Przerażony kot na otwartym terenie. 10 przykazań ratownika

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Śro sie 23, 2017 22:03 Re: Przerażony kot na otwartym terenie. 10 przykazań ratowni

Cudnie, że już w domu.

Wiesz, z Twojego opisu (samego opisu, bo musiałabym z nim spędzić trochę czasu, by móc w 100 % powiedzieć) wynika, że to nie był kot wychodzący, tylko... kot wolnożyjący. Może udało by się wyciągnąć z jego dokumentów w schronisku informację, skąd do schroniska trafił (wiem, że to może być trudne, bo część schronisk słabo prowadzi ewidencję).
Obrazek

ryśka

Avatar użytkownika
 
Posty: 33097
Od: Sob wrz 07, 2002 11:34
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Post » Śro sie 23, 2017 22:33 Re: Przerażony kot na otwartym terenie. 10 przykazań ratowni

On został wzięty z warszawskiego Palucha i z tego co kojarzę, to wiadomo, gdzie go znaleziono, tylko muszę się dopytać, bo słabo Wawę kojarzę. Tylko jak go znaleziono, to już był wykastrowany i nie miał przyciętego ucha, jak dziczki, stąd też podejrzenie, że kiedyś miał dom.

katikot

 
Posty: 2385
Od: Pt paź 26, 2007 23:31
Lokalizacja: Kraków/Wrocław

Post » Śro sie 23, 2017 22:41 Re: Przerażony kot na otwartym terenie. 10 przykazań ratowni

Jeśli nie był kastrowany ze środków gminy, to nie musiał mieć przyciętego ucha. Wciąż koty wolnożyjące są zgarniane z ulic pod byle pretekstem. Czasem jest tak, że kot chory, wystarczyło by go podleczyć i wypuścić z powrotem. Na dworze regularnie dokarmiany dziczek może zachowywać się całkiem ufnie, zwłaszcza w miejscu karmienia. To myli wiele osób - zakładają, że nawet w schronisku będzie kotu lepiej itp. Nie mówię, że tak tutaj na 100 % było, ale wg mnie to prawdopodobne.
Obrazek

ryśka

Avatar użytkownika
 
Posty: 33097
Od: Sob wrz 07, 2002 11:34
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Post » Czw paź 12, 2017 8:15 Re: Przerażony kot na otwartym terenie. 10 przykazań ratowni

Hejo!
A ja mam problem, otóż zawsze byłam "psiarą", więc o psach wiem wiele, ale ostatnio ocaliłam małego kociaka razem ze zajomym, któremu koteł plątał się pod domem, a racji, że mają już kilka to nie mógł go wziąć i tak Jaskier wylądował u mnie. Weterynarz określił wiek na około 3 miesiące, uznał za zdrowego, odrobaczył, odpchlił, dał wyprawkę spożywczą, resztą sama się zajęłam (legowisko, drapak, żwirek, kuweta itp). Problem jest w tym, że nie umiem w koty :P Mam go 3 dni. Mały miauczy bez przerwy, dzień i noc, chowa się w łazience, ale zostawiłam go w spokoju i staram się zyskać jego zaufanie powolutku. Podchodzi już nieco odważniej, ale nie chce jeść. W końcu go złapałam, zjadł z mojej ręki sporo dziś rano, widać, że był głodny, mimo iż w swoim miejscu ma miski z wodą i karmą dla małych kotełków. Z miski nie je, a z mojej ręki tak, tylko ciężko go złapać..i tak koło się kręci. Spałam może ze 3 godziny dzisiaj, więc dołączyłam do grona tych, co biorą urlop bo kot ;) Czy to miauczenie jest normalne? Takie rozpaczliwe 24/7 z przerwami na 30sekundowe drzemki?

sarna.g

Avatar użytkownika
 
Posty: 1
Od: Czw paź 12, 2017 8:04

Post » Wto paź 24, 2017 0:18 Re: Przerażony kot na otwartym terenie. 10 przykazań ratowni

Dopiero teraz zajrzałam... I jak koteczek? Mam nadzieję, że już nie miauczy? :)
Obrazek

ryśka

Avatar użytkownika
 
Posty: 33097
Od: Sob wrz 07, 2002 11:34
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Post » Śro paź 25, 2017 22:25 Re: Przerażony kot na otwartym terenie. 10 przykazań ratowni

Ja musiałam moją kicię nauczyć pewnych zachowań, bo była bardzo bojaźliwa. Nie chciała początkowo podchodzić do nikogo a z apetytem też było słabo.. weterynarz polecił mi podawanie kotce Snack hairball cat od vetexpert. To takie dosyć mokre smakołyki i odrazu jej przypadły do gustu . Oprócz tego przyzwyczaja się powoli do ludzi i otoczenia.

werko

 
Posty: 14
Od: Wto gru 01, 2015 15:29

[poprzednia]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot], KROPISZON, nyoe i 36 gości