Słoneczna norka Alienorka

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw lis 09, 2017 8:35 Re: Pies w dom, bógwipoco

To współczuję konieczności myślenia :?
Obrazek
"Lepiej czasem zapalić małą świeczkę, niż przeklinać mrok.."

morelowa

 
Posty: 13063
Od: Sob gru 19, 2009 10:38
Lokalizacja: Wrocław

Post » Czw lis 09, 2017 11:05 Re: Pies w dom, bógwipoco

morelowa pisze:To współczuję konieczności myślenia :?

Jak tak naprawdę domowy to nie wypuszczę. Mimo że w sumie nieźle sobie radził na dworze, ale... Fotki trzeba będzie zrobić i go ogłaszać. I już mi się nie chce. Ale ponieważ on misiek z lekka fionkopodobny (w sensie rozłożenia plam i ogólnej urody) to może nie będzie tak źle?
“To co robimy dla nas, umiera wraz z nami. To co robimy dla innych i dla świata zostaje po nas i jest nieśmiertelne.” -A. Pine
nasz wątek: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=159694

Alienor

 
Posty: 21532
Od: Pt mar 19, 2010 14:48

Post » Czw lis 09, 2017 12:19 Re: Pies w dom, bógwipoco

Alienor pisze:Dziki dzik co to został złapany dzięki Hesiowi i wycięty na schronisko (z naciętym uchem) i był groźny i nieprzystępny z dnia na dzień czy z nocy na dzień stał się pluszowym miziakiem. Kuffa miej plany a los złośliwie chichocząc powie "no to jak ty tak, to ja tak. I co mi teraz zrobisz?". Testowany na Fiv i FeLV. Krówek, czyli najmniej chodliwy kolor.
Pozostaje mi pomyśleć o tym...jutro.

czasem prawdą jest ,że koty to złośliwe som :placz:
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

 
Posty: 46070
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 23 >>

Post » Czw lis 09, 2017 18:12 Re: Pies w dom, bógwipoco

Nie koty ino los. Koty co najwyżej są zgrabne inaczej, jak zwiewając ze stołu (bo wchodzę do kuchni a wiedzą, że wyjadanie masła z maselniczki jest be) zwalają na podłogę puszkę z earl greyem, który się otwiera i sieje wokół oraz talerz, nóż, nóż do chleba i deskę do krojenia chleba.
“To co robimy dla nas, umiera wraz z nami. To co robimy dla innych i dla świata zostaje po nas i jest nieśmiertelne.” -A. Pine
nasz wątek: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=159694

Alienor

 
Posty: 21532
Od: Pt mar 19, 2010 14:48

Post » Czw lis 09, 2017 20:25 Re: Pies w dom, bógwipoco

Ciotka, złośliwy chichot losu to ja teraz też mam
dwie kicie odłowione, jedna maleńka jak 4 miesięczny kociak
okazała się ponad roczna, druga zniewiemco w środku
obydwie tulaki sie okazały
a na dodatek ta zniewiemco pilnuje -w dosłownym tego słowa znaczeniu- miski
i co ja mam zrobić przy zasiedziałych 6 tymczasach?
:crying:
Obrazek

Kinnia

 
Posty: 8031
Od: Nie sie 19, 2012 21:12

Post » Czw lis 09, 2017 21:07 Re: Pies w dom, bógwipoco

Płakaj, Kinnia, płakaj. Nic więcej nie pozostaje...
“To co robimy dla nas, umiera wraz z nami. To co robimy dla innych i dla świata zostaje po nas i jest nieśmiertelne.” -A. Pine
nasz wątek: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=159694

Alienor

 
Posty: 21532
Od: Pt mar 19, 2010 14:48

Post » Pt lis 10, 2017 9:23 Re: Pies w dom, bógwipoco

Alienor pisze:Nie koty ino los. Koty co najwyżej są zgrabne inaczej, jak zwiewając ze stołu (bo wchodzę do kuchni a wiedzą, że wyjadanie masła z maselniczki jest be) zwalają na podłogę puszkę z earl greyem, który się otwiera i sieje wokół oraz talerz, nóż, nóż do chleba i deskę do krojenia chleba.

Pewnie marzysz o tym by się parę godzin ponudzić?
Obrazek
"Lepiej czasem zapalić małą świeczkę, niż przeklinać mrok.."

morelowa

 
Posty: 13063
Od: Sob gru 19, 2009 10:38
Lokalizacja: Wrocław

Post » Sob lis 11, 2017 13:13 Re: Pies w dom, bógwipoco

Cholernik Misiu z klatki nie chce wyjść, a ja ją mam pożyczoną ze schroniska i muszę oddać. Miałam nadzieję, że jak się pogoda bardzo popsuje to Hesio będzie szybko wracał do domu... Tja, jasne. Wczoraj w nocy był bardzo mocny wiatr i dość intensywnie padało, co nie przeszkodziło mu przeciągnąć mnie po okolicy - bo to przecież trzeba sie przebiec, porozrabiać, poprzychlibiać. I to mimo, że z siusianiem sie chował za krzaki, żeby mu w podwozie nie wiało :roll: .
“To co robimy dla nas, umiera wraz z nami. To co robimy dla innych i dla świata zostaje po nas i jest nieśmiertelne.” -A. Pine
nasz wątek: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=159694

Alienor

 
Posty: 21532
Od: Pt mar 19, 2010 14:48

Post » Pon lis 13, 2017 11:33 Re: Pies w dom, bógwipoco

Wczoraj od rana Misio wychodzi z klatki jak ma otwartą i chowa się gdzie indziej (najczęściej za pralką). On się ewidentnie boi Hesia (nie do szaleństwa, ale jednak) i gdy moja ręka pachnie psem, to nie chce się głaskać i syczy. I generalnie jak już ma dosyć głasków, to sygnalizuje a przy braku reakcji i kontynuacji miziania odsuwa się lub wali łapą (bez pazurów). I w niedzielę wieczorem jak byłam z Hesiem na spacerku, to wylazł i się położył na łóżku - zainteresowanie kotów było obopólne (zresztą w sumie znają się, bo nie raz Ciel, Fio i Justiny wkradały się do łazienki i kładły na klatce). Jak ja weszłam do łóżka, to jeszcze było OK i wyglądało, że zostanie, ale jak Hesio przydreptał, to zwiał do łazienki opłotkami :(
“To co robimy dla nas, umiera wraz z nami. To co robimy dla innych i dla świata zostaje po nas i jest nieśmiertelne.” -A. Pine
nasz wątek: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=159694

Alienor

 
Posty: 21532
Od: Pt mar 19, 2010 14:48

Post » Pon lis 13, 2017 13:47 Re: Pies w dom, bógwipoco

jak jest pies w domu to koty są takie bardziej zdyscyplinowane :mrgreen:
u mnie, na ten przykład, jak jest Sweetie obok, to koty sie hamują z wchodzeniem na stół, kiedy kroję mięso (Pumba nie usiłuje wyrwać mi wtedy całej ćwiartki z kurczaka, lub kawała wołowiny spod noża)

i zagonić je ładnie Sweetie potrafi (jak pies pasterski prawdziwy) w razie potrzeby w jedno miejsce

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 21439
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk


Adopcje: 2 >>

Post » Pon lis 13, 2017 14:36 Re: Pies w dom, bógwipoco

Patmol pisze:jak jest pies w domu to koty są takie bardziej zdyscyplinowane :mrgreen:
u mnie, na ten przykład, jak jest Sweetie obok, to koty sie hamują z wchodzeniem na stół, kiedy kroję mięso (Pumba nie usiłuje wyrwać mi wtedy całej ćwiartki z kurczaka, lub kawała wołowiny spod noża)

i zagonić je ładnie Sweetie potrafi (jak pies pasterski prawdziwy) w razie potrzeby w jedno miejsce


Hyhyhy, ty myślisz, że reszta taka bojaźliwa? Wczoraj jak dałam na przedpokój miskę Miśka, to Karamba sie pierwsza dorwała i jak pies na nią warczał, to (oprócz tego że zabroniłam mu się wydzierać) to ona jadła, obracają się tylko na niego ze spojrzeniem "A ty tu czego?". Justiny boją się jak on szczeka (rzadko - głównie o miskę) ale reszta ma to w podogoniu.
“To co robimy dla nas, umiera wraz z nami. To co robimy dla innych i dla świata zostaje po nas i jest nieśmiertelne.” -A. Pine
nasz wątek: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=159694

Alienor

 
Posty: 21532
Od: Pt mar 19, 2010 14:48

Post » Wto lis 14, 2017 9:04 Re: Pies w dom, bógwipoco

moje koty się psa nie boją (może oprócz Ryjonka)
ale moja Sweetie ma chyba jakieś geny psa pasterskiego, bo traktuje koty jak owce
nie warczy ani nie szczeka, rzadko, ale tak jakby napiera na koty i je zagania,kiedy uzna że czas na jedzenie i warto je zagonić na odpowiednie miejsce

a te koty co wchodzą na stół, gdy na stole jest jedzenie, w mgnieniu oka łapie za futro na karku i ściąga na podłogę
szybkim ruchem i zdecydowanym
bez uszkodzeń, warczenia i zawracania głowy,
kot jest na stole i w mgnieniu oka, na podłodze, bardzo skuteczne

jakby jakiś kot chciał jej wyjeść z miski mięcho, Pumba próbował
to tylko pokazuje zęby, wielkie, i starczy -nie musi się więcej produkować

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 21439
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk


Adopcje: 2 >>

Post » Śro lis 15, 2017 9:58 Re: Pies w dom, bógwipoco

Jako że Małgorzata Korpelainen albo inna gnida zaraportowała mnie do Fb, chwilowo nie mam tam konta, wiec kontakt do mnie tylko przez miaua.
Okazuje się, że jak leje prawie strumieniami albo jest lodownia na dworze, to jednak Hesiowi to nie odpowiada i wraca do domu zaraz po załatwieniu się. Ale generalnie musi być naprawdę przykro, żeby szybciej wracał, nie szczeniakował i choć trochę zmniejszył tempo. TJ jak już trochę jesteśmy na spacerze to ciutkę zwalnia i już nie fruwa, tylko biegnie, ale przypięcie smyczy dodaje mu skrzydeł. Jak napisałam o tym dziewczynom ze schroniska, to zasugerowały dłuższą smycz - nie wiem co to zmieni czy będę balonikiem na dłuższym czy krótszym sznurku :wink: .
Idę dziś do lekarza, bo jak dostałam wczoraj w pracy regularnej telepki, to się troszkę zmartwiłam. Bo jak się siedzi w bluzce, polarze (gruby) i polarowym kocu i dopiero wtedy jest w miarę ciepło, to "wiedz, że coś się dzieje". Plus kaszel i poczucie ogólnego rozbicia.
Koty (odpukać) mają się dobrze - jeśli dostanę l4 to (podobnie jak Hesiowi) bardzo się to spodoba.
“To co robimy dla nas, umiera wraz z nami. To co robimy dla innych i dla świata zostaje po nas i jest nieśmiertelne.” -A. Pine
nasz wątek: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=159694

Alienor

 
Posty: 21532
Od: Pt mar 19, 2010 14:48

Post » Śro lis 15, 2017 10:38 Re: Pies w dom, bógwipoco

Al3le że o co chodzi z tym FB? Można tak łatwo i po prostu kogoś konta pozbawić?
Mokatku... Norbisiu... Magnoleńko... [*] [*] [*]
Obrazek
Obrazek

gpolomska

 
Posty: 3900
Od: Śro wrz 12, 2012 18:34

Post » Śro lis 15, 2017 10:42 Re: Pies w dom, bógwipoco

można konto zgłosić i wtedy blokują do sprawdzenia
współczuje

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 21439
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk


Adopcje: 2 >>

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: AlicjaFelicja, asieńkaboj, Bianka 4, Blue, DonnaMilva, dzikizwierz, Edytamala, Google [Bot], Klementy_na, Morus4, pipi99, ser_Kociątko i 110 gości