Strona 31 z 56

Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

PostNapisane: Wto lut 06, 2018 12:59
przez iza71koty
tabo10 pisze:
iza71koty pisze:(...)
Jest nadzieja że jedna z naszych dziewczyn przygarnie jakiegoś kociaczka. To ultra75 miała kiedyś pod adopcja naszego Rudziczka z działek.Właściwie dwa Rudziczki.


adoptuje realnie,czy tylko wirtualnie?


Wirtualnie.Chce wesprzeć jakiegoś kotka ze stada żeby i innym też było lżej.To nasza była Opiekunka Wirtualna.

Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

PostNapisane: Wto lut 06, 2018 13:09
przez tabo10
szkoda,że wciąż tylko wirtualnie oddajesz do adopcji :cry:

No nie mogę się pogodzić,że w takim stadzie nie ma żadnego,który mógłby znaleźć prawdziwy dom. Nie wierzę.I nie daje mi to spokoju.

Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

PostNapisane: Wto lut 06, 2018 13:22
przez iza71koty
tabo10 pisze:szkoda,że wciąż tylko wirtualnie oddajesz do adopcji :cry:

No nie mogę się pogodzić,że w takim stadzie nie ma żadnego,który mógłby znaleźć prawdziwy dom. Nie wierzę.I nie daje mi to spokoju.


Kochana nie naciskaj prosze.Jest zimno, mróz.Kupa roboty.

Widze że i u Ciebie sytuacja z adopcjami kiepska.Rzekłabym bardzo kiepska.

Zrozum ze chce moim starym kotom zapewnic jeszcze troche lepszego życia.Koty które chce wystawić do Adopcji to nasi Weterani.Są z nami już ponad 8 lat.I są nadal zupełnie dzikie.Szylka jedynie przejawia troche empatii wobec mnie.

Realnymi adopcjami zajmę się jak uporzaqdkuje pozostałe sprawy.Miesiac temu udało mi sie oddać znajomej czarnego kocurka .Oswojony, porzucony, przestraszony, zabiedzony maluch trafił do mnie niepodziewanie z ulicy.Znależli go chłopcy którzy mnie znaja i chcieli kociakowi pomóc.Więc nie jest to tylko tak ze działam zupełnie jednostronnie.Czasami nie mam poprostu czasu o wszystkim napisać.

W wolnej chwili pojde do znajomej i pofoce kociaka.

Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

PostNapisane: Wto lut 06, 2018 13:54
przez iza71koty
Kolejne kotki z mojego stada( na bieżąco będę uzupełniać i wstawiać zdjęcia kotków).
ObrazekObrazekObrazekObrazek

Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

PostNapisane: Wto lut 06, 2018 14:00
przez iza71koty
Polecam do Adopcji Wirtualnej i bardzo mi zależy na pozyskaniu Opiekuna Wirtualnego dla kotków, które są już z nami bardzo długo. To nasi Weterani:
Madzia jest z nami już 10 lat. Dawno temu wysterylizowana. Floruś jest z nami ponad 8 lat. Kotki przez te wszystkie lata zawsze punktualnie stawiają się w porze karmienia.

Madzia bardzo lubi lepszą sucha karmę i puszki, natomiast Floruś chętnie zjada gotowane mięso z makaronem. Nie jest wybredny w kwetsi jedzenia. Bardzo wdzięczny za codzienny posiłek.


Czekają na adopcję:ObrazekObrazek

Postaram się o zdjęcia lepszej jakości.Zachęcam do adopcji :201461 :201461

Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

PostNapisane: Wto lut 06, 2018 14:48
przez tabo10
iza71koty pisze:(...)

Widze że i u Ciebie sytuacja z adopcjami kiepska.Rzekłabym bardzo kiepska.

(...)

Realnymi adopcjami zajmę się jak uporzaqdkuje pozostałe sprawy.(...)


W 2016r. wyadoptowalam 20kociąt i kilka dorosłych kotów. W zeszłym roku 15 dorosłych. Także trudnych,bo wśród nich były też FIV+ i FELV+,a wiadomo,że adopcja jednego dodatniego kota to taki sukces jak kilku zdrowych.

Nie mówiąc o kilku kotach,które poszły do szybkiej adopcji z Gdańska,gdzie byłam zaledwie 24dni w sanatorium. Te 4tyg. wystarczyły mi,bym rozpoznała tamtejsze stado, oswoiła na tyle rokujące,by dały się złapać bez sprzętu,którego nie miałam i poszły do DS w kilkanaście dni. NIE ZNAŁAM TYCH KOTÓW,jak Ty znasz swoje,NIE KARMIŁAM LATAMI,WIDZIAŁAM JE PIERWSZY RAZ W ŻYCIU,A BYŁO TO MOŻLIWE,BO BYŁAM ZDETERMINOWANA BY IM REALNIE POMÓC.CHCIAŁAM.

Więc przemyśl zanim cokolwiek napiszesz o moich adopcjach.
Takich KIEPSKICH adopcji Tobie też serdecznie życzę,a w 4lata wyadoptujesz całe stado.

Jak znam życie pozostałych spraw,o których piszesz nie uporządkujesz nigdy na tyle,byś zaczęła wreszcie rozsądnie pomagać kotom szukając im dobrych domów,a nie skazywać ich na wieczne życie na ulicy z trudem próbując ich wykarmić.
Nie wiem w imię czego każesz im tkwić na ulicy zamęczając je i siebie.Bo każdy karmiciel wie,ile pracy wkłada się w takie stado.

Smutne to bardzo.Szkoda kotów.Pomagać trzeba z głową.A nie tylko zapychać im brzuchy.

Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

PostNapisane: Wto lut 06, 2018 15:28
przez iza71koty
Ależ nie zrozumiałaś wcale mojego wpisu.Chodziło mi o coś zupełnie innego.Nie wiem skąd tyle żalu w Tobie i frustracji.To dlatego ze adopcje kiepsko idą?....To nie dobra cecha kiedy chce się pomagać.Tego waśnie nauczyły mnie koty.Spokoju i opanowania.Cierpliwości również.Przychodzisz pouczasz a nie zauważasz ze robimy zupełnie cos innego.

Ok masz czas na adopcje na bycie DT to bądż i rób to co robisz do tej pory.Najlepiej jak potrafisz.Ale pozwól też na to innym.
Nie wchodż na siłę w ich kompetencje.Dyskredytowanie mnie w oczach Forumowiczów niekoniecznie podnosi Twój status.

Nic nie napisałam ani słowa na temat Twoich sukcesów czy porażek.Nie wiem nawet skąd taki wniosek.Nie mam czasu na szczegółowe czytanie wątków ale sobie weszłam i poczytałam jak cieżko jest Ci obecnie z adopcjami.Jak narzekasz.Wiec prosze zanim coś mi zarzucisz...zapytaj.


Co do determinacji to tutaj mamy trochę rozbieżne zdanie.Nie wiem kto był bardziej zdeterminowany Ty czy tamte koty ale moje zdeterminowane nie są.Będę robić wszystko aby nie były.Nie oswajam ich na silę kiedy karmię, bo to mogłoby się okazać dla nich zbyt niebezpieczne.

Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

PostNapisane: Wto lut 06, 2018 15:51
przez tabo10
Nie jest moim celem dyskredytowanie Ciebie w oczach forumowiczów. Bardzo cenię każdego karmiciela,za ogrom pracy. Zrozum to wreszcie.Tyle razy to podkreślam.
Jest we mnie ogrom frustracji ,bo nie jest mi obojętny los kotów. Twoich także. Nie jest mi obojętne,że jak Ciebie zabraknie,będą umierać z głodu na mrozie,bo nie znajdzie się druga tak zdeterminowana osoba,która ogarnie 70-80 osobowe stado.Nie jest mi obojętne jak piszesz,że będzie Ci trudno wytrzymać kolejny tydzień bez pomocy w karmie.Jak apelujesz. Mam tak duży poziom empatii,że nie spływa to po mnie jak po kaczce.To,że tyle kotów tkwi bezsensownie na ulicy.I frustruje mnie Twój upór,to że nie pozwalasz im pomóc realnie,a nie tylko doraźnie, karmiąc je. Wiele takich ulicznych wyadoptowałam i wiem jak teraz są szczęśliwe.Szlag mnie trafia,że tak późno.I szlag mnie trafia,że pewnie większość z Twoich też mogłaby cieszyć się kanapą w ciepłym domu.A przez Twoją obojętną w tym względzie postawę,nie mogą.Nie dajesz im szansy.Bagatelizujesz problem,odsuwasz go,ignorujesz i jedyne o co apelujesz,to o karmę.
Tak jestem sfrustrowana,że mając tyle kotów próbujesz ciągle wciskać kit,że żaden nie jest oswojony.To nie jest możliwe. I takie bajki możesz opowiadać komuś,kto kompletnie nie zna się na kotach,nie mnie i nie połowie na tym forum. Nie wiem co Tobą kieruje ,by to mówić.
I nie,nie będzie we mnie nigdy spokoju,jak tacy karmiciele jak Ty,będą biernie czekać aż ich koty ktoś otruje,albo umrą z głodu jak ich zabraknie. Nie wiem czy Ty karmisz je tylko dla swojej przyjemności? W swoim egoizmie nie myślisz co będzie z nimi dalej? że może gdzieś mogłyby znaleźć dobry dom i opiekę?Że warto spróbować im pomóc w tym zakresie? Nie dopuszczasz do siebie myśli,że może znalazłyby u kogoś opiekę lepszą niż Twoja?

Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

PostNapisane: Wto lut 06, 2018 16:11
przez iza71koty
Myślę jednak że dyskredytacja jest Twoim celem.Nie potrafisz zamknąć sporu który zadej ze stron nic nie daje.Mało tego podnosisz kolejne argumenty które niewiele mają do rzeczywistości.

Jak już wcześniej pisałaś raz przez miesiąc karmiłaś koty za kogoś.W moim odczuciu zatem Twoja wiedza na temat bycia DT czy adopcji może być duża, ale jednocześnie jest zbyt mała, jeśli chodzi o koty wolnożyjące w tym koty zupełnie dzikie.A takich mam wiekszość w stadzie.

I nie podnosze tutaj kwestii tylko oswojenia ale też i nawyków takich kotów.A o tym wiem naprawde wiele.Dzięki takim kotom mam taki zapiernicz w domu jaki mam.

Nie chce drążyc tematu.Poprosiłam o pomoc jak to robi wiele Osób na tym Forum.Kiedy daję rade to daję, ale kiedy jest naprawdę żle wtedy proszę.

Notabene pomocy przykro mi bo kiedy jakiś czas temu pojawiłaś sie z watkiem na Forum gdzie prosiłaś po pomoc dla innej Karmicielki byłam jedną z pierwszych Osób która zadeklarowała pomoc.Pomimo wszystko.

Widzę również że nieobojętny jest Ci stan mojego zdrowia.Troska o moje zdrowie, o to co będzie kiedy mnie zabraknie...to miłe z Twojej strony.Zauważ jednak że wszyscy kiedyś umrzemy.....

Nie wiem jak Tobie ale mi najbardziej szkodzą żli ludzie i negatywne emocje a ponieważ chciałabym mojemu stadu posłużyć jak najdłużej, bo jestem za nie cholernie odpowiedzialna ,więc proponuje że tymczasem powinnam zająć sie ważniejszymi sprawami.

Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

PostNapisane: Pon lut 12, 2018 22:49
przez Stomachari
Co u Was?

Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

PostNapisane: Wto lut 13, 2018 0:17
przez iza71koty
Stomachari pisze:Co u Was?


Znowu grypa.Żołądkowa.Do tego bolą mnie flaki.I kręgosłup.Padła mi lodówka.Musiałam pożyczyć od znajomego a potem targać w dwójkę po schodach.Szkoda gadać. :|

Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

PostNapisane: Wto lut 13, 2018 10:41
przez tabo10
Czasem na olx są oferty w dziale oddam darmo. Może i lodówka się trafi,moja znajoma tak dostała zmywarkę:)
https://www.olx.pl/oddam-za-darmo/zacho ... om%5D=free

Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

PostNapisane: Wto lut 13, 2018 11:48
przez Stomachari
Z tym że zmywarkę trudniej uszkodzić...

Iza, a na te powtarzające się infekcje u Was nic nie działa? Bo dopiero co chorowałaś... Jakaś szczepionka uodparniająca? Może być na drogi oddechowe - jak przestaniesz na nie chorować, to organizm się nie wyniszczy i nie złapie Cię zaraz żołądkowy wirus. Na NFZ.

Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

PostNapisane: Śro lut 14, 2018 0:27
przez iza71koty
Stomachari pisze:Z tym że zmywarkę trudniej uszkodzić...

Iza, a na te powtarzające się infekcje u Was nic nie działa? Bo dopiero co chorowałaś... Jakaś szczepionka uodparniająca? Może być na drogi oddechowe - jak przestaniesz na nie chorować, to organizm się nie wyniszczy i nie złapie Cię zaraz żołądkowy wirus. Na NFZ.


Tak wyjątkowo w tym roku dużo choruje w okresie jesienno-zimowym.Gadałam dzisiaj z Mężem.U nich w pracy też pomór.Jakaś grypa szczep dziwny co ciągnie sie nawet do 4 tygodni.Najpierw atakuje potem odpuszcza i potem znowu dowala z podwójną siłą.
W Szczecinie też coś mi wspominał że odnotowano przypadki świńskiej grypy znowu.

U mnie stres okropnie obniża odporność.Muszę popytać jak wygląda sprawa z tymi szczepionkami.

Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

PostNapisane: Śro lut 14, 2018 11:48
przez Dark Angel
Mogę przeglądać ogłoszenia. Oprócz olx lodówki bywają jeszcze na gumtree, gratce i na graty z chaty. Napisałam też do znajomej z prośbą, żeby miała otwarte uszy i dała znać, jakby ktoś ze znajomych wymieniał sprzęt, a stary był sprawny.