Niekończąca się opowieść ...Szczecin

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pon sty 22, 2018 12:45 Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

tabo10 pisze:Nikogo nie tlumaczę, także Madie. Tylko widzę jak lekko odpuszczasz sobie kolejną oferowaną Ci pomoc.Myślę,że nie tylko Madie,ale i także Ty doskonale znasz powód Jej rezygnacji.
To nie moja sprawa,ale zobacz,że przez Twoje zachowanie znów straciły koty.

Owszem byłaś chora i miałaś dużo pracy w okolicy świąt.Wszystko się zgadza. Ale mija kolejny miesiąc,bazarek zdołałaś zrobić,a rozliczenia wkleić nie.
Nie moja to sprawa,bo ja nie wspieram Cię finansowo,ale pokazuję Ci jaki jest wydźwięk Twojego zachowania dla czytających Twój watek.

Nie napisałam,że to Twoja wina,że ktoś truje koty.Ale uważam,że TYM BARDZIEJ powinnaś zrobić wszystko,by wyadoptować ile się da,by je OCALI,BY WYRWAĆ Z NIESPRZYJAJĄCEGO im środowiska. Ale kolejny raz jak jest mowa o adopcjach,robisz się agresywna i unikasz tematu.

To dla mnie postawa zbieracza,nie miłośnika kotów.
Szkoda kotów.


Same zarzuty.Porównujesz zrobienie Bazarku co trwa kilka minut do pójścia do banku po wyciąg i stania w kolejce czasem godzinnej bo taką mamy obsługe w stanie silnego przeziębienia i kaszlu który trudno mi opanować.
Nie ja robiłam bazarek.Tylko Ktoś kto mi pomaga w ramach ścisłości.

A jeśli już rozmawiamy o kotach które były trute to koty działkowe.Wiele z nich miało swoich właścicieli.I trudno żebym zbawiła cały świat i ocaliła koty od czegoś co ma się wydarzyć.

Ty rozumiem w sytuacji kiedy znikałyby koty i nie znalazłabyś zadnego ciała zabrałabyś całą resztę z działek tą która ocalała i nie patrzac czy to kot wolnożyjący czy właścicielski upchałabyś je gdzieś a potem sie zastanawiała co dalej.?No przepraszam ale ja sobie na to pozwolić nie mogłam.Nadal mam koty uratowane z Tęczy.
Obrazek
Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu.
Ernest Hemingway
Tylko przyjaciele słyszą Twój krzyk , gdy milczysz i widzą łzy, gdy się śmiejesz

iza71koty

 
Posty: 21687
Od: Sob sie 30, 2008 17:27
Lokalizacja: Szczecin

Post » Pon sty 22, 2018 12:51 Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

tabo10 pisze:
iza71koty pisze:(...)W ubiegłym roku odłowiłam 4 kociaki.Na prośbe Madie właśnie.Miała je ode mnie zabrać na Tymczas.Nawet Tomek dostarczył kontenerek i co....sprawa się skonczyła troche inaczej niż sie spodziewałam.Sama musiałam szukać im domów.Wiec prosze nie zarzucaj mi czegoś o czym nie wiesz do konca.


O tym nie wiem,bo nie napisałaś. Szkoda,że tak wyszło.
Ale i tak w tej sytuacji wygrały koty,bo znalazły domy.
I Ty,bo masz mniej o te 4 do wykarmienia,nieprawdaż?


Wielokrotnie pisałam ze nie biore tymczasow.Nie moge sobie na to pozwolić.Przy moim trybie obrabianie kociaków, szukanie im domów to dla mnie dodatkowa praca.Moze i mniej o 4 kociaki.Wiosna pewnie pojawią się 4 inne dorosłe jeśli nie wiecej.Koty migruja.
Obrazek
Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu.
Ernest Hemingway
Tylko przyjaciele słyszą Twój krzyk , gdy milczysz i widzą łzy, gdy się śmiejesz

iza71koty

 
Posty: 21687
Od: Sob sie 30, 2008 17:27
Lokalizacja: Szczecin

Post » Pon sty 22, 2018 12:58 Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

iza71koty pisze:[(...)
Ty rozumiem w sytuacji kiedy znikałyby koty i nie znalazłabyś zadnego ciała zabrałabyś całą resztę z działek tą która ocalała i nie patrzac czy to kot wolnożyjący czy właścicielski upchałabyś je gdzieś a potem sie zastanawiała co dalej.?(...).


Owszem,często tak właśnie robię.
I też sobie na to teoretycznie nie mogę pozwolić.
W praktyce okazuje się jednak,że tylko dzięki temu dziś żyją i są szczęśliwe w swoich DS.
Nie zabieram oczywiście kilkudziesięciu na raz,bo nie mam takich możliwości lokalowych i finansowych. Ale sukcesywnie to robię i wyadoptowuję.
Gdyby nie to,dziś przez kilka ładnych lat pomagania bezdomnym, miałabym już stado zbliżone ilością do Twojego wolnożyjącego. A na taką sytuację to dopiero nie byłabym sobie w stanie pozwolić,bo wiem,ze nie dałabym rady ich wyżywić i leczyć.
A z drugiej strony umarłabym z nerwów,gdybym nie mogła tego zrobić. I to byłaby zapewne moja klęska jako człowieka,bo skończyłabym w psychiatryku,a koty w piachu.
Obrazek

tabo10

 
Posty: 4075
Od: Nie lip 31, 2011 14:24


Adopcje: 2 >>

Post » Pon sty 22, 2018 13:03 Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

iza71koty pisze:(...)
Wielokrotnie pisałam ze nie biore tymczasow.Nie moge sobie na to pozwolić.Przy moim trybie obrabianie kociaków, szukanie im domów to dla mnie dodatkowa praca.Moze i mniej o 4 kociaki.Wiosna pewnie pojawią się 4 inne dorosłe jeśli nie wiecej.Koty migruja.


Zawsze możesz szukać im DT na forum.
Czasem to się udaje.
Ale musisz bardzo chcieć.
Doskonale wiem jaka to praca obrabianie kociąt,szukanie domów itd. Ale nie ma innego dobrego wyjścia.
Jeśli tego nie zrobisz na czas,hodujesz sobie kolejną istotę do karmienia w ciągu kolejnych nastu lat.
Nie zmniejszasz stada i skazujesz je na cierpienie i szereg zagrożeń.A jako karmiciel,powinnaś być za nie odpowiedzialna.
Obrazek

tabo10

 
Posty: 4075
Od: Nie lip 31, 2011 14:24


Adopcje: 2 >>

Post » Pon sty 22, 2018 13:10 Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

tabo10 pisze:
iza71koty pisze:(...)
Wielokrotnie pisałam ze nie biore tymczasow.Nie moge sobie na to pozwolić.Przy moim trybie obrabianie kociaków, szukanie im domów to dla mnie dodatkowa praca.Moze i mniej o 4 kociaki.Wiosna pewnie pojawią się 4 inne dorosłe jeśli nie wiecej.Koty migruja.


Zawsze możesz szukać im DT na forum.
Czasem to się udaje.
Ale musisz bardzo chcieć.
Doskonale wiem jaka to praca obrabianie kociąt,szukanie domów itd. Ale nie ma innego dobrego wyjścia.
Jeśli tego nie zrobisz na czas,hodujesz sobie kolejną istotę do karmienia w ciągu kolejnych nastu lat.
Nie zmniejszasz stada i skazujesz je na cierpienie i szereg zagrożeń.


Te kociaki które zabrałam pojawiły się od nowej kotki w stadzie.Pewnie nie doczytałaś że raczej nie staram się hodować kolejnych istot do wykarmienia bo od wielu wielu lat sterylizuje.Zrobiłam w zyciu ponad 200 zabiegów na kotkach wiec nietrudno sobie wyobrazić co by było gdybym tego nie robiła.

Serio skazuje koty na cierpienie i szereg zagrozeń?To osobisty zarzut do mnie czy też do innych karmicielek na tym Forum które robia to samo co ja od wielu lat.Własnym kosztem zdrowia czasu i kasy robie wszystko aby pomóc przetrwać i pozwolic żyć kotom wolnożyjącym w zapewniajac codzienna opieke posiłek i schronienie.
Obrazek
Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu.
Ernest Hemingway
Tylko przyjaciele słyszą Twój krzyk , gdy milczysz i widzą łzy, gdy się śmiejesz

iza71koty

 
Posty: 21687
Od: Sob sie 30, 2008 17:27
Lokalizacja: Szczecin

Post » Pon sty 22, 2018 13:13 Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

tabo10 pisze:
iza71koty pisze:[(...)
Ty rozumiem w sytuacji kiedy znikałyby koty i nie znalazłabyś zadnego ciała zabrałabyś całą resztę z działek tą która ocalała i nie patrzac czy to kot wolnożyjący czy właścicielski upchałabyś je gdzieś a potem sie zastanawiała co dalej.?(...).


Owszem,często tak właśnie robię.
I też sobie na to teoretycznie nie mogę pozwolić.
W praktyce okazuje się jednak,że tylko dzięki temu dziś żyją i są szczęśliwe w swoich DS.
Nie zabieram oczywiście kilkudziesięciu na raz,bo nie mam takich możliwości lokalowych i finansowych. Ale sukcesywnie to robię i wyadoptowuję.
Gdyby nie to,dziś przez kilka ładnych lat pomagania bezdomnym, miałabym już stado zbliżone ilością do Twojego wolnożyjącego. A na taką sytuację to dopiero nie byłabym sobie w stanie pozwolić,bo wiem,ze nie dałabym rady ich wyżywić i leczyć.
A z drugiej strony umarłabym z nerwów,gdybym nie mogła tego zrobić. I to byłaby zapewne moja klęska jako człowieka,bo skończyłabym w psychiatryku,a koty w piachu.



Ja zrobiłam tak tylko raz.Zabrałam ponad 40 kotów z miejsca gdzie były rozrywane na strzępy.

Nie porównuj pojedyńczych jednostek do masowych akcji gdzie nie ma ludzi i możliwości.I nie ma znikąd żadnej pomocy.
Obrazek
Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu.
Ernest Hemingway
Tylko przyjaciele słyszą Twój krzyk , gdy milczysz i widzą łzy, gdy się śmiejesz

iza71koty

 
Posty: 21687
Od: Sob sie 30, 2008 17:27
Lokalizacja: Szczecin

Post » Pon sty 22, 2018 13:18 Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

Owszem pewnie wiosną pojawią się kolejne koty.Ale ,gdybyś nie oddała tych 4,którym znalazłaś domy byłyby kolejne z wiosny i te 4 dodatkowo też. Albo umierały gdzieś otrute.
Chyba lepiej ,że znalazły domy i są bezpieczne.Dziwię się,że nie jesteś o tym przekonana i nie odbierasz tego w kategorii sukcesu.

Wiem,że się bardzo starasz karmiąc. To morze pracy przy takim stadzie. Zdaję sobie sprawę,że można paść na twarz. Czas,zdrowie i pieniądze. Wiem to. Karmiłam przez miesiąc 20 kotów i ledwo żyłam.Podziwiam osoby,które to robią non stop w takiej ilości.
Ale samo KARMIENIE to nie wszystko.Bez adopcji kociąt i oswojonych kotów w stadzie ,a w KAŻDYM takie są, Twoja praca wciąż nie ma końca.A koty w takich stadach zawsze będą kogoś kłuły w oczy i będą ludzie,którzy będą dążyć do ich zlikwidowania.Po prostu jest ich za dużo.

Ja bym poszła w adopcje,szukała DT,pomocy w ogłaszaniu. Sama nie dasz rady,to jasne. Ale wciąż skupiasz się tylko na karmieniu i zdobywaniu na to środków. To stanie w miejscu.
Obrazek

tabo10

 
Posty: 4075
Od: Nie lip 31, 2011 14:24


Adopcje: 2 >>

Post » Pon sty 22, 2018 13:28 Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

iza71koty pisze:
tabo10 pisze:(...) do pójścia do banku po wyciąg i stania w kolejce czasem godzinnej bo taką mamy obsługe w stanie silnego przeziębienia i kaszlu który trudno mi opanować.
(...)


Większość banków ma darmowe usługi kont internetowych. Obsługujesz internet,poradziłabyś sobie. Mogłabyś sama robić przelewy,sprawdzać stan konta kiedy zechcesz. Za darmo,z domu,bez kolejek i kłopotów. Zapytaj w swoim banku.Ułatwisz sobie życie i zyskasz niepotrzebnie tracony w kolejce czas.
To zwykle nic nie kosztuje,trzeba tylko wypełnić jakiś wniosek,albo zgłosić kasjerowi w banku chęć założenia konta internetowego. To duża wygoda,większość osób już z tego korzysta.
Obrazek

tabo10

 
Posty: 4075
Od: Nie lip 31, 2011 14:24


Adopcje: 2 >>

Post » Pon sty 22, 2018 13:33 Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

tabo10 pisze:Owszem pewnie wiosną pojawią się kolejne koty.Ale ,gdybyś nie oddała tych 4,którym znalazłaś domy byłyby kolejne z wiosny i te 4 dodatkowo też. Albo umierały gdzieś otrute.
Chyba lepiej ,że znalazły domy i są bezpieczne.Dziwię się,że nie jesteś o tym przekonana i nie odbierasz tego w kategorii sukcesu.

Wiem,że się bardzo starasz karmiąc. To morze pracy przy takim stadzie. Zdaję sobie sprawę,że można paść na twarz. Czas,zdrowie i pieniądze. Wiem to. Karmiłam przez miesiąc 20 kotów i ledwo żyłam.Podziwiam osoby,które to robią non stop w takiej ilości.
Ale samo KARMIENIE to nie wszystko.Bez adopcji kociąt i oswojonych kotów w stadzie ,a w KAŻDYM takie są, Twoja praca wciąż nie ma końca.A koty w takich stadach zawsze będą kogoś kłuły w oczy i będą ludzie,którzy będą dążyć do ich zlikwidowania.


Koty które karmię żyją na bardzo rozprzestrzenionym terenie.Juz o tym pisałam .To około 12 km dziennie do pokonania.Dzięki wieloletniej pracy unikam konfliktów z ludzmi, sterylizuje po to aby nie było nadpopulacji i nie kłuło ludzi w oczy.Większość stada to starsze koty.Opiekuję sie nimi od wielu lat.Zyją.Sa szczesliwe.Niektóre dożywają słusznego wieku.Nie powiesz mi chyba że jeśli kot wolnozyjący osiagnie 12, 14 czy 17 lat zyjąc jak piszesz w trudnych warunkach to nie jest to dla mnie sukces.To jest dla mnie rzeczywisty dowód na to że zrobiłam maksymalnie wszystko aby kot dożył swojego wieku.Ze był dostatecznie zadbany i karmiony.Zabezpieczony socjalnie.

Te koty akurat nie zostałyby z całą pewnoscia otrute.Maja inne zycie.Pewnie lepsze ale tak naprawdę w skali migracji niewiele mi to zmienia.Nie będa te beda inne które trzeba bedzie nakarmic.W żadnym z miejsc karmienia nie spotkałam sie jak dotad z truciem.Jedynym zagrozeniem są wypadki losowe.Sprawa trucia dotyczy tylko i wyłącznie obszaru moich działek.

Tak owszem karmienie, leczenie w miare potrzeby, schronienia to nie wszystko ale to i tak o wiele więcej niż robi przecietna karmicielka bez dobrej wiedzy i doswiadczenia.Rzekłabym ze duzo wiecej.Dlatego już od poczatku postawiłam na sterylizację.

Wbrew temu co piszesz stado sie nie rozrasta a wrecz maleje.Piszesz że karmiłaś 20 kotów przez miesiac i było Ci cieżko.Ja karmie od 15 lat.W porywach było to czasem nawet łącznie z kotami z Tęczy i Lotniska 170 sztuk.Nie zwariowałam jak widzisz.
Obrazek
Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu.
Ernest Hemingway
Tylko przyjaciele słyszą Twój krzyk , gdy milczysz i widzą łzy, gdy się śmiejesz

iza71koty

 
Posty: 21687
Od: Sob sie 30, 2008 17:27
Lokalizacja: Szczecin

Post » Pon sty 22, 2018 13:37 Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

tabo10 pisze:
iza71koty pisze:
tabo10 pisze:(...) do pójścia do banku po wyciąg i stania w kolejce czasem godzinnej bo taką mamy obsługe w stanie silnego przeziębienia i kaszlu który trudno mi opanować.
(...)


Większość banków ma darmowe usługi kont internetowych. Obsługujesz internet,poradziłabyś sobie. Mogłabyś sama robić przelewy,sprawdzać stan konta kiedy zechcesz. Za darmo,z domu,bez kolejek i kłopotów. Zapytaj w swoim banku.Ułatwisz sobie życie i zyskasz niepotrzebnie tracony w kolejce czas.
To zwykle nic nie kosztuje,trzeba tylko wypełnić jakiś wniosek,albo zgłosić kasjerowi w banku chęć założenia konta internetowego. To duża wygoda,większość osób już z tego korzysta.


Zapytam.Przepraszam ale mój czas się kończy.Musze się zająć obowiązkami.
Obrazek
Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu.
Ernest Hemingway
Tylko przyjaciele słyszą Twój krzyk , gdy milczysz i widzą łzy, gdy się śmiejesz

iza71koty

 
Posty: 21687
Od: Sob sie 30, 2008 17:27
Lokalizacja: Szczecin

Post » Pon sty 22, 2018 13:41 Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

Spokojnego dnia Ci życzę :ok: I kotom też.
Obrazek

tabo10

 
Posty: 4075
Od: Nie lip 31, 2011 14:24


Adopcje: 2 >>

Post » Pon sty 22, 2018 13:51 Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

tabo10 pisze:Spokojnego dnia Ci życzę :ok: I kotom też.


Dziękuje.Wzajemnie. :ok:
Obrazek
Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu.
Ernest Hemingway
Tylko przyjaciele słyszą Twój krzyk , gdy milczysz i widzą łzy, gdy się śmiejesz

iza71koty

 
Posty: 21687
Od: Sob sie 30, 2008 17:27
Lokalizacja: Szczecin

Post » Pon sty 22, 2018 14:09 Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

Jeszcze jedno. Nie wiem ile masz do sterylizacji/kastracji obecnie,ale tu jest wątek o objazdowym sterylkobusie. Teoretycznie wydaje się bardzo wygodną opcją. Może warto się umówić z nimi w Twojej miejscowości,lub sprawdzić grafik,gdzie będą najbliżej Ciebie. Nie wiem jak działają,nie znam,ale to darmowa akcja,jeśli nie masz talonów z gminy/masz za mało w stosunku do potrzeb,może warto się zainteresować:
viewtopic.php?f=1&t=183051
Obrazek

tabo10

 
Posty: 4075
Od: Nie lip 31, 2011 14:24


Adopcje: 2 >>

Post » Pon sty 22, 2018 20:24 Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

tabo10 pisze:Jeszcze jedno. Nie wiem ile masz do sterylizacji/kastracji obecnie,ale tu jest wątek o objazdowym sterylkobusie. Teoretycznie wydaje się bardzo wygodną opcją. Może warto się umówić z nimi w Twojej miejscowości,lub sprawdzić grafik,gdzie będą najbliżej Ciebie. Nie wiem jak działają,nie znam,ale to darmowa akcja,jeśli nie masz talonów z gminy/masz za mało w stosunku do potrzeb,może warto się zainteresować:
viewtopic.php?f=1&t=183051


Jestem z dużej miejscowości.Akcja sterylkobusowa o ile doczytałam już jakiś czas wcześniej, bo czytałam z ciekawości dotyczy małych miejscowości i wiosek.
Nie mam problemu ze sterylizacją.Nie potrzebuje talonów.U nas się tego nie praktykuje.Wystarczy mi legitymacja Opiekuna UM.

Kilka kotek mam do zrobienia maksymalnie około 7 sztuk.
Obrazek
Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu.
Ernest Hemingway
Tylko przyjaciele słyszą Twój krzyk , gdy milczysz i widzą łzy, gdy się śmiejesz

iza71koty

 
Posty: 21687
Od: Sob sie 30, 2008 17:27
Lokalizacja: Szczecin

Post » Pon sty 22, 2018 21:57 Re: Niekończąca się opowieść ...Szczecin

Hej,

przykro mi, że moja osoba stała się powodem polemiki tutaj na wątku.

Może wyjaśnię. Prawdą jest, że obiecałam Izie pomóc z kotkami - maluchami. Miały przyjechać do mnie. Niestety po drodze wypadło mnóstwo przeciwności. Najpierw zostały złapane relatywnie późno. Potem mówiłam, bo zawsze tak mówię i ktokolwiek ze mną pracuje wie, że takie mam zasady, że koty muszą przyjechać odpchlone i odrobaczone. Mam za dużo zwierząt w domu, żeby je narażać. Na koniec okazało się (ale nie chcę przekłamać, bo to było dawno), że są nie do końca oswojone. Uczciwie zawsze mówię, że nie mam czasu na siedzenie i oswajanie kociąt czy kotów. Dla własnych zwierząt mam mało czasu. Natomiast jakby nie było zadeklarowałam się i nie dotrzymałam słowa (a to że po miesiącu miałam inną sytuację, nie powinno być usprawiedliwieniem).

Proponowałam natomiast i to pamiętam dobrze pomoc finansową dla tych kotów. Tyle mogłam zrobić.

Pamiętam też bardzo dobrze inną sytuację. 4 kociaki gdzieś w pudłach na jakimś placu budowy. Chore i małe, w tym jeden długowłosy. Zaproponowałam od ręki żebyś wyłapała to je wezmę. Mówiłaś, że to niebezpieczne miejsce, że kociaki przemarznięte, że musisz im nosić jedzenie, że dwa wyglądają bardzo słabo. Powiedziałaś, że NIE. Że to nie są koty które się zaadaptują w domu i że masz doświaczenie. Powiedziałaś, że dajesz im chyba leki i że albo zniosą same chorobę albo nie. Te kociaki chodziły mi po głowie. Zadzwoniłam po raz drugi następnego dnia. Zapytałam o nie. Kategorycznie powiedziałaś, że te koty nie nadają się do adopcji i że nie będziesz ich stamtad brała i ze może im coś na miejscu znajdziesz. Z tego co pamiętam kilka dni póżnie, jeden z kociaków zamarzł w budce? Przy budce? A pozostałe chyba zaginęły...To odnośnie tego, że nikt nie chce pomagać.

Jeśli zaś chodzi o moją rezygnację. Nie mam nic przeciw Tobie Izo. Chylę czoła nad tym co robisz dla tych kotów, bo tak naprawdę wiem, że mają tylko Ciebie. Ale Twoja postawa mi się nie podoba. Nie Ty jako człowiek, tylko pewne zachowania. Niektóre przemilczę, ale o niektórych moge powiedziec wprost.
Nie wytrzymuję już po prostu ciągłego narzekania. Ja rozumiem, że jest ciężko. naprawdę. Ale nie tylko Tobie. Jest wiele osób, które działa podobnie. I one jakoś mogą chodzić do pracy i wszystko robią w swoim wolnym czasie. I też są chore. I też mają rodziny i życie. I bardzo często nawet o tym nie mówią.
Tobie jest trudno nawet rozliczyć się z otrzymywanych wpłat i darów. Być transparentną. Nie znam innego wątku, gdzie komuś tak długo by się udawało rozliczać się porządnie a korzystać z pomocy forumowej. I nie chodzi Iza o grudzien. Chodzi o wszystkie miesiące. Prosiłam Cie o to i tłumaczyłam od roku, albo i dłużej.

Jakoś inni potrafią. I też mają zwierzęta. I też bywają chorzy. I też są zmęczeni. Co więcej prowadzą wątki regularnie, bo są świadomi, że tylko tak będą mogli dać znać co się dzieje ze zwierzętami. A ty potrafisz znikać na wiele dni i echo.

Proponowałam pomoc w adopcji dorosłych kotów.Twoich z domu czy tych z zewnątrz. Nie tylko ja. Obrażałaś się. Co ja sobie moge o tym myśleć? Nie jesteśmy coraz młodsi, a coraz starsi. Nie będziesz tak żyła wiecznie Izo. Moim zdaniem jesteśmy winni kotom danie szansy. Nawet jeśli minimalnej. Ale TY wiesz lepiej. Że ktoś te koty wyrzuci, że nigdy nie nauczą się korzystać z kuwety. itd itd. MMoje doświadczenia są inne. {Przykro mi.

I ja wiem, że to co wpłacałam na niewiele wpływało. Kwota niska była, ale od dawna mam uczucie bycia robionym w bambuko. Nawet jeśli to jest nieprawda. I wiele kotów potrzbuje pomocy i wielu karmicieli. I ja wolę dla własnego sumienia tę kwotę na nie dać. Po prostu będę się z tym lepiej czuła a Ty nie będziesz do niczego zmuszana.

Przykro mi.
Wątek tęczowych kotów do adopcji: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=164847

Madie

Avatar użytkownika
 
Posty: 3242
Od: Pon wrz 10, 2007 17:35
Lokalizacja: Warszawa

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: aga&2, Agnieszka2009, Bing [Bot], Blue, drebin, jago.dzianka1@o2.pl, marta-po, ritaSr, Roztoczanka, rudalia, tysia5 i 132 gości