PALUCH 17. GPK Mrau.

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw gru 27, 2018 21:57 Re: PALUCH 17. INUŚ umiera...bo jest w schronisku! Pomocy :

jamkasica pisze:Forum miau jak zwykle niezawodne :1luvu: Dzięki wszystkim za działanie, myśli i udostępnianie :)

Inuś i Klapuś bezpieczni, a dziś mega pilna Pamka również pojechała do mrauowego DT. Kciuki za zdrówko mile widziane- zakatarzona, wycofana, przerażona i odmawiająca jedzenia koteczka, to wyzwanie także poza schroniskiem.


Niestety natura nie znosi próżni...

MELMAN pilnie potrzebuje domu. Choćby tymczasowego.

Kocurek trafił do schroniska wycieńczony- ze złamaną żuchwą. Przeszedł zabieg, dzielnie znosił karmienie strzykawką, pozostał rozmruczany i szukający kontaktu z człowiekiem. Został zaadoptowany 22.12 i wrócił do schroniska w Wigilię. W domu wydarzyło się coś- prawdopodobnie Melman miał wylew, państwo, którzy go adoptowali przyjechali po pomoc dla niego twierdząc, że "już bardzo się do niego przywiązali". Niestety Melman spędził święta osamotniony w schroniskowej klatce. Umowa adopcyjna zostanie rozwiązana, a my marzymy żeby Melman jak najszybciej opuścił schronisko na dobre.
Melmanowi nieco rozjeżdżają się nóżki, ale radzi sobie jak może. Ma ogromny apetyt i coraz lepszy humor. Może ktoś dałby szansę temu biedakowi? Wystarczająco się już nacierpiał...
:cry:

Obrazek Obrazek Obrazek


Nie rozumiem. Dlaczego umowa adopcyjna zostanie rozwiązana?
Wydźwięk Twojego postu jest następujący - kot zaniemógł, właściciele zwrócili się o pomoc do schroniska,(zdaje się schronisko zapewnia leczenie wyadoptowanym kotom), przywiązali się do kota (domniemywać można, że nie chcą kota oddać). Dlaczego są karani odebraniem kota, skoro, zapewne w przedświątecznej panice, nie wiedząc gdzie szukać pomocy (większość lecznic nie działała), zwrócili się o nią w jedyne znane im miejsce, gdzie, zgodnie z umową adopcyjną, miano pomóc ich zwierzęciu? Nie pojmuję takiego postępowania.

madrugada

 
Posty: 809
Od: Pon maja 18, 2009 12:01
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt gru 28, 2018 8:26 Re: PALUCH 17.GPK Mrau. Melman- ile może znieść kot? :(

Mam wrażenie, że go porzucono. Przyzwyczaić to się można do krzesła a zwierzę się kocha.

aga66

 
Posty: 1348
Od: Nie mar 05, 2017 18:46

Post » Pt gru 28, 2018 10:13 Re: PALUCH 17.GPK Mrau. Melman- ile może znieść kot? :(

aga66 pisze:Mam wrażenie, że go porzucono. Przyzwyczaić to się można do krzesła a zwierzę się kocha.


To jest Twoje subiektywne wrażenie. Ja takiego nie odniosłam.
I owszem, można się przyzwyczaić do kota, niezależnie od uczucia.

madrugada

 
Posty: 809
Od: Pon maja 18, 2009 12:01
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt gru 28, 2018 14:02 Re: PALUCH 17.GPK Mrau. Melman- ile może znieść kot? :(

Możliwe, że państwo w dobrej wierze zwrócili sie po pomoc do schroniska, a potem, poinformowani, jak powinna wyglądać opieka nad kotem w tym stanie, uznali, że nie podołają. To jednak nie jest to samo, co takie zwykłe porzucenie.

Wasylisa

 
Posty: 902
Od: Sob lis 02, 2013 14:43

Post » Pt gru 28, 2018 15:04 Re: PALUCH 17.GPK Mrau. Melman- ile może znieść kot? :(

Wasylisa pisze:Możliwe, że państwo w dobrej wierze zwrócili sie po pomoc do schroniska, a potem, poinformowani, jak powinna wyglądać opieka nad kotem w tym stanie, uznali, że nie podołają. To jednak nie jest to samo, co takie zwykłe porzucenie.


Wasylisa, to tylko przypuszczenia; to absolutnie nie wynika z postu Jamkasicy.
Dlatego nie rozumiem, czemu umowa adopcyjna ma być anulowana.

madrugada

 
Posty: 809
Od: Pon maja 18, 2009 12:01
Lokalizacja: Warszawa

Post » Sob gru 29, 2018 18:23 Re: PALUCH 17.GPK Mrau. Melman- ile może znieść kot? :(

Państwo przywieźli Melmana do schroniska - ponieważ nie byli gotowi na poniesienie ewentualnych kosztów związanych z pobytem kota w szpitalu.
Po tych kilku dniach dali znać że nie są w stanie mu zapewnić odpowiedniej opieki medycznej jeśli za jakiś czas wyjdą inne problemy ze zdrowiem.
A schronisko nie jest kliniką weterynaryjną aby przywozić koty i psy po adopcji na leczenie. Zapewnia doradztwo po adopcji wolontariuszy, pracowników BA oraz behawiorysty.
Gdyby to się zdarzyło w sezonie kiedy kotów jest 160 w schronisku - Melman musiałby siedzieć w klatce co by nie sprzyjało jego rekonwalescencji.

magda_depta

 
Posty: 14
Od: Nie mar 18, 2018 19:31

Post » Sob gru 29, 2018 18:24 Re: PALUCH 17.GPK Mrau.

Sobota 29.12
do domów dzisiaj pojechali
Artu i Ditu
Nilek - na dokocenie, BA miało pewne wątpliwości bo miał kiedyś obserwację za pogryzienie (i oczywiście od razu że wolnożyjący) ale się udało. Pan został o wszystkim poinformowany, ma się kontaktować w razie problemów z behawiorystą, dostał numer do wolo
Legia - do znajomych Będkowskiej, tylko z BA rozmawiali

magda_depta

 
Posty: 14
Od: Nie mar 18, 2018 19:31

Post » Sob gru 29, 2018 18:36 Re: PALUCH 17.GPK Mrau. Melman- ile może znieść kot? :(

magda_depta pisze:Państwo przywieźli Melmana do schroniska - ponieważ nie byli gotowi na poniesienie ewentualnych kosztów związanych z pobytem kota w szpitalu.
Po tych kilku dniach dali znać że nie są w stanie mu zapewnić odpowiedniej opieki medycznej jeśli za jakiś czas wyjdą inne problemy ze zdrowiem.
A schronisko nie jest kliniką weterynaryjną aby przywozić koty i psy po adopcji na leczenie. Zapewnia doradztwo po adopcji wolontariuszy, pracowników BA oraz behawiorysty.
Gdyby to się zdarzyło w sezonie kiedy kotów jest 160 w schronisku - Melman musiałby siedzieć w klatce co by nie sprzyjało jego rekonwalescencji.


Tak myślę, że koszty leczenia kota ich przesrosły, przykre to wszystko i Melmana szkoda. Oby znalazł dobry domek!

aga66

 
Posty: 1348
Od: Nie mar 05, 2017 18:46

Post » Sob gru 29, 2018 23:25 Re: PALUCH 17.GPK Mrau. Melman- ile może znieść kot? :(

Madrugada, schronisko nie zapewnia pomocy weterynaryjnej zwierzętom wyadoptowanym w ramach umowy adopcyjnej. Oprócz kastracji. Tym razem wyjątkowo przyjęto Melmana w związku z jego stanem zdrowia i tym o czym wspomniałyście- Państwo nie wiedzieli gdzie się zwrócić, wrócili więc z kotem do schroniska. Fakt jest jednak taki, że mimo deklaracji o przywiązaniu Państwo nie pofatygowali się żeby dowiedzieć sie o jego zdrowie w czasie świąt. Może nie mieli czasu. Drugi fakt jest taki, że Melman nie opuścił schroniska w tak złym stanie, a co jeśli znowu mu się coś stanie? Nie wiem czy chodziło o koszty- one nie były szacowane nim Melman wrócił do schroniskowej klatki, a stanu w jakim ją opuszczał Państwo byli świadomi.
Obrazek Obrazek

jamkasica

 
Posty: 3200
Od: Śro sie 25, 2010 9:42
Lokalizacja: Warszawa

Post » Nie gru 30, 2018 11:00 Re: PALUCH 17.GPK Mrau.

magda_depta pisze:Sobota 29.12
Nilek - na dokocenie, BA miało pewne wątpliwości bo miał kiedyś obserwację za pogryzienie (i oczywiście od razu że wolnożyjący) ale się udało. Pan został o wszystkim poinformowany, ma się kontaktować w razie problemów z behawiorystą, dostał numer do wolo

Witam, tu nowy właściciel Nilka. Zobaczyłem post, więc zdam krótką relację z przyjazdu i pierwszej nocy w domu. Jeżeli chodzi o rezydentkę to na razie jestem z niej dumny:), może były ze dwa fuknięcia z jej strony a tak to jest spokojna i nie obraziła się. Oczywiście trzymają dystans ale zdecydowałem się na nie izolowanie ich, robią to same na tyle ile potrzebują. Jeżeli chodzi o Nilka to jest mega wystraszony, ale wogóle nie agresywny, oby tak dalej. Na razie praktycznie ciągle siedzi schowany, w nocy słyszałem że zwiedzał. Zjadł z podstawionej miski i kilka razy skorzystał z kuwetki. Próbując go oswoić co jakiś czas biorę go na ręce i miziam, rozmrucza się wtedy nawet:) :201461 . Fuka tylko jak w momencie brania z kryjówki. Przez tę jego lękliwość będzie trochę pracy z oswajaniem, ale jestem dobrej myśli. Pozdrawiam.

MruniaNilek

 
Posty: 2
Od: Nie gru 30, 2018 10:42

Post » Nie gru 30, 2018 12:24 Re: PALUCH 17.GPK Mrau. Melman- ile może znieść kot? :(

Trzymam kciuki za Nilka!!

luty-1

 
Posty: 684
Od: Nie lut 21, 2010 19:19
Lokalizacja: już nie Konstancin

Post » Nie gru 30, 2018 12:37 Re: PALUCH 17.GPK Mrau. Melman- ile może znieść kot? :(

jamkasica pisze:Madrugada, schronisko nie zapewnia pomocy weterynaryjnej zwierzętom wyadoptowanym w ramach umowy adopcyjnej. Oprócz kastracji. Tym razem wyjątkowo przyjęto Melmana w związku z jego stanem zdrowia i tym o czym wspomniałyście- Państwo nie wiedzieli gdzie się zwrócić, wrócili więc z kotem do schroniska. Fakt jest jednak taki, że mimo deklaracji o przywiązaniu Państwo nie pofatygowali się żeby dowiedzieć sie o jego zdrowie w czasie świąt. Może nie mieli czasu. Drugi fakt jest taki, że Melman nie opuścił schroniska w tak złym stanie, a co jeśli znowu mu się coś stanie? Nie wiem czy chodziło o koszty- one nie były szacowane nim Melman wrócił do schroniskowej klatki, a stanu w jakim ją opuszczał Państwo byli świadomi.


OK. Dziękuję za wyjaśnienie. To zupełnie inaczej wygląda, niż w poprzednim poście. Pewnie z powodu pośpiechu opisałaś pobieżnie.

madrugada

 
Posty: 809
Od: Pon maja 18, 2009 12:01
Lokalizacja: Warszawa

Post » Nie gru 30, 2018 20:50 Re: PALUCH 17.GPK Mrau.

MruniaNilek pisze:
magda_depta pisze:Sobota 29.12
Nilek - na dokocenie, BA miało pewne wątpliwości bo miał kiedyś obserwację za pogryzienie (i oczywiście od razu że wolnożyjący) ale się udało. Pan został o wszystkim poinformowany, ma się kontaktować w razie problemów z behawiorystą, dostał numer do wolo

Witam, tu nowy właściciel Nilka. Zobaczyłem post, więc zdam krótką relację z przyjazdu i pierwszej nocy w domu. Jeżeli chodzi o rezydentkę to na razie jestem z niej dumny:), może były ze dwa fuknięcia z jej strony a tak to jest spokojna i nie obraziła się. Oczywiście trzymają dystans ale zdecydowałem się na nie izolowanie ich, robią to same na tyle ile potrzebują. Jeżeli chodzi o Nilka to jest mega wystraszony, ale wogóle nie agresywny, oby tak dalej. Na razie praktycznie ciągle siedzi schowany, w nocy słyszałem że zwiedzał. Zjadł z podstawionej miski i kilka razy skorzystał z kuwetki. Próbując go oswoić co jakiś czas biorę go na ręce i miziam, rozmrucza się wtedy nawet:) :201461 . Fuka tylko jak w momencie brania z kryjówki. Przez tę jego lękliwość będzie trochę pracy z oswajaniem, ale jestem dobrej myśli. Pozdrawiam.


dziękujemy za adopcję Nilka!
Życzę powodzenia w oswajaniu kocurka, ale widać że dobrze trafił ;)

magda_depta

 
Posty: 14
Od: Nie mar 18, 2018 19:31

Post » Nie gru 30, 2018 22:17 Re: PALUCH 17.GPK Mrau. Melman- ile może znieść kot? :(

madrugada pisze:
jamkasica pisze:Madrugada, schronisko nie zapewnia pomocy weterynaryjnej zwierzętom wyadoptowanym w ramach umowy adopcyjnej. Oprócz kastracji. Tym razem wyjątkowo przyjęto Melmana w związku z jego stanem zdrowia i tym o czym wspomniałyście- Państwo nie wiedzieli gdzie się zwrócić, wrócili więc z kotem do schroniska. Fakt jest jednak taki, że mimo deklaracji o przywiązaniu Państwo nie pofatygowali się żeby dowiedzieć sie o jego zdrowie w czasie świąt. Może nie mieli czasu. Drugi fakt jest taki, że Melman nie opuścił schroniska w tak złym stanie, a co jeśli znowu mu się coś stanie? Nie wiem czy chodziło o koszty- one nie były szacowane nim Melman wrócił do schroniskowej klatki, a stanu w jakim ją opuszczał Państwo byli świadomi.


OK. Dziękuję za wyjaśnienie. To zupełnie inaczej wygląda, niż w poprzednim poście. Pewnie z powodu pośpiechu opisałaś pobieżnie.


No nie wiem czy zupełnie inaczej- kwestia odbioru. Mam nadzieję, że nie miał on wpływu na ewentualną chęć pomocy kotu.
Szczęśliwie Melman pojechał dziś do domu :) Kciuki za rekonwalescencję :ok:
Obrazek Obrazek

jamkasica

 
Posty: 3200
Od: Śro sie 25, 2010 9:42
Lokalizacja: Warszawa

Post » Nie gru 30, 2018 22:18 Re: PALUCH 17.GPK Mrau.

MruniaNilek pisze:
magda_depta pisze:Sobota 29.12
Nilek - na dokocenie, BA miało pewne wątpliwości bo miał kiedyś obserwację za pogryzienie (i oczywiście od razu że wolnożyjący) ale się udało. Pan został o wszystkim poinformowany, ma się kontaktować w razie problemów z behawiorystą, dostał numer do wolo

Witam, tu nowy właściciel Nilka. Zobaczyłem post, więc zdam krótką relację z przyjazdu i pierwszej nocy w domu. Jeżeli chodzi o rezydentkę to na razie jestem z niej dumny:), może były ze dwa fuknięcia z jej strony a tak to jest spokojna i nie obraziła się. Oczywiście trzymają dystans ale zdecydowałem się na nie izolowanie ich, robią to same na tyle ile potrzebują. Jeżeli chodzi o Nilka to jest mega wystraszony, ale wogóle nie agresywny, oby tak dalej. Na razie praktycznie ciągle siedzi schowany, w nocy słyszałem że zwiedzał. Zjadł z podstawionej miski i kilka razy skorzystał z kuwetki. Próbując go oswoić co jakiś czas biorę go na ręce i miziam, rozmrucza się wtedy nawet:) :201461 . Fuka tylko jak w momencie brania z kryjówki. Przez tę jego lękliwość będzie trochę pracy z oswajaniem, ale jestem dobrej myśli. Pozdrawiam.



Witamy! :201461
Obrazek Obrazek

jamkasica

 
Posty: 3200
Od: Śro sie 25, 2010 9:42
Lokalizacja: Warszawa

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Denisdiams, Google [Bot] i 37 gości