Kociaki już rozrabiaki

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pon sie 06, 2018 13:25 Re: Kociaki już rozrabiaki

O rany, kciuki trzymam za odchowanie kolejnych kociąt!!
Obrazek

miszelina

Avatar użytkownika
 
Posty: 12736
Od: Nie maja 06, 2007 13:31
Lokalizacja: Krakow

Post » Pon sie 06, 2018 13:32 Re: Kociaki już rozrabiaki

Trzymaj się.
To zawsze jest takie "skomasowane".

Ja kilka dni urządziłam ryki pod blokiem wpierw opierdoliwszy tłumek "ludzi".
Koci żal straszny. Nie miała łatwego życia. Nie radziła sobie. Biedne dzieciaczki.
Cholerny świat.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

 
Posty: 47779
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 24 >>

Post » Pon sie 06, 2018 16:41 Re: Kociaki już rozrabiaki

Przywiozłam dzieci, spią w pudle-nawet go wynieść nie zdążyłam po poprzednich, ogólnie wyglądają o niebo lepiej niż wczoraj. Ich mama była młoda około 2-2,5 roku określił Adam, jej życie to najprawdopodobniej porody co 3 miesiące, zero opieki i litości ze strony człowieka. Muszę złapać oddech i znowu się zacznie, zrobie im później jaką fotkę, to możecie podziwiać i może która się zakocha i przygarnie....chętnie oddam, bardzo chętnie. Zła jestem okropnie, przede wszystkim na tego "kogoś" w sensie pseudowłaściciela, pewnie teraz jak wiem jak wyglądała to jest duża szansa że dowiem się, który to taki skur.... tylko czy coś to zmieni że będę wiedziała...

eweli77

Avatar użytkownika
 
Posty: 1106
Od: Czw mar 30, 2017 22:49
Lokalizacja: Sułoszowa, OPN

Post » Pon sie 06, 2018 16:45 Re: Kociaki już rozrabiaki

Zmienić może o tyle, że jeśli ten pseudowłaściciel weźmie sobie drugiego kota, to może uda Ci się go wypatrzyć i ciachnąć, nim podzieli los tamtej koteczki...

Kciuki za maluchy, żeby zdrowo rosły i nie było problemów z odchowaniem i wyadoptowaniem ich.

Stomachari

 
Posty: 4326
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Wto sie 07, 2018 11:39 Re: Kociaki już rozrabiaki

eweli77 pisze:Przywiozłam dzieci, spią w pudle-nawet go wynieść nie zdążyłam po poprzednich, ogólnie wyglądają o niebo lepiej niż wczoraj. Ich mama była młoda około 2-2,5 roku określił Adam, jej życie to najprawdopodobniej porody co 3 miesiące, zero opieki i litości ze strony człowieka. Muszę złapać oddech i znowu się zacznie, zrobie im później jaką fotkę, to możecie podziwiać i może która się zakocha i przygarnie....chętnie oddam, bardzo chętnie. Zła jestem okropnie, przede wszystkim na tego "kogoś" w sensie pseudowłaściciela, pewnie teraz jak wiem jak wyglądała to jest duża szansa że dowiem się, który to taki skur.... tylko czy coś to zmieni że będę wiedziała...



co u maluchów?
Obrazek

http://www.nadziejanadom.org/

"Największym egoizmem jest życie dla czystych podłóg, foteli bez sierści i w przekonaniu -już nigdy więcej, bo później boli "

mir.ka

Avatar użytkownika
 
Posty: 43872
Od: Pt cze 01, 2012 10:06
Lokalizacja: Sosnowiec


Adopcje: 4 >>

Post » Wto sie 07, 2018 16:33 Re: Kociaki już rozrabiaki

Jeju Eweli strasznie Ci wspolczuje, rzeczywiscie chyba za duzo sie dzieje. Choc moze jest to tez sposob na to by zajac sie dzialaniem, a nie mysleniem. Brzydko mowiac ciesze sie, ze nie mieszkam na wsi... :(
Obrazek

kwiryna

Avatar użytkownika
 
Posty: 805
Od: Sob lip 23, 2016 9:36
Lokalizacja: Warszawa mokotów

Post » Wto sie 07, 2018 20:47 Re: Kociaki już rozrabiaki

Wow eweli77 widzę, że u ciebie coś takiego jak pusty przebieg nie istnieje 8O 8O ta historia z Małym a teraz kolejne maleństwa, do tego sprawy prywatne, przesyłam dużo ciepłych myśli i pozytywnych fluidów :flowerkitty: :flowerkitty: :flowerkitty:

U nas zmiany, Nalcia i Timon mieszkają już z nami :) są przecudowne i przekochane, Timi CODZIENNIE, z zegarkiem w ręku przychodzi o 4 rano na mizianki i tulinki do łóżka, domaga się ich bardzo stanowczo :1luvu: :1luvu: zresztą razem z Nalutką często z nami śpią, to takie cudowne, wymarzone kociaki, uważam, że mamy dużo szczęścia. Moli zamieszkała jednak z moja siostrą cioteczna i jej rodziną jako rozpieszczana jedynaczka, balismy się dac ja na dokocenie ze względu na to, że ona musi mieć swoja kuwetkę, nie załatwi się do takiej gdzie zrobi ktoś inny, i wiecie co? Od pierwszej sekundy w nowym domku poczuła sie jak u siebie, nie miała ani jednej wpadki kuwetkowej, wszyscy są w niej po uszy zakochani :1luvu: Mama kociaków, nazwa Blackie na dniach będzie badana bo zapewne nigdy nie była i jak wszystko wyjdzie dobrze to zostanie wykastrowana. Dziękuję wam wszystkim po stokroć za wsparcie i bezcenne rady, to była niezwykła podróż ale tez i ciężka praca okraszona stresem żeby wszystko było dobrze, nie sądziłam, że aż tak się w to wszyscy zaangażujemy, tzn. wiedziałam, że ja tak, ale naprawdę każdemu, kto się zetkną z kociętami zależało na ich dobru i zdrowiu, to niesamowite, magiczne stworzenia są. No właśnie...magiczne, powiedzcie mi, czy wy naprawdę wierzycie w powroty w innych futerkach waszych ukochanych kotów? Bo nam to się chybna przytrafiło, dałabym sobie rękę uciąć, że Nalutka to nasza Mikunia 8O zachowuje się tak jak ona gdy była kociakiem, poza tym mruczy tak samo, pachnie tak samo, futerko w dotyku ma takie samo tylko kolor inny, ma coś takiego w spojrzeniu czego nie potrafię wytłumaczyć ale po prostu coś mi mówi, że to ona :) Poza tym, to jak się zachowuje od pierwszego postawienia łapki w naszym mieszkaniu, tak jakby tu już wcześniej była i to jak zareagowała na psa rodziców, który mieszkał z Mikunia przez wiele lat, wyobraźcie sobie, że Luna (ogromny, mało sympatyczny miks wilczura) przy pierwszym kontakcie z Nalutką, która jak gdyby nigdy nic pomaszerowała w jej stronę (Luna miała kaganiec i była trzymana na smyczy) i zaczęła ja wąchać i ocierać się o nią! Nalutka o Lune znaczy się, a Luna tylko pomerdała ogonem, nachyliła się i odwzajemniła wąchnięcie, wszyscy byliśmy w szoku! No nie wiem, może sobie to tylko wmawiam bo jednocześnie widzę Nalutkę jako odrębna jednostkę, może po prostu jest bardzo podobna do Mikunia a może to coś więcej? :wink:

Mamy trochę problemów kuwetowych, tzn, ja chyba źle coś robię wprowadzając nowe smaki karm, chyba za szybko, bo zdarzają sie budyniowate stolce, nakupiłam tonę puszek Catzfineffod ale boje sie im dawać innych smaków niż wołowina z kaczką bo nie chcę żeby miały sensacje, raz jak dałam kangura to była jakaś masakra :/ więc daje tylko ww. smak CF oraz Grau wołowina kaczka królik oraz wołowinę surową przemrożoną i wtedy jest ok, kupa raz-dwa razy dziennie i zwarta. Poradźcie proszę jak ich przyzwyczajać poprawnie do nowych smaków?

Dziękuję, pozdrawiam, później albo już jutro wkleję nowe zdjęcia.
People who love cats have some of the biggest hearts around.

Susan Easterly

catwwoman81

Avatar użytkownika
 
Posty: 106
Od: Nie wrz 20, 2015 16:10

Post » Wto sie 07, 2018 21:58 Re: Kociaki już rozrabiaki

Obrazek
Obrazek
Obrazek

To nasze cholery małe, z dwoma mam problem przy karmieniu, oporne pyziory odwracają ale o żarcie drzeć się potrafią. Pokazałam je Burej licząc po cichu, że i tymi się zajmie ale się przeliczyłam, ofuczała spojrzała na mnie z wyrazem "chyba cie poj*bało-znowu?" i sobie poszła, więc dupy też mamy do obrobienia no i jeden też oporny bo bardzo, baardzo długo trzeba go masować żeby sie skupkał, gówniany interes to wszystko...
Wczoraj nie robiłam im fotek, bo czasu nie było, uczyłam kuzynkę jak się nimi zajmować a dziś obserwowałam czy dobrze to robi, bo jutro chce a właściwie potrzebuje wyjechać nad zalew, nie daleko bo 60km ale muszę odpocząć a tylko nad wodą to potrafię, niby to tylko od rana do wieczora ale wiem że wrócę w dużo lepszej kondycji psychicznej, dlatego potrzebowałam kogos nauczyć, na szczęście kuzynka zjechała na kilka dni do dziadków...idzie jej świetnie ale ona zapaleniec do zwierząt jest. To ta siostrzenica mojego taty, kiedyś o niej chyba wspominałam.
Tak ogólnie daje radę, nie mam za wiele czasu na myślenie, wczoraj wyskoczyłam posprzątać mamie bo te wszystkie wieńce już padły, to se popłakałam nad jej grobem i zrobiło mi się troszkę lepiej, dziś nie płakałam ani raz jakoś wczorajsze wylanie żalów dało mi ulgę, a na całym cmentarzu byłam tylko ja to dałam upust i nagadałam, przeprosiłam i napłakałam się, widocznie było mi to potrzebne takie sam na sam z mamą, dziś jest mi jakby lżej na sercu.

A właśnie najśmieszniejszy z towarzystwa jest Brojek, zobaczył małe, najpierw oczy jak koła młyńskie a jak jedno pisnęło to dosłownie spierdzielał aż nie wyrobił na zakręcie i pieprznął w ściane, teraz kitra się po kątach a jak słyszy pisk to spieprza przed siebie, nawet jak jest na drugim końcu domu :ryk: taaki odważniacha a miał być pan i władca :ryk:

eweli77

Avatar użytkownika
 
Posty: 1106
Od: Czw mar 30, 2017 22:49
Lokalizacja: Sułoszowa, OPN

Post » Wto sie 07, 2018 22:44 Re: Kociaki już rozrabiaki

O matko, maleńtasy w chodliwych kolorach Ci się trafiły :mrgreen:
Brojek postępuje racjonalnie. Miałam kiedyś przez chwilę 3-dniowego oseska (słynny Pedro, którego przejęła majencja :201494 ) i zarówno Bungo, jak i Luśka, spierniczały na każdy jego pisk, a jak im go pokazałam nie wiedziały gdzie wiać. Zapewne dobrze pamiętają czasy "wolności", kiedy kotka mająca małe próbowała im oczy wydrapać. I rozumują logicznie - jest małe, więc jest gdzieś mamuśka z pazurami na wierzchu.
Trzymaj się :ok:

Bungo

 
Posty: 11649
Od: Pt lut 16, 2007 0:52
Lokalizacja: Kraków

Post » Wto sie 07, 2018 23:37 Re: Kociaki już rozrabiaki

Gdzie chodliwych? Mnie już się słabo robi na myśl jak je wyadoptować nie dość bure to jeszcze czarne, jeden tylko jest w miarę bo bury ale ma skarpecioszki i cudny knocik tzn. białą końcówkę ogonka, z krakowa to zapytania miałam tylko o profesora i lalunie cukiereczka bo to pingwinki, burych i czarnych prawie nikt nie chce, wiem że to od regionu też zależy bo Kasia (kropkaxl) mówiła mi że u niej nikt pingwinków nie chce już bardziej bure wolą, ale tu u nas w krakowskim to masakra.

Jak wrócę jutro z nad sosiny to zrobię zdjęcie tego super ekstra ogonka, boski jest. Ogólnie wiadomo już kocham brzdące ale nienawidzę ich, że są. Normalnie mówię im jak ich niecierpie całując te słitaśne mordki, cholerniki małe, choćby nie wiem jak się starać to nie da się nie kochać, one to chyba specjalnie robią i są tak milusie, słodziusie itp żeby człowiek musiał mimo woli się zakochać. Tak samo jak z niemowlętami one też są cwaniaki, śliczne słodkie żeby każdy się nad nimi rozpływał, no bo znacie człowieka co mówi "jakie to brzydkie" każdy rozczula się na widok bobaska....ja to tak lubie niemowlęta, że wszystkie z rodziny zwoże sobie żeby się choć dzień zajmować, a chrześniaka to zabierałam bratu w każdym tygodniu na 3 czasem 4 dni :wink: teraz chrześnice przywożę na pare godzin a już na dniach bedzie rodzić siostra mojej mamy, mieszka obok mnie to sobie poużywam z malutką :smokin: co ciekawe nie chce mieć swojego, bardzo nie chce wręcz bym się chyba załamała w razie wpadki, może nawet do przesady się zabezpieczamy ale taki mam lęk (?) przed trzecim dzieckiem....znowu zaczęłam o głupotach pierdzielić, coś chyba ze mną nie tak ostatnio. Chyba lepiej się na dzisiaj przymknę, bo widać ni w pi*de ni w oko mi się tamaty nakręcają. Papa

eweli77

Avatar użytkownika
 
Posty: 1106
Od: Czw mar 30, 2017 22:49
Lokalizacja: Sułoszowa, OPN

Post » Śro sie 08, 2018 1:00 Re: Kociaki już rozrabiaki

Ja zrozumiałam post Bungo z chodliwymi kolorami jako ironiczny, ale może nie to miała na myśli ;)
Kociaki słodkie :)
Odpocznij :ok:

A dla kotka z białą końcówką ogona mam imię: Pędzel ;)

Stomachari

 
Posty: 4326
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Śro sie 08, 2018 6:52 Re: Kociaki już rozrabiaki

Stomachari pisze:Ja zrozumiałam post Bungo z chodliwymi kolorami jako ironiczny
A dla kotka z białą końcówką ogona mam imię: Pędzel ;)


Taa to może było ironiczne tylko mnie już mózgowie nie za dobrze działa, jeszcze nie padam na pysk ale cały czas mi świeci lampka "permanentne niewyspanie" :ryk: to i czaje z opóźnieniem.

Pędzel to dobre będzie :mrgreen: z poprzednich dwa imiona przyjęły się w nowych domkach, dracula został draculą i emka została emką :lol:

Pakuje torby i spadamy, mam nadzieję że tyle mojego będzie, mąż ogarnie dzieci a ja materac i wypływam w chu...daleko w samotność przynajmniej na dwie godz, kiedyś padł mi materacyk to musiałam wpław wracać, flaka ze sobą ciągnąc żeby nie "śmiecić" wkurzyłam się, ale przynajmniej reszta "plażowiczów" miała niezły ubaw :mrgreen:

Ps. Catwwoman, nie bój się tylko dawaj nowe, co by się wybre.dne bestie nie zrobiły, tylko powoli na zasadzie do tej woło-kaczki dodaj troszke innego i tak stopniowo coraz wiecej, powinno się przyjąć. Moje raz jeden w życiu dostały kangura i było to samo a to dorosłe koty były, gowienko tak cudnie zapierdzielało że w chusteczce na twarzy sprzątałam, nie porównując jak mojego syna po pierwszym w życiu gerberku z łososiem (nigdy wiecej go nie dostał) na samo wspomnienie czuje ten smród :201435

eweli77

Avatar użytkownika
 
Posty: 1106
Od: Czw mar 30, 2017 22:49
Lokalizacja: Sułoszowa, OPN

Post » Śro sie 08, 2018 8:19 Re: Kociaki już rozrabiaki

Obrazek
Obrazek
Obrazek

śliczne maleńtasy, niech zdrowo rosną :ok: :ok: :ok: :ok:

z kolorami to jest różnie, ja teraz pierwszy telefon o kociaka, miałam o całego burasa
Ostatnio edytowano Śro sie 08, 2018 10:55 przez mir.ka, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

http://www.nadziejanadom.org/

"Największym egoizmem jest życie dla czystych podłóg, foteli bez sierści i w przekonaniu -już nigdy więcej, bo później boli "

mir.ka

Avatar użytkownika
 
Posty: 43872
Od: Pt cze 01, 2012 10:06
Lokalizacja: Sosnowiec


Adopcje: 4 >>

Post » Śro sie 08, 2018 10:14 Re: Kociaki już rozrabiaki

Oczywiście, że "chodliwe kolory" były z przymrużeniem oka :wink:
Mi też trafiaja się wyłącznie takie - żeby tak choć raz rudy, w typie rasy lub chociaż z dłuższą sierścią....
Ale na pociechę powiem, że najlepsze domy znalazłam dla niemłodej, obdarzonej dość nienachalną urodą kotki oraz dla pingwinki :ok:
Odpocznij i baw się dobrze :piwa:

Bungo

 
Posty: 11649
Od: Pt lut 16, 2007 0:52
Lokalizacja: Kraków

Post » Śro sie 08, 2018 10:24 Re: Kociaki już rozrabiaki

Bungo pisze:O matko, maleńtasy w chodliwych kolorach Ci się trafiły :mrgreen:
Brojek postępuje racjonalnie. Miałam kiedyś przez chwilę 3-dniowego oseska (słynny Pedro, którego przejęła majencja :201494 ) i zarówno Bungo, jak i Luśka, spierniczały na każdy jego pisk, a jak im go pokazałam nie wiedziały gdzie wiać. Zapewne dobrze pamiętają czasy "wolności", kiedy kotka mająca małe próbowała im oczy wydrapać. I rozumują logicznie - jest małe, więc jest gdzieś mamuśka z pazurami na wierzchu.
Trzymaj się :ok:

Taaa i pewnie przez to niejaki Pedro vel Bimber wyrósł na największego strachulca :ryk: Na zboczeńca również. :mrgreen: Trauma z kocìęctwa :ryk:
Obrazek

majencja

 
Posty: 5411
Od: Wto lis 04, 2008 23:17

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: beq1993, Carmen201, emill, focusseba79, Google [Bot], Gosiagosia, jago.dzianka1@o2.pl, kotos123, krakbabka, lovecats666, Majestic-12 [Bot] i 81 gości