Kociaki już rozrabiaki

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Sob sie 04, 2018 9:04 Re: Kociaki już rozrabiaki

Świetne!

Stomachari

 
Posty: 4326
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Sob sie 04, 2018 10:08 Re: Kociaki już rozrabiaki

ależ piękne :1luvu:
ten pierwszy rysunek kojarzy mi się z japońskimi komiksami, z Mangą.

izka53

Avatar użytkownika
 
Posty: 11832
Od: Śro wrz 29, 2010 13:54
Lokalizacja: Poznań

Post » Sob sie 04, 2018 14:19 Re: Kociaki już rozrabiaki

Ten drugi też. To ten wiek kiedy małe dziewczynki fascynują się mangą i anime. Są calutkie poradniki dla młodych zapaleńców. Później niektórym mija, innym nie, a niektóre odkrywają z czasem własny styl. Czego oczywiście młodej życzę.

Necz

 
Posty: 622
Od: Nie wrz 03, 2006 11:06
Lokalizacja: Łódź

Post » Sob sie 04, 2018 17:59 Re: Kociaki już rozrabiaki

Tak ona wszystko tworzy w stylu mangi, zawsze ja byłam oskarżana o talent plastyczny ale do niej się nie umywam, myszką do kompa nie potrafie niczego narysować a ona tak, tak samo rysikiem na tablecie i tablecie graficznym, ale akwarelą też, markerami i cienkopisami również, niestety kosztowne hobby 6 markerów 300zł a zestaw 4 cienkopisów 180zł, że o marker cameleon nie wspomnę bo ponad tysiąc no i jeszcze bloki osobne do markerów osobne do akwareli itp itd....no ale cóż zrobić, dziecko należy wspierać :mrgreen:

eweli77

Avatar użytkownika
 
Posty: 1106
Od: Czw mar 30, 2017 22:49
Lokalizacja: Sułoszowa, OPN

Post » Sob sie 04, 2018 18:00 Re: Kociaki już rozrabiaki

Ciesze się, że Mały się znalazł a właściwie to myslę, że ona postanowiła sama się odnaleźć właśnie wtedy. Zdolne masz dziecko, łał...

aga66

 
Posty: 603
Od: Nie mar 05, 2017 18:46

Post » Nie sie 05, 2018 9:45 Re: Kociaki już rozrabiaki

tez mysle, ze Maly celowo zastosowala zreczne srodki, zebys zeszla z samoudreczania sie telefonem do mamy. Kotki maja swoje sposoby :mrgreen:
Obrazek

nyoe

 
Posty: 510
Od: Wto lut 08, 2005 6:07
Lokalizacja: Sendai

Post » Nie sie 05, 2018 11:28 Re: Kociaki już rozrabiaki

nyoe pisze:tez mysle, ze Maly celowo zastosowala zreczne srodki, zebys zeszla z samoudreczania sie telefonem do mamy. Kotki maja swoje sposoby :mrgreen:


No i się poryczałam....ale tak dobrze poryczałam...

Wczoraj minął tydzień od śmierci mamy, jeszcze biorę proszki ale w małej dawce i staram się zajmować głowę choćby pierdołami, dwie siostry mamy codziennie do mnie dzwonią i pieprzą trzy po trzy, wiem po co to robią ale jestem wdzięczna, dobrze że jesteśmy wiekowo zbliżone bo najstarsza jest ode mnie starsza o 10 lat, kolejne o 5 i 3 więc prawie jak moje siostry, wiem że babcia straciła 4 razy ciąże a piąty raz dziecko umarło(wcześniak) dlatego tak duża różnica wieku miedzy mamą a rodzeństwem...

No nic, ogarniam się i mam nadzieję (zamiar) ugotować obiad po tygodniu "nic nie chcenia",
a telefonem zadręczam się dlatego, że z tatą było to samo tzn miałam jechać do niego do szpitala w środę, ale od rana Natalia urządzała wrzaski i po prostu stwierdziłam, że jutro...ale jutro już nie żył...widać nie dane mi było pożegnać rodziców.

eweli77

Avatar użytkownika
 
Posty: 1106
Od: Czw mar 30, 2017 22:49
Lokalizacja: Sułoszowa, OPN

Post » Nie sie 05, 2018 13:59 Re: Kociaki już rozrabiaki

wiesz, mialam tak samo,nie dane bylo mi pozegnac mojej mamy, choc wiem, ze na mnie czekala mimo, ze bylo to juz 28 la temu w dalszym ciagu jest to dla mnie bardzo bolesne, to jest niestety jak amputacja, utrata reki albo nogi i nic sie z tym nie da zrobic. Trzymaj sie, przepraszam, ze wyskoczylam nie w pore.
Obrazek

nyoe

 
Posty: 510
Od: Wto lut 08, 2005 6:07
Lokalizacja: Sendai

Post » Nie sie 05, 2018 18:57 Re: Kociaki już rozrabiaki

Nie masz za co przepraszać, bo "wyskoczyłaś" całkiem w porę....
Ale ja nie o tym chciałam, otóż nie wiem co myśleć, czy "ktoś" robi mi na złość czy tak bardzo dba żebym nie mogła się trochę nad sobą poużalać, no nie wiem za to wiem że znowu są koty w stodole....ile? nie wiem, jak duże? nie wiem. Stodoła otwarta jest od poprzedniego piątku bo suszy się zboże po żniwach, na noc jest przymknięta ale nie całkiem tylko na uchył żeby parować nie zaczęło więc teoretycznie całą dobę dostępna no ale k*rwa nie tylko moja! Fatum? No chyba bo co innego. Może chociaż teraz jest matka i je odchowa. Po ostatniej akcji nie wiem czy chce to wszystko wiedzieć. Mąż psiocy żeby iść i zaglądać, szukać a ja nie wiem czy to dobry pomysł bo jak zobacze to już wiadomo, a jak nie zobaczę i zwalcze gryzące sumienie to życie chyba będzie łatwiejsze (?) czy to możliwe żeby to ta sama kotka co przy poprzednich? Dlaczego przyłazi do mojej stodoły, akurat kuźwa do mojej??? Co ja jestem? Ale nerwa mam....
Musiałam się wygadać bo to zawsze troche lepiej, szczególnie jak się wygaduje do ludzi, którzy wiedzą o czym mowa...teraz oddam się kontemplacji co z tym fantem zrobić.
Może któraś chce "słodkie" puchate kuleczki w liczbie X na odchowanie??? Nawet z dowozem i wniesieniem paczki bez dodatkowych opłat 8) zastanówcie się bo to super promocja jest....

eweli77

Avatar użytkownika
 
Posty: 1106
Od: Czw mar 30, 2017 22:49
Lokalizacja: Sułoszowa, OPN

Post » Nie sie 05, 2018 19:02 Re: Kociaki już rozrabiaki

eweli77 pisze:Nie masz za co przepraszać, bo "wyskoczyłaś" całkiem w porę....
Ale ja nie o tym chciałam, otóż nie wiem co myśleć, czy "ktoś" robi mi na złość czy tak bardzo dba żebym nie mogła się trochę nad sobą poużalać, no nie wiem za to wiem że znowu są koty w stodole....ile? nie wiem, jak duże? nie wiem. Stodoła otwarta jest od poprzedniego piątku bo suszy się zboże po żniwach, na noc jest przymknięta ale nie całkiem tylko na uchył żeby parować nie zaczęło więc teoretycznie całą dobę dostępna no ale k*rwa nie tylko moja! Fatum? No chyba bo co innego. Może chociaż teraz jest matka i je odchowa. Po ostatniej akcji nie wiem czy chce to wszystko wiedzieć. Mąż psiocy żeby iść i zaglądać, szukać a ja nie wiem czy to dobry pomysł bo jak zobacze to już wiadomo, a jak nie zobaczę i zwalcze gryzące sumienie to życie chyba będzie łatwiejsze (?) czy to możliwe żeby to ta sama kotka co przy poprzednich? Dlaczego przyłazi do mojej stodoły, akurat kuźwa do mojej??? Co ja jestem? Ale nerwa mam....
Musiałam się wygadać bo to zawsze troche lepiej, szczególnie jak się wygaduje do ludzi, którzy wiedzą o czym mowa...teraz oddam się kontemplacji co z tym fantem zrobić.
Może któraś chce "słodkie" puchate kuleczki w liczbie X na odchowanie??? Nawet z dowozem i wniesieniem paczki bez dodatkowych opłat 8) zastanówcie się bo to super promocja jest....



chyba dobrze byłoby przynajmniej podejrzeć czy są z matką


ja już jeden miot w tym sezonie odchowałam :wink: , dopiero rozglądaja sie za domkami :(
Obrazek

http://www.nadziejanadom.org/

"Największym egoizmem jest życie dla czystych podłóg, foteli bez sierści i w przekonaniu -już nigdy więcej, bo później boli "

mir.ka

Avatar użytkownika
 
Posty: 43872
Od: Pt cze 01, 2012 10:06
Lokalizacja: Sosnowiec


Adopcje: 4 >>

Post » Nie sie 05, 2018 21:13 Re: Kociaki już rozrabiaki

eweli77 pisze: teoretycznie całą dobę dostępna no ale k*rwa nie tylko moja! Fatum? No chyba bo co innego.

Raczej dar z Niebios dla tych kotów, bo prawdopodobnie tylko Ty z okolicy zadbasz o tę kocią rodzinę.
Zanim przeczytałam do końca wypowiedź, mnie też przyszło do głowy, że to może być ta sama kotka. JEŚLI to jest ta kotka, to trzeba dobrze przemyśleć, co zrobić, żeby nie było jak poprzednio: zaraz "właściciel" ją zamknie u siebie bo urodziła więc już po "problemie". Może uda się Wam zamknąć ją gdzieś u Was z tymi kociętami? I jak odchowa będziecie mogli ją ciachnąć? Bo nie wiem, kiedy najwcześniej wolno wykastrować kotkę karmiącą. Ale żeby nie było jak wtedy :( Bo jeśli to ta sama kotka, to będziecie mieć trzeci miot w październiku a kotka będzie ledwo żywa :(

Stomachari

 
Posty: 4326
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Nie sie 05, 2018 22:57 Re: Kociaki już rozrabiaki

Oczywiste było, że i tak polecę do stodoły szukać, ale to co znaleźliśmy niestety dobiło mnie... :placz:
Prawdopodobnie to była ta sama kotka, piszę była bo znaleźliśmy ją martwą z sześcioma kociętami, dwa też martwe... Boże za co?! Kto jej to zrobił?!
Koteczka była tak niemiłosiernie chuda, że ja jej wcześniej nigdy nie widziałam, widuje koty okoliczne, najczęściej jak z marleyem spaceruje ale tej nigdy, mąż też...
Kociaki mają kilka dni max 5-6, dwa jeszcze piszczały, dwa już opadły z sił, wpadłam w panikę chyba przez kolejną śmierć w moim życiu, zaczęłam się trząść i gdyby nie Karol, pewnie i te kociaki by umarły.
Dosłownie złapał mnie za fraki i wsadził do auta...

Parę minut temu wróciliśmy do domu, kocięta zostały u weta. Dostały coś podskórnie i kroplóweczki, nie mógł sobie poradzić z założeniem wenflonów u tej słabszej dwójki, ale udało się. Kociaki zostają u niego na noc, jeśli przeżyją, zabierzemy je i odchowamy.
Kotka chyba umarła z wycieńczenia, tak zabiedzonego kota jeszcze nie widziałam :placz: maluszki prawdopodobnie z głodu :placz:
Teraz siedze i rycze, łez nie mogę powstrzymać, bo jakby któreś z nas było w tej stodole dłużej niż 10 sekund na otwarcie i przymknięcie to byśmy usłyszeli zapewne i kotka by żyła i maluszki może wystarczyło ją dobrze nakarmić czy nawet jaką kroplówką wzmocnić i jak ja mam się nie obwiniać, nie zadręczać za bardzo mnie los doświadcza, za dużo naraz, ile można znieść? że to ta sama kotka myślę po wyglądzie malców, praktycznie bliźniaki poprzednich, tylko dwa całe czarne, jeden bury i jeden bury z białymi łapkami, martwe to dwa pingwinki i kotka była pingwinka właściwie identyczna jak ta malusia Lalunia Cukiereczek, dlatego sądze że to jej dzieci były. Może tak bała się, że właściciel znowu ją zamknie, że nie odchodziła od dzieci i umarła z głodu? Gdyby wiedziała, że tamte dzieci żyją i mają się świetnie...Jezuuu co ja pierd*le przecież to nie człowiek, sama już nie wiem, dlaczego...i jak to możliwe, żeby co trzy miesiące rodzić? Czy to przez to, że myślała, że straciła dzieci?
Za dużo myśli mi się kłębi, naprawdę nie daje rady, tak cholernie to wszystko boli...

eweli77

Avatar użytkownika
 
Posty: 1106
Od: Czw mar 30, 2017 22:49
Lokalizacja: Sułoszowa, OPN

Post » Pon sie 06, 2018 0:04 Re: Kociaki już rozrabiaki

Nie sądzę, abyście byli w stanie tę kotkę odratować :( To były miesiące wyniszczenia.
Nie zakładałabym też, że ona teraz zmarła bo bała się odejść od młodych. Zmarła bo była wykończona. Wiecie o dwóch miotach (bo zapewne to ta kotka), ale ile miała ich przedtem?
I co mogliście zrobić? Szukaliście jej wtedy, na co dzień jej nie widywaliście. Nie chcę żeby to ostro zabrzmiało ale ponieważ mam wrażenie, że zarzucasz sobie cudzą winę, to napiszę: czy gdzieś w głębi sądzisz, że gdybyś teraz przed śmiercią pokazała jej malucha z poprzedniego miotu to ona nagle by wzrosła w siłę?...
Straszny dramat, ogromnie Ci współczuję, ale nie masz sobie NIC do zarzucenia. Nie zadręczaj się, bo nie mogłaś nic więcej zrobić. Jedna kroplówka czy kilka dobrych posiłków nie odratowałoby kotki.

Przykro mi i jestem z Tobą myślami. Trzymaj się i nie doszukuj swojej winy.

Stomachari

 
Posty: 4326
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pon sie 06, 2018 10:31 Re: Kociaki już rozrabiaki

Ja to wiem, tylko się posypałam wczoraj dlatego bredziłam...
Maleństwa żyją, dwa słabsze już drą japycze o żarcie, największe i najsilniejsze kocie to dziewczynka-czarna, reszta to chłopcy, dwa martwe też były dziewczynkami, ale skupiamy się na żywych i nie cofamy ani o minutę wstecz jak nakazuje wet...
Możliwe, że przed wieczorem przywieziemy je do domu, tylko co dalej, jesteśmy na granicy wytrzymałości psychicznej, fizycznej i finansowej...chyba bedziem żreć chleb z wodą żeby jamochłony wyżywić :wink:

eweli77

Avatar użytkownika
 
Posty: 1106
Od: Czw mar 30, 2017 22:49
Lokalizacja: Sułoszowa, OPN

Post » Pon sie 06, 2018 10:56 Re: Kociaki już rozrabiaki

kotka wyczuła dobrych ludzi i dlatego wybrała Waszą stodołę :)

będziesz mieć trochę zajęć z takimi maleństwami, to powinno Ci psychicznie pomóc

duzo kciuków za maleństwa :ok: :ok: :ok: :ok:
Obrazek

http://www.nadziejanadom.org/

"Największym egoizmem jest życie dla czystych podłóg, foteli bez sierści i w przekonaniu -już nigdy więcej, bo później boli "

mir.ka

Avatar użytkownika
 
Posty: 43872
Od: Pt cze 01, 2012 10:06
Lokalizacja: Sosnowiec


Adopcje: 4 >>

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: beq1993, emill, ewar, focusseba79, Gosiagosia, johnSr, Riruka, Seramarias i 85 gości