wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pt maja 18, 2018 8:01 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

wolne niedziele i w ogóle wiosna, więc chodzę i myślę gdzieby wyskoczyć w niedzielę 8) żeby było blisko i dziko i żeby się psom podobało, a ludzi raczej mało było
ostatnio kilka razy byliśmy w Górach Sokolich/ Rudawach Janowickich -bardzo tam jest ładnie, i blisko i mało ludzi, no ale zmian mi trzeba koniecznie
więc
rozważam Uroczysko Czarne stawy w Borach Dolnośląskich
Ktoś był może ? zna?

jest o nim rozporządzenie wojewody, że uznaje się Czarne Stawy za rezerwat - no to chyba jest tam ładnie i ciekawie

rezerwat przyrody pod nazwą "Czarne Stawy",
obszar lasów, bagien i torfianek o powierzchni 124,46 ha, położony w granicach administracyjnych gminy Chocianów, powiat polkowicki w województwie dolnośląskim.

Celem ochrony jest zachowanie ze względów przyrodniczych, naukowych, dydaktycznych, krajobrazowych i turystycznych fragmentów borów bagiennych oraz roślinności torfowiskowej wraz z całym szeregiem gatunków roślin i zwierząt chronionych, rzadkich i zagrożonych wyginięciem.


Bory mnie kuszą, bo tam podobno ludzi nie ma, ale i szlaków tez podobno nie ma :mrgreen:

albo po prostu pojechać do schroniska Andrzejówka w górach Kamiennych, tam tez rzadko bywam - a szlaki sa krótkie ładne, ludzi mało, góry niewysokie, ale niektóre podejścia i zejścia z psami są ekstremalne na szlakach :mrgreen: bo jest bardzo ostro w dól albo w górę, i podłoże z małych, ruchliwych kamyczków

ciężki wybór :lol: i tak mam co tydzień, przed niedzielą

pustynia Kozłowska tez kusząca , tyle piachu - psy byłyby chyba zachwycone - pustynia tez w Borach, tyle że http://www.swiathegemona.pl/atrakcje-bo ... oslaskich/

Warto więc wybrać się na Pustynię Kozłowską, tylko wpierw trzeba na nią trafić, co jest zadaniem niełatwym. Nie zaznaczono jej na najnowszej mapie Borów Dolnośląskich. Nie prowadzi tam żaden szlak turystyczny, chociaż pustynia znajduje się na terenie Przemkowskiego Parku Krajobrazowego. Informacje wyszperane w internecie są szczątkowe, co świadczy o tym, że wujek Google jeszcze wszystkiego nie wie. Na pustynię najłatwiej dostać się Leszna Górnego, Kozłowa lub od stacji kolejowej Studzianka. .
https://sciezkawbok.wordpress.com/2015/ ... kozlowska/
W pobliże tego miejsca (51°26’02.5″N 15°39’31.5″E) dochodzi droga szutrowa ze Studzianki.

A dalej już tylko 18 hektarów piachu .


ciekawe co by psy powiedziały na tyle piachu?

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 22771
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post » Wto maja 22, 2018 6:17 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

dzwonił jakiś pan o Elberta
ale tak jakoś dziwnie mówił :oops: albo ja jestem przewrażliwiona po prostu, i wyszukuję podteksty tam gdzie ich nie ma

Mąż maluje pokój Młodego, wszystko poprzestawiane, koty zachwycone -dzieje się coś, -no może nie wszystkie koty są zachwycone, ale większość na pewno , bo szafy inaczej stoją i inny widok jest z szaf
wczoraj prawie skończył malowac, ale na końcówkę brakło mu farby :mrgreen: tak ze wszystko zostało poprzestawiane

a potem podłoga
u Młodego jest stara drewniana podłoga pomalowana farba kryjącą, bo deski takie sobie
ale, ze ja codziennie myje podłogę na mokro (sierść wszechobecna) no to farba sie częściowo zmyła, i wygląda jak wydeptane
teraz kupiłam lepszą farbę do podłogi, niż ostatnio , taką która teoretycznie dopuszcza mycie podłogo wodą z lekkim detergentem, przy czym dwa pierwsze tygodniu po pomalowaniu ma byc nie myta
zobaczymy czy będzie bardziej trwała
i listwy trzeba przykleić, bo te poprzednie Ryjek zniszczył -cos mu w ich nie pasowało

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 22771
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post » Wto maja 22, 2018 8:09 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

w niedzielę byliśmy z psami w górach Suchych, koło Wałbrzycha
fajnie było, zielono, przestrzennie, chociaz faktycznie sucho tam jest w tym sensie, ze strumyków nie było na trasie i trzeba było wodę dla psów nosić w plecaku
dla psów wzięłam gotowane żołądki z kaczki - bardzo im smakowało;
żadnej puszki tym razem - bo po puszkach Caillou ma jakieś rewelacje żołądkowe
nie wiem czy to kwestia jedzenia z puszki, ze jej szkodzi, czy połączenia jedzenia z puszki ze spacerem dość długim - te 6 godzin robimy na nogach - i z jazdą samochodem

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 22771
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post » Wto maja 22, 2018 10:59 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

Jako że sama mam pewne problemy z układem pokarmowym już dawno doszłam do tego, że nie dociekam co konkretnie powoduje, że coś jest jadalne dla mnie, choć nie powinno być (bez konsekwencji) i tylko cieszę się, że działa :) .
“To co robimy dla nas, umiera wraz z nami. To co robimy dla innych i dla świata zostaje po nas i jest nieśmiertelne.” -A. Pine
nasz wątek: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=159694

Alienor

 
Posty: 22156
Od: Pt mar 19, 2010 14:48

Post » Wto maja 22, 2018 12:56 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

Alienor -słusznie
dlatego nie złoszczę się na psa, że marudzi , tylko go obserwuję i patrze co i kiedy jest według niego jadalne

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 22771
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post » Pon maja 28, 2018 8:38 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

teraz , jak regularnie jeździmy raz w tygodniu na porządne wycieczki, to Caillou nie jest taka zmęczona następnego dnia po wycieczce
jak kiedyś bywała, gdy jeździliśmy rzadko i nieregularnie
i ja tez jestem mniej zmęczona następnego dnia, tak jakby ta regularność pomagała w regeneracji
w tym tygodniu byliśmy w Karkonoszach :mrgreen: sniegu już nie ma, ale góry nadal stoją - no po prostu pięknie było jak zawsze (byliśmy w czwartek, i mało ludzi było)

koty i psy uwielbiają leżeć w plamach słońca na podłodze
a Zorro używa siatki na oknie w kuchni jako hamaczka :roll: wciska się miedzy okno, a siatkę i wisi w siatce -więc straciła ona swoja pierwotna funkcje nieodwołalnie

w kuchni mam okno dachowe i otwierane do środka, i szczerze wcale nie wiem, jak je zabezpieczyć, bo obecna siatka jest hamaczkiem, według Zorra
u Młodego w pokoju całkiem siatkę zdjęłam, do malowania, i usunęliśmy haki do siatki, bo Zorro i tak sie wpychał, miedzy siatkę, a okno - a nie potrzeba chyba na kazdym oknie hamaczka dla Zorra - używa głownie tego w kuchni i ten został

wiec otwieram okno w pomieszczeniu, w którym nie ma kotów, co jest dość skomplikowane, bo mam mieszkanie tak trochę przechodnie
wczoraj wzięłam sie za malowanie kaloryfera i drzwi u Młodego, więc zapowiedziałam Młodemu, ze ma nie wchodzić do swojego pokoju, bo otwieram okno, następnie wyrzuciłam koty i otworzyłam okno - malowanie jest bardzo przyjemne, normalnie rekreacja jak dla mnie, chociaż nie mam wielkiej wprawy

ale usiłuję wszystko przemalować na biało, bardzo mnie to odpręża, jak wszystko po kolei staje się białe 8)
wiele rzeczy juz było białych, ale sie przybrudziły jak podłoga czy ściany ; ściany mój mąż maluje zasadniczo, ale ja tez czasem maluję i wybielam wszystko
i tak sobie codziennie patrzę, co by jeszcze na biało przemalować

poza tym, żeby nie było ze tylko w lesie siedzę, albo maluję, to z okazji dnia matki - dostałam dwa zaproszenia do teatru
i byłam dwa razy w teatrze
i jestem, chyba, osobą bardzo kulturalna i obytą :mrgreen: skoro w 1 weekend byłam dwa razy w teatrze .

jedna sztuka była o malarce Marii Wnęk . Na pewno ją znacie 8) bo to malarka słynna po całej Polsce jest i za granią też :mrgreen:
a druga to był Hamlet - na końcu prawie wszyscy umarli, fajne było, fajnie zrobione, ale chyba dla mnie za krwiożercze - bo cała noc mi się koszmary śniły i morderstwa :oops:

a czwartek znowu będzie wolny , co mnie cieszy bardzo, bo w lesie i w górach bardzo pięknie teraz jest
bardzo

poza tym Tymoteusza rozpuściłam ponad miarę
bo Sweetie nie miała prawa mu uwagi zwracać, bo on jest taki grubasek, chociaz zwinny, i mało skoczny -i bałam się, żeby sobie krzywdy nie zrobił, jak ona szczeknie znienacka na niego, gdy na stół wchodzi
więc Sweetie miała sie Tymka nie czepiać, gdy na stół wchodzi, odpuścić sobie, nie zwracać uwagi
i tak było czas jakiś
i teraz Tymek uważa, żę jemu wolno wskakiwać na stól, kiedy tylko on chce - no bo on może i już i mi sie do talerza pcha :roll: a nie mogę go zepchnąć, bo się boję go spychać :evil: żeby się nie połamał, jedną ręką go nie zdejmę, bo jest za ciężki, a na machanie ręką, w celu skierowania go w innym kierunku niz mój talerz -nie reaguje
a jak wstanę i go zdejmę
to on zaraz wskakuje z powrotem
a za nim Zorro pędzi
, no bo skoro Tymek może ...

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 22771
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post » Pon maja 28, 2018 10:16 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

Olejek eteryczny niauoli znacie?
podobno działa miedzy innymi przeciwpasozyniczo
czy na kleszcze tez - nie wiem

wczoraj Sweetie sie wykapała na spacerze w brudnym stawie , i po przyjściu do domu została wykąpana (przy czym zamiast szamponu czy mydła ozywam dla niej do kąpieli sody oczyszczonej wymieszanej z wodą lub naparem z pokrzywy)

Sweetie dokładnie umyta i powycierana przyszła sie przytulic
przytuliłam się, i Swetie pachniała zdecydowanie olejem neem (który w nią wtarłam w czwartek, 3 dni wcześniej i przed kąpielą w stawie i przed prysznicem, na wycieczce w górach, bo działa przeciw-kleszczowo)
dalej pachnie neem 8)

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 22771
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post » Wto maja 29, 2018 13:28 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

Czekamy na kolejne śliczne zdjecia z wycieczki !

Czy znacie jakiś naturalny środek p/kleszczowy dla siebie?
...Obrazek...Obrazek

kussad

Avatar użytkownika
 
Posty: 14091
Od: Pt paź 13, 2006 9:59
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pon cze 04, 2018 8:50 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

na ostatnie wycieczki nie wzięłam aparatu, bo kręgosłup mnie jakoś dziwnie bolał, wiec ograniczałam bagaż do minimum, czyli brałam tylko to co musiałam
minimalizacja bagażu znaczy się 8)
zamiast puszek dla psów - gotowane mięso, lżej i łatwiej 8) bo i miska niepotrzebna
nie brałam apartu ani szczotki dla psa ani linki - naprawdę program minimum, tylko jedna mała butelka wody do picia ( zawsze gdzieś jakaś woda jest przecież 8) ) a psy i tak pija w terenie
i sie smarowałam taką zieloną maścią po szyi, czeską i ładnie pachnącą, dostałam, i jakby lepiej jest z moim kręgosłupem

kussad pisze:Czy znacie jakiś naturalny środek p/kleszczowy dla siebie?


ja stosuje olej neem - sowicie sie nim smaruje przed wycieczką lub na wycieczce
https://zielonyklub.pl/olej-z-miodli-in ... owany.html
jest przeciw -kleszczowy i dobry dla skory
ma bardzp specyficzny zapach (śmierdzi za pierwszym razem dość intensywnie) ale można przywyknąć i zapach polubic
smaruje tez psy przy okazji

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 22771
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post » Pon cze 04, 2018 13:16 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

Szczotkę dla psa brałaś do tej pory? Po co?

Stomachari

 
Posty: 4575
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pon cze 04, 2018 14:00 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

furminator znaczy się
od wczesnej wiosny do ciepłej jesieni na kazdym wyjściu wyczesuje psa - sypie sie z niego cały rok, zimą może mniej; więc zimą go nie wyczesuję -bo za zimno jest na spacerze żeby posiedzieć do wyczesywania

ale od wiosny do jesieni to moznaby poduszki robić -tyle tego podszerstka z niego wychodzi, codziennie
na wyjazdach wygodnie sie go czesze, bo w lesie i tak siedzimy na postojach

na codziennych spacerach zawsze przewidziany jest postój na wyczesywanie,
a i tak w domu jest sierść wszędzie 8)
ale jak go wyczesuję codziennie to jest jest troszkę sierści wszędzie, a jak pominę wyczesywanie jeden dzień czy dwa :strach: to sa sterty sierści wszędzie
myję codziennie całą podłogę na mokro, ale to głoowno daje

i jak co roku o tej porze rozmyślam nad odkurzaczem porządnym, bo nasz jest kiepski bardzo
takim zeby był podręczny, bo do codziennego odkurzania, ale i skuteczny
czytam i czytam o odkurzaczach wziąż nie wiem, który dobry byłby -mam sosnową starą podłogę , linoleum , i nieduży dywan wełniany.

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 22771
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post » Pon cze 04, 2018 21:29 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

Aaa, czyli robiłaś to, co zawsze mnie irytuje: wyczesywałaś psa na dworze zamiast w domu 8)
Nie lubię tego, bo zdarzyło mi się, że sierść z cudzego psa przylgnęła do mnie. Nie mam też nigdy pewności, czy fruwające kłaki pochodzą od zdrowego zwierzęcia, więc muszę piesę odciągać, żeby też w to nie weszła ani tego nie niuchała.
Szczęśliwie dla mnie w mojej okolicy bardzo rzadko ludzie psy wyczesują.

Stomachari

 
Posty: 4575
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Śro cze 06, 2018 9:25 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

ja psa wyczesuje i w domu (regularnie czyli codziennie) i na dworze tez 8)
z niego sie sypie sierść /podszerstek, czy ja go wyczesuje czy nie - to podszerstek i tak leci, takie całe kawałki jakby, jemu wyczesywanie nie jest potrzebne, bo on sam sobie sierść wymienia; ja go czesze, żeby nad tym zapanować gdzie ta sierśc leci

jak go poza domem nie wyczesuje to tez leci sierść z niego poza domem, jak jestem na spacerze, tylko w sposób niekontrolowany, dużo tu, i dużo tam, całe kupki sierści lecą sobie swobodnie z wiatrem, pomimo czesania go w domu- bo na dworze jest inaczej, i to jakoś pobudza sierść
dlatego na zewnątrz tez muszę go czesać,
a jak go wyczesuje codziennie na spacerze/ na wycieczce to po prostu można nad ta sierścią zapanować, w tym sensie , ze nie ma jej wszędzie rozsypanej/ rozwianej - bo przecież tylko w jednym miejscu go wyczesują czy w dwóch, wiec łatwo sprzątnąć

a jak jadę na wycieczkę to wstajemy wcześnie rano i wcześnie rano wyjeżdżamy, nie ma rano czesania -bo za mało czasu, wracamy bardzo późno, padnięci -wiec jak nie zabiorę szczotki - to ani w domu go nie czeszę, bo pies po wycieczce już nie chce czesania, ani na wycieczce, czyli praktycznie po jednym dniu wypadają dwa czesania,
a z psa i tak się sypie szczodrze i na wycieczce, i w samochodzie i w domu

jemu wychodzą nie takie pojedyncze włosy, ale całe kępki puchu - i to sie się dzieje tez bez czesania
on nie wymaga czesania, jego sierść sama się reguluje

a ja lubię jak ludzie wyczesują psy, lubię wyczesane psy
niektórzy ludzie maja psy z tak strasznie brzydką, zaniedbaną, niewyczesana sierścią, ze naprawdę przykro patrzeć
a miejsca jest dużo - i dla nikogo jakoś go nie brakuje, tutaj, gdzie ja mieszkam

Sweetie wystarczy wyczesać w domu, i nawet nie trzeba codziennie

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 22771
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post » Śro cze 06, 2018 12:56 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

Ja też lubię, jak psy są wyczesane, ale nie lubię w tę sierść wchodzić.
Piesę wyczesuję w domu a włosy trafiają do kosza.

Stomachari

 
Posty: 4575
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pon cze 11, 2018 8:14 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

przekopałam całe mieszkanie bardzo dokładnie 3 razy przez weekend w poszukiwaniu dowodu osobistego
bo się okazało, że nie mam :strach: dowodu osobistego
tylko na jednej wycieczce z psami byliśmy (co akurat chyba psy ucieszyło, bo gorąco było bardzo) bo szukałam dowodu
nie zastrzegłam go tylko dlatego, ze nigdzie sobie nie zapisałam numerów dowodów, bo to nowy stosunkowo dowód - nawet w banku go jeszcze nie zgłosiłam; jedynie w bibliotece

i sie okazało, że go po prostu zostawiłam w pracy w szufladzie :strach:
wiec jestem bardzo zadowolona po prostu

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 22771
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider], johnSr i 44 gości