Mąż nie lubi moich kotów

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw paź 12, 2017 20:55 Re: Mąż nie lubi moich kotów

Dostałam dzis namiary od znajomej na takie warsztaty:

Obrazek

Uznałam, że warto się podzielić :smokin:
https://www.facebook.com/events/149288702344857/?ti=as
Skarby: Obrazek

klaudiafj

Avatar użytkownika
 
Posty: 18489
Od: Czw cze 05, 2014 21:02
Lokalizacja: Bytom

Post » Czw paź 12, 2017 21:25 Re: Mąż nie lubi moich kotów

Erin - trzymanie zwierząt w domu uważa za dziwactwo. Ze zwierząt uznaje tylko koty, ale jedynie na odległość, takie błąkające się na mrozie, którym ewentualnie można czasem resztki rzucić. Uważa, że nasze są "ładne", ale po co w domu i na stałe.

Kocinka4

 
Posty: 10
Od: Czw paź 05, 2017 8:57

Post » Czw paź 12, 2017 21:26 Re: Mąż nie lubi moich kotów

Właśnie przeczytałam ten wątek i jedyne, co mi się nasunęło, to pytanie: skąd wy bierzecie takich facetów?
Ja bym żadnej osoby niekochającej zwierząt nie dopuściła do siebie na odległość 300 metrów....
A już zupełnie nie umiem wyobrazić sobie dzielenia z taką osobą życia.
Dla mnie miarą człowieczeństwa jest stosunek danej osoby do zwierząt właśnie.
Jeśli na tym polu brak jest sympatii i empatii, nie można się spodziewać niczego dobrego.
Milva B
Obrazek
Nasze Koty: http://www.divine-cats.eu

milva b

Avatar użytkownika
 
Posty: 3674
Od: Czw mar 30, 2006 21:24
Lokalizacja: Poznań

Post » Czw paź 12, 2017 21:29 Re: Mąż nie lubi moich kotów

Klaudiafj - dzięki :-) temat warsztatów brzmi obiecująco :-D
Milva b - może to dziwnie zabrzmi w moim przypadku, ale zgadzam się z Tobą :-)

Kocinka4

 
Posty: 10
Od: Czw paź 05, 2017 8:57

Post » Czw paź 12, 2017 21:38 Re: Mąż nie lubi moich kotów

Milva b - obejrzałam właśnie Waszą stronę i jestem pod wrażeniem. Piękne te Wasze kociaki, takie inne od naszych, zupełnie inne kształty mordki, a jakie piękne. Powaliły mnie zwłaszcza te czarne np.Figa. niezwykłe są, takie uszate :-)

Kocinka4

 
Posty: 10
Od: Czw paź 05, 2017 8:57

Post » Czw paź 12, 2017 21:41 Re: Mąż nie lubi moich kotów

Zapisałam się na te warsztaty ale konkubenta jeszcze nie poinformowałam.

Próbuje się postawić w Twojej, Kocinka, sytuacji. Ciężko mi, ponieważ ja chyba zwyczajnie nie umiałabym się związać z kimś, kto nie chciałby mieć zwierząt w domu, nie wyobrażam sobie domu bez zwierząt. I bynajmniej nie chodzi mi o wielką, bezgraniczną miłość do istot mniejszych, ale o szacunek do mojej miłości i wyobrażeń o prawdziwym domu. Jednak gdyby mój partner musiał być przekonywany o posiadaniu zwierząt i zgodziłby się, to przykro mi, musiałby okazywać im szacunek a nie nimi gardzić, bo „zgodził się z łaski”. Nie mówię tutaj o wylewaniu hektolitrów uczucia i pozwalaniu kotu jeść z talerza, ale o pogłaskanie, ciepłe słowo, napełnienie miseczki. Ot, takie zwykłe, codzienne, drobne uczynki.

kotelsonciorny

Avatar użytkownika
 
Posty: 1622
Od: Pt lis 22, 2013 13:05
Lokalizacja: Łódź - Widzew

Post » Czw paź 12, 2017 21:47 Re: Mąż nie lubi moich kotów

Te warsztaty do mnie też nie trafiły przez przypadek ;)

Ja myślę, że gdyby wszystko było wiadomo przed ślubem to by nie było rozwodów.

Czytam ten watek z uwagą i wg mnie potwierdza się to, że to wina wychowania i rodziców, którzy sami pokazują taki stosunek do zwierząt, a czym skorupka za młodu nasiąknie... itd.

Nie mam niestety rady. Niektórzy ludzie sami się zmieniają, a niektórzy do końca życia nie, a wręcz pewne złe cechy narastają. Ale trudno to przewidzieć.
Skarby: Obrazek

klaudiafj

Avatar użytkownika
 
Posty: 18489
Od: Czw cze 05, 2014 21:02
Lokalizacja: Bytom

Post » Czw paź 12, 2017 22:12 Re: Mąż nie lubi moich kotów

Kocinka4 pisze:Milva b - obejrzałam właśnie Waszą stronę i jestem pod wrażeniem. Piękne te Wasze kociaki, takie inne od naszych, zupełnie inne kształty mordki, a jakie piękne. Powaliły mnie zwłaszcza te czarne np.Figa. niezwykłe są, takie uszate :-)


Bardzo Ci dziękuję :) Rzeczywiście syjamy i orienty są "inne", pod każdym możliwym względem ;)
Milva B
Obrazek
Nasze Koty: http://www.divine-cats.eu

milva b

Avatar użytkownika
 
Posty: 3674
Od: Czw mar 30, 2006 21:24
Lokalizacja: Poznań

Post » Czw paź 12, 2017 22:34 Re: Mąż nie lubi moich kotów

Zmień męża, koty zostaw :D

arłynaantresoli

Avatar użytkownika
 
Posty: 76
Od: Czw gru 29, 2016 21:13
Lokalizacja: Milanówek

Post » Czw paź 12, 2017 23:15 Re: Mąż nie lubi moich kotów

Ja wiem, po co mi taki partner - bez tego nastawienia w domu liczba kotów szybko by wzrosła :twisted: rzekłabym wręcz, że drastycznie :twisted:

Szalony Kot

 
Posty: 20933
Od: Pt wrz 24, 2010 13:01
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw paź 12, 2017 23:50 Re: Mąż nie lubi moich kotów

Szalony Kot - pewnie masz rację. Może taki hamulec w domu jest potrzebny :-) chociaż ja już bym raczej stadka nie powiększała tak czy inaczej, mam już swój wymarzony koci team.
Klaudiafj - zgadzam się z Tobą, że dużo zależy od wychowania. Ale miałam taką sytuację z jednym z naszych dzieci, że mimo, że w domu, od jego urodzenia były zwierzęta to on był na nie kompletnie obojętny. Myślałam wtedy, że odziedziczył ten chłód po mężu i koniec, kaplica i nic się na to nie poradzi. Gdy pojawiły się pierwsze dwa koty, było tak samo - obojętność, fajnie że są i tyle, ale bez entuzjazmu. Dopiero gdy pojawił się trzeci kociak, który właśnie, nie wiedzieć czemu, jego sobie wybrał, syn kompletnie oszalał na jego punkcie i zmienił się jego stosunek do zwierząt o 180 stopni. Teraz dba o koty, pilnuje ich i nie wyobraża sobie życia bez nich. Wcześniej nigdy bym w to nie uwierzyła, ale ten kociak zburzył jakiś mur w tym dziecku. Nie wiedziałam, że jest to możliwe. Myślę, że gdyby ktoś zawalczył o miłość do zwierząt dla mojego męża gdy on był dzieckiem to dziś sytuacja wyglądałaby inaczej. Może jest jeszcze szansa, tyle że jego mur jest jeszcze grubszy i starszy i potrzebuje więcej czasu. Czasami jeszcze mam nadzieję.

Kocinka4

 
Posty: 10
Od: Czw paź 05, 2017 8:57

Post » Pt paź 13, 2017 7:09 Re: Mąż nie lubi moich kotów

Kocinka4 pisze:Erin - trzymanie zwierząt w domu uważa za dziwactwo. Ze zwierząt uznaje tylko koty, ale jedynie na odległość, takie błąkające się na mrozie, którym ewentualnie można czasem resztki rzucić. Uważa, że nasze są "ładne", ale po co w domu i na stałe.

I to chyba jest odpowiedź. A przynajmniej spora jej część.

Oby w mężu też coś zaiskrzyło, jak u synka :ok:
ObrazekObrazekObrazek
JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA! I NIE ZGINIE. BARDZO DOBRA ZMIANA :ok: TAK TRZYMAĆ! :ok:
Patriotyzm, to dbanie o swój kraj, a nie cudze interesy.
Chcecie się pośmiać - posłuchajcie opozycji.

Erin

Avatar użytkownika
 
Posty: 60288
Od: Pt cze 22, 2007 8:43
Lokalizacja: Białystok

Post » Pt paź 13, 2017 7:10 Re: Mąż nie lubi moich kotów

A ja myślę, że nie każdy musi kochać zwierzęta i i nie każdy musi pragnąć mieć zwierzęta w domu. Tak jak nie każdy ma dzieci czy rośliny w mieszkaniu. I nie przekreślałabym kogoś, kto uważa, że koty w domu to dziwactwo. Bo w sumie jest to jakiś rodzaj dziwactwa. 8) Zdecydowanie tez tak uważam.

Ale dla mnie, jak to mówią, Pacta sunt servanda czyli umowy są święte i trzeba ich dotrzymywać. Mój mąż zgodził sie na mojego psa, a ja się zgodziłam na jego psa. Czasem on się czepia, ze mój pies przemądrzalski i nie-psi (mam mieszańca w typie szpica), czasem ja się czepiam że jego pies jest tchórzliwy i hałaśliwy (bo to prawda szczera), ale to takie tylko żarty.

Manipulacja jest fajna, jak ktoś lubi manipulować i go to bawi. Jak ktoś nie lubi to raczej trudno udawać fochy.
Ciekawe czy fochy to coś wyuczonego z dzieciństwa, bo wtedy działało, czy charakter. I czy można z tego przejść do normalnej rozmowy o swoich potrzebach.
Moja teściowa miała takie tendencje do fochów, ale to raczej nie było celowe działanie, tylko takie odruchowe u niej. Było jej o coś przykro, to zamiast powiedzieć, to foch.
Mój mąż się strasznie z tego śmiał jak mi o tym opowiadał, bo na samym początku ona jakieś fochy wobec mnie okazywała ( nie mieszkaliśmy razem, przy okazji odwiedzin u niej) tyle że ja tego w ogóle nie zauwazyłam :oops: kiepsko czytam emocje :oops: i tak wyglądało jakbym jej fochy całkiem zignorowała, nie uznała ich za istotne.
Mąż mi dopiero powiedział, że to jak ona się nie odzywa to taki foch, bo ja myślałam, że po prostu nie chce jej się gadać, rozmyśla sobie przyjemnie nad czymś , wiecie rozważa sobie coś i dlatego nie chce jej się gadać i ma taką minę nieobecną.
Mnie czasem tez się nie chce, szczególnie rano czy wieczorem. Więc szanuję jak ktoś lubi ciszę.

I to sie okazało skuteczne, bo ona sobie robiła fochy, bo tak miała po prostu, a ja ich nie widziałam i sie nie denerwowałam, bo tez tam mam, i dobrze nam się układało przy kolejnych spotkaniach. Moja teściowa tez była depresyjna/pesymistyczna -strasznie się wszystkim przejmowała. Nie potrafiła tez wprost powiedzieć co jej przeszkadza, tylko robiła takie skomplikowane do zrozumienia wypowiedzi (niekoniecznie długie, ale trudne do pojęcia, jak zagadki :mrgreen: ), może w zamierzeniu sarkastyczne, czy złośliwe, nie wiem . bo nie łapałam tych podtekstów. :mrgreen:
Lubiłam ją, bo była tak kosmicznie abstrakcyjna dla mnie. I zasadniczo starała się być miła.. Tylko była emocjonalna bardzo.

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 21364
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk


Adopcje: 1 >>

[poprzednia]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: ritaSr i 33 gości