszam, ale nie mam czasu pisać)

mnie również nie podobają się oczy kociaków - coś się kluje, lub to wina aparatu

Bruna
błagam - ostrożnie jak nie wiem co z tym odrobaczaniem
bardzo ostroznie

pewnie wiesz, ale po ostatnim co przeczytałam na forum, muszę to powtórzyć, nawet jesli obrazisz się na mnie
najpierw 1/2 dawki pyrantelu i obserwacja co będzie się działo z dostępem do weta w każdej chwili
za 2-3 dni ponownie 1/2 porcja pyrantelu i ponownie obserwacja j.w.
po kolejnych 2-3 dniach mozna podać pełną dawkę pyrantelu

w podobny sposób podaje się w nastepnych tygodniach inne odroaczenia

Bruna, w tej chwili dwa kociaki walczą o życie właśnie po odrobaczaniu
a dwa kolejne z tego powodu odeszły

to nie są legendy forum, to nie bajanie
a teksty z gatunku - ja robiłem/łam zawsze tak/albo tak i było dobrze ..... to jak rosyjska ruletka
nieumiejętnym odrobaczaniem mozna zabić kociaka w kilka godzin i najleppszy wet nie ogarnie wówczas sytuacji

odrobacza się bardzo powoli i bardzo ostrożnie

nie podobają mi się ich oczy

Re: Kotki zimujące na działce - czekają na nowy domek

PostNapisane: Czw paź 12, 2017 15:06
przez Bruna
Tylko u ciemnego prawe oczko jest podejrzane, dlatego zakrapiam je Gentamycyną. Drugie oko też jest zakrapiane. Jasny oczy ma w porządku, może to wina aparatu. Nasz wet na robaki stosuje pastę Flubenol. Moi drodzy, mieszkam w małej mieścinie, nie mamy tu wyboru weterynarzy. Z usług naszego korzystam w ostateczności. Dziękuję za wszelkie rady, skorzystam.

Re: Kotki zimujące na działce - czekają na nowy domek

PostNapisane: Czw paź 12, 2017 15:11
przez asiek o
Śliczności :1luvu: Słuchaj,ogłoś na portalu, podpytaj ewentualne zainteresowane osoby. Niestety nie prześwietlisz człowieka :cry: Mi na działkę ktoś życzliwy podrzucił trójkę rodzeństwa- wszyscy czarno-biali czyli takie mniej "chodliwe" kolorki a mimo wszystko jedna koteczka znalazła cudowny dom. Wypatrzyła ją pani której jedna kotka niedawno odeszła i ta moja bardzo ją przypominała, a na dodatek ta która pozostała ogromnie tęskniła. Dostaję fotki z nowego domku - kicia jest kochana,czyściutka,miziasta i oczywiście razem z koleżanką śpią przytulone.
Nie wiem czy pozostała dwójka też będzie miała szczęście bo mają już ok. 6 miesięcy i muszę je zaraz wysterylizować. Powodzenia w szukaniu domu :D

Re: Kotki zimujące na działce - czekają na nowy domek

PostNapisane: Czw paź 12, 2017 15:26
przez Kinnia
prawdę powiedziawszy, to ja w ogóle podziwiam, że zajęłaś się małymi :201494

Re: Kotki zimujące na działce - czekają na nowy domek

PostNapisane: Pt paź 13, 2017 5:16
przez Bruna
Kinnia, ogólnie jestem bardzo zestresowanym człowiekiem. Przejmuję się każdym drobiazgiem w pracy i w domu. Koty autentycznie dają mi siłę i energię do życia. Świadomość, że one czekają rano na jedzenie, sprawia, że chce mi się wstać o piątej rano. Maluchy działkowe są dodatkowym obowiązkiem, ale na szczęście mam dwóch dorosłych synów, którym od małego zaszczepiłam szacunek i empatię dla ludzi i zwierząt. Chłopaki są dla mnie ogromna pomocą i wsparciem. Gdyby nie koty, te domowe i inne dokarmiane, nie jestem pewna, czy dzisiaj byłabym tu gdzie jestem. Pozdrawiam